Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 września 2012

Cienie Kobo: Pale Peach, Copper i Golden Rose


Wreszcie udało mi się coś kupić w szafie Kobo :). Po przeglądaniu blogów miałam kilka kolorów na oku, po wizycie w naturze zdecydowałam się na trzy: Pale Peach, Copper i słynny Golden Rose.

Cienie dostępne są w formie pojedynczych produktów w pudełku (17,99zł) oraz wkładów do paletek magnetycznych (13,99zł). W gamie kolorów znajdują się zarówno maty (Mono), jak i metaliczne kolory (Fashion).

Pale Peach to przybrudzona brzoskwinia w odcieniu zbliżonym do skóry. Po nałożeniu na powiekę robi się mocniej brzoskwiniowa. To bardzo miękki mat, bez śladu kredowości. Ładnie napigmentowany i łatwy we współpracy.

Golden Rose to chyba najbardziej znany cień Kobo. Ciepły róż ze złotym duochromem. I kiedy piszę duochromem mam na myśli wspaniały duochrom przez duże D. Ten cień opalizuje jak szalony! Ma bardzo specyficzną, tępą konsystencję przypominającą sprasowany pigment. Spotkałam się z opiniami, że nie sposób nałożyć go pędzelkiem. Ja nie miałam z tym większych problemów, trzeba tylko użyć syntetycznego płaskiego pędzelka i wklepywać a nie rozcierać. Na powiece wygląda przepięknie.

Copper to koralowa miedź z różowym duochromem. Równie piękny jak Golden Rose. Ma identyczne właściwości, wymaga podobnej techniki nakładania. Efekt jest zachwycający.




Nie miałam żadnych problemów z trwałością, na bazie trzymają się cały dzień.
Jestem bardzo zadowolona z zakupu, szczególnie Copper i Golden Rose są zachwycające. Nie widziałam tak pięknych duochromów w ofercie żadnej innej firmy. Cena jest ok, chociaż wolałabym żeby kosztowały raczej 10zł jak Ingloty. Nie wiem czy kupię kolejne, ale te kolory zdecydowanie polecam.

Przechowują je w kwadratowej paletce Inglot. Przy okazji chciałam wam bardzo polecić taką paletkę. Kosztuje bodajże 15zł i jest niezwykle praktyczna. Można w niej umieścić produkty o dowolnym kształcie i tym samym pozbyć się miliona pojedynczych opakowań. Przełożyłam tu róż Flormar, którego opakowanie uległo malowniczej destrukcji ;).
 Dodatkowym plusem jest wielkie lusterko, które przyda się szczególnie w podróży.





Golden Rose na całej powiece.


Co sądzicie o cieniach Kobo?

piątek, 7 września 2012

Kobo Colour Trend 14 Toronto






Jakiś czas temu postanowiłam wreszcie wybrać się na eksplorację szafy Kobo w Naturze, ponieważ do tej pory nie testowałam jeszcze żadnego produktu tej marki. Z jakiegoś powodu ta szafa wygląda dla mnie jakoś tak zniechęcająco. Nie wiem o co chodzi, ale o coś chodzi bo wielokrotnie miałam zamiar coś kupić, ale ostatecznie wychodziłam z pustymi rękami.
W końcu jednak kupiłam trzy cienie oraz lakier z nowej kolekcji Colour Trend.
Wybrałam nr 14 Toronto (bardzo fajny pomysł na nazwy lakierów, ale brakuje mi w gamie Helsinek i Warszawy ;) ), który w butelce jest bardzo ładnym brudnym różem z domieszką karmelu.
Niestety na paznokciach robi się mocno brązowy i mdły, zupełnie mi się nie podoba :(. Ciężko się z nim współpracuje, szczoteczka jest wąska i niewygodna. Ma tendencje do smużenia, ale po dwóch warstwach dość dobrze kryje. Schnie dość szybko, ale niestety już na drugi dzień schodzi płatami a tam gdzie nie schodzi zaczyna się ścierać. Większość lakierów nie trzyma się u mnie w stanie idealnym dłużej niż dwa dni, ale ten zdecydowanie odstaje od średniej. Takiego odłażenia nie jestem w stanie znieść.
Zdecydowanie odradzam, moim zdaniem nie jest wart 10zł.

Ps. przepraszam za te żółte skórki, ale swatchowałam wcześniej żółto-zielony lakier i żadne szorowanie ani zmywanie nie chciało tego usunąć :(
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...