Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swatch me baby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swatch me baby. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 maja 2011

Swatch me baby: Rimmel Moisture Renew Nude Delight + paczka od Vipery i Yankee Candle


Dziś moja ulubiona szminka nude,czyli Rimmel Moisture Renew 700 Nude Delight.
To ciepły,karmelowy beż z bardzo delikatnymi nutami brzoskwini.Jest kryjąca i rozprowadza się ładnie bez smug.Wykończenie satynowo-kremowe.
Bardzo ładnie pachnie,nie tak słodko jak zazwyczaj szminki Rimmel,bardziej jak krem Bambino.

Szminka jest trwała i przyjemna na ustach,ale po jakimś czasie troszkę wysusza.Bardzo podoba mi się opakowanie,w pięknym fioletowym kolorze(bez względu na to,jak bardzo niebiesko wygląda na zdjęciu zaręczam że jest fioletowe :) ).


To jedna z moich pierwszych szminek(jak wam kiedyś wspominałam,fanką szminek stałam się dopiero rok temu) a za razem jedna z ulubionych.


Dzisiaj zawitał do mnie listonosz z paczką od firmy Vipera.W środku znajdował się lakier Creation Proffesional nr 40,kredka Ikebana 255 Lagoon oraz puder prasowany Face 606.Swatche i recenzja niedługo.



Oraz z paczką z woskami do kominka Yankee Candle,na które skusiła mnie recenzja na blogu Barwy wojenne :) .Woski kupiłam w sklepie Bibeloty.


czwartek, 19 maja 2011

Swatch me baby: Yves Rocher Luminelle Rouge Glossy Melon + co nieco o Dry'n Shape


Wczoraj oprócz paczuszki od Flosleku przyszły do mnie także paczki z Yves Rocher zamówione podczas urodzinowej promocji(kiedy to można było wybrać sobie dowolny produkt za 1zł :) ).Wśród moich zakupów była pomadka Luminelle Rouge Glossy w kolorze Melon.Długo zastanawiałam się,czy wybrać odcień Melon czy Oszroniony koral,ale ten ostatni wyglądał na zdjęciu producenta bardziej na blady róż a ja miałam ochotę akurat na koral.Tak tak,ja i moja koralowa obsesja.Szminki są nadal w promocji i kosztują 14,9zł zamiast 19,9zł.
Kiedy po raz pierwszy zeswatchowałam szminkę na ręce,pomyślałam że niestety to nie mój kolor.Wydawało mi się,że to trochę zbyt ciepły i rudawy odcień(co prawda dobrze mi w ciepłych kolorach,ale do pewnego stopnia)W sztyfcie oraz na skórze wygląda nieco inaczej na ustach gdzie to okazuje się,że szminka nie jest tak rudawa jak się obawiałam.Prawdę mówiąc okazało się,że wygląda świetnie!

                               
To kolor który trudno mi opisać.Jest to koralowy pomarańcz,ale też i odrobinę brzoskwiniowy.
Nie mam pojęcia czemu szminka nazywa się Rouge Glossy bo ma zdecydowanie satynowe wykończenie.Bardzo ładnie opalizuje na złoto(ale jest to raczej poświata niż duże drobinki)
Fajnie wygląda też w wersji błyszczącej z lekko różowym błyszczykiem Nivea Natural Volume


Jestem mile zaskoczona.Kolor jest ciepły,letni i wyraźny ale na tyle miękki,że nie wygląda krzykliwie(idealnie pasuje do niego określenie "wearable" )

Muszę też pochwalić samą szminkę bo jest na prawdę przyjemna i łatwa w obsłudze.Przyjemnie pachnie i nie ma smaku.Bardzo łatwo się nakłada,jedno-dwa pociągnięcia i na ustach mamy odpowiednią warstwę koloru.Sztyft jest na prawdę aksamitny.Żadnych smug.Nie wysusza ust,ale nie jest też tłusta dla tego spodoba się dziewczynom które nie lubią czuć,że mają coś na ustach.Ja co prawda najbardziej lubię tłuste i kremowe szminki,ale ta jest przyjemna na ustach i nie odczuwam dyskomfortu.

Jeżeli lubicie koralowe i pomarańczowe szminki to zdecydowanie warto dać temu odcieniowi szansę.Nie zrażać się kolorem w opakowaniu,tylko wypróbować na żywym organizmie.Szczególnie,że wszystkie wróbelki od dawna ćwierkają,że tego typu odcienie są modne w tym sezonie ;)


Chciałabym się jeszcze z wami podzielić moim dylematem.Kilka tygodni temu Sigma wypuściła nowy produkt czyli Dry'n Shape System .Wygląda toto jak etui na pędzle,ale jest w rzeczywistości hm....suszarką na pędzle.Myjemy pędzle,wkładamy w przegródki (materiał przykrywający włosie podczas suszenia ma wspomagać parowanie wody i suszenie) a po około 4-6 godzinach wszystkie,nawet gęste i duże pędzle do pudru mają być suche.Do tego wszystkiego Dry'n Shape formuje włosie.


Muszę powiedzieć,że jestem strasznie ciekawa tego produktu.Zawsze mam jakieś przeboje przy myciu pędzli.Albo nie wysychają mi na czas przez co zniechęca mnie do ich częstego mycia(tak wiem,że to bardzo niedobrze ;) )i poprzestają na czyszczeniu doraźnym.Albo deformuje mi się włosie bardziej puchatych pędzli kiedy leżą na boku.Albo woda z suszących się pędzli niszczy szafkę,na której leżą(to akurat moje najnowsze osiągnięcie).
Dla tego właśnie mam ochotę skusić się na Dry'n Shape(jestem dodatkowo zainteresowana,bo jak wiecie uwielbiam testować nowości)
.Oczywiście jednak budzi się duch sceptycznej Burn ;).Czy rzeczywiście pędzle tak fajnie schną w tym pokrowcu?Trzeba też przyznać,że jest drogi bo kosztuje $29.

Co myślicie o tym pomyśle?Widziałyście go już?A może testowałyście?

PS.Znalazłam na YT kod na -10% na zakupy w Sigmie,trzeba wpisać LUCK2011 (i moja silna wola powoli topnieje...:D )

sobota, 14 maja 2011

Swatch me baby: MAC Stars and Rockets i Paradisco + EOTD


Któraś z was prosiła mnie o swatche moich nowych cieni z MACa a więc oto są :).MAC Stars and Rockets i Paradisco.Piękne kolory!Jestem w nich zakochana i nie wiem,jak to się stało,że dopiero teraz je kupiłam.

Wrzucam też porównanie z Expensive Pink i Swish.


Paradisco(Frost)-"bright pinky coral with pearl".Piękny brzoskwiniowy koral z domieszką różu i złocistym połyskiem.Idealny zarówno do bardziej kolorowych letnich makijaży ale też i codziennych "neutrali".

Stars and Rockets(Veluxe Pearl)-"purple with pink pearl".To chyba najbardziej znany fiolet formy MAC.Nie bez powodu,ten intensywny odcień fioletu opalizujący na różowo i niebieskawo jest zachwycający.Bardzo ładnie wydobywa brązowe oczy.


Na koniec makijaż wykonany Stars and Rockets,Paradisco i Swiss Chocolate.Zdjęcia nadal wyblakłe,ale staram się kombinować dalej z lepszym wydobyciem koloru(tym razem najbardziej ucierpiał Stars and Rockets bo w rzeczywistości jest na prawdę intensywny :( )


wtorek, 10 maja 2011

Swatch me baby: Avon Colour Rich Pout


Czy macie w swojej kolekcji takie kosmetyki,które uwielbiacie i za razem jesteście zdziwione,że nie wiele osób o nich wspomina?Przechodzą niezauważone bez większego echa?Takie niedoceniane perełki.
Produkty do ust Avon są chyba takim przykładem (tak mi się przynajmniej wydaje,nie widzę aby zbyt dużo pisało się o nich na blogach czy mówiło na YT) .Owszem,firma produkuje sporo bubli,ale ma też w ofercie porządne kosmetyki a produkty do ust to zdecydowanie ich mocna strona.

Dziś przedstawiam wam więc moją ulubioną szminkę Avon a mianowicie Colour Rich w kolorze Pout.Pout to delikatny,mleczny,nude-podobny(ale nie z gatunku cielistości korektorowych tylko tych delikatnych odcieni które dogadują się nawet z mocnym makijażem oka,wyglądają świeżo a nie blado)kolor z ciepłymi brzoskwiniowymi tonami.Wykończenie ma kremowe,ani matowe ani bardzo błyszczące.W sztyfcie można dopatrzeć się mikroskopijnych drobinek,ale na ustach praktycznie tego nie widać.Która nie lubi tego typu łatwych i przyjemnych odcieni,chociażby od czasu do czasu-ręka do góry!(nie uwierzę puki nie zobaczę :) ).
Wydaje mi się,że będzie pasował większości,niezależnie od karnacji.
Szminka ma miękką,odżywczą konsystencję i nakłada się łatwo jak balsam do ust.Nie odczuwam wysuszenia po jej nałożeniu.
Delikatnie pachnie(truskawkowo,ale w sposób niemal niewyczuwalny po nałożeniu na usta) i nie ma smaku(chwała jej za to!).Cena również zachęcająca(różna w zależności od aktualnej promocji lub jej braku)



Przepadam za Pout i mam nadzieję,że jeszcze przez dłuższy czas nie zniknie z rynku.Trafiłam na nią zupełnie przypadkiem,ale było to jedno z tych miłych odkryć,które doprowadziło do dłuższego romansu :)

Macie jakieś doświadczenia ze szminkami Avon?Ulubione kolory?

piątek, 6 maja 2011

Swatch me baby:Sleek Paraguaya



Wspominałam wam ostatnio,że nie kupuję już cieni innych niż MAC.Cuż...kiedy zobaczyłam na którymś z blogów zdjęcia paletki Sleek Paraguaya postanowiłam się jednak złamać.Głownie dla tego,że ta paletka zawiera takie kolory,których choć są piękne,nie używam na co dzień i jest mniej prawdopodobne,że będę chciała kupić je do mojej macowskiej paletki(która BTW zwbogaciła się o cień Deep Truth :D).
W praktyce okazało się jednak że większość z nich wygląda tak ładnie i świeżo,że spokojnie można je wkomponować w zwyczajny,codzienny look.Paraguaya to paletka limitowana,pochodzi z "brzoskwiniowej" kolekcji Sleeka czyli Avoir la peche.Spójrzcie tylko na zdjęcie promujące tą kolekcję.Czyż nie jest cudowne:)?Która nie chciałaby wyglądać jak taka żywa brzoskwinka ;).Z chęcią przygarnęłabym też błyszczyk i róż.


Paraguaya to zestaw 12 cieni (gramatura palety to 12g) określonych przez producenta jako "mineral based".Ile z tej mineralności jest prawdą,tego nie wiem.Całość zapakowana jest w śliczne kartonowe pudełko w brzoskwinie a sama paleta wygląda elegancko i porządnie,jest czarna.W środku znajduje się duże lusterko,bezużyteczny(moim zdaniem) podwójny gąbkowy aplikator i gwiazdy wieczoru czyli same cienie.
Dodatkowo wewnątrz znajduje się celofan z nazwami poszczególnych odcieni(co jest fajne bo podobno w poprzednich paletach kolory nie miały nazw,ale wolałabym chyba żeby nazwy były wytłoczone na opakowaniu bo taki papierek można łatwo gdzieś zgubić)

Kolory to(uprzedzam,że opisy są dość ubogie bo większość z tych kolorów to odcienie pomarańczy i koralu,różniące się subtelnie i ciężko te różnice ubrać w słowa ;) ):
-Parfait:błyszczący różowo brzoskwiniowy
-Blush: matowy brzoskwiniowy kolor z domieszką różu,taki trochę pastelowy koral podobny do lakieru Essie Van'd go :)
-Cameo:matowy róż
-Persian orange:połyskujący pomarańczowy
-Peach Gold: intensywny,połyskujący pomarańczowy koral
-Sandstone:matowy,beżowo-brzoskwiniowy cień,typowy rozświetlacz
-Bellini:złoty beż,mocno błyszczący,w typie MAC Nylon
-Redstone: matowy przykurzony pomarańcz
-Persimmon: intensywny,matowy pomarańcz-koral
-Tangelo: przybrudzony intensywny,matowy pomarańcz(ciemniejszy od Perrsimon)
-Bittersweet: taupe-szary bardzo ładny matowy kolor
-Stone: o 2-3 tony ciemniejsza wersja Bittersweet,również matowa,nieco chłodniejsza



 Jeżeli chodzi o konsystencję cieni to są bardzo miękkie,ale dość suche i trzeba uważać bo mogą się osypywać.Generalnie jednak pracuje się z nimi łatwo,są bardzo dobrze napigmentowane.

Co mi się w Paraguai podoba?Zestawienie kolorów,na prawdę niecodzienne i rzadko spotykane w paletach a pomarańcze i korale to wbrew pozorom niezwykle twarzowe odcienie dla oczu w dowolnym kolorze(a także dla cery,nie wiem co takiego w nich jest ale sprawiają,że sama cera wygląda bardziej świeżo i brzoskwiniowe).Fajne jest też to,że pomimo iż jest to paleta właściwie w jednej tonacji(z wyjątkiem dwóch ciemniejszych odcieni) to można wykonać cały makijaż oka.Są tu matowe rozświtelacze pod łuk brwiowy i te bardziej błyszczące do wewnętrznego kącika,są kolory na całą powiekę ale też i te ciemniejsze do jej załamania.Wreszcie są też dwa kolory,za pomocą których można dodać ciemniejsze akcenty,podkreślić kreską linię rzęs czy też zaznaczyć zewnętrzny kącik oka.Niewątpliwym plusem jest też cena(niewiele ponad 28zł na allegro)

Co podoba mi się mniej?Trochę zbyt pudrowa konsystencja.Mogłoby być też więcej odcieni z połyskiem(nie jestem wielką fanką matów).Poza tym nie mam zarzutów.

Moje ulubione kolory w tej palecie? Zdecydowanie Blush ale też Cameo oraz Peach Gold


A jak wam podoba się Parguaya?Które kolory nosicie najczęściej?Czy w ogóle lubicie pomarańczowe i koralowe cienie?






sobota, 30 kwietnia 2011

Swatch me baby: błyszczyk Essence Stay with me 03 Candy Bar




Oczwywiście nie mogłam oprzeć się pokusie zakupu nowych błyszczyków Essence(i prawdę mówiąc nawet nie próbowałam się opierać ;) ).Kupiłam dwa,jasny róż 01 Me&My Icecream oraz ten oto właśnie koralowy 03 Candy Bar.
W opakowaniu wygląda na typowy koral,jak jest jednak na ustach?Po nałożeniu daje to bardzo ładną i soczystą kombinację różu,czerwieni i pomarańczowo-koralowego.Nie jest bardzo kryjący,ale daje dość wyraźny,półtransparentny kolor (gdyby był to lakier do paznokci,powiedziałabym że ma wykończenie jelly ).






Ładnie delikatnie pachnie a konsystencja dość gęsta,co przyznam bardzo mi się podoba bo lubię gęstsze błyszczyki.Przyjemny na ustach,treściowo-balsamowaty(miłośniczkom błyszczyków,których nie czuć na ustach może to trochę przeszkadzać)Bardzo wygodny,choć na pierwszy rzut oka dziwaczny aplikator.
Jak z trwałością?Zdecydowanie należy do trwalszych błyszczyków,ale nie ma co się łudzić że jest to super trwałe mazidełko.Błyszczyk nie jest,i nigdy nie będzie tak trwały jak matowa szminka i przy jedzeniu czy piciu ściera się.



Jestem zadowolona i przyznam szczerze,że mam ochotę na wszystkie kolory tych błyszczyków(paleta kolorów na prawdę twarzowa i zachęcająca!
)
Jedynym minusem jest pojemność,produktu jest w opakowaniu tylko 4ml,ale za niecałe 9zł jestem to w stanie przeżyć ;)

niedziela, 17 kwietnia 2011

Swatch me baby:MAC Mineralize Blush Gigly (Quite Cute)





Jeden z moich najnowszych nabytków a za razem pierwszy róż MAC Mineralize.Gdyby nie uroczy wygląd,pewnie wyszłabym z salonu z Pink Swoon(wreszcie :) ) ale oczywiście to piękne serduszko skusiło mnie i kupiłam podczas premiery kolekcji Quite Cute.
Zakupu absolutnie nie żałuję,Gigly używam niemal codziennie.To świeży, "słodki" róż z ładnym śliwkowym połyskiem.Ciekawe jest to,że oprócz bycia takim właśnie cukierkowym kolorem ma w sobie odrobinę śliwkowych tonów(to zasługa serduszka,ale nie tylko bo i sam róż ma delikatną domieszkę fioletu).




Na twarzy wygląda na prawdę ładnie(niestety nie udało mi się zrobić ładnego zdjęcia różu na policzkach :( )
Konsystencja dość miękka,łatwo go nabrać na pędzel (nawet odrobinę za łatwo,bo troszkę osypuje się na opakowanie).

Nie jest to może niesamowicie odkrywczy i niespotykany kolor,ale jeżeli jeszcze takiego różu nie macie to polecam bo serduszkowy kompakt jest wyjątkowo urokliwy :).Acha,kosztuje 110zł.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Swatch me baby: MAC Saint Germain

W końcu mogłam zrobić swatche Saint Germain...(nadal leczę usta po Plushglassie więc mogłam pomalować je tylko do swatchy a potem znów Carmex i lecznicza Bebe :( )

Kolor jest...fajny :D.Jasny,chłodny,matowy róż(wykończenie Amplified).Intensywny i mniej bezpieczny niż beże czy inne kolory typu nude,ale podoba mi się.Na ustach dość sucha,ale nie czuję mocnego wysuszenia,trzeba jednak uważać bo konsystencja nie jest łatwiejsza do nakładania i bezlitośnie eksponuje niedoskonałości ust w postaci suchych skórek czy pęknięć.
Trwała,ale podczas jedzenia ściera się.

To taki trochę Barbie Pink i trzeba uważać,żeby nie przesadzić za słodkościami(tak jak ja z tym kwiatkiem na zdjęciu i kalendarzem z Hello Kitty wiszącym na różowej ścianie,taki mały żarcik ;) )ale odpowiednio dozowany daje bardzo fajny efekt.

Wklejam też małe porównanie z innymi moimi różowymi szminkami.

czwartek, 24 marca 2011

Swatch me baby: Too Faced Natural Eye




Nosiłam się z zamiarem zakupu Natural Eye od bardzo dawna,właściwie od kiedy zobaczyłam ją w kolekcji jednej z moich ulubionych Youtubowiczek.Zawsze jednak tak się działo,że albo się albo przegrywałam licytację na ebayu i ostatecznie kupiłam Natural Eye dopiero niedawno będąc w Londynie.Kosztowała 23 funty w Bootsie(u nas too Faced jest niestety niedostępne ale widuje się ich produkty na allegro i oczywiście są do nabycia na ebayu, w Asosie czy innych sklepach internetowych)
Miałam wątpliwości,czy będę z niej zadowolona i czy będę jej często używać,w końcu mam całą baterię(to znaczy prawie całe dwie 15-stki i jednego quada) cieni MAC które darzę miłością absolutną.
Jak się cała przygoda z paletką Too Faced potoczyła?Czytajcie dalej bo po dwóch tygodnia testowania czuje się gotowa aby o tym opowiedzieć ;)

Paletka zamknięta jest w bardzo ładnym i porządnym pudełku kartonowym (po moich wcześniejszych doświadczeniach z tego typu opakowaniami uważam je za dobre i estetyczne rozwiązanie,nawet po dłuższym czasie nic się z takim kartonikiem nie dzieje)zamykanym magnetycznie.Pudełeczko posiada szufladkę z podwójnym aplikatorem(w "nowszym sorcie" jest tylko jeden a w starszym dwa),która to szufladka wydaje się być zbędna bo nie dość że paletka staje się grubsza i mniej poręczna na przykład w podróży,to aplikator oczywiście nie nadaje się za bardzo do niczego i bardziej doświadczona cieniomaniaczka na pewno po niego nie sięgnie.Wysokość pudełka jest ewidentnym minusem,ale nie jakimś bardzo w moim odczuciu znaczącym-cała paletka spokojnie zmieści się w większej kosmetyczce-ma wymiary 8,5cmx10,5cmx3cm (to wspominana grubość/wysokość)
W klapce znajdują się karteczki z poradami dla początkujących(i nie tylko oczywiście),jak i gdzie nakładać poszczególne kolory.

Przechodząc do najbardziej ekscytującej części,czyli samych cieni :) :
Jest ich 9, 3 kolory po 2g oraz 6 kolorów po 0,9g co daje razem 11,4g cieni(całkiem sporo!).W zestawie są 3 maty i 6 cieni o błyszczącym aczkolwiek różnorodnym(co zobaczycie na swatchach)




Kolory to:
Heaven:mleczny matowy beż
Velvet Revolver:szaro-brązowy mat
Sexpresso:bardzo ciemny matowy brąz
Silk Teddy: rózowo-brzoskwiniowo-beżowy kolor o metalicznym wykończeniu przypominającym MACowskie Veluxe Pearl czy może bardziej nawet limitowane wykończenie Starflash
Honey Pot:metaliczny brąz,ciepły i wpadający trochę w śliwkę
Erotica: ciemny,dość chłodny brąz z domieszką grafitu i złotymi drobinkami,wykończenie podobne do niektórych cieni MAC o wykończeniu Velvet(tych bardziej błyszczących,np Mulch)
Nude Beach: brzoskwiniowo-różowy beż z ogromnymi drobinami brokatu.Przypomina najgorsze z MACowskich cieni Luster czy osławionych brokatowych cieni Urban Decay i mimo tego iż sam kolor jest śliczny to obecność drobin-morderców kompletnie zabija jego urok :( .Bardzo ciężki w obsłudze,można go ujarzmić tylko przy pomocy bardzo lepiej bazy i odpowiedniego pędzelka.
Honey Pot:przepiekne metaliczne złoto,kolor którego długo szukałam a którego niestety nie znalazłam wśród cieni MAC
Cocoa Puff: ciepły brąz ze złotymi mikrodrobinkami,kolejny wykończenie 'velvetopodobne"



Wszystkie cienie(oprócz nieszczęsnego Nude Beach) mają niesamowicie miękką,maślaną konsystencję i są bardzo napigmentowane.Są bardziej miękkie niż większość cieni MAC
Maty są kremowe i szczerze mówiąc łatwiejsze w obsłudze niż maty MAC(przynajmniej te klasyczne,nie Matt2),co mnie zaskoczyło.Błyszczące cienie to najlepsza odsłona metalicznego lub aksamitnego wykończenia(coś jak wspaniały MAC Woodwinked ze swoją niesamowitą intensywnością).Wszystkie ładnie się cieniują i nie blakną.Są bardzo trwałe.

Jestem na prawdę zadowolona z zakupu,ostatnio trwa dla mnie dobra passa zakupowa widać ;).Po paletkę sięgam często i chętnie i o dziwo praktycznie żaden z kolorów nie dubluje się z tym,co już mam.moi faworyci z palety Natural Eye to Erotica,Push-up i Honey pot.

Wklejam potencjalny dupe alert ;) czyli porównanie z podobnymi w teorii cieniami MAC,jakie posiadam w swojej kolekcji.




Czy warto polować na Too Faced Natural Eye?Moim zdaniem zdecydowanie TAK!Szczególnie biorąc pod uwagę cenę,która jak za tyle wspaniałej jakości cieni jest bardzo przystępna.Dla miłośniczek neutralnych-naturalnych kolorów to prawdziwa uczta.

czwartek, 10 marca 2011

Swatch me baby: Rimmel Lasting Finish Lipstick 006 Pink Blush




Fanką szminek jestem co prawda dopiero od kilku miesięcy(wcześniej zawsze wybierałam błyszczyki),ale już trochę w ten świat wsiąkłam i moja kolekcja coraz bardziej się powieksza.
Najświeższym dodatkiem do niej jest szminka Rimmel Lastnig Finish w kolorze 006 Pink Blush,w nowej wersji.
Mam inny kolor Lasting Finish w "starej wersji" i muszę powiedzieć,że oprócz opakowania(rzeczywiście ładniejszego) nie zauważyłam na razie jakichś wyraźnych różnic


Odcień Pink Blush kupiłam w promocji za niecałe 13zł,jest to już moja trzecia szminka Rimmel.
Kolor to raczej ciepły,jasny i dość intensywny "bubblegum pink".




Czy jest to dupe "starej" MAC Viva Glam Gaga?Raczej nie,choć to kolor w podobnym klimacie.Tutaj znajdziecie ładne porównanie(ja niestety Gagi nie posiadam).Czy jest podobna do MAC Angel?Też raczej nie,Angel z kolei mam w swojej kolekcji i postaram się zrobić porównanie tych dwóch kolorów.Na pierwszy rzut oka jednak Pink Blush jest ciemniejsza i bardziej intensywnie różowa.

Szminka ma wykończenie satynowe,troszeczkę wysusza ale niestety to przypadłość większości szminek(szczególnie tych chcących się szczycić mianem długotrwałych).
Trwałość gorsza niż szminki MAC ale jest całkiem nieźle.

Kolor zdecydowanie wart polecenia,szczególnie fankom różowych szminek.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...