Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2014

Włosy, zbiorowa i nieco chaotyczna recenzja


Lubię moje włosy. Lubię je i mam wszelkie prawa podejrzewać, że one dość lubią mnie :). Na przestrzeni lat nauczyłam się sobie z nimi radzić, dowiedziałam się co im służy a co mnie. Ostatnio nieco zmieniłam podejście do pielęgnacji, może trochę kontrowersyjnie (ale o tym za chwilę) ale wyszło to mojej fryzurze na zdrowie.
Mam i właściwie zawsze miałam bardzo długie włosy. Nie lubię eksperymentować z fryzurą, zawsze panicznie boję się utraty długości. Krótkie fryzury potrafią pięknie wyglądać na kimś, ale tym kimś nie jestem ja. Długi czas farbowałam je na ciemny, prawie czarny brąz. Ostatnio jednak przechodzę etap doceniania mojego naturalnego koloru, który jest na prawdę całkiem udany. Jasny, ciepły brąz mocno rozjaśniający się na słońcu, nie ma w sobie nic z częstych u nas szarych blondów. Czas to docenić :). Farbowałam szamponami koloryzującymi i sporadycznie henną ale chwilowo swoją przygodę z przyciemnianiem włosów zakończyłam. Moja przygoda z refleksami również powoli odchodzi w zapomnienie.

Testowałam różne podejścia do pielęgnacji. Rezygnowałam z silikonów, zupełnie się to u mnie nie sprawdziło. Bardzo długie i łamliwe włosy są podatne na uszkodzenia mechaniczne, silikony są wiec zbawieniem. Szczególnie, że nie odczuwam żadnych negatywnych skutków z powodu ich używania. SLS na całe szczęście również nie sprawia większych problemów w pielęgnacji skóry głowy. Nie miałam potrzeby odstawiania go.
Przechodziłam moment, kiedy olejowałam włoasy przed każdym myciem. Używałam czystych olejów i mieszanek. Sesa, amla, olej kokosowy i czego dusza zapragnie. Były maski domowej receptury, płukanki. Wszystko.
Wreszcie przeszłam dwukrotnie wzmożone wypadanie włosów spowodowane odstawieniem tabletek.
Po tym wszystkim doszłam do pewnych wniosków. Może to się wydać niektórym z was kontrowersyjne, u wielu na pewno też się nie sprawdzi. Zauważyłam, że moje włosy są w najlepszej kondycji kiedy nie przesadzam w żadną stronę. Olejowanie owszem, ale raz na jakiś czas, tak samo w przypadku domowych masek. Analizowanie składów to dobry pomysł, ale nie radykalnie. Jeżeli coś wyraźnie służy kondycji kudełków, są po tym kosmetyku ładniejsze to nie będę go na siłę odstawiać, nawet jeżeli skład nie będzie oszałamiający. Silikony zdecydowanie mi służą i nie stronię od nich.
Jeżeli chodzi o stylizację przy użyciu ciepła, używam suszarki ale z umiarem. Staram się podsuszyć włosy na wolnym powietrzu, zanim poddam je "obróbce cieplnej". Sporadycznie używam lokówki, tylko na specjalne okazje. Generalnie kieruję się zasadą, że włosy to coś cennego, staram się obchodzić z nimi delikatnie, ale nie popadając w fanatyzm.
Odkąd zaczęłam taj podchodzić do sprawy włosy mniej się plączą, wyglądają ładniej i....nie spędzają mi snu z powiek.

Po tym przydługim wstępie mam dla was zwięzłą zbiorczą recenzję produktów do włosów, których ostatnio używałam. Większość z nich już się skończyła, niedługo przedstawię więc kolejną porcję recenzji.


Dużo dobrego czytałam o "profesjonalnych" szamponach i odżywkach Isana. Postanowiłam wypróbować, w promocji gigantyczne opakowanie 500ml kosztowało niecałe 5zł za sztukę. Niewielka strata w razie niepowodzenia. Wybrałam wersję Volume. Szampon okazał się bardzo dobry. Bardzo przyjemnie pachnie, skutecznie myje a włosy po użyciu są sypkie i miękkie. Odżywka natomiast to zupełnie inna historia. Nie zrobiła z moimi włosami absolutnie nic. Zapach jest dużo mniej przyjemny, nie zauważyłam żadnego odżywienia czy zmiękczenia włosów. Nie ułatwia rozczesywania. Zużyję ją do golenia nóg :), na szczęście była śmiesznie tania.
Kolejnym polecanym produktem, którego dotąd nie używałam jest odżywka Fructis Oleo Repair. Bardzo lubię produkty do włosów Garnier, zawsze są przynajmniej dobre a jest wśród nich kilku moich absolutnych faworytów. Odżywka Oleo Repair należy jednak do pierwszej kategorii, jest ok ale nic specjalnego. Dużo lepiej dogaduję się z inną odżywką w żółtej tubce, Fructis Fruity. Dużo ładniej pachnie i lepiej zmiękcza włosy.
Bardzo polubiłam arganową serię do włosów Avon, postanowiłam przetestować nową wersję z argininą. Szampon i odżywka mają ciekawy, miętowy zapach i przyjemnie chłodzą skórę głowy. Oba są ok, zmiękczają włosy i ułatwiają rozczesywanie, ale nadal wolę niebieską serię arganową.

Do zabezpieczania końcówek używam elixiru Elseve. Podobno występuje teraz w lżejszym plastikowym opakowaniu. Ja mam stare, bardzo ciężkie szklane. Mimo tego, bardzo go lubię. Wygładza i nabłyszcza.


Schwarzkopf to kolejna marka drogeryjna, którą lubię. Lubię szampony, maski i odżywki Syoss, lubię Shaumę, lubię też Got2Be. Zainteresowała mnie nowa seria Essence Ultime. W promocji wybrałam maseczkę Omega Repair do włosów zniszczonych. Zapowiadała się dobrze, lubię intensywne ekspresowe odżywki. Bardzo intensywnie i ładnie pachnie (co zdecydowanie lubię) a zapach długo utrzymuje się na włosach. Niestety poza tym nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Zachowuje się jak średniej jakości zwykła odżywka, nic specjalnego. Biorąc pod uwagę wysoką cenę (w promocji 17zł za słoiczek) nie kupię ponownie. Być może powinnam jednak dać szansę innym produktom z tej linii. Zobaczymy.


Na koniec dwa produkty z kategorii stylizacja. Jedno odkrycie i jeden stary ulubieniec. Przepadam za suchymi szamponami, do tej pory wybierałam te jak najbardziej ekonomiczne. Postanowiłam jednak wypróbować słynny Batiste (korzystając z okazji, że w okolicy otworzyła się nowa drogeria Hebe, w której można Batiste dostać stacjonarnie) i...nie wrócę więcej do innych. Zużyłam dwa pełnowymiarowe i dwa małe opakowania (wreszcie ktoś wpadł w Polsce na pomysł sprzedawania miniaturowych suchych szamponów, należy się za to nagroda Nobla ;) ). Świetnie odświeża włosy, dodaje objętości a efekt trwa zdecydowanie dłużej niż po innych suchych szamponach. Kosztuje 15zł ,ale jest wystarczająco wydajny żeby usprawiedliwić wydanie 5zł więcej niż w przypadku suchego szamponu Isana. Moja ulubiona wersja to panterkowa Wild.
Wreszcie mój jedyny i ukochany lakier do włosów. Nie używam lakieru często, ale Got2Be jest jedynym, który spełnia moje oczekiwania. Skutecznie utrwala nie obciążając, pięknie pachnie malinami. Cena w promocji to około 15zł, do przeżycia, wystarcza mi na długo.


Jak wygląda wasza obecna pielęgnacja włosów, jacy są aktualni ulubieńcy?

środa, 25 września 2013

Goodbye Damadge vs. Fruity Passion. Wielkie starcie :)


Przepis na sukces w pielęgnacji moich długich, suchych i raczej wymagających włosów? Produkty, które wygładzają, zmiękczają i...ładnie pachnie. Uwielbiam długo i intensywnie pachnące szampony i odżywki. Dzisiaj recenzja dwóch linii Fructis, które doskonale wywiązują się z powyższych zadań: najnowszej Goodbye Damadge do bardzo zniszczonych włosów i Fruity Passion do włosów normalnych i suchych. Na początku muszę wam zdradzić, że obie zdecydowanie polubiłam. Nie jest to specjalna niespodzianka, bardzo służą mi szampony Garnier i jeszcze nie trafiłam na taki, z którego nie byłabym choć trochę zadowolona.
W przypadku Goodbye Damage i  Fruity Passion zdecydowałam się nawet na ponowny zakup, zrobiłam zapasy. Którą z dwóch nowości na mojej łazienkowej półce pokochałam bardziej?

Goodbye Damadge to oprócz szamponu i odżywki to jeszcze dwie różne maseczki do włosów i serum. Ja mam zestaw podstawowy. Zapach jest bardzo przyjemny, raczej nieokreślony, "szamponowy" ale ładny i trwały. Odżywka ma maślaną, gęstą konystencję, która jest wygodna w aplikacji. Duet zastowany razem bardzo dobrze nawilża i wygładza włosy. Efekt zdecydowanie zauważalny. Stosowane solo, w połączeniu z innymi produktami również sprawdza się bardzo dobrze.


Prawdziwym uczuciem zapałałam jednak do owocowej serii Fruity Passion. Ten ZAPACH! Idealnie owocowy, bardzo intensywny i taki, że po umyciu nie mogę przestać wąchać włosów :). Owocowo pachnie też cała łazienka. Po zastosowaniu kudełki są bardzo miękkie (to szczególna specjalność tej serii), lekkie i ładnie wyglądają. Nie są tak wygładzone jak w przypadku GD, ale efekt miękkości to to,  na co liczę najbardziej. Myślę, że to linia bardziej uniwersalna, spodoba się także posiadaczkom włosów bardziej podatnych na obciążenie. Zarówno szampon, jak i odżywka są bezsilikonowe, zaskakuje mnie tym bardziej, że moje silikonolubne włosy tak bardzo je polubiły. Zużywam ju trzecią tubę odżywki i drugi wielki szampon. Kosmetyki do włosów Fruity Passion zagoszczą w mojej łazience na długo. Jestem tego pewna.


wtorek, 30 lipca 2013

Organix Brazilian Keratin Therapy odżywka do włosów


O serii Brazilian Keratin Treatment mówiła kiedyś na swoim kanale michele1218, kiedy więc zobaczyłam te produkty w Hebe postanowiłam wypróbować serię na własnej skórze ( czuprynie ;)). Kupiłam odżywkę, za 385ml zapłaciłam 30zł. 30zł to sporo, ale biorąc pod uwagę, że pojemność jest prawie dwukrotnie większa niż standardowe 200ml a produkt jest diabelnie wydajny i gęsty, cena jest na prawdę rozsądna.
Kosmetyki Organix pachną przepięknie, Brazilian Keratin Therapy nie jest wyjątkiem. Pachnie obłędnie kokosem i odrobiną czekolady. Zapach jest mocno wyczuwalny w łazience podczas mycia głowy, niestety jednak nie utrzymuje się na włosach. Konsystencja bardzo gęsta, przypomina mi treściwe masło do ciała, trochę ciężko wydobyć ją z opakowania (może wygodniejszy byłby w tym wypadku słoiczek? ). Jak już wspomniałam, odżywka jest bardzo, bardzo wydajna. Producent obiecuje wzmocnione, miękkie włosy, domykanie łusek, wygładzanie i połysk. W składzie znajdziemy min. keratynę, masło kakaowe, olej kokosowy, olej z awokado i aloes. Nakłada się ją na 3-5 minut a potem spłukuje. Nie zauważyłam specjalnej różnicy w efektach pomiędzy nałożeniem jej na 1 minutę a na 5 minut. Muszę jeszcze poeksperymentować z nakładaniem jak maseczkę, na pół godziny lub dłużej.
Odżywka jest ok, wygładza i zmiękcza, ale szczerze mówiąc liczyłam na trochę więcej. Chciałam mocniejszego wygładzenia, po gęstej konsystencji spodziewałam się trochę bardziej spektakularnego działania na moich suchych włosach. Choć przyjemna w używaniu, nie kupię jej ponownie bo znam lepsze. Zużyję z przyjemnością, ale to tyle. Nadal jednak ciekawa jestem innych produktów Organix (mam jeszcze serum z serii kokosowej).


Znacie markę Organix?

wtorek, 16 lipca 2013

L'oreal Elseve Total Repair Extreme Szampon i odżywka rekonstruujące


Na początek kilka faktów, tak dla przypomnienia :) :

- mam bardzo długie, suche i farbowane włosy, które nie są w stanie funkcjonować bez pewnej dawki silikonów
- lubię treściwe odżywki, moje włosy bardzo ciężko jest nadmiernie obciążyć

Lubię produkty do włosów Elseve, kiedyś wspominałam Wam już o świetnej kuracji Total Repair 5. Oprócz tego bardzo lubię również serię Color Vive do włosów farbowanych. Mogę śmiało powiedzieć, że moje kudełki dobrze dogadują się z produktami tej marki.
Dzisiaj mam dla was recenzję nowego duetu Total Repair Extreme z kwasem mlekowym. W założeniu przeznaczone są do pielęgnacji włosów bardzo zniszczonych z tendencją do rozdwajania się. Nie trzymam się kurczowo produktów w obrębie jednej linii, ale wypróbowując nową pielęgnację włosów lubię używać kompletu szampon + odżywka ( ułatwia mi to stwierdzenie, czy zauważone efekty są dziełem nowych kosmetyków). Tak też zrobiłam w przypadku TR Extreme i...po raz pierwszy zdarzyło mi się, że szampon i odżywka oddzielnie działają bardzo dobrze a razem zupełnie się nie sprawdzają.
Oba produkty mają przyjemny zapach, identyczny jak kuracja TR w tubie. Tak jak w przypadku kuracji, jest on wyczuwalny jeszcze długo po myciu, co lubię. Szampon jest gęsty, kremowy a włosy po spłukaniu są wyraźnie bardziej gładkie. Odżywka również ma gęstą, maślaną konsystencję i łatwo się rozprowadza, nie przecieka przez palce.
Przed pierwszym użyciem naolejowałam włosy, rano umyłam włosy i nałożyłam odżywkę.
Po wysuszeniu okazało się że włosy u nasady są, kurczaki no, są po prostu tłuste. Myślałam, że to może kwestia niedokładnego spłukania oleju (choć mam w tej dziedzinie doświadczenie, to teoretycznie zawsze może się to zdarzyć). Niestety taka sama sytuacje powtórzyła się jeszcze dwa razy,  tym razem bez wcześniejszego olejowania. Włosy były bardzo obciążone, wyglądały jak nieumyte. Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło, moje włosy uwielbiają ciężkie odżywki, byłam zdziwiona. Żeby zidentyfikować winowajcę użyłam  kilkukrotnie szamponu z inną odżywką i odżywki z innym szamponem. Efekt za każdym razem był bardzo dobry, włosy mięciutkie, odżywione i sypkie.
Stąd prosty wniosek, Total Repair Extreme dobrze się u mnie sprawdza, ale nie w duecie. To chyba jeden z tych wyjątków, który potwierdza regułę.
Myślę, że seria nie sprawdzi się u posiadaczek cienkich i podatnych na obciążenie włosów, ale te z was, które mają włosy suche i zniszczone mogą poeksperymentować. Nadal bardziej lubię kurację TR 5 w tubce, ale szampon i odżywka używane rozważnie (lub może powinnam powiedzieć, rozłącznie :) ) także wywiązują się z zadania.

Lubicie używać całych linii do pielęgnacji włosów, czy wybieracie tylko jeden produkt i łączycie z innymi?


piątek, 31 maja 2013

Joanna Argan Oil szampon i odżywka


Dzisiaj o arganowym duecie do włosów, który wyszedł z pod ręki naszej rodzimej marki Joanna. Coś mi świta, że kiedyś jedna z moich koleżanek (Asiu :*) wspominała mi o pojawieniu się tej właśnie serii ale jakoś zupełnie o tym zapomniałam. Może ze względu na ograniczoną dostępność? Do tej pory widziałam ją jedynie we wrocławskim Feniksie i w jakimś supermarkecie, chyba Carrefourze.

Oba produkty mają bardzo przystępną cenę, za 200ml zapłacimy około 7-8zł. Buteleczki typowo joannowe, nie mam im nic do zarzucenia. Korek szamponu różni się kolorem od odżywki co ułatwia zlokalizowanie ich pod prysznicem, szczególnie bez okularów :). Pachną bardzo przyjemnie, karmelowo-budyniowe, ale dość delikatnie a zapach nie utrzymuje się na włosach.

Producent dedykuje serię posiadaczkom włosów suchych i zniszczonych "wymagających wyjątkowej pielęgnacji". Moje włosy dobrze wpisują się w ten profil. Czy spodobała mi się arganowa seria?

I tak, i nie. O dziwo dużo bardziej polubiłam szampon niż odżywkę. Dobrze się pieni, pachnie mocniej niż odżywka a po spłukaniu włosy są bardzo przyjemne w dotyku i gładkie. Testowałam ten szampon w kombinacji z innymi produktami pielęgnacyjnymi spoza serii i również byłam z takiego połączenia zadowolona.
Nie plącze dodatkowo włosów i radzi sobie dobrze ze zmywaniem olejów (ale tego można było się spodziewać ze względu na zawartość SLS).

Odżywka zapowiada się obiecująco, jest dość gęsta. Nawilża i wygładza całkiem ok, ale czegoś mi w niej brakuje. To po prostu przeciętniaczek, na pewno nie nazwałabym jej specjalną pielęgnacją. Po silikonowej odżywce przeznaczonej do suchych włosów spodziewałabym się nieco bardziej spektakularnych efektów. Bardziej intensywnego wygładzenia i miękkości.
Myślę, że w rzeczywistości lepiej sprawdzi się w przypadku normalnych włosów. Nie powinna ich nadmiernie obciążać. Trochę szkoda, że włosy nie pachną zbyt długo po umyciu bo zapach jest na prawdę niezwykle przyjemny.

Szampon

Odżywka


Znacie tą serię? Używałyście innych produktów z arganowej linii Joanna?

środa, 2 stycznia 2013

Joanno, czemu mnie nie kochasz? :D czyli o nieudanej współpracy z odżywkami b/s.


Odżywki do włosów Joanna mają bardzo dobrą sławę, nie raz czytałam pozytywne recenzje na ich temat. Jako, że lubię specyfiki bez spłukiwania, postanowiłam je przetestować na żywym organizmie (choć, jakby nie patrzeć, włosy są martwe ;) ). Na pierwszy ogień poszła Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą a następnie Balsam do włosów nawilżająco- regenerujący z Apteczki Babuni (który już kiedyś dawno temu miałam).

Naturia z Zieloną Herbatą bardzo pięknie pachnie, jak Green Tea E. Arden. To, oraz cena (3,99zł w Tesco) ostatecznie mnie przekonały. Odżywka jest bardzo rzadka, w zasadzie płynna i wymaga pewnej cierpliwości w nakładaniu. Przeznaczona jest do włosów przetłuszczających się i normalnych.
Stosowałam ją zaraz po myciu, na mokre włosy a także pomiędzy myciem na suche, podczas rozczesywania splątanych kudełków. Niestety jakichkolwiek rezultatów brak. Równie dobrze mogłabym używać czystej wody. Odżywka oczywiście nie obciąża (ale moje włosy i tak ciężko jest obciążyć więc nie jest to znany mi problem), ale nie robi z fryzurą zupełnie nic. Kiedyś z ciekawości nałożyłam ją czterokrotnie pod rząd, również żadnego efektu. Zero, null. Włosy nie rozczesują się ani odrobinę łatwiej, nie są bardziej miękkie czy błyszczące.
 Nie spodziewałam się cudów i ekstremalnej regeneracji, zdaję sobie sprawę że jest to lekka odżywka do przetłuszczających się włosów, ale jakiś efekt powinna jednak dawać! Nawet zapach, choć bardzo przyjemny, nie utrzymuje się na włosach. Klapa totalna :(.

Ocena: 2


Nie zraziłam się jednak i postanowiłam testować dalej. Seria z Apteczki Babuni jest dość popularna, miałam kiedyś szampon i właśnie balsam regenerująco-odżywczy i nie byłam zachwycona.
Niestety, nadal nic w tej kwestii się nie zmieniło. Odżywka jest rzadka, ale nieco bardziej treściwa niż Naturia z zieloną herbatą. Pzyjemnie, słodko pachnie. Duża butelka kosztuje kilka złotych w Rossmannie (6zł?).
Po produkcie, który obiecuje nawilżenie i regenerację suchych i zniszczonych włosów (co bardziej odpowiada moim potrzebom, niż profil działania Naturii) spodziewałabym się solidnego nawilżenia. Niestety, znów klapa. Odzywka coś tam nawilża, lekko zmiękcza włosy i ułatwia rozczesywanie ale nadal efekt jest mizerny. Nakładam ją czasami na suche włosy do wygładzenia niesfornych kosmyków i żeby uzyskać jakiekolwiek efekty muszę zużyć jej na prawdę dużo.

Ocena: 2+


Jestem bardzo zawiedziona :(. Odżywki są śmiesznie tanie, ale myślę że i za tą cenę można znaleźć coś co działa przyzwoicie. W przypadku Joanny efektów brak.


Używałyście tych odżywek? Co o nich myślicie?

czwartek, 20 września 2012

Produkty Macadamia Natural Oil


Od ponad roku sporo słyszę o produktach Macadamia Natural Oil na YT. Ponieważ jedna z was prosiła o recenzję, pomyślałam że to odpowiednia chwila aby napisać co myślę o tych, które miałam okazję testować.

Do tej pory raz kupiłam miniaturkę (10ml) olejku, później dostałam na urodziny kosmetyczkę z 30ml olejku, 60ml odżywki bez spłukiwania i saszetką maski do włosów.


Healing Oil Treatment to silikonowe serum wzbogacone olejkiem arganowym i olejkiem z makadamii.
Kuzyn Biosilków, Chi i joannowego jedwabiu.
Ma typową dla tego typu produktów tłusto-suchą konsystencje i przyjemny, lekko męski zapach.


Nakładam go głównie na końcówki w celu zabezpieczenia ich przed zniszczeniem. Bardzo ładnie wygładza i doraźnie scala pojedyncze rozdwojone końcówki. Nałożony na całe włosy nabłyszcza i wygładza. Podobno można go dodawać do odżywek, masek oraz farb do włosów.
To jedno z moich ulubionych silikonowych wspomagaczy, czy jest jednak warte wysokiej ceny? Zdecydowanie nie, porównywalne efekty daje serum L'biotica za 12zł. Healing Oil jest bardzo przyjemny, ale gdy użyję zapasy raczej nie kupię ponownie bo znam wiele bardziej ekonomicznych zamienników. Co prawda zawiera dwa dość ciekawe oleje, ale nie przekonuje mnie to na tyle by płacić  40 czy 50zł za 30ml.
Dostępny jest również w wersji lekkiego olejku w sprayu.



Odżywka bez spłukiwania Nourishing Leave-in Cream ma postać lekkiego kremu o przyjemnym, bananopodobnym zapachu. Nałożona na włosy po umyciu ułatwia rozczesywanie, zmiękcza i wygładza. Producent obiecuje, że produkt jest też produktem ułatwiającym stylizację, ale ja nic takiego nie zauważyłam. Poza lekkim zdyscyplinowaniem wynikającym z nawilżania brak spektakularnych rezultatów. To taki miły przeciętniak, na pewno nie warto płacić za niego wysokiej ceny, jaką śpiewa sobie producent.
Z tego co widzę aktualne produkt został przemianowany na  "krem do układania loków". Żadnych efektów wspomagająch skręt jednak nie zauważyłam.



Deep Repair Masque bardzo przypadła mi do gustu. Saszetka starczyła na dwie hojne aplikacje. Włosy po zastosowaniu były niesamowicie miękkie, gładkie i błyszczące. Dobrze się układały jeszcze po następnym myciu. Chciałabym mieć ją na półce w pełnym wymiarze, ale niestety trochę odstręcza mnie cena. Podobno w Tkmaxxie można ją dorwać za około 60zł (i tą cenę jeszcze byłabym w stanie przeboleć jakoś), jeszcze jej jednak w moim nie dorwałam a na allegro ma zaporową cenę 100zł za 250ml.
Jeżeli uda mi się kupić po okazyjnej cenie, nie wyższej niż 50-60zł to na pewno się skuszę bo maska jest świetna.



Używałyście produktów Macadamia Natural Oil?

środa, 19 września 2012

Kosmetyki do włosów Green Pharmacy


Dziś porządna recenzja kosmetyków do włosów Green Pharmacy, o których wspominałam wam już przy okazji przeglądu arsenału do pielęgnacji włosów. Używam ich już grubo ponad miesiąc i przyszła pora na spisanie rezultatów tej przygody.

Na początku ikuracji miałam pewne problemy ze wzmożonym wypadaniem włosów, które jednak na szczęście dość szybko przeszło (włosy wspomagane różnymi produktami w końcu się uspokoiły). Czy jest to zasługa produktów Green Pharmacy? Na pewno się do tego częściowo przyczyniły, ale używałam również innych wzmacniających produktów.

Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający przeciw wypadaniu to rodzaj odżywki bez spłukiwania w spray, z tym jednak wyjątkiem, że szczególnie zaleca się wcieranie jej w skórę głowy. Ma wzmacniać i zapobiegać wypadaniu włosów.
Jest przezroczysty, zupełnie płynny. Spray rozpyla produkt bardzo skutecznie, mgiełka jest lekka i ma dość duży zasięg (wszystkie chyba znamy koszmarne produkty w spray, które odmawiają współpracy i "plują" wielką porcją płynu punktowo i utrudniają aplikację) za co zdecydowanie należy się plus. Niestety sama butelka jest duża i pękata co skutecznie utrudnia jej trzymanie.


Produkt ma bardzo przyjemny zapach, pachnie jak ziołowa herbata z miodem. Jest lekki, ale po zastosowaniu go widzę różnicę, nie jest to tak jak gdyby spryskiwać włosy czystą wodą (a często takie wrażenie pozostawiają po sobie odżywki w sprayu). Używałam go po każdym myciu przed rozczesywaniem włosów oraz wieczorem przed olejowaniem. Wcierałam w skórę głowy i rozpylałam na całej długości włosów. Ułatwia rozczesywanie i lekko wygładza włosy. Nie jest jednak pod tym względem tak skuteczny, jak mój ukochany Biosilk Silk Filler.
Lubię takie spraye a ten jest całkiem przyjemny. Lepszy od sprayu Jantar Farmona, porównywalny z Radicalem (ale nie ma alkoholu).

Kosztuje około 8zł za 250ml

Ocena: 4



Olejek łopianowy z czerwoną papryką był produktem, który najbardziej mnie zainteresował. Jak wiecie, jestem członkinią sekty dziewczyn traktujących olejami włosy ;). Olej łopianowy z dodatkiem papryki ma przyspieszać porost włosów przez pobudzanie mikrokrążenia. Służy do olejowania skóry głowy. Ma dość ciężką konsystencję, ale nie mam większych problemów z wmasowaniem go w skórę głowy. Lubię ten olej. Niestety ma bardzo niewygodną buteleczkę, brak skutecznego zabezpieczenia przed wylewaniem zbyt dużej ilość powoduje, że zmarnowałam już niechcący sporą ilość produktu. Dużo wygodniejsza byłaby butelka podobna do tej, w którą zapakowane są olejki Alterra.
Produkt kosztuje około 5zł za 50ml. Ma neutralny, prawie nieobecny zapach oleju roślinnego.


Ocena: 5-


Balsam do włosów przeciw wypadaniu z olejkiem łopianowym polubiłam najmniej ze wszystkich kosmetyków GP. Owszem, ma przyjemny zapach, ale denerwuje mnie rzadka konsystencja. Trudno nałożyć go na włosy, nie jest też zbyt wydajny bo na jednorazową aplikację zużywam sporo. Producent zaleca nakładanie go na 5-10 minut. Trzymałam go na włosach zarówno minutę jak i godzinę, nakładałam przed myciem na suche włosy oraz jako pierwszy etap OMO. Efekty za każdym razem były podobne. Włosy lekko zmiękczone i wygładzone, ale absolutnie bez rewelacji. Po odżywce spodziewam się więcej, lubię produkty mocniejszego kalibru. To jest poprawna odżywka, ale bardziej spodoba się dziewczynom lubiącym lekkie produkty do pielęgnacji włosów. Nie ma w składzie silikonów ciężkiego kalibru.

Ocena: 4-

około 8zł/ 300ml



Używałyście tych, albo innych kosmetyków Green Pharmacy? Jakie są wasze wrażenia?

czwartek, 16 sierpnia 2012

Przegląd kuferka: produkty do pielęgnacji włosów




Dzisiejszy post nie będzie spisem ulubieńców w kategorii pielęgnacji włosów, nie jest też w zamyśle szczegółową recenzją zebranych tu kosmetyków. Nie będę opisywać dokładnie wymagań moich włosów ani sposobu pielęgnacji z uwzględnieniem co jak i dlaczego robię.
Chiciałabym po prostu pokazać wam co aktualnie mam na swojej łazienkowej półce (to oczywiście przenośnia bo kosmetyki te porozmieszczane są po całym domu ;) ), czym raczę swoje kudełki. Znajdą się tu więc moim stali ulubieńcy, do których wracam ale także produkty kupione jednorazowo, przypadkowo oraz takie, za którymi nie przepadam i staram się je zmęczyć do końca. Pełne spektrum. Ot taki post informacyjny zaspokajający ciekawość tych z was, które zastanawiały się jakich kosmetyków do włosów używam. Nie wiem jak wy, ale ja jestem chyba wścibskim stworzeniem po prostu bo bardzo lubię oglądać tego rodzaju posty na innych blogach :).



Szampony. Tu dość ubogo aktualnie. Pokończyły mi się zapasy a w Rossmannie nie ma żadnego z moich ulubieńców w promocji. Padło więc na przypadkowy szampon który spełniał moje dwa podstawowe kryteria : duży i przeceniony  :). Mam już KWC w kategorii oczyszczania włosów, ale mimo tego lubię często zmieniać szampony. Tym razem kupiłam Gliss Kur Ultimate Volume. Nie jestem nim zachwycona, ale nie mam też większych zastrzeżeń. Na półce stoją również kostki Lush. Seanik, który jest na prawdę świetny (włosy po umyciu są miękkie i lśniące) oraz New, który muszę jeszcze potestować.


Maski i odżywki. Używam odżywek po każdym myciu a porządną półgodzinną maskę staram się zafundować włosom przynajmniej raz w tygodniu (choć przyznaję się bez bicia, to jedyny aspekt pielęgnacji włosów, który zdarza mi się zaniedbać).
Nie jestem szaloną fanką Waxów, ale ten w wersji mlecznej mi odpowiada. Muszę go zużyć bo została już tylko odrobina (nienawidzę zostawiać resztek). Maskę Eva Natura nabyłam za pośrednictwem koleżanki, muszę wziąć się za porządne testowanie bo do tej pory użyłam jej tylko raz czy dwa. Nie byłam zachwycona efektem, dla tego poszła w odstawkę. Chciałabym jednak dać jej jeszcze jedną szansę bo bardzo przyjemnie pachnie i ma fajny skład.
W ramach odżywiania czupryny aktualnie używam nowej ekspresowej kuracji L'oreal Elseve z argininą (ale czerwona wersja jest zdecydowanie lepsza i skuteczniejsza), dwuminutowej maski Isana z proteinami pszenicy (kupiłam po przeczytaniu posta Idalii, ale niestety u mnie się nie sprawdziła. Nie robi z włosami nic specjalnego. Dużo lepsze efekty widziałam po legendarnej różowej odżywce z babasu) oraz balsamu do włosów przeciw wypadaniu Green Pharmacy (w fazie testów).

Dzisiaj kliknęłam na allegro starą dobrą litrową maskę Kallos Latte bo stęskniłam się za nią. Bardzo ją lubię, nie tylko za piękny zapach.


Oleje. Do olejowania włosów podchodzą bardzo systematycznie, zazwyczaj przed każdym myciem, już od ponad roku. Nie jestem wielkim eksperymentatorem w tej dziedzinie, wypróbowałam niewiele produktów, ale te w mojej kolekcji na razie mi odpowiadają.  Używam oliwki Hipp (czyli oleju ze słodkich migdałów i słonecznikowego), olejku Alterra z awokado i granatem (który ze względu na zapach, skład, cenę i wygodny aplikator jest moim ulubieńcem), Amli Dabur (choć rzadko, mnie jej zapach kompletnie nie przeszkadza, ale rodzina bardzo narzeka ;) ) oraz dwóch nowości: olejku łopianowego z papryką do skóry głowy Green Pharmacy i mieszanki Oilmedica na bazie oleju kokosowego.


Inne czyli wcierki, spraye itp. W mojej kolekcji nie może zabraknąć Biosilk Silk Filler który bardzo ułatwia rozczesywanie. Ostatnio jednak odstawiłam go na rzecz testowania Eliksiru przeciw wypadaniu włosów Green Pharmacy. Aktualnie przed każdym myciem stosuję wcierkę- odżywkę Farmona Jantar ( jest rewelacyjna, dzięki temu że farbuję włosy mogę dokładnie śledzić przyrost ;) i kiedy systematycznie używam Jantara widzę, że włosy na prawdę rosną szybciej). Maska Vatika Night Repair to produkt po który sięgam rzadko. Żel aloesowy wcieram czasem w skórę głowy i dodaję do maseczek.



Stylizacja i produkty do zabezpieczania końcówek. Zużywam teraz suchy szampon Syoss, pomimo jego skuteczności, nie mogę doczekać się końca opakowania (więcej TU). Raz na tak zwany ruski rok, używam sprayu z solą morską Tigi, równie często sięgam po lakier wo włosów (nie uwieczniłam go nawet na zdjęciu, bo gdyby zniknął z półki to nawet bym tego nie zauważyła). Po każdym myciu używam jednak serum z silikonami na końcówki. Moje długie włosy potrzebują takiego zabezpieczenia jak powietrza. Zamiennie używam olejku Macadamia (oprócz silikonów ma również olejek z makadamii i arganowy), serum L'biotica A+E (to najczęściej bo jest go mało i czas je wykończyć) oraz John Frieda Frizz Ease. Odżywka bez spłukiwania Macadamia to miniatura, która powoli ma się ku końcowi.




Na koniec suplementy. Nie jestem wyznawcą kultu łykania witamin i innych suplementów. Humavit jest jednak ze mną od dość dawna i co jakiś czas do niego wracam. Nie mogę brać większości preparatów zawierających cynk. Humavit Skrzyp i Pokrzywa zawiera jak widać właściwie tylko drożdże, skrzyp i pokrzywę dzięki czemu nie wywołuje koszmarnych pocynkowych mdłości. Jest tani, szczególnie biorąc pod uwagę ilość tabletek a co najważniejsze widzę pozytywne rezultaty. Teraz wróciłam do niego chcąc wzmocnić trochę wypadające włosy i jakoś odrobinę wspomóc moją biedną cerę, która nie radzi sobie po odstawieniu hormonów :(. Pewnie można zamiast tego pić skrzyp i pokrzywę, ale tu mam też drożdże których niestety nie byłabym w stanie wypić (pomimo mojej ogromnej sympatii dla tych niezwykłych organizmów modelowych, którym tak wiele zawdzięcza nauka :) ). Po prostu nie lubię zapachu i smaku drożdży.
Łykam też kwasy omega, teraz Eye q który zawiera olejek z wiesiołka, co mam nadzieję wpływa też jakoś pozytywnie na włosy.


To by było na tyle. Nie mam żadnych zapasów oprócz jednej odżywki Himalaya Herbals. Oczywiście jest to całokształt zbiorów, żeby ktoś się przypadkiem nie przeraził, że używam tego wszystkiego na raz i codziennie.


Czego aktualnie używacie do pielęgnacji włosów? Czy chcecie zobaczyć jakieś inne zbiory? Maseczki do twarzy? Kremy? Produkty do włosów są zdecydowanie najliczniejszą pielęgnacyjną frakcją w moich zbiorach. A może chciałybyście zobaczyć dokładniejszą recenzję któregoś z wymienionych dziś produktów?

sobota, 9 kwietnia 2011

Recenzja: Himalaya Herbals Proteinowy szampon 2w1 ochrona koloru i Proteinowa odżywka ochrona koloru





Wypróbowałam już na prawdę ogromną liczbę różnych szamponów,tych drogeryjnych i tych profesjonalnych.Były wśród nich produkty kiepskie,przeciętna ale też i takie,które przypadły mi do gustu i wracam do nich często.Jednak najlepszy szampon,jakiego do tej pory używałam został kupiony zupełnie przypadkiem.
Razem z kilkoma innymi kosmetykomaniaczkami robiłam zamówienie w sklepie internetowym Himalaya Herbals.Niestety pechowo wysiadł mi internet więc poprosiłam koleżankę składającą zamówienie,żeby oprócz moich ulubionych maseczek HH (o których na pewno kiedyś tu napiszę)wybrała mi coś jeszcze bo i tak wysyłka była darmowa.Zaproponowała mi szampon bo właśnie pojawiła się w sklepie nowa linia.Ok,pomyślałam-"himalajowy" szampon na pewno krzywdy mi nie zrobi bo to fajne,ziołowe kosmetyki a do tego tanie.
Minęło trochę czasu zanim wypróbowałam zakupione Proteinowy szampon 2 w 1 ochrona koloru do włosów farbowanych i Proteinową odżywkę do włosów faborwanych (jak każda szanująca się kosmetykomaniaczka mam swoją kosmetyczną spiżarkę,w której nowe zakupy grzecznie czekają na swoją kolej aż je wypróbuję ;) ) ale była to miłość od pierwszego użycia.
Jeszcze nigdy nie miałam tak miękkich,błyszczących,pachnących i puszystych włosów jak po tym duecie!Moje "kudełki" ;) są wymagające,długie,farbowane i wszystko co tylko jeszcze możliwe dla tego nie tak łatwo im dogodzić.Tym produktom (za 12,39zł sztuka!) udało się jednak tego dokonać.Używanie uprzyjemnia dodatkowo zapach,taki trochę nieokreślono-ziołowy ale bardzo ładny,mnie osobiście kojarzy się właśnie z czystymi i zadbanymi włosami,który utrzymuje się zazwyczaj do następnego mycia.Nie jest obezwładniający czy dokuczliwy,nic z tych rzeczy-to raczej delikatny sprawia przyjemność, ilekroć włosy znajdą się bliżej twarzy.

Jeżeli chodzi o opis producenta i składniki:

SZAMPON PROTEINOWY 2 w 1 ochrona koloru - do włosów farbowanych 200 ml Unikalna formuła myje i chroni włosy farbowane sprawiając że ich kolor przez długi czas pozostaje intensywny i pełen blasku nawet przy częstym myciu. Wyjątkowa kompozycja ziół wygładza i odbudowuje włosy nadając im promienny i zdrowy wygląd. Odżywia i uzupełnia w naturalne proteiny. Nowa seria szamponów wzbogaconych o ekstrakt z wyselekcjonowanych ziół bogatych w naturalne proteiny. Zaspokaja trzy najistotniejsze potrzeby włosów: wzmacnia je, zapobiega wypadaniu i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Zawartość: Szampon zawiera: Kwiat lotosu i Chińska Róża: skutecznie i naturalnie odżywia włosy i skórę głowy Aloes: nawilża i nadaje włosom miękkość Black Myrobalan (migdałecznik chebułowiec): chroni włosy farbowane.
Sposób użycia: Szampon nanieść na mokre włosy, delikatnie masować włosy i skórę głowy. Pozostawić na 1-2 minuty, następnie spłukać. W razie konieczności zabieg powtórzyć.



ODŻYWKA PROTEINOWA ochrona koloru - włosy farbowane 200 ml
Unikalna kompozycja ziół delikatnie odżywia i chroni włosy farbowane, sprawiając że ich kolor przez długi czas jest intensywny i pełen blasku. Wygładza i odbudowuje włosy, nadając im piękny i zdrowy wygląd.
Odżywia i uzupełnia w naturalne proteiny.
Nowa seria odżywek wzbogaconych o ekstrakt z wyselekcjonowanych ziół bogatych w naturalne proteiny. Zaspokaja trzy najistotniejsze potrzeby włosów: wzmacnia je, zapobiega wypadaniu i chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych.
Bezpieczna dla włosów farbowanych i po trwałej ondulacji.

Zawartość: Odżywka zawiera:
gorzki melon i marakuję: skutecznie i naturalnie odżywia włosy farbowane i skórę głowy
ciecierzycę i kiełki pszenicy - bogate źródło naturalnych protein
Sposób użycia: Odżywkę delikatnie wmasować w umyte, wilgotne jeszcze włosy od cebulek po ich końcówki. Pozostawić na 1-2 minuty, następnie dokładnie spłukać.

Czy chroni kolor?Przyznam bez bicia,nie wiem.Farbuję włosy szamponem a ni trwałą farbą i on stopniowo traci na kolorze i dzieję się tak niezależnie od produktów do pielęgnacji,jakich używam.Taka już natura szamponu koloryzującego.Na pewno jednak ten zestaw nie powoduje nadmiernego wypłukiwania się czy płowienia.
Acha,nie wiem jak wy ale ja bardzo lubię odżywki do włosów,które nadają się do nakładania także na skórę głowy,mam wtedy wrażanie że mam prawdziwe 2 w 1 :).

Szkoda,że ciężko u nas HH dostać stacjonarnie.Co prawda niektóre produkty pojawiają się w Supepharmie,ale nie jest to pełna oferta.W sieci dorgerii DM (która też niestety do nas nie dotarła) można kupić właściwie większość produktów Himalaya Herbals.

Wczoraj zamówiłam kolejne butelki tego szamponu i odżywki(jakiś czas go nie używałam,bo jestem niepoprawnym eksperymentatorem i lubię testować nowe rzeczy,nawet jak mam już swoje sprawdzone typy) a do tego postanowiłam kupić też Proteinowy szampon i odżywkę w wersji do włosów suchych.Bardzo jestem ciekawa różnic między tymi dwoma wersjami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...