Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peelingi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Joanna Naturia Żel peelingujący pod prysznic z zieloną herbatą


Nie wiem, jak wam ale mnie zapachy inspirowane zieloną herbatą E. Arden chyba nigdy się nie znudzą. To bardzo przyjemna i orzeźwiająca mieszanka. Tak właśnie pachnie bohater dzisiejszej recenzji- peelingujący żel pod prysznic Joanna Naturia. Pewnie pamiętacie, że przepadam za peelingami do ciała. Nigdy jednak nie pisałam wam o moich relacjach ;) z lżejszymi ścierakami, czyli żelami z peelingującymi drobinkami. Zazwyczaj omijam je z daleka, przypominają raczej kisiel z drobinkami piasku, niż produkt solidnie złuszczający skórę. Ten konkrety trafił do mnie w paczuszce do przetestowania i muszę powiedzieć, że nawet się polubiliśmy. Nie będzie to może trwały związek na lata, ale możliwe że jeszcze kiedyś do niego wrócę.
Jedną z podstawowych zalet żelu Naturia jest wspomniany już zapach, rzecz na prawdę przyjemna podczas upałów. Drobinki są zaskakująco skuteczne, masują i rzeczywiście drapią, zdecydowanie lepiej niż te z innych żeli peelingująch, z jakimi miałam do czynienia. Oprócz lekkiego peelingu spełnia dobrze swoje podstawowe funkcje myjące. Pojemność 300ml, czyli nieco większa niż standard, cena około 4-6zł.
Nie zrewolucjonizował może mojego życia, ale to sympatyczny i tani produkt. Można dać mu szansę, nie powinnyście być zawiedzione, o ile nie oczekujecie cudów.


Lubicie żele peelingujące, czy wolicie produkty mocniejszego kalibru?

piątek, 28 grudnia 2012

The Body Shop Ginger Sparkle


Święta się skończyły, to nie podlega dyskusji. Zaraz po Świętach zaczęły się jednak wyprzedaże, także te kosmetyczne. Dzisiaj będzie o zimowej serii limitowanej TBS, którą zdecydowanie warto upolować na wyprzedaży.
Ginger sparkle (lub jak kto woli Migoczący imbir) to jeden z najbardziej udanych sezonowych zapachów ostatnich lat. Zazwyczaj  Body Shop tworzy je według luźnego schematu wanilia, imbir, żurawina (była też i śliwka) ale za każdym razem trochę inaczej. Ubiegłoroczny imbir mnie nie zachwycił, za to ten jest świetny.
Pachnie jak pikantna, korzenna wersja żelek Haribo Cola. Nie jest mdło ciasteczkowy, kwaśna żelkowa nuta bardzo fajnie tą całość przełamuje.
Miała okazję przetestować miniaturkę masła (12zł), żelu pod prysznic (9zł) i peelingu (10zł). Szczególnie pokochałam oczywiście masło, jest gęste i należy do tych bardziej nawilżających maseł z Body Shopu. Nosiłam je w torebce, jako krem do rąk (bardzo wam polecam ten sposób, masła nawilżają lepiej niż nie jeden krem do rąk, są wydajne, o zapachu już nie wspomnę). Zapach jest dość hmm...ekspansywny i wywołuje bardzo pozytywne reakcje osób postronnych :D.
Do ciała było mi szkoda używać tego maluszka, dla tego ogromnie ucieszyłam się, gdy pod choinką zalazłam dużą wersję (69zł, aktualnie wszystkie masła są w promocji za 35zł, także to).

Żel pod prysznic pachnie intensywnie, właściwości ma podobne do innych żeli TBS, jakich próbowałam. Jest dość gęsty i całkiem wydajny. Najmniej jestem zadowolona z peelingu, rozpieszczona mocnymi peelingami cukrowymi, ten uważam bardziej za żel z drobinkami niż peeling z prawdziwego zdarzenia. Pachnie pięknie, ale nie kupię go w pełnym wymiarze.



Jeżeli lubicie słodko-pikantne zapachy to serdecznie polecam wam upolowanie jakiegoś produktu w poświątecznej promocji. Z tego co wiem, linia zawiera jeszcze balsam do ciała z pompką, mydło do rąk, mydełko serde, błyszczyk do ust, krem do rąk i sól do kąpieli. Moje serce zdecydowanie skradło masło.


Lubicie limitowane serie zapachowe?

wtorek, 18 września 2012

Polska zagłębiem peelingowym ;) czyli Farmosa Sweet Secret Waniliowy peeling myjący


Polskie firmy produktują najlepsze peelingi do ciała, powinnyśmy być z tego dumne :). Próżno szukać w drogerii lepszych i tańszych propozycji niż peelingi Floslek, Ziaja, Perfecta, Joanna czy Farmona. Większość z nich nie kosztuje więcej niż 13-14zł a pachnie jak pięknie i odprężająco jak zabieg w ekskluzywnym spa. Coś dla siebie znajdą zarówno  miłośniczki natłuszczających peelingów solnych i cukrowych, jak i klasycznych "ścieradeł".

Dzisiaj o kolejnej peelingowej perełce. Farmona Sweet Secret Waniliowy myjący peeling do ciała pachnie i wygląda jak creme brulee. Gęsta pasta zawiera w sobie drobinki pumeksu, które czynią z tego produktu peelingowego zawodnika wagi ciężkiej. Ściera na prawdę koncertowo, bardzo efektywnie. Skóra po użyciu jest bardzo gładka i miękka. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu ( za którym ja przepadam, ale wiem, że niektóre z was takich atrakcji nie znoszą), ale nie zauważyłam wysuszenia.


Dodatkowym plusem jest fakt, iż kosmetyk wygląda jak deser :).
Efekt jest na prawdę super, produkt trafia do moich ulubieńców w kategorii peelingów.

Ocena: 5

sobota, 11 sierpnia 2012

Dekalog zdrowej skóry: VII Złuszczaj i nawilżaj ciało


Pora na pierwszą odsłonę Dekalogu zdrowej skóry Floslek. Ponieważ uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi postanowiłam zacząć właśnie od recenzji produktu złuszczającego.


"Peeling połączony z masażem całego ciała powinniśmy wykonywać co najmniej raz w tygodniu.  Gdy pozbędziemy się zrogowaciałego naskórka i  pobudzimy  krążenie, nasza skóra lepiej przyswoi składniki aktywne zawarte w kosmetykach pielęgnacyjnych.
 Usuwając stare, obumarłe komórki, pobudzamy skórę do szybszego tworzenia nowych komórek. Dzięki wykonywanemu podczas peelingu masażowi poprawia się ukrwienie skóry, a tym samym jej odżywienie - przez rozszerzone naczynia krwionośne dociera do skóry więcej tlenu i składników odżywczych. Gdy po peelingu nakładamy kremy i balsamy, składniki w nich zawarte mają szansę szybciej i skuteczniej wniknąć w skórę – podpowiada dr Henryka Dąbrowska"

Mało jest tak przyjemnych rzeczy, jak miękka i gładka skóra po porządnym peelingu. Ponieważ mam tendencje do wrastania włosków regularne złuszczanie skóry traktuję bardzo serio. Oczywiście, nie zawsze udaje mi się zabrać do tego wystarczająco często, ale dobry peeling zdecydowanie działa zachęcająco.
Przetestowałam już sporo różnych produktów i do tej pory najbardziej podobały mi się peelingi cukrowe oraz solne. Granulki cukru i soli rozpuszczają się podczas masażu (i nie gromadzą się w wannie) a produkt pozostawia na skórze ochronną tłustą warstwę. Taki oliwkowy film nie każdemu się spodoba, ale jako posiadaczka suchej skóry z przyjemnością witam każde dodatkowe nawilżenie.

Do recenzji w ramach Dekalogu otrzymałam peeling solny Be-ECO. Kosmetyk zamknięty jest w sporym, ładnym słoju zawierającym 420ml peelingu. Dodatkowo słoik osłonięty jest kartonikiem. Kosztuje około 37zł i jest dostępny np. w Superpharmie. Cena jest jak na peeling dość wysoka, ale po przetestowaniu go muszę powiedzieć, że jest to absolutnie rozsądna cena biorąc pod uwagę wydajność, dobry skład i działanie jakie oferuje. Tak czy siak większość lepszych peelingów tego typu ma podobną cenę (patrz Yves Rocher czy Organique).




Konsystencja odzwierciedla skład. Mamy tu liczne kryształki soli zawieszone w olejku. Łatwo nabiera się go na rękę, ale trzeba uważać żeby "zgarnąć" zarówno kryształki, jak i oliwę bo ona lub się troszkę oddzielać. Masaż peelingiem jest bardzo przyjemny, sól się rozpuszcza a na skórze pozostaje na prawdę spora ilość nawilżającej oliwy. Będzie to świetna propozycja dla tych z was, które nie zawsze mają cierpliwość żeby użyć po peelingu balsamu- oliwka tak dobrze natłuszcza skórę, że zwyczajnie nie jest to potrzebne (i mówię to ja, która ma zdecydowanie suchą skórę :) ).
Zapach jest bardzo delikatny, cytrynowo-oliwkowo słony. Nie jest nieprzyjemny ale szczerze mówiąc chętnie widziałabym jakąś inną wersję zapachową.
Po wyjściu z wanny skóra jest bardzo gładka, bardzo miękka i nawilżona. Działanie na prawdę super. Peeling należy do mocnych, także jeżeli macie bardzo wrażliwą skórę zalecam ostrożność. Oczywiście, z powodu zawartości soli nie jest najlepszym pomysłem peelingowanie zadrapań i ranek ;).

Skład świetny, spodoba się fankom prostych, naturalnych kosmetyków. Spora część składników jest certyfikowana.



Peeling jest na prawdę super. Będzie miłym produktem do rozpieszczania samej siebie lub efektownym prezentem. Myślę, że skuszę się na ponowny zakup. Gdyby tylko jeszcze miał nieco bardziej apetyczny zapach....

Ocena: 5

Ps. W kwestii nawilżania ciała nadal polecam masła Floslek. Moja miłość do nich nie osłabła, ostatnio używam ich też do pielęgnacji stóp i rąk.

piątek, 9 marca 2012

Perfecta SPA Cukrowy peeling i masło antycelulitowe pomarańcza+wanilia



Dzisiaj o zgranym duecie od Perfecty.Kiedy znalazłam w paczuszce cukrowy peeling do ciała i masło z linii SPA bardzo się ucieszyłam.Wcześniej miałam już do czynienia z peelingiem w wersji kokosowo-czekoladowej i bardzo mi się podobał.Masło z kolei było nowością w mojej łazience,ale jako miłośniczka treściwych kremów i balsamów z przyjemnością przetestowałam kolejny.

Kosmetyki zamknięte są w plastikowy słoiczku o pojemności 225ml,kosztują około 14,50zł.Zanim przejdę do recenzji poszczególnych produktów muszę trochę po marudzić na opakowanie.Nie podoba mi się,jest bardzo plastikowe,denko nie jest zbyt stabilne (łatwo je wyłamać utrudniając wygodne postawienie kosmetyku).Posrebrzane napisy błyskawicznie się wycierają i wyglądają nieciekawie.Całość zdecydowanie prosi się o zmianę .
Zapach natomiast jest świetny,seria pachnie tak jak recenzowane wcześniej zabiegi w saszetkach.Korzenna pomarańcza,słodka i trochę ciasteczkowa.Bardzo udana kompozycja,zdecydowanie uprzyjemnia używanie.


Masło ma gęstą konystencję,jak na produkt o tej nazwie przystało.Jest aksamitne i przyjemne w aplikacji.Nie ma problemów ze wsmarowaniem,pomimo treściwości i masełkowatości :).Skóra po użyciu jest miła w dotyku,miękka i nawilżona.Kosmetyk zapewnia też przyzwoity poziom natłuszczenie,nie jest to może odżywienie na miarę masła TBS ale nadal porządne.Zostawia na skórze ochronny film.
Wydajność średnia,zużyłam je dość szybko.Jeżeli lubicie gęste masełka istnieje prawdopodobieństwo,że polubicie i ten.


Ocena: 4+ 






Peelingi cukrowe są moim ulubionym rodzajem "złuszczaczy" a ten od Perfecty jest nie tylko skuteczny,ale i miły w użyciu.Dostępny w większości drogerii,cena jak najbardziej przystępna.Wersja czekoladowo-kokosowa pachnie na prawdę bosko ale pomarańczowo-waniliowa także mi się spodobała.
Drobinki cukru są spore,porządnie peelingują a po rozpuszczeniu się na skórze pozostaje warstwa nawilżającego olejku.Skóra ja tak miło nawilżona,że właściwie te z was,które nie mają bardzo suchej skóry mogą obyć się bez balsamu po wyjściu z kąpieli.
Działaniem przypomina mi sporo droższy peeling cukrowy z YR.Bardzo porządny scrub,będę do niego wracać.

Ocena: 5- (minus za kiepskie opakowania,taka świetna zawartość zasługiwałaby na coś więcej).


Jeżeli chodzi o właściwości antycelulitowe to cóż...jakby to odpowiednio ująć.Mam celulit ale jednocześnie uważam,że są gorsze problemy w życiu niż troszkę(albo nawet więcej niż troszkę) nierówności na skórze.Nie walczę z nim,nie spędza mi on snu z powiek.Nie wierzę w specyfiki przeciwko pomarańczowej skórce.Peeling i masaż skóry na pewno pomaga utrzymać ją ładniejszą i bardziej jędrną i gładką.To by było na tyle w tej kwestii ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...