Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 października 2014

Choć niewiele mam już wspólnego z dzieckiem...czyli recenzja szamponu




Choć faktycznie niewiele mam już wspólnego z dzieckiem (ćwierćwiecze na karku, doktoraty nie doktoraty, zmarszczki i wory pod oczami ;) ) to cięgle miewam na swojej kosmetycznej półce kosmetyki skierowane do tej grupy wiekowej. Ba, jest całkiem sporo takich które są w ścisłej czołówce ulubieńców i bardzo często dotyczy to szamponów do włosów. Dziś o nowej znajomości, którą zawarłam jakiś miesiąc temu ale zdecydowanie zamierzam kontynuować. Szampon na dzieci Himalaya Herbals wpadł mi w ręce podczas jednej z cyklicznych napaści na Hebe. Akurat był w promocji (poniżej 11zł za 200ml). Uwielbiam "dorosłe" produkty do pielęgnacji włosów Himalaya Herbals, z moimi kudełkami dogadują się rewelacyjnie. Bardzo szkoda, że prawie niemożliwe jest kupić je stacjonarnie. Ale do rzeczy.
Szampon dla dzieci ma być w założeniu łagodny, nie szczypać w oczy ułatwiać rozczesywanie włosów, które po umyciu mają być miękkie i błyszczące. Zawiera wyciąg z hibiskusa i cieciorki oraz kuskusu. Brzmi bardzo dobrze....i tak też się sprawuje. Aplikacja może być nieco kłopotliwa, szczególnie przy długich włosach. Produkt jest gęsty i nie zawiera SLSu przez co nieco trudniej rozprowadzić go na włosach i uzyskać pianę. Nie jest to jednak niemożliwe a praktyka czyni mistrza. Szczególnie, jeżeli miałyście wcześniej do czynienia z szamponami bez tredycyjnych mocnych detergentów. Kosmetyk pachnie rozkosznie, jak YSL Baby Doll czyli mieszanką róży i owoców a zapach ten trzyma się na włosach zaskakująco długo.
Nie wysusza moich wymagających włosów, nie plącze. Po umyciu są sypkie, puszyste, miękkie i po prostu ładnie wyglądają. Dobrze dogaduje się we wszystkimi odżywkami, jakich używam. Minusem może być wydajność, która nie jest powalająca, z drugiej jednak strony myjąc bardzo długie włosy dwukrotnie zazwyczaj zużywam dużo szamponu.


Jestem z niego bardzo zadowolona, łączy w sobie wszystkie cechy jakich szukam w produkcie do oczyszczania włosów a na dodatek nie jest jakiś szczególnie drogi. Polecam.
Bardzo cieszy mnie też, że w ofercie Hebe pojawia się coraz więcej kosmetyków Himalaya Herblas. Może doczekam się również na inne szampony tej marki.

piątek, 11 kwietnia 2014

Włosy, zbiorowa i nieco chaotyczna recenzja


Lubię moje włosy. Lubię je i mam wszelkie prawa podejrzewać, że one dość lubią mnie :). Na przestrzeni lat nauczyłam się sobie z nimi radzić, dowiedziałam się co im służy a co mnie. Ostatnio nieco zmieniłam podejście do pielęgnacji, może trochę kontrowersyjnie (ale o tym za chwilę) ale wyszło to mojej fryzurze na zdrowie.
Mam i właściwie zawsze miałam bardzo długie włosy. Nie lubię eksperymentować z fryzurą, zawsze panicznie boję się utraty długości. Krótkie fryzury potrafią pięknie wyglądać na kimś, ale tym kimś nie jestem ja. Długi czas farbowałam je na ciemny, prawie czarny brąz. Ostatnio jednak przechodzę etap doceniania mojego naturalnego koloru, który jest na prawdę całkiem udany. Jasny, ciepły brąz mocno rozjaśniający się na słońcu, nie ma w sobie nic z częstych u nas szarych blondów. Czas to docenić :). Farbowałam szamponami koloryzującymi i sporadycznie henną ale chwilowo swoją przygodę z przyciemnianiem włosów zakończyłam. Moja przygoda z refleksami również powoli odchodzi w zapomnienie.

Testowałam różne podejścia do pielęgnacji. Rezygnowałam z silikonów, zupełnie się to u mnie nie sprawdziło. Bardzo długie i łamliwe włosy są podatne na uszkodzenia mechaniczne, silikony są wiec zbawieniem. Szczególnie, że nie odczuwam żadnych negatywnych skutków z powodu ich używania. SLS na całe szczęście również nie sprawia większych problemów w pielęgnacji skóry głowy. Nie miałam potrzeby odstawiania go.
Przechodziłam moment, kiedy olejowałam włoasy przed każdym myciem. Używałam czystych olejów i mieszanek. Sesa, amla, olej kokosowy i czego dusza zapragnie. Były maski domowej receptury, płukanki. Wszystko.
Wreszcie przeszłam dwukrotnie wzmożone wypadanie włosów spowodowane odstawieniem tabletek.
Po tym wszystkim doszłam do pewnych wniosków. Może to się wydać niektórym z was kontrowersyjne, u wielu na pewno też się nie sprawdzi. Zauważyłam, że moje włosy są w najlepszej kondycji kiedy nie przesadzam w żadną stronę. Olejowanie owszem, ale raz na jakiś czas, tak samo w przypadku domowych masek. Analizowanie składów to dobry pomysł, ale nie radykalnie. Jeżeli coś wyraźnie służy kondycji kudełków, są po tym kosmetyku ładniejsze to nie będę go na siłę odstawiać, nawet jeżeli skład nie będzie oszałamiający. Silikony zdecydowanie mi służą i nie stronię od nich.
Jeżeli chodzi o stylizację przy użyciu ciepła, używam suszarki ale z umiarem. Staram się podsuszyć włosy na wolnym powietrzu, zanim poddam je "obróbce cieplnej". Sporadycznie używam lokówki, tylko na specjalne okazje. Generalnie kieruję się zasadą, że włosy to coś cennego, staram się obchodzić z nimi delikatnie, ale nie popadając w fanatyzm.
Odkąd zaczęłam taj podchodzić do sprawy włosy mniej się plączą, wyglądają ładniej i....nie spędzają mi snu z powiek.

Po tym przydługim wstępie mam dla was zwięzłą zbiorczą recenzję produktów do włosów, których ostatnio używałam. Większość z nich już się skończyła, niedługo przedstawię więc kolejną porcję recenzji.


Dużo dobrego czytałam o "profesjonalnych" szamponach i odżywkach Isana. Postanowiłam wypróbować, w promocji gigantyczne opakowanie 500ml kosztowało niecałe 5zł za sztukę. Niewielka strata w razie niepowodzenia. Wybrałam wersję Volume. Szampon okazał się bardzo dobry. Bardzo przyjemnie pachnie, skutecznie myje a włosy po użyciu są sypkie i miękkie. Odżywka natomiast to zupełnie inna historia. Nie zrobiła z moimi włosami absolutnie nic. Zapach jest dużo mniej przyjemny, nie zauważyłam żadnego odżywienia czy zmiękczenia włosów. Nie ułatwia rozczesywania. Zużyję ją do golenia nóg :), na szczęście była śmiesznie tania.
Kolejnym polecanym produktem, którego dotąd nie używałam jest odżywka Fructis Oleo Repair. Bardzo lubię produkty do włosów Garnier, zawsze są przynajmniej dobre a jest wśród nich kilku moich absolutnych faworytów. Odżywka Oleo Repair należy jednak do pierwszej kategorii, jest ok ale nic specjalnego. Dużo lepiej dogaduję się z inną odżywką w żółtej tubce, Fructis Fruity. Dużo ładniej pachnie i lepiej zmiękcza włosy.
Bardzo polubiłam arganową serię do włosów Avon, postanowiłam przetestować nową wersję z argininą. Szampon i odżywka mają ciekawy, miętowy zapach i przyjemnie chłodzą skórę głowy. Oba są ok, zmiękczają włosy i ułatwiają rozczesywanie, ale nadal wolę niebieską serię arganową.

Do zabezpieczania końcówek używam elixiru Elseve. Podobno występuje teraz w lżejszym plastikowym opakowaniu. Ja mam stare, bardzo ciężkie szklane. Mimo tego, bardzo go lubię. Wygładza i nabłyszcza.


Schwarzkopf to kolejna marka drogeryjna, którą lubię. Lubię szampony, maski i odżywki Syoss, lubię Shaumę, lubię też Got2Be. Zainteresowała mnie nowa seria Essence Ultime. W promocji wybrałam maseczkę Omega Repair do włosów zniszczonych. Zapowiadała się dobrze, lubię intensywne ekspresowe odżywki. Bardzo intensywnie i ładnie pachnie (co zdecydowanie lubię) a zapach długo utrzymuje się na włosach. Niestety poza tym nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Zachowuje się jak średniej jakości zwykła odżywka, nic specjalnego. Biorąc pod uwagę wysoką cenę (w promocji 17zł za słoiczek) nie kupię ponownie. Być może powinnam jednak dać szansę innym produktom z tej linii. Zobaczymy.


Na koniec dwa produkty z kategorii stylizacja. Jedno odkrycie i jeden stary ulubieniec. Przepadam za suchymi szamponami, do tej pory wybierałam te jak najbardziej ekonomiczne. Postanowiłam jednak wypróbować słynny Batiste (korzystając z okazji, że w okolicy otworzyła się nowa drogeria Hebe, w której można Batiste dostać stacjonarnie) i...nie wrócę więcej do innych. Zużyłam dwa pełnowymiarowe i dwa małe opakowania (wreszcie ktoś wpadł w Polsce na pomysł sprzedawania miniaturowych suchych szamponów, należy się za to nagroda Nobla ;) ). Świetnie odświeża włosy, dodaje objętości a efekt trwa zdecydowanie dłużej niż po innych suchych szamponach. Kosztuje 15zł ,ale jest wystarczająco wydajny żeby usprawiedliwić wydanie 5zł więcej niż w przypadku suchego szamponu Isana. Moja ulubiona wersja to panterkowa Wild.
Wreszcie mój jedyny i ukochany lakier do włosów. Nie używam lakieru często, ale Got2Be jest jedynym, który spełnia moje oczekiwania. Skutecznie utrwala nie obciążając, pięknie pachnie malinami. Cena w promocji to około 15zł, do przeżycia, wystarcza mi na długo.


Jak wygląda wasza obecna pielęgnacja włosów, jacy są aktualni ulubieńcy?

środa, 25 września 2013

Goodbye Damadge vs. Fruity Passion. Wielkie starcie :)


Przepis na sukces w pielęgnacji moich długich, suchych i raczej wymagających włosów? Produkty, które wygładzają, zmiękczają i...ładnie pachnie. Uwielbiam długo i intensywnie pachnące szampony i odżywki. Dzisiaj recenzja dwóch linii Fructis, które doskonale wywiązują się z powyższych zadań: najnowszej Goodbye Damadge do bardzo zniszczonych włosów i Fruity Passion do włosów normalnych i suchych. Na początku muszę wam zdradzić, że obie zdecydowanie polubiłam. Nie jest to specjalna niespodzianka, bardzo służą mi szampony Garnier i jeszcze nie trafiłam na taki, z którego nie byłabym choć trochę zadowolona.
W przypadku Goodbye Damage i  Fruity Passion zdecydowałam się nawet na ponowny zakup, zrobiłam zapasy. Którą z dwóch nowości na mojej łazienkowej półce pokochałam bardziej?

Goodbye Damadge to oprócz szamponu i odżywki to jeszcze dwie różne maseczki do włosów i serum. Ja mam zestaw podstawowy. Zapach jest bardzo przyjemny, raczej nieokreślony, "szamponowy" ale ładny i trwały. Odżywka ma maślaną, gęstą konystencję, która jest wygodna w aplikacji. Duet zastowany razem bardzo dobrze nawilża i wygładza włosy. Efekt zdecydowanie zauważalny. Stosowane solo, w połączeniu z innymi produktami również sprawdza się bardzo dobrze.


Prawdziwym uczuciem zapałałam jednak do owocowej serii Fruity Passion. Ten ZAPACH! Idealnie owocowy, bardzo intensywny i taki, że po umyciu nie mogę przestać wąchać włosów :). Owocowo pachnie też cała łazienka. Po zastosowaniu kudełki są bardzo miękkie (to szczególna specjalność tej serii), lekkie i ładnie wyglądają. Nie są tak wygładzone jak w przypadku GD, ale efekt miękkości to to,  na co liczę najbardziej. Myślę, że to linia bardziej uniwersalna, spodoba się także posiadaczkom włosów bardziej podatnych na obciążenie. Zarówno szampon, jak i odżywka są bezsilikonowe, zaskakuje mnie tym bardziej, że moje silikonolubne włosy tak bardzo je polubiły. Zużywam ju trzecią tubę odżywki i drugi wielki szampon. Kosmetyki do włosów Fruity Passion zagoszczą w mojej łazience na długo. Jestem tego pewna.


wtorek, 16 lipca 2013

L'oreal Elseve Total Repair Extreme Szampon i odżywka rekonstruujące


Na początek kilka faktów, tak dla przypomnienia :) :

- mam bardzo długie, suche i farbowane włosy, które nie są w stanie funkcjonować bez pewnej dawki silikonów
- lubię treściwe odżywki, moje włosy bardzo ciężko jest nadmiernie obciążyć

Lubię produkty do włosów Elseve, kiedyś wspominałam Wam już o świetnej kuracji Total Repair 5. Oprócz tego bardzo lubię również serię Color Vive do włosów farbowanych. Mogę śmiało powiedzieć, że moje kudełki dobrze dogadują się z produktami tej marki.
Dzisiaj mam dla was recenzję nowego duetu Total Repair Extreme z kwasem mlekowym. W założeniu przeznaczone są do pielęgnacji włosów bardzo zniszczonych z tendencją do rozdwajania się. Nie trzymam się kurczowo produktów w obrębie jednej linii, ale wypróbowując nową pielęgnację włosów lubię używać kompletu szampon + odżywka ( ułatwia mi to stwierdzenie, czy zauważone efekty są dziełem nowych kosmetyków). Tak też zrobiłam w przypadku TR Extreme i...po raz pierwszy zdarzyło mi się, że szampon i odżywka oddzielnie działają bardzo dobrze a razem zupełnie się nie sprawdzają.
Oba produkty mają przyjemny zapach, identyczny jak kuracja TR w tubie. Tak jak w przypadku kuracji, jest on wyczuwalny jeszcze długo po myciu, co lubię. Szampon jest gęsty, kremowy a włosy po spłukaniu są wyraźnie bardziej gładkie. Odżywka również ma gęstą, maślaną konsystencję i łatwo się rozprowadza, nie przecieka przez palce.
Przed pierwszym użyciem naolejowałam włosy, rano umyłam włosy i nałożyłam odżywkę.
Po wysuszeniu okazało się że włosy u nasady są, kurczaki no, są po prostu tłuste. Myślałam, że to może kwestia niedokładnego spłukania oleju (choć mam w tej dziedzinie doświadczenie, to teoretycznie zawsze może się to zdarzyć). Niestety taka sama sytuacje powtórzyła się jeszcze dwa razy,  tym razem bez wcześniejszego olejowania. Włosy były bardzo obciążone, wyglądały jak nieumyte. Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło, moje włosy uwielbiają ciężkie odżywki, byłam zdziwiona. Żeby zidentyfikować winowajcę użyłam  kilkukrotnie szamponu z inną odżywką i odżywki z innym szamponem. Efekt za każdym razem był bardzo dobry, włosy mięciutkie, odżywione i sypkie.
Stąd prosty wniosek, Total Repair Extreme dobrze się u mnie sprawdza, ale nie w duecie. To chyba jeden z tych wyjątków, który potwierdza regułę.
Myślę, że seria nie sprawdzi się u posiadaczek cienkich i podatnych na obciążenie włosów, ale te z was, które mają włosy suche i zniszczone mogą poeksperymentować. Nadal bardziej lubię kurację TR 5 w tubce, ale szampon i odżywka używane rozważnie (lub może powinnam powiedzieć, rozłącznie :) ) także wywiązują się z zadania.

Lubicie używać całych linii do pielęgnacji włosów, czy wybieracie tylko jeden produkt i łączycie z innymi?


piątek, 31 maja 2013

Joanna Argan Oil szampon i odżywka


Dzisiaj o arganowym duecie do włosów, który wyszedł z pod ręki naszej rodzimej marki Joanna. Coś mi świta, że kiedyś jedna z moich koleżanek (Asiu :*) wspominała mi o pojawieniu się tej właśnie serii ale jakoś zupełnie o tym zapomniałam. Może ze względu na ograniczoną dostępność? Do tej pory widziałam ją jedynie we wrocławskim Feniksie i w jakimś supermarkecie, chyba Carrefourze.

Oba produkty mają bardzo przystępną cenę, za 200ml zapłacimy około 7-8zł. Buteleczki typowo joannowe, nie mam im nic do zarzucenia. Korek szamponu różni się kolorem od odżywki co ułatwia zlokalizowanie ich pod prysznicem, szczególnie bez okularów :). Pachną bardzo przyjemnie, karmelowo-budyniowe, ale dość delikatnie a zapach nie utrzymuje się na włosach.

Producent dedykuje serię posiadaczkom włosów suchych i zniszczonych "wymagających wyjątkowej pielęgnacji". Moje włosy dobrze wpisują się w ten profil. Czy spodobała mi się arganowa seria?

I tak, i nie. O dziwo dużo bardziej polubiłam szampon niż odżywkę. Dobrze się pieni, pachnie mocniej niż odżywka a po spłukaniu włosy są bardzo przyjemne w dotyku i gładkie. Testowałam ten szampon w kombinacji z innymi produktami pielęgnacyjnymi spoza serii i również byłam z takiego połączenia zadowolona.
Nie plącze dodatkowo włosów i radzi sobie dobrze ze zmywaniem olejów (ale tego można było się spodziewać ze względu na zawartość SLS).

Odżywka zapowiada się obiecująco, jest dość gęsta. Nawilża i wygładza całkiem ok, ale czegoś mi w niej brakuje. To po prostu przeciętniaczek, na pewno nie nazwałabym jej specjalną pielęgnacją. Po silikonowej odżywce przeznaczonej do suchych włosów spodziewałabym się nieco bardziej spektakularnych efektów. Bardziej intensywnego wygładzenia i miękkości.
Myślę, że w rzeczywistości lepiej sprawdzi się w przypadku normalnych włosów. Nie powinna ich nadmiernie obciążać. Trochę szkoda, że włosy nie pachną zbyt długo po umyciu bo zapach jest na prawdę niezwykle przyjemny.

Szampon

Odżywka


Znacie tą serię? Używałyście innych produktów z arganowej linii Joanna?

niedziela, 6 stycznia 2013

Świetny szampon oczyszczający: Garnier Cytryna i biała glinka



Nigdy nie wybieram szamponów do włosów przetłuszczających się. Wystrzegam się ich jak ognia obawiając się przesuszenia. Zdecydowałam się jednak wypróbować Garnier Ultra Doux Cytryna i biała glinka, ponieważ dodatek białej glinki był kuszący a szampony Garnier wyjątkowo dobrze mi służą.
Oh, jak dobrze że go kupiła, to na prawdę bardzo dobry i użyteczny kosmetyk. Producent nie kłamie, glinka rzeczywiście jes i to dość wysoko w składzie, czuć ją też podczas mycia włosów.

Szampon ma mlecznocytrynowy kolor i kremową konsystencję. Dobrze się pieni, jest dość gęsty. Bardzo ładnie pachnie, słodkawo i świeżo, nie jest to typowy zapach cytrusów. Po umyciu włosy są bardzo czyste, lekko szrostkie i lekko skrzypiące. Obawaiałm się, że to kolejny z tych szamponów, które nie będą mi odpowiadać. Jednak po nałożeniu odżywki i wysuszeniu włosów efekt okazał się bardzo fajny. Włosy były niesamowicie lekkie, sypkie i puszyste (ale nienapuszone!) i efekt ten utrzymywał się na prawdę długo, właściwie do następnego mycia. Glinka działa kojąco na skórę głowy.

Nie pokusiłabym się o używanie go przy każdym myciu, ale raz w tygodniu (lub w moim przypadu aktualnie 2-3 razy w miesiącu) jest świetny. Powinien bardzo spodobać się tym z was, które mają tłuste i podatne na obciążenie włosy. Zdecydowanie jednak polecam go także dziewczynom z suchymi włosami, jako oczyszczającą kurację raz na jakiś czas.

Szampon jest niedrogi, wydaje mi się że za 400ml zapłaciłam w Rossmannie około 11zł.

Ocena: 5



środa, 26 września 2012

Alterra Szampon kofeina i biotyna


Testowałam już sporo łagodniejszych/bardziej naturalnych szamponów do włosów, pozbawionych najmocniejszych detergentów i silikonów. Z bardzo różnym skutkiem. Spora część pozostawiała moje włosy tępe, matowe i splątane. Część była przeciętna a kilka z nich polubiłam (ale była to zdecydowanie najmniejszy ułamek tej grupy). Miałam już kiedyś któryś z szamponów Alterra, zabijcie mnie ale nie pamiętam który (migdałowy? ten z papają?), i nie byłam specjalnie zadowolona ale kiedy pojawiła się nowa odsłona z kofeiną i biotyną planowałam zakup. Szczęśliwym trafem szampon ten trafił do mnie w paczuszce z innymi kosmetykami Alterra i mogłam rozpocząć testy szybciej niż się spodziewałam. Dzisiaj zużyłam ostatnią kroplę, pora na podsumowanie.

Szampon ma postać praktycznie przezroczystego rzadkiego żelu i zapach będący kolejną wariacją na temat zapachu kosmetyków Alterra. Pachnie lepiej niż maska do włosów z granatem (która pachnie dość nieprzyjemnie, nieświeżym ciastem cytrynowym ), trochę bardziej jak herbata z cytryną. Nie przepadam za alterrowym zapachem, ale ten szampon pachnie stosunkowo najprzyjemniej i na szczęście nie wyczuwam go na włosach po spłukaniu.
Od szamponu wymagam aby skutecznie, ale nie za mocno oczyszczał (nienawidzę skrzypiąco czystych włosów, brr....), nie plątał dodatkowo włosów i w miarę możliwości pozostawiał je przyjemne w dotyku. Alterra biotyna i kofeina obiecuje wzmocnienie przerzedzonych i wypadających włosów, nie wierzę jakoś w tego typu obietnice na szamponach, coś co pozostaje na głowie w porywach 2 minuty może działać wspomagająco ale na pewno nie uleczy poważnych problemów.
Nie mniej jednak bardzo polubiłam ten szampon. Skutecznie oczyszcza a włosy po umyciu są wyraźnie bardziej miękkie (czuć to od razu po spłukaniu produktu) i błyszczące. Nie plącze i nie wysusza nadmiernie skóry głowy ani samych włosów.
Cena przyjazna, szkoda tylko że nie występuje w większych butelkach bo przy bardzo długich włosach  małe pojemności rzędu 200ml bardzo szybko się kończą. Bardzo fajny produkt, będę do niego wracać.

Ocena: 5

czwartek, 16 sierpnia 2012

Przegląd kuferka: produkty do pielęgnacji włosów




Dzisiejszy post nie będzie spisem ulubieńców w kategorii pielęgnacji włosów, nie jest też w zamyśle szczegółową recenzją zebranych tu kosmetyków. Nie będę opisywać dokładnie wymagań moich włosów ani sposobu pielęgnacji z uwzględnieniem co jak i dlaczego robię.
Chiciałabym po prostu pokazać wam co aktualnie mam na swojej łazienkowej półce (to oczywiście przenośnia bo kosmetyki te porozmieszczane są po całym domu ;) ), czym raczę swoje kudełki. Znajdą się tu więc moim stali ulubieńcy, do których wracam ale także produkty kupione jednorazowo, przypadkowo oraz takie, za którymi nie przepadam i staram się je zmęczyć do końca. Pełne spektrum. Ot taki post informacyjny zaspokajający ciekawość tych z was, które zastanawiały się jakich kosmetyków do włosów używam. Nie wiem jak wy, ale ja jestem chyba wścibskim stworzeniem po prostu bo bardzo lubię oglądać tego rodzaju posty na innych blogach :).



Szampony. Tu dość ubogo aktualnie. Pokończyły mi się zapasy a w Rossmannie nie ma żadnego z moich ulubieńców w promocji. Padło więc na przypadkowy szampon który spełniał moje dwa podstawowe kryteria : duży i przeceniony  :). Mam już KWC w kategorii oczyszczania włosów, ale mimo tego lubię często zmieniać szampony. Tym razem kupiłam Gliss Kur Ultimate Volume. Nie jestem nim zachwycona, ale nie mam też większych zastrzeżeń. Na półce stoją również kostki Lush. Seanik, który jest na prawdę świetny (włosy po umyciu są miękkie i lśniące) oraz New, który muszę jeszcze potestować.


Maski i odżywki. Używam odżywek po każdym myciu a porządną półgodzinną maskę staram się zafundować włosom przynajmniej raz w tygodniu (choć przyznaję się bez bicia, to jedyny aspekt pielęgnacji włosów, który zdarza mi się zaniedbać).
Nie jestem szaloną fanką Waxów, ale ten w wersji mlecznej mi odpowiada. Muszę go zużyć bo została już tylko odrobina (nienawidzę zostawiać resztek). Maskę Eva Natura nabyłam za pośrednictwem koleżanki, muszę wziąć się za porządne testowanie bo do tej pory użyłam jej tylko raz czy dwa. Nie byłam zachwycona efektem, dla tego poszła w odstawkę. Chciałabym jednak dać jej jeszcze jedną szansę bo bardzo przyjemnie pachnie i ma fajny skład.
W ramach odżywiania czupryny aktualnie używam nowej ekspresowej kuracji L'oreal Elseve z argininą (ale czerwona wersja jest zdecydowanie lepsza i skuteczniejsza), dwuminutowej maski Isana z proteinami pszenicy (kupiłam po przeczytaniu posta Idalii, ale niestety u mnie się nie sprawdziła. Nie robi z włosami nic specjalnego. Dużo lepsze efekty widziałam po legendarnej różowej odżywce z babasu) oraz balsamu do włosów przeciw wypadaniu Green Pharmacy (w fazie testów).

Dzisiaj kliknęłam na allegro starą dobrą litrową maskę Kallos Latte bo stęskniłam się za nią. Bardzo ją lubię, nie tylko za piękny zapach.


Oleje. Do olejowania włosów podchodzą bardzo systematycznie, zazwyczaj przed każdym myciem, już od ponad roku. Nie jestem wielkim eksperymentatorem w tej dziedzinie, wypróbowałam niewiele produktów, ale te w mojej kolekcji na razie mi odpowiadają.  Używam oliwki Hipp (czyli oleju ze słodkich migdałów i słonecznikowego), olejku Alterra z awokado i granatem (który ze względu na zapach, skład, cenę i wygodny aplikator jest moim ulubieńcem), Amli Dabur (choć rzadko, mnie jej zapach kompletnie nie przeszkadza, ale rodzina bardzo narzeka ;) ) oraz dwóch nowości: olejku łopianowego z papryką do skóry głowy Green Pharmacy i mieszanki Oilmedica na bazie oleju kokosowego.


Inne czyli wcierki, spraye itp. W mojej kolekcji nie może zabraknąć Biosilk Silk Filler który bardzo ułatwia rozczesywanie. Ostatnio jednak odstawiłam go na rzecz testowania Eliksiru przeciw wypadaniu włosów Green Pharmacy. Aktualnie przed każdym myciem stosuję wcierkę- odżywkę Farmona Jantar ( jest rewelacyjna, dzięki temu że farbuję włosy mogę dokładnie śledzić przyrost ;) i kiedy systematycznie używam Jantara widzę, że włosy na prawdę rosną szybciej). Maska Vatika Night Repair to produkt po który sięgam rzadko. Żel aloesowy wcieram czasem w skórę głowy i dodaję do maseczek.



Stylizacja i produkty do zabezpieczania końcówek. Zużywam teraz suchy szampon Syoss, pomimo jego skuteczności, nie mogę doczekać się końca opakowania (więcej TU). Raz na tak zwany ruski rok, używam sprayu z solą morską Tigi, równie często sięgam po lakier wo włosów (nie uwieczniłam go nawet na zdjęciu, bo gdyby zniknął z półki to nawet bym tego nie zauważyła). Po każdym myciu używam jednak serum z silikonami na końcówki. Moje długie włosy potrzebują takiego zabezpieczenia jak powietrza. Zamiennie używam olejku Macadamia (oprócz silikonów ma również olejek z makadamii i arganowy), serum L'biotica A+E (to najczęściej bo jest go mało i czas je wykończyć) oraz John Frieda Frizz Ease. Odżywka bez spłukiwania Macadamia to miniatura, która powoli ma się ku końcowi.




Na koniec suplementy. Nie jestem wyznawcą kultu łykania witamin i innych suplementów. Humavit jest jednak ze mną od dość dawna i co jakiś czas do niego wracam. Nie mogę brać większości preparatów zawierających cynk. Humavit Skrzyp i Pokrzywa zawiera jak widać właściwie tylko drożdże, skrzyp i pokrzywę dzięki czemu nie wywołuje koszmarnych pocynkowych mdłości. Jest tani, szczególnie biorąc pod uwagę ilość tabletek a co najważniejsze widzę pozytywne rezultaty. Teraz wróciłam do niego chcąc wzmocnić trochę wypadające włosy i jakoś odrobinę wspomóc moją biedną cerę, która nie radzi sobie po odstawieniu hormonów :(. Pewnie można zamiast tego pić skrzyp i pokrzywę, ale tu mam też drożdże których niestety nie byłabym w stanie wypić (pomimo mojej ogromnej sympatii dla tych niezwykłych organizmów modelowych, którym tak wiele zawdzięcza nauka :) ). Po prostu nie lubię zapachu i smaku drożdży.
Łykam też kwasy omega, teraz Eye q który zawiera olejek z wiesiołka, co mam nadzieję wpływa też jakoś pozytywnie na włosy.


To by było na tyle. Nie mam żadnych zapasów oprócz jednej odżywki Himalaya Herbals. Oczywiście jest to całokształt zbiorów, żeby ktoś się przypadkiem nie przeraził, że używam tego wszystkiego na raz i codziennie.


Czego aktualnie używacie do pielęgnacji włosów? Czy chcecie zobaczyć jakieś inne zbiory? Maseczki do twarzy? Kremy? Produkty do włosów są zdecydowanie najliczniejszą pielęgnacyjną frakcją w moich zbiorach. A może chciałybyście zobaczyć dokładniejszą recenzję któregoś z wymienionych dziś produktów?

sobota, 14 kwietnia 2012

Który mam wybrać?: Szampony Babydream


Dzisiaj chciałabym porównać dwa popularne produkty Babydream stosowane do mycia włosów: Szampon Babydream oraz Balsam do kąpieli Babydream dla matek.Oba są dostępne są tylko w Rossmannie,nie zawierają SLS i są bardzo lubiane przez wizażowo-blogowe środowisko.Przetestowałam oba.Co o nich myślę?Który jest moim ulubionym?Czy w ogóle je lubię?Czytajcie dalej.



Szampon do włosów dla dzieci kosztuje 4zł za butelkę 250ml.Jest zupełnie przezroczysty,ma nieinwazyjny pudrowo-rumiankowy zapach dość typowy dla kosmetyków dla dzieci.Ja bardzo lubię tak pachnące produkty,ale nawet jeżeli nie jesteście wielkimi zwolenniczkami takich zapachów,ten nie powinien nikogo drażnić.Nie utrzymuje się na włosach i czuć go właściwie tylko podczas mycia.
Szampon ładnie się pieni,jest dość wydajny.
Niestety moje włosy są po nim bardzo nieprzyjemne.Szampon pozostawia je tak czyste,że aż skrzypią(brrr...nienawidzę,kiedy szampon to robi :( ).Dodatkowo plącze kudełki tak,że nawet spora dawka odżywki nie jest w stanie tego naprawić.Radzi sobie bardzo sprawnie ze zmywaniem olejów.Niestety moje włosy zwyczajnie go nie lubią,są matowe,szorstkie i kiepsko się układają kiedy już wreszcie uda mi się rozczesać kołtuny.
Używam go tylko i wyłącznie do czyszczenia pędzelków.Jest łagodny i ma prosty skład,myślę więc że spodoba się wrażliwcom i osobom o tłustych włosach,które lubią mocno oczyszczające szampony.Dla mnie kompletnie się nie nadaje.

Ocena:2






Balsam do kąpieli Babydream dla matek to kolejny produkt chętnie stosowany do mycia włosów.Odkryłam go dzięki nieocenionej Idalii.Balsam kosztuje 10zł za 500ml.
Podchodziłam do niego nieco sceptycznie,w końcu to z założenia płyn do kąpieli.Postanowiłam jednak kupić,w razie czego mogłabym go zużyć jako dodatek do kąpieli.
Płyn ma mleczną,dość rzadką konsystencję.Otwór w butelce jest troszkę za duży i trzeba uważać,żeby nie wylać na raz zbyt dużej ilości.Może lepiej sprawdziłaby się pompka?
Zawiera olejki bardzo wysoko w składzie,co da się wyczuć przy nakładaniu na włosy,jest lekko tłusty.Prześliczny,słodki pudrowy zapach niemalże identyczny z zapachem serii dla dzieci Hipp.Uwielbiam!
Świetnie się pieni i idealnie radzi sobie z usuwaniem olejów i innych specyfików,które nakładam na włosy.Zużywam go dość sporo na jednorazowe mycie,nie jest arcy wydajny ale biorąc pod uwagę cenę,nie mam mu tego bardzo za złe.
Po umyciu włosy są mięciutkie,łatwiejsze do rozczesania i błyszczące.Pierwszy specyfik do mycia włosów bez SLSu,z którym tak się polubiłam.Nie ma skrzypienia czy nadmiernego oczyszczenia.Włosy są sypkie i miłe w dotyku ale jednocześnie nie tłuste czy przyklapnięte.Oleje zawarte w składzie mają naprawdę zbawienne działanie na moje suche loki.
Nie spodziewałam się,że tak zaprzyjaźnię się z balsamem do kąpieli Babydream.Aktualnie jest jednym z moich ulubionych szamponów.
Dajcie mu szansę,ryzyko jest niewielkie a produkt na prawdę świetny.

Ocena:5








Znacie te produkty?Co o nich myślicie?Jaki jest wasz ulubiony szampon?

sobota, 9 kwietnia 2011

Recenzja: Himalaya Herbals Proteinowy szampon 2w1 ochrona koloru i Proteinowa odżywka ochrona koloru





Wypróbowałam już na prawdę ogromną liczbę różnych szamponów,tych drogeryjnych i tych profesjonalnych.Były wśród nich produkty kiepskie,przeciętna ale też i takie,które przypadły mi do gustu i wracam do nich często.Jednak najlepszy szampon,jakiego do tej pory używałam został kupiony zupełnie przypadkiem.
Razem z kilkoma innymi kosmetykomaniaczkami robiłam zamówienie w sklepie internetowym Himalaya Herbals.Niestety pechowo wysiadł mi internet więc poprosiłam koleżankę składającą zamówienie,żeby oprócz moich ulubionych maseczek HH (o których na pewno kiedyś tu napiszę)wybrała mi coś jeszcze bo i tak wysyłka była darmowa.Zaproponowała mi szampon bo właśnie pojawiła się w sklepie nowa linia.Ok,pomyślałam-"himalajowy" szampon na pewno krzywdy mi nie zrobi bo to fajne,ziołowe kosmetyki a do tego tanie.
Minęło trochę czasu zanim wypróbowałam zakupione Proteinowy szampon 2 w 1 ochrona koloru do włosów farbowanych i Proteinową odżywkę do włosów faborwanych (jak każda szanująca się kosmetykomaniaczka mam swoją kosmetyczną spiżarkę,w której nowe zakupy grzecznie czekają na swoją kolej aż je wypróbuję ;) ) ale była to miłość od pierwszego użycia.
Jeszcze nigdy nie miałam tak miękkich,błyszczących,pachnących i puszystych włosów jak po tym duecie!Moje "kudełki" ;) są wymagające,długie,farbowane i wszystko co tylko jeszcze możliwe dla tego nie tak łatwo im dogodzić.Tym produktom (za 12,39zł sztuka!) udało się jednak tego dokonać.Używanie uprzyjemnia dodatkowo zapach,taki trochę nieokreślono-ziołowy ale bardzo ładny,mnie osobiście kojarzy się właśnie z czystymi i zadbanymi włosami,który utrzymuje się zazwyczaj do następnego mycia.Nie jest obezwładniający czy dokuczliwy,nic z tych rzeczy-to raczej delikatny sprawia przyjemność, ilekroć włosy znajdą się bliżej twarzy.

Jeżeli chodzi o opis producenta i składniki:

SZAMPON PROTEINOWY 2 w 1 ochrona koloru - do włosów farbowanych 200 ml Unikalna formuła myje i chroni włosy farbowane sprawiając że ich kolor przez długi czas pozostaje intensywny i pełen blasku nawet przy częstym myciu. Wyjątkowa kompozycja ziół wygładza i odbudowuje włosy nadając im promienny i zdrowy wygląd. Odżywia i uzupełnia w naturalne proteiny. Nowa seria szamponów wzbogaconych o ekstrakt z wyselekcjonowanych ziół bogatych w naturalne proteiny. Zaspokaja trzy najistotniejsze potrzeby włosów: wzmacnia je, zapobiega wypadaniu i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Zawartość: Szampon zawiera: Kwiat lotosu i Chińska Róża: skutecznie i naturalnie odżywia włosy i skórę głowy Aloes: nawilża i nadaje włosom miękkość Black Myrobalan (migdałecznik chebułowiec): chroni włosy farbowane.
Sposób użycia: Szampon nanieść na mokre włosy, delikatnie masować włosy i skórę głowy. Pozostawić na 1-2 minuty, następnie spłukać. W razie konieczności zabieg powtórzyć.



ODŻYWKA PROTEINOWA ochrona koloru - włosy farbowane 200 ml
Unikalna kompozycja ziół delikatnie odżywia i chroni włosy farbowane, sprawiając że ich kolor przez długi czas jest intensywny i pełen blasku. Wygładza i odbudowuje włosy, nadając im piękny i zdrowy wygląd.
Odżywia i uzupełnia w naturalne proteiny.
Nowa seria odżywek wzbogaconych o ekstrakt z wyselekcjonowanych ziół bogatych w naturalne proteiny. Zaspokaja trzy najistotniejsze potrzeby włosów: wzmacnia je, zapobiega wypadaniu i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Bezpieczna dla włosów farbowanych i po trwałej ondulacji.

Zawartość: Odżywka zawiera:
gorzki melon i marakuję: skutecznie i naturalnie odżywia włosy farbowane i skórę głowy
ciecierzycę i kiełki pszenicy - bogate źródło naturalnych protein
Sposób użycia: Odżywkę delikatnie wmasować w umyte, wilgotne jeszcze włosy od cebulek po ich końcówki. Pozostawić na 1-2 minuty, następnie dokładnie spłukać.

Czy chroni kolor?Przyznam bez bicia,nie wiem.Farbuję włosy szamponem a ni trwałą farbą i on stopniowo traci na kolorze i dzieję się tak niezależnie od produktów do pielęgnacji,jakich używam.Taka już natura szamponu koloryzującego.Na pewno jednak ten zestaw nie powoduje nadmiernego wypłukiwania się czy płowienia.
Acha,nie wiem jak wy ale ja bardzo lubię odżywki do włosów,które nadają się do nakładania także na skórę głowy,mam wtedy wrażanie że mam prawdziwe 2 w 1 :).

Szkoda,że ciężko u nas HH dostać stacjonarnie.Co prawda niektóre produkty pojawiają się w Supepharmie,ale nie jest to pełna oferta.W sieci dorgerii DM (która też niestety do nas nie dotarła) można kupić właściwie większość produktów Himalaya Herbals.

Wczoraj zamówiłam kolejne butelki tego szamponu i odżywki(jakiś czas go nie używałam,bo jestem niepoprawnym eksperymentatorem i lubię testować nowe rzeczy,nawet jak mam już swoje sprawdzone typy) a do tego postanowiłam kupić też Proteinowy szampon i odżywkę w wersji do włosów suchych.Bardzo jestem ciekawa różnic między tymi dwoma wersjami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...