Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Revlon. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 kwietnia 2014

Ogromna porcja kolorówkowych nowości, promocyjne łupy i nie tylko






W ciągu ostatnich 2-3 miesięcy skumulowało mi się w kosmetyczce sporo nowości, chciałabym je wam dziś pokazać. Drogerie i perfumerie kuszą promocjami, na prawdę trudno się oprzeć i wyjść z pustymi rękami. Czuję się bezbronna ;). Ostatnio załapałam się na -40% w Hebe i Sephorze oraz -49% w Rossmannie (skąd pochodzą najwcześniejsze bo wczorajsze łupy).

Korzystając z obniżki na podkłady, pudry itp w Rossmannie kupiłam puder Revlon Nearly Naked, czekoladowy bronzer Bourjois oraz rozświetlacz Revlon Photoready Skinlights w kolorze 001 Bare Light. Wcześniej kupiłam ten sam rozświetlacz w kolorze 003 Peach Light z 40% rabatem w Hebe. Skusiłam się również na bazę Rimmel Stay Matte oraz podkład Healthy Mix Serum. Wreszcie pojawił się u nas Benefit Lolli tint, na którego czekałam dobrych kilka miesięcy i nie mogłam go sobie odmówić ;).


-40% w Sephorze na ich własną markę makijażową zaowocowało zkaupem trzech cieni (do których paletkę dostałam gratis) oraz rewelacyjnej bazy do brokatowych cieni. Kupon rabatowy w Naturze zachęcił mnie do zakupi tuszu Catrice Glamour Doll, rozświetlacza pod łuk brwiowy Eyebrow Lifter oraz trzech kredek tejże marki. Dodatkowo w koszyku znalazł się niwy tusz wodoodporny Maybelline Collosal Go Extreme a w Yves Rocher przybłąkała się ciemnozielona kredka. Przeżywam pewnego rodzaju kredkową fascynację, jak widzicie.


Przybyło mi także mnóstwo nowości do przetestowania od Maybelline. Khole i kredki, podkład Super Stay Better Skin i kolejna wersja tuszu Collosal.


Kompletnie nie miałam w swojej kolekcji błyszczyków, postanowiłam to naprawić. Na allegro kupiłam dwa błyszczyki Sally Hansen Lip Inflation (jestem z nich bardzo zadowlona!) oraz L'oreal Glam Shine 6h w kolorze Forever Young. Dodatkowo przybył mi jedne błyszczy Essence i dwa produkty Sephory, niezwykle trwała czerwona pomadka w płynie i błyszczyk dostosowujący się do koloru ust. Dwa ostatnie produkty oczywiście -40%.


Na koniec pędzelki. Zgarnęłam cztery przepiękne pędzle Essence z limitowanej kolekcji. Były bardzo tanie (ceny od 5,90zł do 12,90zł) a do tego są na prawdę bardzo bardzo fajne. Koniecznie kupcie jeżeli uda wam się na nie trafić. Pędzel do pudru jest rozkosznie miękki! Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok pędzelków Sephora prawie połowę taniej i kupiłam pędzelek do załamania powieki oraz malutki do smokey eyes.

Tyle dobroci :). Jeżeli zależy wam na jakiejś konkretnej recenzji koniecznie dajcie znać. Jakie nowości pojawiły się ostatnio w waszej kosmetyczce?

wtorek, 21 maja 2013

Revlon Just Bitten Kissable Balm Stain


Przedwczoraj ponarzekałam na revlonowe masełka do ust, dziś zgodnie z obietnicą podzielę się z wami moją opinią na temat kolejnego popularnego produktu tej firmy.
Just Bitten Kissable Balm Stains to kredki kolejna hybryda, tym razem połączenie staina barwiącego usta i nawilżającego balsamu. Oczywiście, ich również chciałam spróbować od dłuższego czasu i również nieco odstraszała mnie cena, tak jak w przypadku masełek. Kupiłam je w tej samej promocji, ze zniżką -40%. Regularna cena wynosi 49,90zł za 2,7g. Forma grubiotkiej kredki jest sympatyczna. Jest to jednak kredka tylko pozornie bo wykręca się ją jak każdy inny sztyft. Szczpiczasty czubek ułatwia aplikację. Podoba mi się przyjemny miętowy zapach, fajnie orzeźwia i nie jest ani trochę słodki.

Wybrałam intensywną fuksję z niebieskimi drobinkami (Lovesick) oraz chłodny róż (Cherish). Miałam okazję testować również zaskakująco twarzowy jasny fiolet (Darling) i mam ochotę dołączy również ten kolor do mojej kolekcji :)


Przepadam za stainami a stainy w połączeniu z właściwościami nawilżającymi mają zawsze ogromną szansę na podbicie mojego serca. Tak też stało się w tym wypadku, bardzo lubię revlonowe kredki.
Łatwo się nakładają, konsystencja jest wystarczająco miękka aby wygodnie ją zaaplikować, ale jednocześnie nie zbyt maślana co powodowałoby łamanie się sztyftu. Przyjemna nawilżająca warstwa zjada się po jakimś czasie (ale muszę tu zaznaczyć, że trwa całkiem długo) ale sam kolor trwa dalej, jak typowy stain. Reaplikacja również nie stanowi większego problemu, można także sam stain pokryć warstwą balsamu do ust czy błyszczyka.




Szczególnie polubiłam Lovesick, jest bardzo przyjemny w noszeniu, łatwy do nakładania w pośpiechu pomimo intensywnego koloru i spokojnie wytrzymuje kilka godzin bez wysuszania moich podatnych na to ostatnimi czasu ust. Do tego sam odcień jest świetny.

Uważam, że kredki są zdecydowanie warte zakupu. Kolory są nasycone i trwałe a obiecany efekt pielęgnacyjny tym razem faktcznie jest zauważalny. Dodatkowym plusem jest łatwość aplikacji. 50zł to co prawda wysoka cena, ale w promocji są niezwykle kuszącą propozycją. Mam na oku jeszcze trzy kolory : Honey, Crush i Darling i prędzej czy później pewnie się złamię i je kupię. Aktualnie można je kupić w Superpharmie za 40zł.

Zasługują również na pochwałę za śliczne nazwy. Mam wrażenie, że nieco radośniej i lżej się żyje używając pomadki Darling czy Honey ;).

niedziela, 19 maja 2013

Revlon Colorburst Lip Butter czyli co sądzę o słynnych masełkach



Ileż ja się naczekałam na te masełka! W Stanach pojawiły się już przeszło dwa lata temu i stały się youtuowo-blogowym hitem. Ja, jako stworzenie bardzo podatne na tego rodzaju kuszenie straszliwie miałam ochotę je przetestować.
Na polskich półkach pojawiły się, jeżeli nie myli mnie pamięć, z ponad rocznym opóźnieniem i w mocno ograniczonej gamie kolorów. Entuzjazm zdołał już trochę opaść a dodatkowo przygasiła go cena, masełka kosztowały w Douglasie 40zł. Uznałam to za cenę dość bandycką, szczególnie że w sieci Hebe kosztowały one podobno poniżej 30zł jak donosiły Warszawianki. Dodatkowo nie dotarł do nas kolor, który sobie upatrzyłam i nie zdecydowałam się na zakup. Nadal jednak gdzieś pałętała się myśl, że to może być produkt który pokocham. Kiedy we Wrocławiu otwarto drogerię Hebe i wkrótce po tym przytrafiła się promocja -40% na kosmetyki Revlon udało mi się wreszcie dorwać słynne masełka (razem z kredkami Kissable Balm Stains, o których napiszę więcej niedługo).
Wybrałam soczysty, bezdrobinkowy róż o kolarowym zacięciu czyli Sweet Tart oraz połyskujący chłodny róż z wyraźnymi fioletowymi tonami czyli Cotton Candy.


Pomadki mają na prawdę świetne opakowanie, zakrętka nie tylko różni się odcieniem w zależności od koloru szminki, ale także ma na szczycie przezroczyste okienko pozwalające dokładnie obejrzeć zawartość :). Całość wygląda porządnie i elegancko, naklejka z nazwą odcienia nie ściera się i jest bardzo czytelna.Sztyft jest ukośnie ścięty, wyprofilowany bardziej jak balsam do ust, niż pomadka. Produkt nie ma zapachu ani smaku (co poczytuję mu raczej jako zaletę, niż wadę).






Producent reklamuje Lip Butters jako hybrydę szminki i balsamu do ust. Jak jest praktyce?

Muszę wam powiedzieć, że ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu nie polubiłam się specjalnie z tymi mazidełkami. Myślałam, że staną się stałymi bywalcami mojej torebki, kieszeni i kosmetyczki a tym czasem muszę sobie przypominać, żeby ich używać.
Faktycznie, konsystencja jest bardzo przyjemna i kremowa. Produkt gładko sunie po ustach a aplikacja nie nastręcza trudności zarówno w przypadku mocno napigmentowanego Sweet Tart, jak i transparentnego Cotton Candy. Niestety początkowe uczucie nawilżenia szybko mija, pomadki wyraźnie wysuszają moje usta, dają uczucie ściągnięcia i podkreślają wszelkie suche miejsca. Ten aspekt noszenia Lip Butters bardzo mnie irytuje, znam wiele pomadek które nie są reklamowane jako nawilżające a są dużo bardziej komfortowe na ustach (np. Rimmel Lasting Finish). Dostępne kolory są bardzo ładne, w palecie znajdziemy spory przekrój kolorów od mocno nasyconych do bardzo transparentnych, o różnych wykończeniach. Trwałość jest bardzo kiepska, nie przetrwają absolutnie jedzenia i picia a i bez tego konieczne będą częste poprawki. Oczywiście, balsamowi do ust wybaczyłabym słabą trwałość, ale gdy produktowi brak i właściwości pielęgnacyjnych i trwałości to ciężko być wyrozumiałym.
 Za słabą trwałością idzie również kiepska wydajność, ze względu na konsystencję sztyft zużywa się błyskawicznie.
Nie mogę też nie ponarzekać ponownie na cenę, te pomadki absolutnie nie są warte 40zł! Szczególnie, jeżeli uwzględnimy wydajność i bardzo małą pojemność (2,55g).

Nazywanie ich masełkiem to moim zdaniem pomyłka. To po prostu pięknie opakowane lekkie pomadki o błyszczącym wykończeniu (swoją drogą, nic rewolucyjnego i specjalnie nowego), które z pielęgnacją ust mają bardzo niewiele wspólnego.

Nie planuję zakupu kolejnych. Jeżeli spotkacie je w promocji i akurat spodoba się wam konkretny odcień to można rzucić na nie okiem, ale na pewno nie w cenie regularnej. Nie są oczywiście tragiczne i pewnie gdyby kosztowały 20zł patrzyłabym na nie nieco łaskawiej, ale w takiej sytuacji po prostu nie mogę.



piątek, 12 kwietnia 2013

Revlon Flirt






Śliczny różowo-fioletowy odcień. Ani pastel ani neon, coś pomiędzy. Bardzo łatwy we współpracy, ładnie kryje i ma piękne błyszczące wykończenie. Przypomina mi odrobinę Essie Splash of Grenadine, ale jest znacząco bardziej fioletowy.
Wygląda na pazurkach świeżo i delikatnie ale ciekawiej niż nudziaki czy bardzo jasne pastele.

niedziela, 24 marca 2013

Revlon Charming




Uwielbiam pastelowe fiolety na paznokciach i uważam, że mało jest tak twarzowych (twarzowych na rękach ;) ) kolorów. Revlon Charming to przepiękny odcień, któ®y na dodatek jest łatwy we współpracy.

Zachęcam, tym bardziej że aktualnie w drogeriach Hebe lakiery Revlon klasyczne i Top Speed są w promocji za 9,90zł. Świetna okazja, przepadam za lakierami Revlon. We wrocławskiej Heba jest mnóstwo kolorów do wyboru, w tym nowa letnia kolekcja limitowana pachnących lakierów w kryjących pastelowych odcieniach.

niedziela, 3 lutego 2013

Ulubieńcy stycznia


Przyszła moja ulubiona pora, pora na ulubieńców miesiąca. W styczniu dotarło do mnie bardzo dużo fajnych kosmetycznych nowości (nowy kosmetoholiczy rok rozpoczęłam z przytupem :) ), których używałam jednak za krótko, aby umieścić w tym zestawieniu. Było jednak kilka takich kosmetyków i akcesoriów, które towarzyszyły mi przez większość miesiąca.

1. Rossmann Synergen plasterki. Instytucja plasterków na niedoskonałości na noc jest mi doskonale znana, uwielbiałam niedostępne u nas plasterki Balea. Ostatnio koleżanka poleciła mi te rossmannowskie, i okazały się równie dobre. Nawet bardzo dobre. Są praktycznie niewidoczne (nie wymagają natychmiastowego przemykania się z łazienki i zawijania w kołdrę aby nie straszyć otoczenia) i na prawdę działają. Są teraz w promocji za mniej niż 7zł .

2. Baza Hean, stara ulubienica

3. Under 20 2w1 nawilżający krem z efektem stopniowego opalania. Kupiłam w promocji w Naturze przypadkowo a okazał się świetny. Świetnie nawilża, ładnie pachnie i rzeczywiście dodaje skórze lekko brzoskwiniowego odcienia. Co ciekawe, nie zawiera DHA.

4. Kredka Max Factor Natural Glaze. Bardzo łatwo malować nią wewnętrzną część dolnej linii rzęs a dodatkowo jest trwała.

5.  Benefit Posietint. Kocham. Kocham!

6. W duecie z tintem bardzo dobrze sprawdza się pędzel do podkładu mineralnego Sephora.

7. Cień Copperplate MAC do malowania brwi. Podpatrzyłam przypadkiem na YT i okazało się, że to idealny kolor dla moich brwi.

8. Pędzelek do brwi Lily Lolo

9. Po długiej przerwie wróciłam do tradycyjnych podkładów. Moja skóra jest wysuszona i potrzebuje więcej nawilżenia, dla tego płynna formuła sprawdza się lepiej. Najczęściej używałam starego znajomego Revlona Colorstaya (180 Sand Beige). Popularny Rimmel Match Perfection w słoiczku również okazał się trafionym zakupem.

10. Używając tradycyjnych podkładów na nowo odkryłam nieco zapomnianego Beauty Blendera. Wykończenie, jakie można za jego pomocą uzyskać jest absolutnie perfekcyjne.

11. Maybelline Falsies Waterpfoof. Kolejne podejście do tego tuszu i znów mam mieszane uczucia. Na pewno bardzo dobrze podkręca rzęsy.

12. Gucci Flora EDT

Podzielcie się swoimi ulubieńcami :)!

wtorek, 20 grudnia 2011

Mistrzowie naturalnego,dziennego makijażu



Nie wiem jak wy,ale ja nie mogę żyć bez wszelkich neutralnych,codziennych kolorów.Bardzo często maluję się moimi ciepłymi złotami i burgundami ale czasem jedyną rzeczą,w jakiej czuję się dobrze są szeroko pojęte neutrale.Czasem każdy bardziej wyraźne kolor wydaje się podkreślać zaczerwienienia,niespodzianki czy też niezbyt wypoczęte oczy.Wtedy sięgam po sprawdzonych mistrzów neutralnego makijażu,którzy zręcznie odwracają uwagę od wad i podkreślają zalety.
Podobnie jest z paznokciami,chociaż szaleję ze wszystkimi możliwymi kolorami tęczy co jakiś czas powracam do spokojnych cielaków ;) i mlecznych kolorów.
Dzisiaj zestawienie moich ulubionych kosmetyków tego typu,produktów które najlepiej sprawdzają się w niezobowiązującym,codziennym makijażu.




1.Oczy:

-MAC Paint Pot Bare Study.Idealna baza pod delikatne kolory.Ładnie połyskuje i ujednolica kolor powieki.

-Make Up For Ever Aqua Cream nr 13.Trochę trwało zanim doszłam z tym produktem do ładu,musiałam nauczyć się go odpowiednio aplikować.Teraz jednak dogadujemy się świetnie.Piękny odcień połyskującego beżu sprawdza się jako trwała baza pod cienie,ale też jako sam cień.Odpowiednio nałożony ma świetną pigmentację i zupełnie inne wykończenie niż MAC Bare Study.

-Yves Rocher kredka do brwi 02 Cedre.Używam jej co prawda codziennie,ale musiałam ją umieścić w zestawieniu bo nic tak nie dodaje twarzy wyrazu w delikatny sposób jak dobra kredka do brwi.

-Yves Rocher Coleurs Nature 01 Brun.Kredek używam bardzo rzadko(chyba powinnam zacząć częściej) ale moją absolutną ulubienicą w neutralnym makijażu jest ta w kolorze ciepłego brązu.Kremowa,napigmentowana,świetnie się rozciera.Zdecydowanie nie jestem fanką czarnych kredek,brąz wypada w takiej roli o niebo lepiej.Podkreśla oko nie zamykając go i nie dając wrażenia skrajnego zmęczenie ;)



2.Cienie

-MAC Quarry,odkryłam ten cień na nowo i jestem zakochana,używam prawie codziennie.Piękny matowy,niejednoznaczny kolor będący miszanką fioletu,różu,brązu i minimalnej ilości szarości.Świetny w załamaniu praktycznie z każdym kolorem.Szczególnie z rozświetlaczem MAC MSF Soft&Gentle i MUFE Aqua Cream nr 13 jako bazą.

-MAC Swiss Chocolate.Mój ulubiony brąz,nadaje się do każdego makijażu a szczególnie neutralnego codzienniaka.

-MAC Naked Lunch to beżo-róż.Trudno o bardziej uniwersalny i delikatny kolor.Must have!

-MAC Vanila to rewelacyjny rozświetlacz pod łuk brwiowy.Neutralny,delikatny i uniwersalny.

-Too Faced Natural Eye.Macie już pewnie dość słuchania o tej palecie ;).Co ja jednak poradzę,że to prawdziwy geniusz,szczególnie w kategorii makijaży neutralnych?Nie znam lepszej palety,z niepokojem patrzę na poziom jej zużycia :(.

-MAC Naked Pigment to również idealny,neutralny waniliowy kolor.Wymarzony do delikatnego makijażu.Mam ochotę umieścić tu też pigment Tan,ale się powstrzymam :P.Bądź co bądź jest nieco zbyt ciepły i wyraźny,żeby się tu znaleźć.


3.Twarz

-MAC MSF Soft & Gentle.Gdybym miała wybrać 10 produktów które są mi niezbędne(swoją drogą muszę zrobić taką kompilację :) ) ,ten rozświetlacz znalazł by się bez wątpienia wśród nich.Mało jest tak uniwersalnych produktów.Piękny na kościach policzkowych,łuku brwiowym,okolicach usta ale także jako cień.Idealny na codzień.Soft&Gentle,kocham cię!

-MAC Mineralize Blush Warm Soul.Tego oto pana też już pewnie macie dość.Od sierpnia,kiedy to go kupiłam zdradziłam go może 4 razy.Świetny do delikatnego makijażu,daje efekt brzoskwniowych,zdrwoych,rumianych policzków.


4.Usta

-Avon Pout i Rimmel Airy Fairy to zdecydowani ulubieńcy.Idealne szminki do delikatnego makijażu.Typowych kolorów nude raczej nie noszę,wolę te bardziej różowe i mleczne lub w odcieniu "my lips but better".Rimmel Nude Delight to moja najbardziej cielista szminka.Często też wybieram MAC Plumful,ale ona nie bardzo nadaje się aby znaleźć się w zestawieniu neutrali.

-w kategorii błyszczyków,lubię i używam różnych.Na wzmiankę zasługują jednak Bell Milky Shake ze względu na piękne kolory oraz Essence Nude XXXL(czy jakoś podobnie ;) )



5.Paznokcie

-OPI Bubble Bath.Śliczny,świeży mleczny róż o zadowalającym stopniu krycia.

-Revlon Nude Chic,mój ulubiony cielisty lakier.Bardzo kryjący,brzoskwiniowe tony ożywiają karnację.Widać,że mam coś na pazurkach(nie lubię efektu paznokci wyglądających jak bez lakieru),ale kolor jest bardzo stonowany i elegancki.Dodatkowo nie widać na nim tak wyraźnie odprysków,więc można pozwolić sobie na nieco dłuższe noszenie tego lakieru ;).




Jacy są wasi codzienni,neutralni ulubieńcy?


sobota, 3 grudnia 2011

Listopadowo-grudniowy haul



Moje zakupy i prezenty kosmetyczne z ostatnich kilku tygodni.Czekam jeszcze na jeden lakier i pędzelki Sedona Lace.

1.Ziaja Masło Kakaowe mleczko do ciała.Pachnie przepysznie,niewiele różni się od wersji w mmniejszej,brązowej buteleczce(a może wogóle jest to ten sam produkt tylko w większym opakowaniu?)

2.Biosilk Silk Infusion odżywka

3.Słynna odżywka Isana z olejkiem z Babasu.Zamierzam przetestować ją do OMO oraz do samego mycia odżywką.Bardzo ładnie pachnie!

4.Johnson's Odświeżający żel do mycia twarzy.Ostatnio żaden żel do mycia twarzy mi nie odpowiada a ten jest jednym z niewielu,których jeszcze nie testowałam

5.Ziaja Pro Serum Łagodzące.Pod krem i pod algi.

6.Ziaja Pro Maseczka Kojąca z różową glinką.Użyła.m dopiero raz,ale jestem pod wrażeniem.Spodziewajcie się recenzji!

7.The Body Shop Spiced Pumpkin żel pod prysznic.Wczorajszy nabytek :)

8.Yves Rocher Fruit de Noel krem do rąk,prezent.Pachnie genialnie,pewnie skuszę się na jeszcze jakieś produkty ze świątecznej serii (BTW,w Yves Rocher mają mnóstwo pięknych zestawów prezentowych.Sama zaopatrzyłam się w dwa w prezencie dla babć)

9.The Body Shop Candied Ginger.Nowy zapach świąteczny.Kupiłam go dopiero wczoraj (z okazji urodzin TBS było -50% na wszystkie masła)ale już zastanawiam się,czy nie zrobić zapasu.Jeżeli lubicie korzenna,rozgrzewające zapachy koniecznie powąchajcie!

10.Stara Mydlarnia masło Granat i Guava.Dostałam w prezencie,pachnie bardzo przyjemnie,dość wytrawnie.




1.OPI Suzy Loves Cowboys (kupiony w promocji na kupkosmetyk.pl razem z pozostałymi OPIkami)

2.OPI Suzy & Lifeguard 

3. Revlon Facets of Fuschia.Powiem tylko jedno słowo.GENIALNY!

4.OPI I Vant to be A-Lone Star

5.Essence Vampire's Love Lip Stain 02 (w kolorze fuksji)

6.Essence lakier magnetyczny 01 Miracle Shine + magnes.Niesety średnio wychodzi mi ich używanie.Lakier ma piękny kolor,ale jakość tragiczna.Po raz kolejny powtarzam sobie,żadnych lakierów Essence i Catrice :(

7.Essence Smoky Eye Brush



A wy?Kupiłyście coś ciekawego w ciągu ostatnich tygodni?


wtorek, 5 lipca 2011

NOTD: Virtual Street Fashion Vinylmania + gradientowe pazurki


Dzięki uprzejmości marki Virtual mam przyjemność testować dwa lakier Street Fashion Vinylmania.Do recenzji otrzymałam 92 Pearly Nude i 109 I want to dance!.

"Street Fashion  - Barwy miasta
Najnowsza kolekcja lakierów Virtual.


Inspiracją najnowszej kolekcji lakierów marki Virtual jest odważna moda miejska.
Łączy w sobie pomysłowe, oryginalne stroje, ekstrawagancję oraz intensywne kolory.
Lakier Street Fashion jest doskonałym rozwiązaniem dla młodych kobiet, które tworzą własny niepowtarzalny styl i wyznaczają trendy.




Najnowsza kolekcja lakierów marki Virtual Street Fashion zawiera 30 najmodniejszych w tym sezonie propozycji kolorystycznych. W kolekcji znajdują się wszelkie odcienie różu i fioletu. Od delikatnych, pastelowych poprzez intensywne, głębokie odcienie. Styliści marki Virtual proponują także wiecznie modną krwistą czerwień. Kobiety ceniące neutralne, naturalne kolory znajdą w kolekcji szeroką gamę kolorów typu nude, naturalne beże oraz delikatne perłowe odcienie różu. W palecie barw znalazły się również wciąż modne odcienie szarości.



Gwarancją wysokiej jakości i trwałości lakieru są polimery winylowe, które chronią paznokcie oraz zapewniają trwały efekt. Formuła lakieru jest elastyczna, dzięki czemu lakier nie odpryskuje oraz zachowuje maksymalny połysk."
 
Muszę wam powiedzieć,że nie spodziewałam się,że będę tymi lakierami tak zachwycona bo wielu tańszym lakierom trudno sprostać moim wymaganiom.Okazało się,że one na prawdę kryją po jednej warstwie( w przypadku I want to dance! absolutnie nie ma potrzeby nakładać drugiej warstwy),łatwo się nakładają,błyskawicznie schną i mają bardzo błyszczące wykończenie.Pędzelek jest szeroki i zapewnia szybką aplikację.Dodatkowo kolory,które otrzymałam bardzo trafiają w mój gust.I want to dance to głęboki,malinowy róż (nieco bardziej ciemny i stonowany niż na niektórych z moich zdjęć) a Pearly Nude to różowawy,cielisty beż z malutkimi drobinkami.
Jestem bardzo wybredna,jeżeli chodzi o lakiery i zazwyczaj wolę kupić droższe,porządniejsze takie jak OPI czy China Glaze.Jak się jednak okazuje lakiery Virtual Street Fashion są nie tylko tanie,ale też i świetnej jakości.Polecam!
Z resztą zobaczcie same,jak świetnie wypadają na swatchach i porównaniach.

109 I want to dance!



Porównanie z OPI Dim Sum Plum (oba po jednej warstwie)






92 Pearly Nude




Porównanie z OPI Barefoot in Bacelona,Models Own Nude Beige i Revlon Nude Chick.





Na koniec NOTD pazurki gradientowe.Co prawda w typowym gradientowym manikiurze miesza się jeden kolor z białym,ale ja ponieważ nie mam białego lakieru i nie miałam ochoty się "babrać" użyłam 5 różnych odcieni.Jak wam się podobają paznokcie umalowane w ten sposób?
Użyłam OPI Bubble Bath,OPI Teenage Dream,Wibo różanego nr 8,Virtual Street Fashion I want to dance! oraz OPI From A-to-Zurich.
Muszę przyznać,że wygląda to całkiem ładnie :)




sobota, 2 lipca 2011

NOTD: Revlon Pretty in Papaya



Tak,kolejny lakierowy post ;).Mam nadzieję,że nie macie ich dość.Ja jako lakierowy maniak(co miałyście okazję zobaczyć oglądając moją kolekcję) nigdy nie mam dość lakierów do paznokci a szczególnie tak pięknych korali jak Revlon Pretty in Papaya.Nieco podobny do mojego ukochanego OPI My Chihuahua bites,ale wyraźnie bardziej pomarańczowy.Nakłada się świetnie,jak to Revlon,a do tego dobrze kryje.
Lakier po wyschnięciu delikatnie,landrynkowo pachnie.
Wymarzony kolor na lato!


sobota, 16 kwietnia 2011

NOTD: Revlon Tropical Temptation




To,że od dawna darzę koralowe lakiery(i nie tylko lakier z resztą :) )maniakalną miłością nie jest tajemnicą(moje współmaniaczki z Klubu Lakierowego na pewno to wiedzą :) ).Za każdym razem,kiedy mam na paznokciach korale czuję że "to jest to".Właściwie czuję się w nich nawet lepiej niż w czerwieniach.
Tropical Temptation Revlona to jeden z moich ulubieńców.To ciekawy kolor,który określiłabym pastelowym neonem(to chyba najlepiej oddaje jego charakter,ma w sobie mleczną nutę) o pomarańczowo-różowym odcieniu.
Maluje się bardzo wygodnie.Lubię lakiery Revlon.Wklejam porównanie z kilkoma innymi koralami z mojej kolekcji.



Ponieważ koralowych lakierów nigdy dość,korzystając ze zniżki na Jesse's Girl (na hasło IMATS) kupiłam kolejne dwa potencjalne korale czyli JulieG i Beach Baby :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...