Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 października 2013

Yves Rocher Pure Light


Zapewne większość z was zgodzi się ze mną, że znalezienie dobrego podkładu to wcale nie takie proste zadanie. Odnalezienie się w gąszczu wykończeń, poziomu krycia i kolorów to nie lada zadanie. Bohaterem dzisiejszego posta będzie podkład, z którym udało mi się jednak w tym zamieszaniu odnaleźć i bardzo przypadliśmy sobie do gustu :).
Po trwającej kilka lat przygodzie z podkładami mineralnymi zdecydowałam się na powrót do tradycyjnych, płynnych fluidów. Wiele ciekawych produktów pojawiło się w tym czasie na rynku i na prawdę było co testować. Jednym z nich był właśnie Yves Rocher Pure Light. Mając dobre doświadczenia z podkładami tej marki skorzystałam z rabatowej ulotki i wybrałam kolor 200 Beige Clair (tu muszę zaznaczyć, że wybór kolorów nie jest oszałamiający i niestety podejrzewam, że te z was, które mają bardzo jasną cerę mogą mieć problemy z wybraniem czegoś) średnio jasny odcień w ciepłej tonacji. W szczytowym momencie letniej opalenizny był dla mnie nieco za jasny, ale teraz powoli wszystko wraca do normy. 30ml Pure Light w cenie regularnej kosztuje 56zł. Z jednej strony sporo, ale jest to cena porównywalna z L'orealem czy Bourjois. Dodatkowo YR często oferuje różnego rodzaju zniżki. Z tego, co pamiętam kupiłam go z 40% rabatem.
Na zdecydowaną pochwałę zasługuje opakowanie, jest nie tylko przyjemne dla oka, ale i wygodne. Pompka dozuje odpowiednią ilość podkładu, można ją też w razie potrzeby nacisnąć tylko do połowy.
Pure Light opisywany jest jako podkład rozświetlający z efektem drugiej skóry. Taki opis jest trochę mylący. Faktycznie, jest to bardzo lekki i naturalnie wyglądający podkład ale jakichkolwiek drobin rozświetlających brak (i bardzo dobrze!). Jedynym rozświetlaniem, jakiego mogę się dopatrzyć jest po prostu bardzo fajne, naturalne wykończenie niebędące płaskim matem. Nie ma natomiast żadnego niechcianego połysku. Konsystencja jest bardzo lekka, płynna a produkt rozprowadza się na twarzy bezproblemowo. Krycie jest delikatne, nieco stopniowalne ale do zatuszowania poważniejszych niedoskonałości przyda się korektor.



Lekko przypudrowany trzyma się na twarzy bez zarzutu. Sprawdził się nawet w upały, nie spływa z buzi, prawdę mówiąc w ogóle go nie czuć, jest na prawdę lekki. Kiedy akurat nie używam bb kremu, sięgam po Pure Light z przyjemnością bo wygląda po prostu bardzo dobrze i naturalnie. To podobna kategoria jak mój wieloletni ulunieniec, 10 h Sleep Effect Bourjois.
 Myślę, że warto dać mu szansę, jeżeli lubicie lżejsze fluidy z naturalnym efektem. Aha, bardzo przyjemnie pachnie :)

czwartek, 30 sierpnia 2012

Ulubieńcy sierpnia i kredkowy romans


Ależ ja lubię te "ulubieńcowe" posty. Lubię je czytać i lubię pisać. Tak więc dzisiaj przyszedł czas na najczęściej używane produkty sierpnia. Wreszcie lato ma się ku końcowi :)! Upały powoli odpuszczają, niedługo zaczną żółknąć liście a powietrze będzie pachnieć jesienią. Dodatkowo w sklepach pojawiają się ubrania w jesiennych kolorach. Ach, uwielbiam wrzesień i jesień generalnie. Uwielbiam także dla tego, że po jesieni wreszcie doczekam się na ukochaną zimę. Do rzeczy jednak:

-Inlgot Sleeks Cream błyszczyk nr 103. Ciepła, pomarańczowo-koralowa czerwień. Nigdy wcześniej nie miałam błīszczyków z tej serii, ale kiedy zobaczyłam kolor postanowiłam się skusić. Pięknie pachnie, kolor fajnie ożywia twarz a opakowanie ma kształt próbówki :)- toż to produkt idealny dla mnie.

-Essence Get Big Lashes Waterproof. Nie jest to najlepszy tusz, jaki znam ale za 11zł (czy ile też on tam dokładnie kosztuje) jest na prawdę ok. Szczególnie, kiedy podeschnie i można nabrać więcej produktu na szczoteczkę. Kiepsko wydłuża, ale całkiem nieźle pogrubia.

-Benefit Hervana. Marzył mi się od premiery, w końcu udało się załapać na porządny rabat. Świetny róż, na pewno doczeka się recenzji niedługo. Używałam go praktycznie non stop w sierpniu.

-jeżeli chodzi o pazury to byłam w tym miesiącu szokująco monotematyczna, szczególnie jak na lakieromaniaczkę. Zanosi się, że ta monotematyczność potrwa też przez wrzesień bo popadłam w obsesję. U rąk Essie Sand Tropez a u nóg zwykły czarny OPI Black Onyx. Choć nie mogę uwierzyć w to co piszę, to malowałam pazury tylko nimi i na nic innego nie mam ochoty nadal. Czarny pedicure to genialna rzecz.

-nadal maniakalnie używam cieni Inglot (prawdę mówiąc, rozmnożyły mi się znów, także dajcie znać, jeżeli macie ochotę przeczytać post z aktualizacją :) ) a szczególnie 395P i 112AMC.

-Gucci Rush towarzyszył mi codziennie. O dziwo całkiem nieźle nosi mi się go także w upały. Jego odurzająca gradeniowość dobrze wpisuje się w tropikalny klimat, jaki ostatnio panuje we Wrocławiu. Buteleczka powoli ma się ku końcowi, ale to mnie raczej cieszy bo mam go od dawna i czas zużyć, zanim się zestarzeje. Niepokoi mnie tylko to, że Gucci przestało go produkować. Wstyd, to na prawdę wyjątkowy zapach.


Dodatkowo mam dla was ulubieńca ostatnich dni: makijaż na takim planie jak poniższy, ze specjalnym udziałem brązowej kredki. Do kredem i eyelinerów mam raczej ambiwalentny stosunek. Zazwyczaj ich nie używam i nie lubię, ale czasem ot tak po prostu przypominam sobie o ich istnieniu i przez jakiś czas nawiązujemy bliższe i intensywne relacje ;).  Poniżej zupełny zwyklak w ciepłej tonacji plus ciemnobrązowa, połyskująca kredka Yves Rocher (bo musicie wiedzieć, że kredki YR 3w1 są absolutnie genialne). Brązowa kredka to jednak świetny wynalazek. Dodaje odrobiny wyrazistości bez efekt zmęczonych oczu, jaki często daje czarny kolor w tej roli.






Użyłam cieni Inglot: łuk brwiowy 351M, powieka 330M, wewnętrzny kącik 395P, załamanie 357M.


wtorek, 6 marca 2012

Yves Rocher Krem do rąk Wanilia z upraw bio



Dzisiaj krem do rąk,który znajduje się w mojej ścisłej czołówce produktów do pielęgnacji rąk.Znam i uwielbiam go od dawna.Wanilowy krem do rąk z serii Plaisirs Nature wygrywa z innymi kremami pod wieloma względami.Razem z mleczkiem do ciała o tym zapachu tworzy duet idealny :)

Pozornie jest dość drogi,kosztuje 17,90zł.Kiedy jednak spojrzeć na pojemność (aż 200ml,podczas gdy standardowy krem ma zazwyczaj 75-100ml) szybko okazuje się,że w rzeczywistości cena jest bardzo przystępna.Opakwanie z wygodną pompką to świetny pomysł.Co prawda pod koniec trzeba pompkę wyjąć ale i tak krem jest bardzo wygodny w użyciu.
Ma lekką konsystencję mleczka,ale naprawdę skutecznie nawilża łapki (prawdopodobnie ze względu na bardzo dobry skład,olej ze słodkich migdałów,awokado i aloes na samym początku!).
Zapach,ach zapach!Zapach podobnie jak w przypadku mleczka jest obłędny.Autentycznie waniliowy i bardzo trwały.Używanie tego kremu to czysta przyjemność.

Serdecznie polecam!Bardzo dobry skład,przystępna cena,ładne i wygodne opakowanie i zapach przez duże Z :).

Ocena: 6- (minusik za konieczność odkręcania pompki pod koniec opakowania)


sobota, 25 lutego 2012

Ulubieńcy lutego



Koniec miesiąca znów nadchodzi znienacka :).Czas na ulubieńców miesiąca.

1.Luty na paznokciach upłynął od znakiem brokatu,flakies i innych efektów specjalnych.Oprócz tego często nosiłam ciemnoróżowe różowe pazurki.Na zdjęciu My Secret 104 i OPI Pink Flamenco.

2.Yves Rocher krem regenerujący Pure Calendula.Ma konsystencję gęstego masła do ciała,działał kojąco na moją przesuszoną mrozem i ogrzewaniem skórę.Idealny zimowy krem na noc.

3.YSL Baby Doll.Kolejny miesiąc w jego towarzystwie.Niestety kończy się definitywnie,dzisiaj czeka mnie ostatnie użycie :(

4.Elseve Total Repair 5 Instant Miracle.Odżywka cudotwórca!Recenzja wkrótce.

5.Floslek Kosmetyczna wazelina do ust.Recenjza TU.

6.NYC Sunny Bronzer.Świetny i tani matowy bronzer.Niestety to kolejny produkt,który niedługo mi się skończy.Na szczęście właśnie rozpoczęłam przygodę z Ziemią Egipską i coś czuję,że polubimy się na dłużej.

7.MAC Mineralize Eyshadow Daylight z kolekcji Naturally.Pisałam o nim TU.Używałam prawie codziennie w lutym,kocham ten niejednoznaczny kolor-kameleon.

8.Ecotools pędzel do pudru.Mięciutki,bardzo przyjemnie nakłada mi się nim bronzer.Kolejny udany produkt Ecotools.



Jacy są wasi ulubieńcy w tym miesiącu?


Ps.Jeszcze jedna mała sprawa.Wczoraj czytając komentarze pod postem Vex zdałam sobie sprawę z istnienia folderu spam dla komentarzy na Bloggerze.Zajrzałam do niego i okazał się,że znalazł się tam mnóstwo normalnych komentarzy :(.Bardzo mi przykro z tego powodu,mam nadzieję że nikt nie poczuł się z tego powodu zignorowany.Od tej pory będę regularnie sprawdzać ten forder.Mogę was zapewnić,że nie poddaję komentarzy pod postami żadnej cenzurze(usuwać je będę jedynie w przypadku ewidentnej reklamy czy obraźliwych,wulgarnych treści).Ewentualne znikające komentarze są winą błędnego wychwytywania spamu.

wtorek, 20 grudnia 2011

Mistrzowie naturalnego,dziennego makijażu



Nie wiem jak wy,ale ja nie mogę żyć bez wszelkich neutralnych,codziennych kolorów.Bardzo często maluję się moimi ciepłymi złotami i burgundami ale czasem jedyną rzeczą,w jakiej czuję się dobrze są szeroko pojęte neutrale.Czasem każdy bardziej wyraźne kolor wydaje się podkreślać zaczerwienienia,niespodzianki czy też niezbyt wypoczęte oczy.Wtedy sięgam po sprawdzonych mistrzów neutralnego makijażu,którzy zręcznie odwracają uwagę od wad i podkreślają zalety.
Podobnie jest z paznokciami,chociaż szaleję ze wszystkimi możliwymi kolorami tęczy co jakiś czas powracam do spokojnych cielaków ;) i mlecznych kolorów.
Dzisiaj zestawienie moich ulubionych kosmetyków tego typu,produktów które najlepiej sprawdzają się w niezobowiązującym,codziennym makijażu.




1.Oczy:

-MAC Paint Pot Bare Study.Idealna baza pod delikatne kolory.Ładnie połyskuje i ujednolica kolor powieki.

-Make Up For Ever Aqua Cream nr 13.Trochę trwało zanim doszłam z tym produktem do ładu,musiałam nauczyć się go odpowiednio aplikować.Teraz jednak dogadujemy się świetnie.Piękny odcień połyskującego beżu sprawdza się jako trwała baza pod cienie,ale też jako sam cień.Odpowiednio nałożony ma świetną pigmentację i zupełnie inne wykończenie niż MAC Bare Study.

-Yves Rocher kredka do brwi 02 Cedre.Używam jej co prawda codziennie,ale musiałam ją umieścić w zestawieniu bo nic tak nie dodaje twarzy wyrazu w delikatny sposób jak dobra kredka do brwi.

-Yves Rocher Coleurs Nature 01 Brun.Kredek używam bardzo rzadko(chyba powinnam zacząć częściej) ale moją absolutną ulubienicą w neutralnym makijażu jest ta w kolorze ciepłego brązu.Kremowa,napigmentowana,świetnie się rozciera.Zdecydowanie nie jestem fanką czarnych kredek,brąz wypada w takiej roli o niebo lepiej.Podkreśla oko nie zamykając go i nie dając wrażenia skrajnego zmęczenie ;)



2.Cienie

-MAC Quarry,odkryłam ten cień na nowo i jestem zakochana,używam prawie codziennie.Piękny matowy,niejednoznaczny kolor będący miszanką fioletu,różu,brązu i minimalnej ilości szarości.Świetny w załamaniu praktycznie z każdym kolorem.Szczególnie z rozświetlaczem MAC MSF Soft&Gentle i MUFE Aqua Cream nr 13 jako bazą.

-MAC Swiss Chocolate.Mój ulubiony brąz,nadaje się do każdego makijażu a szczególnie neutralnego codzienniaka.

-MAC Naked Lunch to beżo-róż.Trudno o bardziej uniwersalny i delikatny kolor.Must have!

-MAC Vanila to rewelacyjny rozświetlacz pod łuk brwiowy.Neutralny,delikatny i uniwersalny.

-Too Faced Natural Eye.Macie już pewnie dość słuchania o tej palecie ;).Co ja jednak poradzę,że to prawdziwy geniusz,szczególnie w kategorii makijaży neutralnych?Nie znam lepszej palety,z niepokojem patrzę na poziom jej zużycia :(.

-MAC Naked Pigment to również idealny,neutralny waniliowy kolor.Wymarzony do delikatnego makijażu.Mam ochotę umieścić tu też pigment Tan,ale się powstrzymam :P.Bądź co bądź jest nieco zbyt ciepły i wyraźny,żeby się tu znaleźć.


3.Twarz

-MAC MSF Soft & Gentle.Gdybym miała wybrać 10 produktów które są mi niezbędne(swoją drogą muszę zrobić taką kompilację :) ) ,ten rozświetlacz znalazł by się bez wątpienia wśród nich.Mało jest tak uniwersalnych produktów.Piękny na kościach policzkowych,łuku brwiowym,okolicach usta ale także jako cień.Idealny na codzień.Soft&Gentle,kocham cię!

-MAC Mineralize Blush Warm Soul.Tego oto pana też już pewnie macie dość.Od sierpnia,kiedy to go kupiłam zdradziłam go może 4 razy.Świetny do delikatnego makijażu,daje efekt brzoskwniowych,zdrwoych,rumianych policzków.


4.Usta

-Avon Pout i Rimmel Airy Fairy to zdecydowani ulubieńcy.Idealne szminki do delikatnego makijażu.Typowych kolorów nude raczej nie noszę,wolę te bardziej różowe i mleczne lub w odcieniu "my lips but better".Rimmel Nude Delight to moja najbardziej cielista szminka.Często też wybieram MAC Plumful,ale ona nie bardzo nadaje się aby znaleźć się w zestawieniu neutrali.

-w kategorii błyszczyków,lubię i używam różnych.Na wzmiankę zasługują jednak Bell Milky Shake ze względu na piękne kolory oraz Essence Nude XXXL(czy jakoś podobnie ;) )



5.Paznokcie

-OPI Bubble Bath.Śliczny,świeży mleczny róż o zadowalającym stopniu krycia.

-Revlon Nude Chic,mój ulubiony cielisty lakier.Bardzo kryjący,brzoskwiniowe tony ożywiają karnację.Widać,że mam coś na pazurkach(nie lubię efektu paznokci wyglądających jak bez lakieru),ale kolor jest bardzo stonowany i elegancki.Dodatkowo nie widać na nim tak wyraźnie odprysków,więc można pozwolić sobie na nieco dłuższe noszenie tego lakieru ;).




Jacy są wasi codzienni,neutralni ulubieńcy?


sobota, 3 grudnia 2011

Listopadowo-grudniowy haul



Moje zakupy i prezenty kosmetyczne z ostatnich kilku tygodni.Czekam jeszcze na jeden lakier i pędzelki Sedona Lace.

1.Ziaja Masło Kakaowe mleczko do ciała.Pachnie przepysznie,niewiele różni się od wersji w mmniejszej,brązowej buteleczce(a może wogóle jest to ten sam produkt tylko w większym opakowaniu?)

2.Biosilk Silk Infusion odżywka

3.Słynna odżywka Isana z olejkiem z Babasu.Zamierzam przetestować ją do OMO oraz do samego mycia odżywką.Bardzo ładnie pachnie!

4.Johnson's Odświeżający żel do mycia twarzy.Ostatnio żaden żel do mycia twarzy mi nie odpowiada a ten jest jednym z niewielu,których jeszcze nie testowałam

5.Ziaja Pro Serum Łagodzące.Pod krem i pod algi.

6.Ziaja Pro Maseczka Kojąca z różową glinką.Użyła.m dopiero raz,ale jestem pod wrażeniem.Spodziewajcie się recenzji!

7.The Body Shop Spiced Pumpkin żel pod prysznic.Wczorajszy nabytek :)

8.Yves Rocher Fruit de Noel krem do rąk,prezent.Pachnie genialnie,pewnie skuszę się na jeszcze jakieś produkty ze świątecznej serii (BTW,w Yves Rocher mają mnóstwo pięknych zestawów prezentowych.Sama zaopatrzyłam się w dwa w prezencie dla babć)

9.The Body Shop Candied Ginger.Nowy zapach świąteczny.Kupiłam go dopiero wczoraj (z okazji urodzin TBS było -50% na wszystkie masła)ale już zastanawiam się,czy nie zrobić zapasu.Jeżeli lubicie korzenna,rozgrzewające zapachy koniecznie powąchajcie!

10.Stara Mydlarnia masło Granat i Guava.Dostałam w prezencie,pachnie bardzo przyjemnie,dość wytrawnie.




1.OPI Suzy Loves Cowboys (kupiony w promocji na kupkosmetyk.pl razem z pozostałymi OPIkami)

2.OPI Suzy & Lifeguard 

3. Revlon Facets of Fuschia.Powiem tylko jedno słowo.GENIALNY!

4.OPI I Vant to be A-Lone Star

5.Essence Vampire's Love Lip Stain 02 (w kolorze fuksji)

6.Essence lakier magnetyczny 01 Miracle Shine + magnes.Niesety średnio wychodzi mi ich używanie.Lakier ma piękny kolor,ale jakość tragiczna.Po raz kolejny powtarzam sobie,żadnych lakierów Essence i Catrice :(

7.Essence Smoky Eye Brush



A wy?Kupiłyście coś ciekawego w ciągu ostatnich tygodni?


sobota, 29 października 2011

Ulubieńcy października



Wraz z końcem pażdziernika,przyszła pora na ulubieńców miesiąca.Nie wiem jakim cudem październik już zdążył się skończyć,ale muszę po prostu przyjąć do wiadomości,że ostatnio czas leci niesamowicie szybko.Zanim ta wypowiedź przerodzi się w sentymentalny wywód,przejdę do rzeczy :).

W tym miesiącu zdjęłam moja przedłużane rzęsiska i wróciłam do malowania oczu zarówno cieniami,jak i tuszem.Muszę powiedzieć,że ten powrót był swojego rodzaju ulgą.Choć poranne przygotowania do wyjścia zajmują teraz nieco dłużej to wreszcie mogę wcielić w życie kombinacje kolorystyczne o których myślałam całe wakacje.Malowanie oczu to na prawdę ogromna frajda!
Oprócz wymienionych niżej ulubieńców używałam codziennie mojego ukochanego różu MAC Warm Soul i roll-ona Garnier z poprzedniego miesiąca.


-Too Faced Natural Eye Palette.To bez wątpienia najlepsza paletka,jaka wpadła w moje ręce.Cienie są świetnej jakości,kolory przepiękny i uniwersalne.Pieśń pochwalną na jej cześć pisałam już tu.
Ulubionym połączeniem w październiku był Silk Teddy na całą powiekę,Push-up na zewnętrzną połowę powieki i Cocoa puff w załamaniu w komplecie z Heaven pod łukiem brwiowym.Taki makijaż nosiłam prawie przez cały miesiąc bez przerwy,udało mi się nawet zobaczyć denko w jednym z kolorów a kilka innych również zbliża się do tego stanu.

-Essie French Affair to bardzo ładne połączenie pudrowego różu z pastelowym fioletem.

-Yves Rocher Les Plaisirs Nature mleczko waniliowe.KWC.To już pewnie moja setna butelka ( ;) ).

-Versace Crystal Noir EDT.Wymarzony jesienno-zimowy zapach,hipnotyzujące gerdenie.Jeżeli lubicie zapach białych kwiatów,polecam przetestować.Niestety kilka dni temu skończyłam go dokumentnie(dramatyczna informacja zza kulis tworzenia posta jest taka,że musiałam zanurkować do śmietnika ponieważ nieopatrznie wyrzuciłam butelkę a trzeba było uwiecznić ją na zdjęciu :) ).
Przewiduję,że zapachowymi ulubieńcami października będą Gucci Rush i Gucci Flora,ale przekonamy się za miesiąc.Gdyby nie to,że Crystal Noir już mi się skończyło pewnie nadal używałabym ich maniakalnie przez całą jesień i zimę.

-Yves Rocher Hydra Specific Żel-krem nawilżający na dzień.Zdecydowanie nie ma nic wspólnego z żelem,jest bardzo dobry.Zasługuje na oddzielną recenzję.

-Maybelline Volum' Express One By One wodoodporny.Bardzo dobry,cieszę się że wreszcie można go kupić w wersji wodoodpornej.

-Make Up For Ever Full Cover nr 6.Mój nowy korektor,na razie powiem tylko że jest to najlepszy korektor jaki miałam.Więcej w oddzielnym poście.

-Sigma F40.Używałam go do bronzera,ale ostatnio z powodu braku F05(pożyczyłam go komuś do przetestowania) służył też o nakładania różu i sprawdził się idealnie.

-MAC Paint Pot Bare Study.Ulubiona baza pod wszystkie cienie.

-Meow Cosmetics Equilibrium Balancing Powder.Mam go od dość dawna i postanowiłam wreszcie zużyć.Nie jest to żadna rewelacja,ale daje ładne wykończenie i służy mi jako primer i finisher.
Drogie użytkowniczki minerałów,jaki jest wasz ulubiony primer i finisher?Muszę coś kupić bo Equilibrium mam tylko na 3-4 użycia jeszcze.



Jakie są wasze ulubione kosmetyki października?

poniedziałek, 5 września 2011

10 świetnych produktów za 10zł





Dzisiaj o tym,że mając w kieszeni 10 złotych i będąc w drogerii można:


1.Znaleść swój Kosmetyk Wszechczasów


2.Kupić coś co jest nie tylko skuteczne,ale też przyjemne w użyciu


3.W łatwy i nierujnujący portfela sposób poprawić sobie humor i zaspokoić swoją wewnętrzną kosmetykomaniaczkę :)




Jednym słowem przedstawię wam 10 świetnych kosmetyków(i produktów okołokosmetycznych) za około 10zł.






1.Żel ze świetlikiem i aloesem Floslek.Pisałam o nim dokładniej TU.Wielofunkcyjny i skuteczny produkt,który odkąd pojawił się w wesji tubki z dzióbkiem ;) jest też bardzo wygodny w użyciu.










2. Evelilne Aksamitne Dłonie Wygładzjąco-nawilżający eliksir do rąk i paznokci.Nie znam niczego lepszego do pielęgnacji dłoni.Duża tuba pełna świetnie nawilżającego kremu o zapachu tak pięknym,że kiedy ręce znajdują się w zasięgu nosa ma się wrażenie,że to perfumy.Zużyłam już 10493891119348,5 tubki i nadal nie mam dość.




3. Szampon Garnier Naturalna Pielęgnacja z ekstraktem z moreli 2w1(dla dzieci).Nie wiem co za magia siedzi w tym szamponie,ale coś siedzi na pewno.Po umyciu włosy obłędnie pachną,są miękkie,nawilżone i błyszczące.
Bardzo cieszę się,że znów jest dostępny u nas i nie muszę robić zapasów będąc za granicą.


4. Pomadka różana Bebe.Najlepsza rzecz do ust pod słońcem.Nawilża,natłuszcza,odżywia i nadaje lekki połysk.Jest miękka i łatwo się aplikuje,pozostaje na ustach na długo.Pachnie pięknie,choć nie są to róże ;).Wątpię by uchowały się osoby,które nie znają Bebe,ale nie mogłam o niej nie napisać bo to absolutny KWC,nie tylko w lidze ekonomicznej.



5. Lakiery Barbra Colour Alike.Za ciągle nowe kolekcje,kreatywne nazwy(dzięki lakieromaniaczkom-użytkowniczkom) oraz piękne kolory.Bo nic tak nie poprawia nastroju tanim kosztem,jak nowy lakier.



6. Żele pod prysznic Jardins do Monde Yves Rocher.Mnóstwo pięknych zapachów,formuła żelu jest miła w użyciu.Mój ulubiony to Bawełna z Indii,Monoi z Thaiti i Migdał(bodajże z Kalifornii?).
Podoba mi się idea "podróży" związana z każdym wariantem zapachowym.Cyż nie miło jest choć pomarzyć?





7. To co prawda nie kosmetyk a przyjemność zapachowa ale...nie mogę sobie odmówić umieszczenia  ich tu.Chodzi o woski zapachowe Yankee Candle.Kosztują od kilku do 10zł,są dostępne w internecie i "realu" (to znaczy w świecie realnym,niestety nie w supermarkecie :) )a wybór zapachów i ich moc jest oszałamiająca.Za niewygórowaną cenę otrzymujemy krążek,który po podzieleniu na mnijesze części będzie wypełniał dom aromatem przez dobrych kilka tygodni.
Zbieram się do napisania posta poświęconego tym woskom,gdzie napiszę dokładnie jak ich używam.




8. Czekoladowa maseczka Montagne Jeunesse.Domowe spa i to prawdziwe,nie żadna nędzna jego namiastka.Maseczka pachnie czekoladą i świetnie oczyszcza cerę.Saszetka starcza na zaskakująco długo.Recenzowałam ją TU




9. Baza pod cienie Hean Stay On.Po prostu się sprawdza,przedłuża trwałość cieni i zapobiega ich blaknięciu.Nie posiada drobinek,nadaje się więc również pod matowe cienie.Jestem pod wielkim wrażeniem tego,że tak tani produkt może być tak skuteczny.Więcej TU.




10. Błyszczki Essence.Generalnie wszystkie,szczególnie Stay On i XXL Nudes.Mają piękne zapachy,mnóstwo różnych kolorów.Do tego nawilżają,nie kleją się ale nie są też za rzadkie.Z wszystkich,które do tej pory testowałam(a jak na fankę błyszczyków było ich sporo :) ) byłam bardzo zadowolona.
Jedne z najlepszych błyszczyków,nie tylko w tym przedziale cenowym.







A jacy są wasi ulubieńcy w tym przedziale cenowym?

środa, 3 sierpnia 2011

Wakacyjna kosmetyczka Burn cz II: kolorówka


Oto tajemnice mojej wakacyjnej kosmetyczki z kolorówką :).Staram się bardzo ograniczać,jeżeli chodzi o pakowanie makijażu bo wiem,że większości rzeczy i tak nie użyję (szczególnie w gorącym klimacie,jeżeli jadę w chłodniejsze miejsca jest większa szansa że będę miała ochotę np. pomalować oczy).Jednak bez pewego minimum nie mogę się niestety obyć.Wiem,że dla niektórych z was to dużo,ale prawdziwe kosmetykomaniaczki pewnie mnie zrozumieją ;).



-Brintey Spears Fantasy.Zabieram je głowinie ze względu na małą buteleczkę i fakt,że zostało ich już niewiele (jakaś 1/3 z 30ml).Poza tym oczywiście uwielbiam ich zapach.Dodatkowo wezmę 1-2 małe próbki innych zapachów na wszelki wypadek.

-OPI My Chihuahua bites!.Moj ukochany lakier,to już drugie wakacje,jakie spędzamy razem :)

-Wibo różany zmywacz do paznokci w płatkach.Bardzo poręczne,kompaktowe opakowanie.Zobaczymy,jak się sprawdzi.

-składany pędzel kabuki Sigma.Świetny pędzel,idealny do nakładania podkładu mineralnego w podróży i nie tylko.

-podkład mineralny Pixie Cover de Luxe Cameo 2.Aktualnie mój ulubieniec w kategorii podkładów mineralnych.Przebił nawet Meow Flawless Feline.Ma idealny kolor-ciepły,żółty z brzoskwiniowymi tonami a dodatkowo bardzo dobrze kryje i jest lekki na twarzy.

-zestaw mini pilniczków i polerek Avon





-róż w musie Manhattan 39D Apricot.Bardzo ładny brzoskwiniowo-różowy kolor,arcy łatwa aplikacja przy pomocy palców i niewielkie rozmiary czynią z niego idealnego kompana podróży.Nie trzeba zabierać pędzelka do różu.Jest nietłusty i ma pudrowe wykończenie,nie trzeba go utrwalać sypkim pudrem i dobrze dogaduje się z podkładem mineralnym.

-miniaturowy rozświetlacz Benefit Hight Beam.Nie jest to mój ulubieniec,ale myślę że może się przydać.

- Amazing Cosmetics Amazing Concealer w kolorze Light Golden.Bardzo gęsty i dość mocno kryjący.Kolor nie jest dla mnie idealny ale i tak nie mogę za bardzo wybrzydzać-jak dotąd nie znalazłam lepszego :(

-Maybelline Pure Mineral korektor 03 Sand.Ten korektor jest fajny,ładnie kryje i nadaje się pod oczy ale niestety jest trochę za jasny.Niestety muszę brać dwa korektory i łączyć je bo samodzielnie żaden z nich nie spełnia moich oczekiwań w 100%.


Pędzelka Sigma E45 ze zdjęcia ostatecznie nie biorę ze sobą ;)



-Rimmel Lasting Finish 070 Airy Fairy.Pisałam o niej TU.To aktualnie mój ulubiony kolor,używam jej codziennie.Przebiła nawet MAC Angel.Świetny produkt!

-Rimmel Vinyl Gloss Fall in Love(numerek się starł niestety,ale nazwę pamiętam).Kupiony niedawno w rosmannowskiej promocji.Liczyłam na więcej koloru,ale błyszczyk jest praktycznie bezbarwny,ma tylko lekką poświatę.Nie mniej jednak jest to bardzo przyjemny produkt.

-Yves Rocher Coleurs Nature kredka do brwi 02 Cedre.Bezapelacyjnie najlepsza kredka do brwi,jakiej używałam.Ma odpowiednią konsystencję,jest trwała i świetnie się rozprowadza.Dołączony jest wygodny grzebyczek do układania brwi i rozcierania kredki.W promocji kosztuje około 25zł,co uważam za świetną cenę,szczególnie biorąc pod uwagę jakość.
TU pisałam o kolorze 03 Chatian,ale niedawno odkryłam że idealnym dla mnie kolorem (szarym,dość jasnym z domieszką chłodnego brązu) jest 02 Cedre kredka spełnia moje wymagania w 100%.Gorąco ją wam polecam.

-Makeup Forever Aqua Cream 13.Uniwersalny wodoodporny kremowy produkt do stosowania na całą twarz(ja zamierzam używać go jako cienia do powiek).
Miałam ochotę wypróbować Aqua Creamy już od dawna,jednak cena nieco mnie zniechęcała (110zł za sztukę :/).Wczoraj jednak,dzięki Kasi ze Sweet & Punchy,dorwałam w Sephorze na wyprzedaży zestaw dwóch Aqua Creamów 13 i 15(brąz-taupe,śliczny) i dwóch miniaturowych kredek Aqua Eyes.Zapłaciłam 90zł :).Nie dość,że oszczędziłam 20zł na jednym opakowaniu to jeszcze dostałam gratis drugie (oba są pełnowymiarowe !) i mini kredki.
Zestaw kosztował w cenie regularnej 220zł więc przecena wyniosła ponad 50%.Jeżeli tak jak ja czaicie się na Aqua Creamy to polecam zajrzeć do Sephory.


I to tyle.W normalnych okolicznościach wzięłabym jeszcze tusz do rzęs i zalotkę.Tym razem jednak mam przedłużone rzęsy(o całym doświadczaniu związanym z przedłużaniem rzęs metodą 1:1 napiszę wam za kilka tygodni) więc nie muszę ich tuszować.


Jakie są wasze must-have w wakacyjnej kosmetyczce z kolorówką?


sobota, 23 lipca 2011

Nazywam się Burn i jestem perfumoholiczką :)

http://perfumum.blox.pl/resource/perfume.jpg

Moja przygoda Wizaż.pl miała początek w 2005.Ponieważ rozpoczęła się ona od forum Perfumy zapachy zajmują i zawsze będą zajmowały szczególnie miejsce w mojej kosmetykomaniaczej duszy :).
Odkąd pamiętam lubiłam wszystko co ładnie pachnie więc uzależnienie od perfum było tylko kwestią czasu.Jak wam kiedyś wspominałam, moimi pierwszymi prawdziwymi perfumami były YSL Baby Doll.Kocham ten zapach do dziś i uważam za mój ulubiony.Właśnie kończę kolejną z rzędu buteleczkę i już myślę o zakupie nowej bo bez BD żyć nie mogę.
Bywały chwilę,kiedy w mojej kolekcji znajdowały się na prawdę zawrotne ilości flakoników a ja nie kupowałam ani ciuchów,ani kolorówki-wszystkie oszczędności zamieniałam na pachnące buteleczki.
Przetestowałam wiele perfum,niektóre pokochałam i zostawały ze mną na dłużej,inne były romansem trwającym jeden flakonik,jeszcze inne wymieniałam na wizażowym targowisku bo okazywały się niewypałami.
Szuflady był wypchane próbkami i małymi odlewkami od zaprzyjaźnionych wizażanek a nadgarstki codziennie pachniały nowym zapachem,który poddawałam testom.
Na forum Perfumy poznałam wiele wspaniałych osób,z niektórymi utrzymuję kontakt do dziś,także w świecie rzeczywistym(tak,to o was mowa dziewczyny :D)
Odkąd przestałam udzielać się na forum ilość nowych zakupów zmniejszyła się a ja zaczęłam bać się,że ogromne zapasy zestarzeją się i zespują.Miałam bardzo dużo dużych flakoników z niewielkim ubytkiem,czas więc było zająć się ich radosnym zużywaniem :).
Długo to wszystko trwało,ale w końcu perfumy zaczęły się lawinowo kończyć,apogeum ten stan osiągnął w tym roku.
Teraz moja kolekcja nie do końca odzwierciedla to,co kocham najbardziej(wiele z najukochańszych zapachów zużyłam w pierwszej kolejności) ale oczywiście jest w niej wielu ulubieńców.Postanowiłam,że moje ukochane zapachy odkupię sobie jak kolekcja oczekujących na zużycie flakoników się skurczy.
Ostatnio zużyłam min. D&G L'eau The One,Gucci Envy Me,Paris Hilton Heiress(tak wiem wiem Paris Hilton,ale zaręczam że kiedy odłożymy uprzedzenia na bok pozostaniemy z bardzo fajnym i trwałym owocowym zapachem ;) ),E.Arden Green Tea,SJP Lovely,Gucci II EDP,Avon Percieve i kilka innych.

Zawsze uważałam perfumy za skarby :).Dzisiaj chciałabym się z wami moją kolekcją skarbów podzielić oraz zdradzić top 10 zapachów.Kto wie,może jest nas(perfumoholiczek) więcej.Od niepamiętnych czasów nie kupuję perfum w Sephorze czy Douglasie(z wyjątkiem super promocji o których napiszę później) bo zdecydowanie bym zbankrutowała.Zaopatrywałam się i nadal się zaopatruje w Superpharmie(dzięki Bogu za wspaniałe promocje jakie tam mają) i na allegro(wyczulone perfumomaniacze oko pozwala mi ustrzec się wszechobecnych podróbek ;) ).



Kenzo Flower EDP-to już moja druga butelka.Piękny,bardzo oryginalny fiołkowo-pudrowy zapach.Niektórzy go kochają (jak Burn :) ) a niektórzy nienawidzą (jak moja mama).Pewne jest jednak to,że to perfumy wyjątkowe i nie do pomylenia z czymkolwiek innym.

Nuta głowy: głóg, czarna porzeczka.
Nuta serca: róża, jaśmin, fiołek.
Nuta bazowa: opoponax, wanilia, białe piżmo.

Juicy Couture EDP-również moja druga butelka.Kupiona w Douglasie na przecenie za 99zł za 100ml!Nie mogłam się oprzeć okazji.To dość ciężki,słodko-kwiatowy zapach o wyraźnej nucie gardenii.Ponieważ kocham gardenie trudno mi się takim zapachom oprzeć.Większość z moich ulubieńców zawiera gardenię :).
Juicy Coutre to tzw. killer czyli bardzo trwały i ogoniasty zapach

Nuty zapachowe:
nuta głowy: arbuz, mandarynka, passiflora, nagietek, zielone jabłko, wodny hiacynt, zmiażdżone liście
nuta serca: tuberoza, dzika róża, lilia
nuta bazy: créme brulée, wailia, nuty drzewne, paczuli



Marc Jacobs Daisy EDT- Daisy to delikatny,zwiewny i dziewczęcy zapach idealny na lato.Trochę słodki,trochę gorzki,trochę świeży.Piękny.Wbrew niektórym opiniom,moim zdaniem jest bardzo oryginalny.Oczywiście,jest tu też i gardenia.Flakon z ogromnym,kiczowatym kwiatkiem uważam za jeden z najbardziej udanych :).
Niestety Stokrotka,dość słabo się na mnie trzyma.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: dzika truskawka, liście fiołka, czerwony grejfrut
nuta serca: fiołek, jaśmin, gardenia
nuta bazy: esencja waniliowa, piżmo, białe drzewa (white woods)

Britney Spears Fantasy EDP-Jeżeli kochacie słodkości to koniecznie musicie dać szansę temu zapachowi.Jego niewątpliwą zaletą jest fakt,że można go kupić w Superpharmie w bardzo przystępnej senie(za moją 30-stkę zapłaciłam 59zł).
"W środku" siedzą same pyszności: biała czekolada,wata cukrowa...mniam.Do tego wszystkiego nie sprawia wrażenia zbyt spożywczego,jest też sporo zalotnej kobiecości.Fantasy to prawdziwy zbieracz komplementów.Do tego jest diabelnie trwały,trzyma się nawet po prysznicu i myciu włosów.Bardzo go lubię.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: kiwi, śliwka chińska
nuta serca: biała czekolada, jaśmin, biała orchidea
nuta bazy: korzeń irysu, piżmo

YSL Baby Doll-moje kochane!Piękne połączenie róży,grejpfruta i porzeczek.Trochę słodkie,trochę kwaśne.I owocowe i kwiatowe.Dla mnie Baby Doll to cała ja :).Gdybym musiała używać jednego zapachu do końca życia na pewno byłoby to Baby Doll.Trwałość bardzo dobra.

Nuty zapachowe
Głowy: czarna porzeczka, pomarańcza, jabłko, ananas
serca: róża, frezja, konwalia, heliotrop
bazy: cedr, drzewo sandałowe, bób tonka, wanilia



Aquolina Pink Sugar EDT-Piekielnie trwały,piekielnie słodki i mocno pikantny.Duża ilość cukru(także tego gorzkiego,karmelizowanego) łączy się z przyprawami i odrobiną owoców.To już moja 3 butelka.Kiedyś dałabym się za niego pokroić,teraz nadal za nim przepadam ale używam rzadko.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: pomarańcza sycylijska, liście figowca, maliny, bergamotka
nuta serca: konwalia, czerwone porzeczki, wata cukrowa, lukrecja
nuta bazy: wanilia, karmel, piżmo


Oriflame Amber Elixir EDT
-Wywąchane :) u koleżanki.Spodobały mi się,więc postanowiłam kupić malutką 30-stkę.To bardzo udana kompozycja,miękka,słodka i bogata.Zdecydowanie o jesienno-zimowym i rozgrzewającym charakterze.Trwałość zaskakująco dobra,zazwyczaj perfumy Oriflame i Avon nią nie grzeszą.

Nuty zapachowe: nuty ambrowe, mandarynka, migdały, piżmo


Moshino I Love Love EDT- Kuzyn lubianego przeze mnie D&G Light Blue(i tak,wiem że wszyscy go lubią ale co ja poradzę,że dla mnie to taki przepiękny zapach).
Fajny zapach zarówno na lato jak i na mroźną zimę(jego cytrynowość z jakiegoś dziwnego powodu kojarzy mi się z mroźnym dniem,podobnie jak LB).Orzeźwiający,nieprzytłaczający i po prostu ładny.Lubię też jego flakonik.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: pomarańcz, grejpfrut, czerwona porzeczka
nuta serca: wodna lilia, herbaciana róża, konwalia, cynamon
nuta bazy: piżmo, drzewo cedrowe, drzewo tanaka


Lolita Lempicka Si Lolita EDP -mój najnowszy zakup z przed kilku miesięcy.Ten zapach to bardzo pikantna i nieco wytrawna szarlotka w płynie.Bardzo mi się spodobał,ale szczerze mówiąc nie wiem ile zajmie mi zużycie tej 100-tki.Może trzeba było wybrać mniejszą pojemność.To nie jest łatwy zapach na co dzień,pomimo całego swojego uroku.
 Mógłby być nieco bardziej trwały.

"Łączy nuty orientalno-kwiatowe z pikantnym akordem i stanowi wysublimowaną mieszankę mandarynki, bergamotki, ziaren różowego pieprzu, słodkiego zielonego groszku, żywicy elemi, ambry, paczuli, bobu tonka"

Versace Crystal Noir EDP-Crystal Noir wraz z jego młodszym owocowym bratem Bright Crystal to bardzo udane zapachy,choć skrajnie różne.
CR to ciężki,słodki zapach z gardenią w ogromnej,odurzającej ilości.Nieodłącznie łączy się w mojej głowie z mroźnymi porankami i ciepłym swetrem.

"Nuty serca Crystal Noir to gardenia, świeża i zmysłowa, oczyszczony amber, niemal transparentny by osiągnąć uwodzicielski i zmysłowy efekt"


Gucci Rush EDT-Kolejny gardeniowy killer-dziwadło.Odurzający,mocny i bardzo trwały.Niesamowicie charakterystyczny.

Typ: szyprowo-owocowy
nuta głowy: gardenia, frezja
nuta serca: jaśmin z Madrasu, róża damasceńska, kolendra
nuta bazowa: wanilia, paczula, wetiweria

Kenzo Jungle Elephant EDP-Mocne,esencjonalne cynamonowo-maciejkowe cudo.Porcja "Słonia" większa niż 2-3 psiknięcia zwala z nóg.Przepadam za tym zapachem.Bardzo oryginalny.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: mandarynka, kardamon, kumin, goździk (korzenny)
nuta serca: ylang-ylang, lukrecja, mango, heliotrop
nuta bazowa: paczula, wanilia, ambra, cashmeran


Demeter Laundromat i Pure Soap EDC-zapachy dokładnie takie,jak mówi nazwa.Przy całej mojej miłości do słodyczy i owoców,przepadam też za zapachem proszku do prania :)

W przepięknym,plastikowym opakowaniu zastępczym ;) kryje się Oriflame Divine EDT.Mój ulubiony zapach z Oriflame.Wart spróbowania,jeżeli jeszcze go nie znacie.Jest na prawdę piękny.

"Delikatne połączenie świeżych nut kiwi, hiacynta, bambusa oraz kwiatów: orchidei i róży. Wszystko to otoczone miękkością białego piżma i drewna sandałowego plus słodycz śliwki i maliny"

Yves Rocher Rose Absolue EDP-Moja druga butelka,otrzymałam ją za 1zł korzystając z urodzinowej promocji YR. Róża zgrabna,delikatna i dziewczęca.Słodka i nieco pikantna za sprawą cynamonu

Nuty zapachowe:
nuta głowy: cynamon, kwiaty
nuta serca: róże
nuta bazy: paczula, bób tonka, wanilia


A teraz moje perfumowe TOP 10 :)

1.YSL Baby Doll
2.Lacoste Pour Femme
3.Lacoste Touch of Pink
4.Sarah Jesscia Parker Lovely
5.Chanel Coco Mademoiselle
6.Armani Diamonds EDP
7.Gucci Addict 2/Versace Bright Crystal/sezonówki Escada
8.D&G Light Blue
9.Kenzo Flower EDP
10.Chanel Chance EDP


Moje perfumowe zachcianki(zapachy których jeszcze nie miałam i chciałaby kiedyś kupić)

-Gucci Flora EDT lub EDP
-Marc Jacobs Daisy Eau So Fresh
-S.Ferragamo Attimo lub Attimo Florale
-Moshino Hippie Fizz
-Masaki Masaki EDP
-Ralph Lauren Romance



A wy?Kochacie perfumy tak jak ja?Jakie są wasze ulubione zapachy?

czwartek, 26 maja 2011

Burn testuje: Yves Rocher Roślinna pielęgnacja włosów Nutrition z owsem do włosów suchych



Z przyjemnością zrecenzuję dziś dla was moją ostatnio ulubioną linię do pielęgnacji do włosów.Yves Rocher Nutrition jest częścią nowej serii Yves Rocher Roślinna pielęgnacja włosów(no może nie aż tak nowej,ale na pewno jednej z nowszysch).Oprócz tego w serii Roślinna pielęgnacja włosów znajdują się produkty nadające objętość,oczyszczające,ułatwiające rozczesywanie,nadające blasku czy pomagające walczyć z łupieżem.Testuję kilka z tych kosmetyków i na pewno jeszcze tu kiedyś o nich wspomnę.Ostatnio w ofercie pojawiły się też szampony do pielęgnacji włosów o określonym kolorze.
Wcześniej recenzowałam już płukankę octową z tej serii,możecie o niej przeczytać TU.

W skład linni Nutrition z owsem,przeznaczonej do włosów suchych wchodzi szampon,odżywka,ekspresowa maseczka i balsam odbudowujący zniszczone końcówki.

Cały mój "romans" ;)z tą serią zaczął się po zakupie maski.Tak mi się ona spodobała,że po jakimś czasie dokupiłam balsam do końcówek a później jeszcze szampon i odżywkę.

 Przechodząc do sedna(bo zapewne na to czekacie):

Szampon odżywczy do włosów suchych (cena regularna 11,9zł za 200ml)

Według producenta:
ODŻYWIENIE SUCHYCH WŁOSÓW

Pielęgnacyjny szampon o kremowej konsystencji, który nadaje blask suchym włosom, nie obciążając ich. Jego łagodny zapach przywodzi na myśl całe bogactwo owsa.
Formuła bez parabenów.
Składniki pochodzenia roślinnego: mleczko z owsa z ekologicznych upraw, baza myjąca pochodzenia roślinnego.
Formuła łatwo ulega biodegradacji.

Włosy są odżywione: 96%

Według Burn: Gęsty szampon o kremowej,treściwej konsystencji i przepięknym zapachu(ciężko mi go określić,jest raczej dość słodki i chyba nie po raz pierwszy pojawia się w kosmetykach YR,bo pachnie znajomo) .Nie pieni się bardzo,ale łatwo go rozprowadzić a następnie spłukać z włosów.Wyraźnie wygłądza włosy,które stają się miękkie i przyjemne w dotyku.Żadnego skrzypienia ;).

Skład:
Skład: aqua, ammonium lauryl sulfate, polyacrylate-1 crosspolymer, glycol distearate, decyl glucoside, cocamidopropyl betaine, coco-glucoside, glyceryl oleate, parfum, sodium benzoate, Avena sativa kernel (oat) flour, dicaprylyl ether, polyquaternium-10, guar hydroxypropyltrimonium chloride, citric acid, amyl cinnamal, glyceryl stearate, sodium chloride, linalool, salicylic acid, hexyl cinnamal, butylphenyl methylpropional, cinamyl alcohol


Odżywka do włosów suchych (11,9zł za 150ml)

Według producenta:
UŁATWIĆ ROZCZESYWANIE SUCHYCH WŁOSÓW

Jej aksamitna konsystencja pielęgnuje włosy suche nie obciążając ich. Włosy stają się delikatne, łatwiejsze do rozczesania, pełne blasku.

Formuła bez parabenów. Testowana pod kontrolą dermatologiczną. Składniki pochodzenia roślinnego: mleczko z owsa i olejek ze słodkich migdałów pochodzące z ekologicznych upraw.

Włosy są mniej suche: 78%

Według Burn: Treściwa kremowa odżywka o tym samym zapachu co szampon(cała linia pachnie tak samo).Po nałożeniu "wsiąka" we włosy i jest mało wyczuwalna.Jednak o jej mocy przekonujemy się po spłukaniu.Odżywka nie znika,tylko siedzi sobie grzecznie we włosach po zmyciu pozostawiając je w świetnej kondycji

Skład:


Duet szampon i odżywka powoduje,że włosy przecudnie i długo pachną,ładnie się układają,są miękkie i błyszcząca.Moje kudełki go uwielbiają :)



Błyskawiczna odżywka odżywczo-odbudowująca( 29,9zł za 150ml).

Zdaniem producenta:
Pielęgnująca maska o gęstej konsystencji, która dostarcza suchym włosom składników niezbędnych do ich

intensywnego odżywienia i odbudowy. Suche włosy stają się miękkie i delikatne, odbudowane i pełne życia.

Formuła bez parabenów.
Testowana pod kontrolą dermatologiczną. Składniki pochodzenia roślinnego: mleczko z owsa, masło karité i olejek eteryczny z ylang-ylang
pochodzące z ekologicznych upraw.

Włosy są odbudowane: 77%

Zdaniem Burn:
Jedna z najlepszych(o ile nie najlepsza) maseczka w kategorii drogeryjnej.Uwielbiam ją!Ma bardzo gęstą,treściwą i tłustą konsystencję.Bardzo wydajna,przy moich długich włosach wykończenie słoiczka przy regularnym stosowaniu zajęło mi kilka miesięcy.Daje świetne efekty trzymana 1-2 minuty i nie ma potrzeby dłuższego przetrzymywania jej na włosach.To na prawdę duży plus,myję włosy rano i zazwyczaj mam bardzo mało czasu a tą maskę mogę spokojnie nałożyć na chwilę i gotowe.
Nawet kiedy używam razem z nią jakiegoś zwykłego oczyszczającego szamponu,włosy wyglądają świetnie.Zmiękcza,nawilża,ułatwia rozczesywania.Super!

Skład:


Balsam odbudowujący na zniszczone końcówki(24,9zł za 50ml)

Według producenta:

Odżywczy, aksamitny balsam bez spłukiwania odbudowuje suche, zniszczone końcówki włosów.

Formuła bez parabenów. Testowana pod kontrolą dermatologiczną. Składniki pochodzenia roślinnego: mleczko z owsa i olejek ze słodkich migdałów pochodzące z ekologicznych upraw.

Końcówki włosów są odbudowane: 88%

Według Burn:
Mam wobec tego balsamu mieszane uczucia.Nie ma specjalnych właściwości kondycjonujących,bo nie zawiera silikonów.Nie czuję specjalnej różnicy przed a po nałożeniu.Mogę się tylko domyślać,że jakoś tam zabezpiecza włosy przed zniszczeniem.Być może sprawdziłby się u kogoś kto ma mało zniszczone końcówki lub chce zapobiec uszkodzeniom.Ja z moimi długimi włosami o suchych i zniszczonych końcach potrzebuję raczej maskującego ową suchość i chroniącego przed urazami mechanicznymi serum silikonowego czy olejów.
Trudno mi go obiektywnie ocenić.Na pewno nie jest tłusty,ma lekką konsystencję i miły zapach.

Skład:

http://nalogowa.blogspot.com/



Zdecydowanie polecam wam linię Nutrition z owsem,jeżeli tak jak ja macie suche i zniszczone włosy.U mnie na prawdę działa cuda a do tego ma właściwości aromaterapeutyczne :).
Do włosów innych niż suche raczej się nie nadaje,może obciążać.Kosmetyki te są na prawdę treściwe i "tłuste" w dobrym tego słowa znaczeniu.

czwartek, 19 maja 2011

Swatch me baby: Yves Rocher Luminelle Rouge Glossy Melon + co nieco o Dry'n Shape


Wczoraj oprócz paczuszki od Flosleku przyszły do mnie także paczki z Yves Rocher zamówione podczas urodzinowej promocji(kiedy to można było wybrać sobie dowolny produkt za 1zł :) ).Wśród moich zakupów była pomadka Luminelle Rouge Glossy w kolorze Melon.Długo zastanawiałam się,czy wybrać odcień Melon czy Oszroniony koral,ale ten ostatni wyglądał na zdjęciu producenta bardziej na blady róż a ja miałam ochotę akurat na koral.Tak tak,ja i moja koralowa obsesja.Szminki są nadal w promocji i kosztują 14,9zł zamiast 19,9zł.
Kiedy po raz pierwszy zeswatchowałam szminkę na ręce,pomyślałam że niestety to nie mój kolor.Wydawało mi się,że to trochę zbyt ciepły i rudawy odcień(co prawda dobrze mi w ciepłych kolorach,ale do pewnego stopnia)W sztyfcie oraz na skórze wygląda nieco inaczej na ustach gdzie to okazuje się,że szminka nie jest tak rudawa jak się obawiałam.Prawdę mówiąc okazało się,że wygląda świetnie!

                               
To kolor który trudno mi opisać.Jest to koralowy pomarańcz,ale też i odrobinę brzoskwiniowy.
Nie mam pojęcia czemu szminka nazywa się Rouge Glossy bo ma zdecydowanie satynowe wykończenie.Bardzo ładnie opalizuje na złoto(ale jest to raczej poświata niż duże drobinki)
Fajnie wygląda też w wersji błyszczącej z lekko różowym błyszczykiem Nivea Natural Volume


Jestem mile zaskoczona.Kolor jest ciepły,letni i wyraźny ale na tyle miękki,że nie wygląda krzykliwie(idealnie pasuje do niego określenie "wearable" )

Muszę też pochwalić samą szminkę bo jest na prawdę przyjemna i łatwa w obsłudze.Przyjemnie pachnie i nie ma smaku.Bardzo łatwo się nakłada,jedno-dwa pociągnięcia i na ustach mamy odpowiednią warstwę koloru.Sztyft jest na prawdę aksamitny.Żadnych smug.Nie wysusza ust,ale nie jest też tłusta dla tego spodoba się dziewczynom które nie lubią czuć,że mają coś na ustach.Ja co prawda najbardziej lubię tłuste i kremowe szminki,ale ta jest przyjemna na ustach i nie odczuwam dyskomfortu.

Jeżeli lubicie koralowe i pomarańczowe szminki to zdecydowanie warto dać temu odcieniowi szansę.Nie zrażać się kolorem w opakowaniu,tylko wypróbować na żywym organizmie.Szczególnie,że wszystkie wróbelki od dawna ćwierkają,że tego typu odcienie są modne w tym sezonie ;)


Chciałabym się jeszcze z wami podzielić moim dylematem.Kilka tygodni temu Sigma wypuściła nowy produkt czyli Dry'n Shape System .Wygląda toto jak etui na pędzle,ale jest w rzeczywistości hm....suszarką na pędzle.Myjemy pędzle,wkładamy w przegródki (materiał przykrywający włosie podczas suszenia ma wspomagać parowanie wody i suszenie) a po około 4-6 godzinach wszystkie,nawet gęste i duże pędzle do pudru mają być suche.Do tego wszystkiego Dry'n Shape formuje włosie.


Muszę powiedzieć,że jestem strasznie ciekawa tego produktu.Zawsze mam jakieś przeboje przy myciu pędzli.Albo nie wysychają mi na czas przez co zniechęca mnie do ich częstego mycia(tak wiem,że to bardzo niedobrze ;) )i poprzestają na czyszczeniu doraźnym.Albo deformuje mi się włosie bardziej puchatych pędzli kiedy leżą na boku.Albo woda z suszących się pędzli niszczy szafkę,na której leżą(to akurat moje najnowsze osiągnięcie).
Dla tego właśnie mam ochotę skusić się na Dry'n Shape(jestem dodatkowo zainteresowana,bo jak wiecie uwielbiam testować nowości)
.Oczywiście jednak budzi się duch sceptycznej Burn ;).Czy rzeczywiście pędzle tak fajnie schną w tym pokrowcu?Trzeba też przyznać,że jest drogi bo kosztuje $29.

Co myślicie o tym pomyśle?Widziałyście go już?A może testowałyście?

PS.Znalazłam na YT kod na -10% na zakupy w Sigmie,trzeba wpisać LUCK2011 (i moja silna wola powoli topnieje...:D )
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...