Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2013

Ulubieńcy maja


Nie przyjmuję do wiadomości końca maja. Nie przyjmuję i już! Guzik z pętelką! Dopiero co był grudzień przecież...
Kończąc jednak narzekanie, szybko i zwięźle przedstawię kosmetyki, które towarzyszyły mi przez większość miesiąca. Nie jest to najbardziej ekscytujący miesiąc, jeżeli chodzi o ulubieńców, ale trudno.

1. Essie Tigh High to przepiękne bordo z prawie duochromowym shimmerem. Przepiękne wykończenie. 

2. Zabrałam się na poważnie za denkowanie mackowych cieni. Naked Lunch już zużyłam, All That Glitters i Vapour też ledwo zipią a i niespodziewanie Copperplate, mój ulubieniec do brwi również zakwalifikował się do denkowania ;).

3. Puder Bell Pocket 2Skin, z racji wspomnianego zużywania zapasów oraz jego świetnego działania

4. Kremy BB Eveline, wersja Super Lifting 4D i matujący. O dziwo bardzo się różnią (także kolorem!), ale oba bardzo lubię. Więcej o nich wkrótce.

5. Balsam do ciała Avon Skin so soft z olejkiem arganowym. Jest na prawdę rewelacyjny! Przyjemna, bardzo treściwa ale łatwa we współpracy konsystencja. Przypomniałam sobie o nim robiąc porządki w zapasach kosmetyków pielęgnacyjnych. Na prawdę dobrze nawilża suchą skórę i przyjemnie pachnie. Teraz używam wersji fioletowej ujędrniającej, ale niestety nie dorasta mu ona do pięt. Nie raz miałam do czynienia z produktami SSS, ale po raz pierwszy jestem tak bardzo zadowolona.

6. Benetint i Chachatint Benefit. Pewnie was już tymi tintami zanudzam, ale nic nie poradzę na to że używam ich codziennie. Jedyne zmiany, jakie odnotowuje to czasowe fluktuacje dotyczące wybieranego koloru :). W maju był to najczęściej różany Benetint i jego brzoskwiniowy kuzyn.

7. Błyszczyk Eveline Colour Celebrities kolor 590. Świetny błyszczyk w świetnym kolorze. Długo się utrzymuje, nawilża i jest mocno napigmentowany. Odcień bardzo fajnie ożywia buzię, to połączenie różu i brzoskwini, w koralowym klimacie. Podoba mi się zapach, przyjemnie owocowy. Jeden z lepszych błyszczyków, jakie ostatnio testowałam. Kupiony za 6zł w Biedronce :)

Jakie kosmetyki podbiły wasze serca w tym miesiącu?

poniedziałek, 18 marca 2013

Avon Ideal luminous sypki puder rozświetlający


Dzisiaj o nowości, która nieco mnie zawiodła by zaraz potem stać się ulubieńcem ostatnich dni. Zamówiłam Avon Ideal Luminous sypki puder rozświetlający z myślą o wykończeniu makijażu. Powoli kończą mi się zapasy prasowańców a nie zawsze mam ochotę niepokoić guerlainowsie meteoryty ;). Spodziewałam się sypkiego pudru o satynowo-świetlistym wykończeniu a w paczce znalazłam rozświetlacz pełną gębą.

Bardzo podoba mi się opakowanie. Słoiczek z lusterkiem i wygodnym stoperem, który ogranicza uciążliwości związane z używaniem sypkich produktów. Na pewno zostawię sobie to opakowanie, nawet po zużyciu pudru.


Różowo-brzoskwiniowy miałki puder pięknie opalizuje na złoto, nie ma tu dużych drobinek a efekt na policzkach jest na prawdę piękny. Zupełnie nie spodziewałam się takiego ładnego i miękkiego "glowu" ;). Rozświetlenie jest delikatniejsze niż w przypadku MAC MS Sof & Gentle czy The Balm Marry-Lou Manizer.





Jestem pozytywnie zaskoczona, to bardzo fajny rozświetlacz w poręcznym opakowaniu. Za 6g zapłaciłam 16zł, ale była to oferta demo i nie wiem niestety ile będzie kosztować w regularnej ofercie. Dostępny od katalogu 05.

piątek, 2 grudnia 2011

Burn Testuje: Avon Skin So Soft Signature Silk ultranawilżający balsam do ciała i kremowy żel pod prysznic



Seria SSS (Skin So Soft) to jeden z avonowskich bestsellerów.Co jakiś czas przechodzi reinkarnację ;),producent zmienia butelkę i zapach jednak zadania postawione przed SSS wydają się pozostawać takie same.Ma za zadanie wygładzać i nawilżać skórę,pozostawiając ją miękką i miłą w dotyku.Jak sprawdza się jednak w praktyce?Dzisiaj pod lupę wezmę Kremowy żel pod prysznic z perełkami nawilżającymi oraz Ultranawilżający balsam do ciała z linii Jedwabista Miękkość.


Kremowy żel po prysznic ma prawdziwie kremową konsystencję,myjąc się nim można ulec złudzeniu że przypadkowo pomyliło się żel z balsamem do ciała.Pieni się jednak zaskakująco dobrze,nie spływa z rąk i ładnie rozprowadza się na skórze.Przyjemnie,delikatnie pachnie (w sposób dość nieokreślony,lekko kwiatowy tak jak cała różowa seria SSS).
Po zastosowaniu skóra jest natłuszczona i miękka w dotyku.Kąpiel w towarzystwie Kremowego żelu jest niewątpliwie bardzo przyjemna a dzięki tubie stojącej "na głowie" nie ma problemów z wydobyciem gęstego kosmetyku.Wspominane w nazwie perełki nawilżające nie objawiają się nam podczas mycia ;),te mityczne stwory są widocznie nieuchwytne dla ludzkiego oka(a raczej dla ręki).





Balsam do ciała również charakteryzuje się bardzo treściwą,gęstą konsystencją.Gładko się rozprowadza,absolutnie nie jest tępy.Nawilża zadowalająco.Jednak jeżeli mam być szczera spodziewałam się czegoś więcej,bogata konsystencja tylko zaostrzyła mój apetyt.Tym czasem,kiedy balsam się już wchłonie(wchłania się całkiem szybko) nie pozostawia na skórze ochronnego filmu.Od ultranawilżającego balsamu można oczekiwać więcej.
Zapach podobny generalnie podobny do żelu,ale troszkę bardziej sztuczno-chemiczny.Pod koniec opakowania trzeba się troszkę posiłować z tubką,aby wydobyć resztki balsamu.



Żel pod prysznic bardzo polubiłam i chętnie do niego wrócę,natomiast balsam(choć nie jest zły) raczej mnie nie przekonał.


Lubicie serię Skin So Soft?

wtorek, 29 listopada 2011

Ulubieńcy listopada



Coś mi mówi,że przyszedł czas na ulubieńców listopada :).W tym miesiącu najczęściej używałam:


Gucci Rush- tak jak podejrzewałam Rush towarzyszył mi w listopadzie codziennie,z wyjątkiem może 3 dni.Jest bardzo dobrym zapachem na jesień i zimę,charakternym,otulającym i dość ekspansywnym.Zupełnie nie rozumiem decyzji o jego wycofaniu.Z lekkim zaniepokojeniem obserwuję zmniejszającą się ilość perfum w moim flakoniku,zostało mi już tylko 1/3 butelki :(.
Od ponad pół roku przechodzę dziwny etap w moim perfumoholiczym żywocie,przez długi czas używam tego samego zapachu,często aż do momentu kiedy wysączę całą buteleczkę.Wcześniej mi się to nie zdarzało,codziennie używałam czegoś innego.

OPI I Vant to Be A-Lone Star z kolekcji teksańskiej.To,że pokochałam ten lakier jest dla mnie wielkim zaskoczeniem.Kupiłam go skuszona promocją na kupkosmetyk.pl (gorąco polecam ten sklep!) z myślą o zeswatchowaniu i podarowaniu go wam w rozdaniu bo zazwyczaj szarości na paznokciach nie są dla mnie.Okazało się jednak,że ten szary,lodowy błękit wygląda genialnie i na pewno się z nim nie rozstanę.Proszę o wybaczenie :P.Niedługo pojawi się oddzielny post poświęcony temu kolorowi.

Avon Foot Works krem do stóp cynamon i pomarańcza pachnie obłędnie!Uwielbiam korzenno-pomarańczowe jesienno-zimowe zapachy(pomimo iż zazwyczaj nie jestem fanką cytrusowych aromatów).Właściwości nawilżające są ok,ale dla tego zapachu byłabym w stanie smarować się nim nawet gdyby był kiepskim kremem.Nadaje się również do rąk,nie ma w nim mentolu czy irytującego,zostawiającego suchy film talku.

MAC Mineralize Skin Finish w kolorze Soft & Gentle.Opisywałam go niedawno TU.Jeden z lepszych zakupów w ostatnim czasie,bardzo wielofunkcyjny.

Maybelline Lash Stiletto wodoodporny.Mój ulubiony tusz,na równi z Collosalem.Rewelacyjna,długa szczoteczka złapie każdą rzęsę.Dodatkowo,oprócz obiecanego wydłużenia tusz świetnie pogdubia.Zazwyczaj nie wybieram tuszy wydłużających bo nie dodają objętości,ten jednak jest wyjątkiem.Pisałam o nim TU.

Avon błyszczk Plump Pout w kolorze Pink Pucker.Błyszczyki Avonu są bezkonkurencyjne a ten konkretny polubiłam tak,że przez miesiąc zużyłam go prawie w całości.Pięknie nabłyszcza a miętowy smak i zapach jest bardzo przyjemny i nie powoduje pieczenia,mrowienia czy też podrażnienia jak to mają w zwyczaju inne błyszczyki powiększające usta.Mój kolor jest właściwie bezbarwny,chętnie wypróbuję inne wariant.Na wzmiankę zasługuje też wygodny aplikator-pędzelek.

Cienie MAC Star Violet i Quarry.W tym miesiącu często używałam ich w duecie-Quarry w załamaniu,Star Violet na całej powierzchni powieki.Ten pierwszy idealnie współgra też z Soft & Gentle nałożonym w charakterze cienia.


Nieurodowymi ulubieńcami miesiąca są produkty Yankee Candle(już niedługo więcej na ten temat,kończę testy wszystkich zapachów,jakie kupiłam :) ) oraz herbatki owocowe w jesienno-zimowych smakach.Ostatnio w sklepach pojawiła się limitowana edycja korzennych herbatek owocowych Vitax,kupiłam Pomarańczę i Goździki oraz Śliwkę i Kardamon-PYCHA!Kolejnym ulubieńcem w tej kategorii,już od kilku lat,jest herbatka owocowa Teenakanne Magic Moments.Jakie są wasze ulubione napoje na jesień i zimę?




środa, 3 sierpnia 2011

Wakacyjna kosmetyczka Burn cz II: kolorówka


Oto tajemnice mojej wakacyjnej kosmetyczki z kolorówką :).Staram się bardzo ograniczać,jeżeli chodzi o pakowanie makijażu bo wiem,że większości rzeczy i tak nie użyję (szczególnie w gorącym klimacie,jeżeli jadę w chłodniejsze miejsca jest większa szansa że będę miała ochotę np. pomalować oczy).Jednak bez pewego minimum nie mogę się niestety obyć.Wiem,że dla niektórych z was to dużo,ale prawdziwe kosmetykomaniaczki pewnie mnie zrozumieją ;).



-Brintey Spears Fantasy.Zabieram je głowinie ze względu na małą buteleczkę i fakt,że zostało ich już niewiele (jakaś 1/3 z 30ml).Poza tym oczywiście uwielbiam ich zapach.Dodatkowo wezmę 1-2 małe próbki innych zapachów na wszelki wypadek.

-OPI My Chihuahua bites!.Moj ukochany lakier,to już drugie wakacje,jakie spędzamy razem :)

-Wibo różany zmywacz do paznokci w płatkach.Bardzo poręczne,kompaktowe opakowanie.Zobaczymy,jak się sprawdzi.

-składany pędzel kabuki Sigma.Świetny pędzel,idealny do nakładania podkładu mineralnego w podróży i nie tylko.

-podkład mineralny Pixie Cover de Luxe Cameo 2.Aktualnie mój ulubieniec w kategorii podkładów mineralnych.Przebił nawet Meow Flawless Feline.Ma idealny kolor-ciepły,żółty z brzoskwiniowymi tonami a dodatkowo bardzo dobrze kryje i jest lekki na twarzy.

-zestaw mini pilniczków i polerek Avon





-róż w musie Manhattan 39D Apricot.Bardzo ładny brzoskwiniowo-różowy kolor,arcy łatwa aplikacja przy pomocy palców i niewielkie rozmiary czynią z niego idealnego kompana podróży.Nie trzeba zabierać pędzelka do różu.Jest nietłusty i ma pudrowe wykończenie,nie trzeba go utrwalać sypkim pudrem i dobrze dogaduje się z podkładem mineralnym.

-miniaturowy rozświetlacz Benefit Hight Beam.Nie jest to mój ulubieniec,ale myślę że może się przydać.

- Amazing Cosmetics Amazing Concealer w kolorze Light Golden.Bardzo gęsty i dość mocno kryjący.Kolor nie jest dla mnie idealny ale i tak nie mogę za bardzo wybrzydzać-jak dotąd nie znalazłam lepszego :(

-Maybelline Pure Mineral korektor 03 Sand.Ten korektor jest fajny,ładnie kryje i nadaje się pod oczy ale niestety jest trochę za jasny.Niestety muszę brać dwa korektory i łączyć je bo samodzielnie żaden z nich nie spełnia moich oczekiwań w 100%.


Pędzelka Sigma E45 ze zdjęcia ostatecznie nie biorę ze sobą ;)



-Rimmel Lasting Finish 070 Airy Fairy.Pisałam o niej TU.To aktualnie mój ulubiony kolor,używam jej codziennie.Przebiła nawet MAC Angel.Świetny produkt!

-Rimmel Vinyl Gloss Fall in Love(numerek się starł niestety,ale nazwę pamiętam).Kupiony niedawno w rosmannowskiej promocji.Liczyłam na więcej koloru,ale błyszczyk jest praktycznie bezbarwny,ma tylko lekką poświatę.Nie mniej jednak jest to bardzo przyjemny produkt.

-Yves Rocher Coleurs Nature kredka do brwi 02 Cedre.Bezapelacyjnie najlepsza kredka do brwi,jakiej używałam.Ma odpowiednią konsystencję,jest trwała i świetnie się rozprowadza.Dołączony jest wygodny grzebyczek do układania brwi i rozcierania kredki.W promocji kosztuje około 25zł,co uważam za świetną cenę,szczególnie biorąc pod uwagę jakość.
TU pisałam o kolorze 03 Chatian,ale niedawno odkryłam że idealnym dla mnie kolorem (szarym,dość jasnym z domieszką chłodnego brązu) jest 02 Cedre kredka spełnia moje wymagania w 100%.Gorąco ją wam polecam.

-Makeup Forever Aqua Cream 13.Uniwersalny wodoodporny kremowy produkt do stosowania na całą twarz(ja zamierzam używać go jako cienia do powiek).
Miałam ochotę wypróbować Aqua Creamy już od dawna,jednak cena nieco mnie zniechęcała (110zł za sztukę :/).Wczoraj jednak,dzięki Kasi ze Sweet & Punchy,dorwałam w Sephorze na wyprzedaży zestaw dwóch Aqua Creamów 13 i 15(brąz-taupe,śliczny) i dwóch miniaturowych kredek Aqua Eyes.Zapłaciłam 90zł :).Nie dość,że oszczędziłam 20zł na jednym opakowaniu to jeszcze dostałam gratis drugie (oba są pełnowymiarowe !) i mini kredki.
Zestaw kosztował w cenie regularnej 220zł więc przecena wyniosła ponad 50%.Jeżeli tak jak ja czaicie się na Aqua Creamy to polecam zajrzeć do Sephory.


I to tyle.W normalnych okolicznościach wzięłabym jeszcze tusz do rzęs i zalotkę.Tym razem jednak mam przedłużone rzęsy(o całym doświadczaniu związanym z przedłużaniem rzęs metodą 1:1 napiszę wam za kilka tygodni) więc nie muszę ich tuszować.


Jakie są wasze must-have w wakacyjnej kosmetyczce z kolorówką?


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Wakacyjna kosmetyczka Burn: częsć I,kosmetyki pielęgnacyjne


Wakacje....:).Nie znam nikogo,kto by ich nie lubił.Dla kosmetykomaniaczek takich jak ja jest to jednak ciężki czas.No bo niby jak spakować się tak,aby mieć wszystko co konieczne do codziennej pielęgnacji a jednocześnie zostawić choć trochę miejsca na ubrania?
Za każdym razem jadąc gdzieś staram się zminimalizować kosmetyczny bagaż i za każdym razem przychodzi mi to z bólem.Jak mogę nie zabrać WSZYSTKICH ulubionych i niezbędnych produktów :)?!

Jeżeli chcecie wiedzieć,jakich produktów nie może zabraknąć w mojej wakacyjnej kosmetyczce i dla czego,zapraszam do dalszego czytania!



WŁOSY:

-Biosilk Silk Filler.Recenzowałam go TU i im dalej go używam,tym bardziej upewniam się że nie mogę bez niego żyć :).Nawilża,ujarzmia,chroni,zmiękcza i ułatwia rozczesywanie.Dodatkowo używam go jako produktu do podkreślania fal we włosach czy przygładzania niesfornych kosmyków.Na wyjazd przeleję go do malutkiej buteleczki z atomizerem bo taszczenie 350ml specjalnie mi się nie uśmiecha.

-Nivea Baby Delikatny żel do mycia.Żele do mycia Nivea to od lat ulubiony i sprawdzony sposób na oszczędność miejsca w kosmetyczce.Używam go jako żelu pod prysznic,do mycia twarzy,żelu do higieny intymnej,do mycia rąk a także do włosów.Co ciekawe kudełki są po nim miękkie i dobrze się układają.Pachnie jak cała seria dla dzieci,czyli typowo "niveowo".Polecam zarówno ten,jak i wersję Sensitive.
Jestem mu wierna,jako jedyny ma wygodną pompkę i kompaktowe rozmiary.

-mała odżywka do włosów.Wybrałam Dove Intense Repair bo z dostępnych w Rossmannie miniaturek była najbardziej sensowna

-Macadamia Oil Treatment.Malutki poręczny słoiczek.Kosmetyk łączy w sobie zalety serum silikonowego(chroni włosy przed mechanicznymi zniszczeniami,szczególnie na końcach oraz wygładza) i olejku bo dzięki zawartości olejku arganowego i olejku macadamia pielęgnuje włosy(taką przynajmniej mam nadzieję ;) )

-grzebień Ouchless o szerokich zębach.Niestety nie dorobiłam się podróżnego Tangle Teezera więc muszę sobie poradzić innymi sposobami.Nie wiem jak przeżyję rozstanie z moim plastikowym,kolczastym cudem ale nie chcę go narażać na zniszczenie w transporcie.


CIAŁO:

-Avon Sun+ krem z filtrem 25.Jeszcze nigdy go nie używałam,ale mam nadzieję że nie będę zawiedziona

-The Body Shop Almond Body Butter.Kupione podczas wyprzedaży i zachomikowane :).Moje ukochane masło do ciała.Pachnie rewelacyjnie a do tego świetnie natłuszcza,nawilża i odżywia.Dodatkowo można go z powodzeniem używać do rąk i stóp.

-Nivea Baby Toddies.Nie ruszam się na wakacje bez mokrych chusteczek u boku.Te są jednymi z moich ulubionych,są łagodne,mają małe opakowanie a dodatkowo można je spłukiwać w toalecie.Miękkie i odpowiednio mokre.Świetnie sprawdzają się w każdej sytuacji,także do zmywania makijażu.

-dezodorant,nie mam specjalnych preferencji ale na wakacje zazwyczaj zabieram kulkę bo zajmuje mniej miejsca

-Avon Care Glicerynowy krem do rąk i paznokci.Mój ulubieniec z dawien dawna.Lubię w nim wszystko od zapachu,przez konsystencję po cenę i działanie.

-pasta do zębów,wybieram małą tubkę i najczęściej taką,która jest akurat w promocji.Do kompletu,jak się pewnie domyślacie,szczotka do zębów :)



TWARZ:
-Bielenda duo Granat maseczka i peeling.Nie lubię rezygnować z maseczek i peelingów podczas wyjazdów.Poręczne saszetki przychodzą tu z pomocą.Tych konkretnych jeszcze nie testowałam

-Garnier Czysta skóra Maseczka oczyszczająca pory(rozgrzewająca).Skuteczna maseczka z glinką,działa w 3 minuty więc spokojnie mogę ją zrobić będąc pod prysznicem.Jedna z moich ulubionych-zdecydowanie polecam

-Nivea pomadka ochronna Vitamine Shake.Nowa pomadka ochronna to coś co zawsze mnie skusi.Ta jak na razie zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.Nawilża i pachnie jak malinowa Mamba.

-Yes to carrots masełko do ust miętowe.Skusiłam się na nie w promocji w Sephorze gdzie kosztuje aktualnie 10zł(przecenione z 20zł).Mam od niedawna,ale muszę przyznać że jest bardzo fajne.Napiszę o nim w najbliższym czasie post bo uważam,że na to zasługuje.

-Avon Solutions Koloryzująco-nawilżający krem na dzień SPF 20.Kupiłam głównie ze względu na filltr.Koloryzowania specjalnie nie widzę,ale jest dość przyjemny i lekki.Zobaczymy na dłuższą metę
-Avene woda termalna.Nie używam wody termalnej na co dzień,ale postanowiłam przetestować propozycję Avene bo lubię ich kosmetyki.Będę używać zamiast toniku,oraz do odświeżenia twarzy.
-Yves Rocher Culture Bio Krem na dzień dobry.Mam go dopiero od wczoraj,ale bardzo mi się spodobał.Postanowiłam dać mu szansę na wakacyjny wyjazd,pomimo krótkiej znajomości ;).
Zamierzam używać pod avonowski oraz na noc.



-sztuczne łzy,ponieważ na wakacjach często noszę soczewki.Lubię je jednak stosować także,kiedy noszę okulary bo dają przyjemne uczucie ukojenia.

-Avon Clearskin Professional Żel punktowy redukujący niedoskonałości z 2% kwasem salicylowym bo...z niespodziankami nigdy nic nie wiadomo-mogą zaatakować zawsze.Ten konkretny preparat wydaje się być dość skuteczny.


Taka jest zawartość mojej kosmetyczki z kosmetykami do szeroko pojętej pielęgnacji.Jutro część II czyli kolorówka :).


A wy co koniecznie musicie mieć ze sobą kiedy wyjeżdżacie?

sobota, 9 lipca 2011

Burn testuje: mgiełki do ciała Avon Naturals


Wczoraj odebrałam paczkę z Avonu,a w niej dwie nowe mgiełki Naturals do kolekcji.Pomyślałam więc,że czas napisać o nich co nieco,szczególnie że nadchodzi kolejna fala upałów ( :( ) a lato to pora roku podczas której wszelkie spraye do ciała są bardzo pożądanym produktem.
Większość z was pewnie avonowskie mgiełki zna i podobnie jak ja używa ich od dawna.Zawsze je lubiłam,ale od jakiegoś czasu mam wrażenie że są coraz lepsze.Zapachy są coraz ładniejsze,często przypominają perfumy,także pod względem trwałości.Oprócz mgiełki truskawka i guawa,wszystkie jakie miałam okazję testować przypadły mi do gustu.
Zaletą sprayów Avon Naturals jest zdecydowanie duży wybór zapachów(znajdziemy tu kompozycje słodkie,owocowe,świeże czyli do wyboru do koloru),przystępna cena i spora pojemność.W przypadku niektórych muszę też pochwalić trwałość,mgiełka malinowa potrafi się trzymać na ubraniach kilka dni(!).
Wszystkie mgiełki świetnie się sprawdzają jako dawka dodatkowego odświeżenia po prysznicu,jako zapach na upalne dni kiedy nie mamy ochotę na perfumy czy umilacz życia ;) w leniwe dni spędzone w domu.Można je też stosować jako zapachy do pomieszczeń lub do spryskiwania pościeli.Są na prawdę uniwersalne,to jeden z tych produktów Avonu,do których zawsze wracam.Aktualnie posiadam 8 zapachów(co chyba doskonale pokazuje,jak bardzo się lubię)

Kwiat cytryny i bazylia-odświeżający i lekko cytrusowy
Morela i słonecznik-pachnie bardzo owocowo,jak kisiel morelowy-pycha!
Migdał i mleko-słodki,mleczny zapach deseru
Kokos i trawa cytrunowa-słodko-świeży,kokosowy ale raczej niezbyt słodki
Malina-słodka,intensywna malina o bardzo,ale to bardzo trwałym zapachu
Arbuz-nowy nabytek,słodki soczysty arbuz pachnący jak masło do ciała Floslek arbuz i liczi albo jak arbuzowa guma do zucia Orbit
Lawenda i rumianek-piękna lawenda,idealny uspokajacz przed snem
Fiołek i liczi-kolejny nowy zapach w kolekcji,pachnie słodko owocowo i egzotycznie,przypomina mi bardzo zapach limitowanek Escady

Składowo przedstawiają się dość prostu,zazwyczaj jest to alkohol,triklosan,aromat,ekstrakty roślinne z kilkoma dodatkami.



Jeżeli zamierzacie zaopatrzyć się w mgiełki na lato,to mam dobrą wiadomość,w nowym katalogu są w promocji za 8,9zł.Pojawiła się także nowa mgiełka z serii Senses :)

wtorek, 10 maja 2011

Swatch me baby: Avon Colour Rich Pout


Czy macie w swojej kolekcji takie kosmetyki,które uwielbiacie i za razem jesteście zdziwione,że nie wiele osób o nich wspomina?Przechodzą niezauważone bez większego echa?Takie niedoceniane perełki.
Produkty do ust Avon są chyba takim przykładem (tak mi się przynajmniej wydaje,nie widzę aby zbyt dużo pisało się o nich na blogach czy mówiło na YT) .Owszem,firma produkuje sporo bubli,ale ma też w ofercie porządne kosmetyki a produkty do ust to zdecydowanie ich mocna strona.

Dziś przedstawiam wam więc moją ulubioną szminkę Avon a mianowicie Colour Rich w kolorze Pout.Pout to delikatny,mleczny,nude-podobny(ale nie z gatunku cielistości korektorowych tylko tych delikatnych odcieni które dogadują się nawet z mocnym makijażem oka,wyglądają świeżo a nie blado)kolor z ciepłymi brzoskwiniowymi tonami.Wykończenie ma kremowe,ani matowe ani bardzo błyszczące.W sztyfcie można dopatrzeć się mikroskopijnych drobinek,ale na ustach praktycznie tego nie widać.Która nie lubi tego typu łatwych i przyjemnych odcieni,chociażby od czasu do czasu-ręka do góry!(nie uwierzę puki nie zobaczę :) ).
Wydaje mi się,że będzie pasował większości,niezależnie od karnacji.
Szminka ma miękką,odżywczą konsystencję i nakłada się łatwo jak balsam do ust.Nie odczuwam wysuszenia po jej nałożeniu.
Delikatnie pachnie(truskawkowo,ale w sposób niemal niewyczuwalny po nałożeniu na usta) i nie ma smaku(chwała jej za to!).Cena również zachęcająca(różna w zależności od aktualnej promocji lub jej braku)



Przepadam za Pout i mam nadzieję,że jeszcze przez dłuższy czas nie zniknie z rynku.Trafiłam na nią zupełnie przypadkiem,ale było to jedno z tych miłych odkryć,które doprowadziło do dłuższego romansu :)

Macie jakieś doświadczenia ze szminkami Avon?Ulubione kolory?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...