Mariza Care&Colour nr 54. Piękna soczysta limonka. Niestety współpraca z tym lakierem była dość ciężka. Smużył i zachowywał się jak pastel. Roboty nie ułatwiał dość cienki pędzelek. Czas schnięcia ok.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariza. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 września 2012
Mariza Care&Colour nr 54
Mariza Care&Colour nr 54. Piękna soczysta limonka. Niestety współpraca z tym lakierem była dość ciężka. Smużył i zachowywał się jak pastel. Roboty nie ułatwiał dość cienki pędzelek. Czas schnięcia ok.
poniedziałek, 3 września 2012
Mariza Ujędrniające masło do ciała melon
Jako posiadaczka suchej skóry, bardzo lubię masła do ciała i z przyjemnością testuję wszystkie, jakie wpadną w moje ręce. Intensywnie poszukuję tańszych zamienników masełek Body Shop, i muszę przyznać że na tak zwanej niższej półce cenowej znajduje się mnóstwo perełek.
Dzisiaj mam dla was recenzję masła marki Mariza. Kosztuje ono 11zł za 200ml, więc chociażby to sprawia, że jest godne uwagi. Wybrałam wersję melonową. Bardzo lubię melona i melonowe kosmetyki, przypominają mi nieodżyłowaną serię melonową Avon.
Masło Mariza pachnie melonem, ale niestety nie tak prawdziwie, jak bym chciała. Zapach jest przyjemny, przypomina mi jednak bardziej dobry płyn do płukania tkanin niż owoce.
Jeżeli chodzi o właściwości pielęgnacyjne, to sprawdza się na prawdę dobrze. Masło jest bardzo gęste, trzeba włożyć nieco wysiłku we wsmarowanie go w ciało. Wysiłek ten jednak zdecydowanie się opłaca bo skóra po zastosowaniu masła jest miękka, gładka i bardzo dobrze natłuszczona. Jest to nawilżacz ciężkiego kalibru i nie spodoba się wielbicielkom lekkich mleczek. Jednak te z was, które jak ja mają suchą skórę na pewno je docenią.
Producent wspomina coś o ujędrnieniu. Niestety nie wierzę specjalnie w tego typu działanie, ale na pewno intensywny masaż masłem pozytywnie wpływa na ciało (i nastrój).
Masło jest godne polecenia bo jest tanie i skutecznie. Zapach jest ok, ale ten aspekt akurat bym udoskonaliła. Skład poniżej, całkiem miły. Masło shea, olej ze słodkich migdałów i awokado na początku składu.
Ocena: 4+
Jakie są wasze ulubione masła do ciała?
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Mariza baza korygująca pod makijaż (cera naczynkowa)
Uwielbiam bazy pod cienie i nie wyobrażam sobie bez nich makijażu. Pomagają rozprowadzić cienie, wydobyć ich kolor i zapewniają trwałość.
Jeżeli chodzi natomiast o bazy do twarzy to praktycznie ich nie używam. Nie dla tego, że nie chcę czy nie uważam ich za potrzebne. Nie- nie używam ich tylko ze względu na to, że do tej pory nie znalazłam na tyle skutecznie, żeby był powód do zawracania sobie głowy codzienną aplikacją.
Z przyjemnością przetestowałam bazę korygującą do cer naczynkowej polskiej marki Mariza (która od pewnego czasu operuje na podobnych zasadach, jak inne marki sprzedaży bezpośredniej i okresowo wypuszcza katalogi, z których można zamawiać kosmetyki u konsuletantek). Baza zapakowana jest w proste i estetyczne szklane opakowanie z pompką. 15ml kosztuje około 24zł. Zielony kolor kosmetyku ma niwelować zaczerwienienia będące zmorą naczynkowców. Ja nie mam wielkich problemów z tą przypadłością, ale z różnorodnymi zaczerwieniami na twarzy i owszem.
Pompka to bardzo wygodne i higieniczne rozwiązanie, nie zacina się ale...niestety muzę się trochę przyczepić do stopnia kontroli nad ilością aplikowanego produktu. Jedno naciśnięcie wystarczy na pokrycie całej twarzy, ale bardzo trudno jest wydobyć mniejszą ilość do stosowania punkowego. Pompka na spory bezwład i nie jest łatwo ją pod tym względem opanować.
Baza zawiera silikony (próbowałam zrobić zdjęcia składu, ale niestety ze względu na kształt opakowania było to niemożliwe), ale nie są to jedyne jej składniki. W środku znajdziemy również np. ekstrakt z miłorzębu przyjazny dla naczynkowców. Konsystencja jest przyjemna, kremowa i nietłusta (nie przypomina baz typowo siliknowych). Po aplikacji twarz jest wygładzona i przyjemna w dotyku a makijaż dobrze się na takim płótnie rozprowadza. Zauważalny lekki mat, który utrzymuje się nieco dłużej niż bez bazy.
Zielony odcień na prawdę sprawnie radzi sobie z korygowaniem zaczerwienień, szczerze mówiąc lepiej od większości zielonych korektorów,które znam. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić z ilością bo baza nadaje skórze wtedy dość blady odcień. Konieczne jest nałożenie potem jakiegoś rodzaju podkładu, baza ma wyrównywać kolor ale nie kryje i w pojedynkę nie jest w stanie sobie poradzić. Do pełnego zatuszowania zaczerwienień trzeba użyć minerałów albo klasycznego podkładu. Z wspomnianymi minerałami współpracuje bardzo dobrze, nic się nie waży ani nie roluje.
Baza przypadała mi do gustu bo wywiązuje się z obietnic producenta. Ładnie koryguje koloryt cery i daje gładką powierzchnię do kontynuowania makijażu. Nie zauważyłam specjalnego przedłużenia trwałości makijażu.
Jeżeli macie problemy z różnej maści zaczerwienieniami myślę, że taka baza może wam się przydać.
Ocena: 5- (za trudną w kontroli pompkę)
Subskrybuj:
Posty (Atom)