Określiłabym ten lakier jako metaliczny nude z domieszką miedzi-różowego złota. Delikatny kolor, który bardzo zyskuje po nałożeniu trzech warstw. Wiecie, że nie lubię nakładać trzech warstw, ale cielakom i nudziakom (a tak Buy Me A Cameo traktuję) jestem to w stanie wybaczyć. Po dwóch warstwach dobrze kryje, ale dopiero przy trzeciej nabiera prawdziwie metalicznego wykończenia. Trzeba jednak obchodzić się z nim z uwagą, przyda się baza wyrównująca płytkę lub/i polerka bo tego typu wykończenia podkreślają nierówności.
Chciałabym też przypomnieć, że do 19 września w Superpharmie obowiązuje rabat 25% na lakiery do paznokci, w tym na moje ukochane Essie. Oczywiście skusiłam się na dwa (i coś czuje, że na dwóch się nie skończy :)). Do kolekcji dołączyły Luxedo, czyli wampowaty bardzo ciemny fiolet oraz brudny róż Eternal Optymist. Mam jeszcze ochotę na czerwienie (uwierzycie, że w chwili obecnej nie mam żadnej prawdziwej czerwieni?! ) oraz Waltz, Not Just A Pretty Face oraz jesienne fiolety w stylu Merino Cool czy Smokin Hot. Prawdę mówiąc straciłam jakąkolwiek ochotę na kupowanie lakierów innych niż Essie. Szczególnie po ostatniej wpadce z Kobo.

