
Dzisiaj mała "wojna" tuszów do rzęs :).
Nowy tusz to coś,co zawsze z wielką radością wypróbuję a szczególnie jeżeli wyszedł spod ręki Maybelline,mojego absolutnego faworyta w tej kategorii,zarówno ze średnio-niskiej jak i najwyższej półki cenowej(dobra wiadomość :),tusze które można naleźć w Sephorze czy Douglasie za ponad 100zł w większości przypadków nie mogą konkurować jakością,trwałością i efektem jaki dają na moich rzęsach produkty Maybelline ).Jakkolwiek nie brzmiałoby to jak rodzaj ukrytej reklamy,zapewniam że w mim przypadku to 100% prawda.Oczywiście jest to zdanie subiektywne,ale będę się go trzymać(chociażby dla zdrowia mojego portfela :D)
W dzisiejszym poście role główne zagrają najnowsze tusze z linii Volum' Express czyli żółty Collosal Volum' , fioletowy The Falsies i świeżutka,ciepła jeszcze nowość-koralowy One By One.Wszystkie z nich poza promocjami mają cenę w granicach 30zł w większości sieciowych drogerii i pojemność zbliżoną do 10ml.Wszystkie w kolorze czarnym,dwa pierwsze w wersji wodoodpornej oprócz One By One bo jako nowość wersji wodoodpornej się jeszcze nie doczekał...
No właśnie,tu konieczne jest małe wytłumaczenie.Odkąd zaczęłam w ogóle malować rzęsy omijałam tusze wodoodporne szerokim łukiem.Taki stan rzeczy trwał do grudnia kiedy to odkryłam połączenie,które zrewolucjonizowało wygląd moich rzęs a mianowicie duet tusz wodoodporny+zalotka.O wspaniałych właściwościach wersji wodoodpornych dowiedziałam się oczywiście z najwspanialszego źródła wiedzy wszelakiej ;) czyli Youtube'a.Wypróbowałam,przeprosiłam się też z zalotką którą porzuciłam ze względu na krótkotrwały efekt,połączenie okazało się strzałem w dziesiątkę.
Moje proste jak druty oklapnięte rzęsy zostają pięknie podkręcone przez cały dzień,oko jest otwarte,całość wygląda zupełnie inaczej.D bonus stanowi brak rozmazanego czy pokruszonego tuszu pod koniec dnia (mam niestety nieprzyjemność posiadania łzawiących niemalże w każdych warunkach oczu).Wszystkim posiadaczkom prostych i trudnych do podkręcenia rzęs zdecydowanie polecam wypróbowanie tego sposobu.
Zanim przejdę do sedna czyli do porównania podaję jeszcze garść informacji czyli mój profil jako recenzentki tuszy do rzęs ;)
Natura niestety nie obdarzyła mnie pięknymi firankami,mam cienkie,proste,rzadkie i dość jasne rzęsy.Są one owszem raczej dłuższe niż krótsze,ale bez tuszu praktycznie niezauważalne.Abyście w pełni mogły zaobserwować efekt before i after załączam zdjęcia moich nagich rzęs :D


Lubię tusze mocno pogrubiające,dające jak najwyraźniejszy i jak najmocniejszy efekt-podkreślenie rzęs to podstawa,szczególnie jeżeli wyjściowo nie dysponuje się najbardziej oszałamiającym materiałem.
Lubię zarówno silikonowe jak i klasyczne szczoteczki.Jak zdążyłam zauważyć jestem chyba jedną z nielicznych użytkowniczek tuszów,którym specjalnie nie przeszkadza sklejanie rzęs.Oczywiście,nie chciałabym z jedną sklejoną rzęsą ale drobne sklejanie nie wywołuje u mnie paniki.Może też dla tego,że jak widać na zdjęciach ,moje rzęsy naturalnie rosną w taki sposób że nachodzą na siebie i sklejania ciężko jest uniknąć.
Na pierwszy ogień idzie
The Falsies, drugi w kolejności tusz w tej kolorowej linii.Posiada dość długą i wąską szczoteczkę wygiętą łyżeczkowato trochę na kształt tych,które znajdziemy u tuszy mających podkręcać rzęsy.Czy rzeczywiście tak to działa nie wiem,ale szczoteczka Falsies jest zdecydowanie udana.Jej wyprofilowanie ułatwia pokrycie rzęs na całej długości powieki i okazuje się zaskakująco wygodna w malowaniu dolnych rzęs.Szczoteczka tradycyjna o przeplatających się włoskach różnej długości.

Wygodnie aplikuje się na rzęsy,dobrze je pokrywa a konsystencja nie jest ani za rzadka ani grudkowata czy gęsta.Efekt jaki uzyskujemy to pięknie rozdzielone,podkręcone i wydłużone rzęsy.Pogrubia,ale nie dramatycznie.Ma najmniejsze tendencje do sklejania.
Jestem bardzo zadowolona z efektu ,ale oceńcie same:

Następny w kolejce jest żółty
Colossal Volum' czyli pierwszy tusz z kolorowej serii.Odkąd pojawił się w drogeriach,jego niewodoodporna wersja stała się moim ulubieńcem,zawsze obecnym w kuferku.Zużyłam 4 buteleczki.Za wersją wodoodporną również przepadam,postaram się za jakiś czas zrobić porównanie pomiędzy tymi dwoma tuszami.
Acha,muszę zaznaczyć że egzemplarz użyty do porównani jest troszkę starszawy ;) i zaczyna wysychać stąd większa tendencja do sklejania rzęs(ale zaręczam,że w rzeczywistości kiedy nie jest to pokazane na zdjęciu w dużym zbliżeniu,obnażającym wszystkie niedoskonałości, nie jest to aż tak dramatycznie widoczne).
Szczoteczka Colossal należy do mojego ulubionego rodzaju, jest wielka,pękata i ma gęste włoski równej długości.Taka szczoteczka zazwyczaj zapowiada sukces.

Colossal jest najbardziej gęstym tuszem ze wszystkich.Najbardziej pogrubia, ale podkręca mniej niż Falsies.Efekt jest najbardziej widoczny i najbardziej dramatyczny.Tusz sprawia też wrażenie bardziej czarnego niż jego fioletowy brat (wodoodporny Collosal jest bardziej czarny od niewodoodpornego)

Czas na najmłodsze dziecko Maybelline czyli
One By One,który pojawił się w sklepach zaledwie kilka dni temu.Z zadowoleniem zauważyłam,że dostępny jest też kolor brązowy i szary,dobra wiadomość dla miłośniczek tuszów w alternatywnych kolorach.
Niewodoodrponość stawia One By One automatycznie w nieco gorszej pozycji,ale zobaczcie same.
Szczoteczka w tym wypadku jest silikonowa,dość duża i pękata.Najeżona malutkimi,krótkimi włoskami co zapowiada tusz dobrze rozdzielający i rozczesujący nawet najkrótsze rzęsy.

Tusz jest najbardziej rzadki,co jest z resztą dość zrozumiałe,tusze o niewodoodpornej formule zazwyczaj są nieco rzadsze.taka konsystencja powoduje,że moje cienkie rzęsy opadają niestety i efekt działania zalotki zostaje w mniejszym lub większym stopniu welowany.Tusz zdecydowanie jednak ma potencjał.Bardzo ładnie rozdziela i rozczesuje rzęsy,wydłuża i pogrubia-słowem pełen serwis.Prognozuję oszałamiający efekt w przypadku wersji wodoodpornej na którą z niecierpliwością czekam i na pewno zrecenzuję,jak tylko się pojawi.

Podsumowując: kolorowe tusze z linii Volum' Express są moimi absolutnie ulubionymi.Jeżeli szukasz tuszu który podkręca,wydłuża może spodobać Ci się efekt jaki daje The Falsies.Jeżeli wolisz bardziej dramatyczny efekt i znaczące pogrubienie wybierz Colossal Volum'.Jeżeli jesteś fanką silikonowych szczoteczek,masz raczej krótkie rzęsy i szukasz tuszu,który ładnie je rozdzieli i zintensyfikuje powinnaś polubić One by One.
Ja osobiście lubię wszystkie trzy,ale gdybym miała pozostać przy jednym prawdopodobnie wybrałabym Colossal.
A który jest waszym ulubionym?Jakie macie doświadczenia z tuszami Maybelline?