Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miss Sporty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miss Sporty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 czerwca 2013

Test europejskich bb kremów: Miss Sporty Morning Baby!


Kontynuując naszą przygodę w kreinie europejskich bb kremów ;), dzisiaj propozycja marki Miss Sporty. Tubka jest tak urocza, że nie mogłam się jej oprzeć. Morning Baby dostępny jest w dwóch kolorach, wybrałam ciemniejszy 02. Tubka 30ml kosztuje poniżej 12zł w Rossannie (a ja dodatkowo upolowałam ją w promocji -40%). Producent obiecuje krycie, rozświetlanie, nawilżenie i ochronę. Produktu można używać jako bazy pod klasyczny makijaż.


Niestety, to chyba najsłabszy produkt w całej puli testowanych przeze mnie kremów BB. Kolor wyjściowo wygląda ok, jest ciepły i naturalny, ale po chwili bardzo ciemnieje. Nie mam zazwyczaj problemów z ciemnieniem podkładów ale ten ściemniał na prawdę znacząco i to już po jakichś 20 minutach.Konsystencja raczej płynna, fluidopodobna. Krycie jest słabe teraz nie mam specjalnie nic do ukrycia na buzi ale jeżeli zależy wam na tuszowaniu niedoskonałości zdecydowanie odpuście sobie zakup tego kremu. Lekko ujednolica buzię.
Wykończenie ok, błyszczące drobinki nie są na szczęście na twarzy zbyt widoczne (chociaż zasadność ich obecności jest co najmniej wątpliwa, da się przecież wymyślić produkt delikatnie rozświetlający bez oczywistych drobinek, prawda?). Nie miałam wielkiego problemu z nadprogramowym połyskiem, ale może to dzięki temu, że utrwaliłam go pudrem. Obietnica 14 godzin świeżości makijażu to drobne nadużycie ;).
Bardzo duży minus za brak filtra, jest to jedna z głównych zalet bb kremów i podobnych produktów a ten krem nie zapewnia ochrony.
Jedyne plusy to przyjemny zapach i ładna tubka.



Jestem zawiedziona. Bardzo ciemnieje, nie kryje. Nie jest też wcale taki tani bo chociaż kosztuje niewiele to tubka ma tylko 30ml a większość produktów z tej kategorii zawiera 40-50ml.

Nie polecam.

sobota, 19 stycznia 2013

Eyelinerowy fail z Miss Sporty




Zaliczyłam ostatnio kolejną porażkę podczas zakupu etelinera. Na prawdę spektakularną bo ten ostatni zakup nie nadaje się absolutnie do niczego.
Będąc w Rossmannie skusiła mnie nowa wystawka Miss Sporty, ta sama, którą zdobią słynne ostatnio żuczkowe lakiery. Ja postanowiłam jedak kupić eyeliner, jestem w trakcie poszukiwania dobrych i tanich kolorowych eyelinerów. Do wyboru był metaliczny brąz i piękny metaliczny fiolet. Każdy za 8,49zł. Prawie skusiłam się na oba, ale chyba czuwała nademną kosmetyczna opatrzność bo ostatecznie opuściłam drogerię tylko z fioletowym Purple Hit. 
Kolor zapowaidał się rewelacyjnie, połyskujący wielowymiarowy, metaliczny. Oczami wyobraźni widziałam go już, jak ożywia codzienne makijażowe zwyklaki :).

Pędzelek mały i wiotki ale akutar przy tego typu eyelinerze nie wymagam cudów, zazwyczaj dużo łatwiej się nimi operuje niż w przypadku klasysznej czerni a ewentualne niedociągnięcia łatwiej zatuszować.


Niestety, okazało się, że Miss Sporty uszczęśliwiło mnie produktem, który nie nadaje się absolutnie do niczego a na pewno już nie do makijażu oczu. Konystencja jest bardzo wodnista, kolor jest tak anemiczny, że praktycznie go niewidać a do tego nakłada się w sposób tragicznie nierówny. Nie da się absolutnie nic z tego eyelinera wykrzeać, uwieżcie mi, na prawdę się starałam. Do tego wszystkiego bardzo długo schnie i rozmazuje się przy najmniejszym dotknięciu (zalotka ściera go całkowicie).


Powyższe swatche stanowią obraz nędzy i rozpaczy. Cóż z tego, że eyeliner jest bardzo niedrogi, skoro nie aa się zrobić z nim absolutnie nic?

Ocena: 2

Muszę więc wrócić z podkulonym ogonem do rewelacyjnych kolorowych eyelinerów Golden Rose.


Znacie eyelinery Miss Sporty? Jakie macie o nich zdanie? 


Ps. Muszę się wam pożalić, odchodzę już od zmysłów bo nadal czekam na moją Naked 2 zamówioną w święta :(. Tym bardziej denerwujące, że w międzyczasie pojawiła się na sephorowych półkach. Chyba nie skuszę się więcej na zakupy na Beautybay. Takie czekanie nie jest dla mnie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...