Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bazy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 października 2012

Essenca Stay all day 09 For fairies


Jedna z jesiennych nowości Essence, cień Stay all day w kolorze 09 For fairies. Po pierwsze, co za urocza nazwa :)! Od razu przyjemniej mi się go używa.
To mój pierwszy cień Stay all day (wcześniej kupiłam w promocji cień w kremie Soft Touch), ale coś czuję, że skuszę się na kolejne bo cień jest na prawdę bardzo bardzo fajny. Zazwyczaj tego typu kremowych produktów używam jako bazy pod cienie, ale For faries okazał się na tyle ładny że noszę go również solo jako cień kiedy brakuje mi czasu na bardziej skomplikowany makijaż oka.


Konsystencja jest przyjemna, nie za sucha i nie za tłusta, bardzo przypomina mi Make Up For Ever Aqua Cream. Rozprowadza się bez problemu, do aplikacji używam palców. Wysycha wolniej niż MAC Paint Pot, jest więc więcej czasu na roztarcie go na powiece.
Ocień to ciepły, delikatny róż opalizujący na złoty beż. Wygląda na prawdę przepięknie. Po nałożeniu dwóch warstw wygląda bardzo ładnie na całej powiece jako cień, przy jednej cienkiej warstwie świetnie współgra z większością kolorów (szczególnie z cieniem L'oreal Infallible Forever Pink, o którym więcej napiszę niedługo). Trzeba jedynie uważać z nakładaniem go na dolną powiekę, ponieważ zawiera drobinki, których lepiej nie rozprzestrzeniać za bardzo pod okiem ;).Na powiece wyglądają świetnie ale pod okiem już mniej fajnie. Drobinki te jednak samoistnie nie migrują i nie osypują się.
Cień trwa cały dzień w stanie nienaruszonym, zarówno solo, jak i przykryty innym produktem.




Opakowanie jest ładne i poręczne (podoba mi się, że w przeciwieństwie do cieni Soft Touch czy macowskiech Painy Potów jest plastikowe a nie szklane). 5,5g kosztuje 11,90zł.

Zdecydowanie polecam, zarówno ten kolor, jak i generalnie sam produkt. Muszę koniecznie upolować inne kolory.

Ocena: 5+

Znacie ten produkt? Jakie kolory polecacie?

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Mariza baza korygująca pod makijaż (cera naczynkowa)



Uwielbiam bazy pod cienie i nie wyobrażam sobie bez nich makijażu. Pomagają rozprowadzić cienie, wydobyć ich kolor i zapewniają trwałość.
Jeżeli chodzi natomiast o bazy do twarzy to praktycznie ich nie używam. Nie dla tego, że nie chcę czy nie uważam ich za potrzebne. Nie- nie używam ich tylko ze względu na to, że do tej pory nie znalazłam na tyle skutecznie, żeby był powód do zawracania sobie głowy codzienną aplikacją.

Z przyjemnością przetestowałam bazę korygującą do cer naczynkowej polskiej marki Mariza (która od pewnego czasu operuje na podobnych zasadach, jak inne marki sprzedaży bezpośredniej i okresowo wypuszcza katalogi, z których można zamawiać kosmetyki u konsuletantek). Baza zapakowana jest w proste i estetyczne szklane opakowanie z pompką. 15ml kosztuje około 24zł. Zielony kolor kosmetyku ma niwelować zaczerwienienia będące zmorą naczynkowców. Ja nie mam wielkich problemów z tą przypadłością, ale z różnorodnymi zaczerwieniami na twarzy i owszem.


Pompka to bardzo wygodne i higieniczne rozwiązanie, nie zacina się ale...niestety muzę się trochę przyczepić do stopnia kontroli nad ilością aplikowanego produktu. Jedno naciśnięcie wystarczy na pokrycie całej twarzy, ale bardzo trudno jest wydobyć mniejszą ilość do stosowania punkowego. Pompka na spory bezwład i nie jest łatwo ją pod tym względem opanować. 
Baza zawiera silikony (próbowałam zrobić zdjęcia składu, ale niestety ze względu na kształt opakowania było to niemożliwe), ale nie są to jedyne jej składniki. W środku znajdziemy również np. ekstrakt z miłorzębu przyjazny dla naczynkowców. Konsystencja jest przyjemna, kremowa i nietłusta (nie przypomina baz typowo siliknowych). Po aplikacji twarz jest wygładzona i przyjemna w dotyku a makijaż dobrze się na takim płótnie rozprowadza. Zauważalny lekki mat, który utrzymuje się nieco dłużej niż bez bazy.
Zielony odcień na prawdę sprawnie radzi sobie z korygowaniem zaczerwienień, szczerze mówiąc lepiej od większości zielonych korektorów,które znam. Trzeba jednak uważać, żeby nie przesadzić z ilością bo baza nadaje skórze wtedy dość blady odcień. Konieczne jest nałożenie potem jakiegoś rodzaju podkładu, baza ma wyrównywać kolor ale nie kryje i w pojedynkę nie jest w stanie sobie poradzić. Do pełnego zatuszowania zaczerwienień trzeba użyć minerałów albo klasycznego podkładu. Z wspomnianymi minerałami współpracuje bardzo dobrze, nic się nie waży ani nie roluje.

Baza przypadała mi do gustu bo wywiązuje się z obietnic producenta. Ładnie koryguje koloryt cery i daje gładką powierzchnię do kontynuowania makijażu. Nie zauważyłam specjalnego przedłużenia trwałości makijażu.

Jeżeli macie problemy z różnej maści zaczerwienieniami myślę, że taka baza może wam się przydać.


Ocena: 5- (za trudną w kontroli pompkę)

piątek, 9 września 2011

Burn testuje: Virtual Baza wygładzająca





Bazy pod makijaż nie są moim ulubionym produktem.Właściwie ich nie używam,z wyjątkiem baz pod cienie nie sięgam po tego typu "wspomagacze".Przetestowałam kilka i ponieważ nie widziałam specjalnych efektów pomyślałam,że nie warto dokładać kolejnego kroku do i tak dość pracochłonnego procesu porannego domalowywania sobie urody:).
Ponieważ jednak dostałam do testów Wygładzającą bazę Virtual postanowiłam dać jej szansę.




Produkt zamknięty jest w niewielkiej tubce zaopatrzonej w wygodny,wąski dziubek.Jest przezroczysta i ma delikatny zapach.Jest to typowa baza silikonowa,łatwo i gładko się rozprowadza dając pudrowe wykończenie.Ładnie matuje.Ułatwia rozprowadzanie makijażu(podejrzewam,że szczególnie docenią tą właściwość użytkowniczki płynnych podkładów),wygładza optycznie skórę.
Czy przedłuża trwałość podkładu i innych kosmetyków?W moim przypadku raczej nie.Działa jak każda inna baza silikonowa,czyli delikatnie mówiąc średnio.
Jeżeli lubicie tego rodzaju produkty i służą wam one,warto się tą bazą zainteresować bo ma bardzo przystępną cenę.Trzeba jednak pamiętać,że silikony często są przyczyną zapychania porów,więc trzeba ich używać rozważnie,jeżeli jesteście podatne na ego typu "atrakcje"

Ja jednak nie będę jej dalej używać bo zwyczajnie nie widzę specjalnych efektów.





niedziela, 12 czerwca 2011

Burn testuje: Hean Stay On baza pod cienie i cienie do powiek High Definition


Dziś wyniki testów dwóch z trzech kosmetyków,jakie otrzymałam w paczce od firmy Hean a mianowicie Stay On Eyeshadow Base oraz czwórki cieni High Definition w kolorze 408 Coffee Twist.
Nie mogłam się doczekać,kiedy o tych produktach napiszę bo jestem z nich bardzo,ale to bardzo zadowolona!
Kolory które otrzymałam są na prawdę bardzo ładnie(zarówno neutralne brązy cieni,jak i kolor różu o którym napiszę już niedługo).Bardzo dziękuję firmie Hean za możliwość przetestowania tych kosmetyków.


Cienie High Definition nr 408 Coffee Twist







Według producenta:
Zestaw trwałych cieni do aplikacji pacynką lub pędzlem.

Wysokie nasycenie cieni pigmentem gwarantuje optymalne odwzorowanie koloru na powiece.

Aksamitnie miękkie i trwałe, dobrze przylegają do powieki. 

Cena: 11,99zł w sklepie firmowym

Według Burn:
Doskonale wiecie,że jeżeli chodzi o cienie do powiek to jestem rozpasana do granic możliwości-"Once you go MAC you never go back" :).Na prawdę trudno mnie w tej kwestii zadowolić.
Tym cieniom udało się jednak zdobyć moje autentyczne uznanie.Są aksamitnie miękkie,bardzo napigmentowane i łatwe do cieniowania i łączenia z innymi cieniami.Kolory,mimo że dwa z nich to maty ,nakładają się równą warstwą(a jak wiadomo matowe cienie bywają trudnym materiałem do współpracy).Trzymają się na oku niemalże nienaruszone (na bazie Hean) przez ponad 10 godzin.
Jedynym mankamentem jest to,że są bardzo miękkie i trzeba uważać na osypywanie(ale ten sam problem dotyczy np.wielu dużo droższych cieni Inglot).Dobrze jest przed malowaniem oczu nałożyć w ich okolicę grubszą warstwę pudru sypkiego,która ułatwi usunięcie osypanego koloru.



Zestaw 408 Coffe Twist to bardzo fajne połączenie do codziennego makijażu,zarówno do delikatnego,jak i nieco bardziej wyrazistego.Zawiera matowy beż w typie MAC Vanilla,jasny neutralny brąz przypominający MAC Wedge czy Kid,ciemniejszy brąz z malutkimi drobinkami i wreszcie najbardziej błyszczący,najcieplejszy ciemny brąz.Pomimo obecności drobinek połączenie cieni sprawia na powiece wrażenie makijażu o matowym wykończeniu.Kolory nie są jednak płaskie,czy mało wyraziste jak to czasami się zdarza w przypadku matów.
Świetny zestaw kolorów świetnej jakości a do tego w świetniej cenie.



Baza pod cienie Stay On


 Według producenta:
Utrwalająca i wygładzająca baza pod cienie prasowane i sypkie. Wzmacnia intensywność koloru, utrwala cienie i ułatwia ich aplikację. Nie pozostawia tłustego filmu

Cena: 10,49zł w sklepie Hean


Według Burn:
Baza ma lekką,nieco mokrą konsystencję dzięki czemu(przynajmniej na razie kiedy jest świeża) nie ma problemu z aplikacją.Najlepiej nakłada się ją przy pomocy palca,jest całkowicie bezbarwna.Troszkę dziwne pachnie,ale tylko kiedy wąchamy ją bezpośrednio z pudełeczka,na oku na szczęście na oku nic nie czuć ;)
Ma pudrowe wykończenie,ale jest też lekko "lepka" co ułatwia aplikację sypkich cieni czy pigmentów.
Rzeczywiście,podbija trochę kolor cieni z opisywanej wyżej czwórki.Testowałam ją też na cieniach i pigmentach MAC,tu również sprawdza się dobrze ale nie zauważyłam intensyfikacji koloru.
Cienie po nałożeniu bazy trzymają się spokojnie 10 godzin,co jak na tak tanią bazę uważam za świetny wynik.Na Urban Decay Prime Potion czy MAC Paint Pot makijaż wytrzymuje aż do zmycia,ale są to produkty wysokopółkowe,średnio 7 razy droższe od Hean.Uważam jednak,że ta baza jest zdecydowanie lepsza niż np. tępa i sucha baza Art Deco.
Bardzo polubiłam bazę Stay On i będę jej z przyjemnością używać bo jest to skuteczny produkt w rewelacyjnej cenie.
Gdybym miała się do czegoś przyczepić to chyba wolałabym,żeby była zapakowana w bardziej higieniczne opakowanie czyli tubkę,ale nie jest to jakiś wielki problem.


Brawo Hean!Jestem pod wrażeniem i zdecydowanie polecam zapoznać się z ofertą firmy.Mnie bardzo bardzo pozytywnie zaskoczyła.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...