Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sally Hansen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 kwietnia 2014

Ogromna porcja kolorówkowych nowości, promocyjne łupy i nie tylko






W ciągu ostatnich 2-3 miesięcy skumulowało mi się w kosmetyczce sporo nowości, chciałabym je wam dziś pokazać. Drogerie i perfumerie kuszą promocjami, na prawdę trudno się oprzeć i wyjść z pustymi rękami. Czuję się bezbronna ;). Ostatnio załapałam się na -40% w Hebe i Sephorze oraz -49% w Rossmannie (skąd pochodzą najwcześniejsze bo wczorajsze łupy).

Korzystając z obniżki na podkłady, pudry itp w Rossmannie kupiłam puder Revlon Nearly Naked, czekoladowy bronzer Bourjois oraz rozświetlacz Revlon Photoready Skinlights w kolorze 001 Bare Light. Wcześniej kupiłam ten sam rozświetlacz w kolorze 003 Peach Light z 40% rabatem w Hebe. Skusiłam się również na bazę Rimmel Stay Matte oraz podkład Healthy Mix Serum. Wreszcie pojawił się u nas Benefit Lolli tint, na którego czekałam dobrych kilka miesięcy i nie mogłam go sobie odmówić ;).


-40% w Sephorze na ich własną markę makijażową zaowocowało zkaupem trzech cieni (do których paletkę dostałam gratis) oraz rewelacyjnej bazy do brokatowych cieni. Kupon rabatowy w Naturze zachęcił mnie do zakupi tuszu Catrice Glamour Doll, rozświetlacza pod łuk brwiowy Eyebrow Lifter oraz trzech kredek tejże marki. Dodatkowo w koszyku znalazł się niwy tusz wodoodporny Maybelline Collosal Go Extreme a w Yves Rocher przybłąkała się ciemnozielona kredka. Przeżywam pewnego rodzaju kredkową fascynację, jak widzicie.


Przybyło mi także mnóstwo nowości do przetestowania od Maybelline. Khole i kredki, podkład Super Stay Better Skin i kolejna wersja tuszu Collosal.


Kompletnie nie miałam w swojej kolekcji błyszczyków, postanowiłam to naprawić. Na allegro kupiłam dwa błyszczyki Sally Hansen Lip Inflation (jestem z nich bardzo zadowlona!) oraz L'oreal Glam Shine 6h w kolorze Forever Young. Dodatkowo przybył mi jedne błyszczy Essence i dwa produkty Sephory, niezwykle trwała czerwona pomadka w płynie i błyszczyk dostosowujący się do koloru ust. Dwa ostatnie produkty oczywiście -40%.


Na koniec pędzelki. Zgarnęłam cztery przepiękne pędzle Essence z limitowanej kolekcji. Były bardzo tanie (ceny od 5,90zł do 12,90zł) a do tego są na prawdę bardzo bardzo fajne. Koniecznie kupcie jeżeli uda wam się na nie trafić. Pędzel do pudru jest rozkosznie miękki! Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok pędzelków Sephora prawie połowę taniej i kupiłam pędzelek do załamania powieki oraz malutki do smokey eyes.

Tyle dobroci :). Jeżeli zależy wam na jakiejś konkretnej recenzji koniecznie dajcie znać. Jakie nowości pojawiły się ostatnio w waszej kosmetyczce?

piątek, 24 maja 2013

Sally Hansen Hard As Nails Xtreme Wear Mellow Yellow



Jako lakieromaniak mam lakiery właściwie we wszystkich możliwych kolorach, często po kilka lub kilkanaście odcieni. Zazwyczaj znajdzie się taki, który lubię nawet jeżeli konkretny kolor z założenia nie jest moim ulubionym. Jest jednak jeden wyjątek: żółty. Wielokrotnie podchodziłam do tego koloru i jeżeli nie jest to ekstremalnie rozbielona wersja lub neon, nie jestem w stanie go na sobie ścierpieć. Po prostu irytują mnie żółte pazurki i już.
Bardzo, ale to bardzo nie lubię żółtego koloru. Nie ogranicza się to tylko do lakierów, żółty działa na mnie drażniąco i wydaje mi się po prostu brzydki (żeby dodać pikanterii całemu temu narzekaniu zdradzę wam, że pisząc to siedzę sobie w żółtej piżamie :P....ale jest to akurat wariant ekstremalnie pastelowy i nie przeszkadza mi.)

Dzisiaj mam dla was jednak swatche żółtego lakieru. Sally Hansen Mellow Yellow to jedyny zdecydowanie żólty lakier, jaki zagrzał na dłużej miejsce w mojej kolekcji. Nie darzę go co prawda miłością, ale sam odcień jest do zniesienia, nawet na moich paznokciach. To taki pastel nie pastel, żółć lekko złagodzona bielą.
Aplikacja jest ok, żólte lakiery zazwyczaj nakładają się dramatycznie kiepsko ale ten ładnie kryje po dwóch nieco staranniej nakładanych warstwach.

Lubicie żółty? Żółte lakiery i inne kosmetyki?

czwartek, 23 maja 2013

Sally Hansen Hard As Nails Xtreme Wear Coral Reef





Przedostatni odcinek kuszenia lakierami Sally Hansen na okazję zbliżającego się 40% rabatu na kolorówkę w Rossmannie (23-26.05).
Na pewnie nikogo nie zaskoczę stwierdzeniem, że przepadam za tym kolorem. Korale to moje absolutnie ukochane odcienie na paznokciach. Coral Reef jest mocno różwą interpretacją. W zależności od oświetlenia wygląda raz jak neon a raz delikatnie i pastelowo. Uwielbiam, kiedy lakiery tak się zachowują :).
Aplikacja bardzo przyjemna.

środa, 22 maja 2013

Sally Hansen Hard As Nails Xtreme Wear Pacific Blue









W obliczu zbliżającej się w Rossmannie promocji na kolorówkę, postanowiłam pokusić was kolejnym lakierem Sally Hansen. Nie jest to jednak pierwszy lepszy odcień a słynny Pacific Blue. Kolejny ulubieniec youtubowiczek zza oceanu. Nie ma się czemu dziwić, ten kolor jest genialny! Zdecydowanie plasuje się w moicm lakierowym top 5. Niesamowity elektryzujący kobalt, o niesamowitej sile rażenia. Technicznie nie jest neonem, ale aż świeci, jeżeli wiecie o co mi chodzi. Zawsze, keidy go noszę zbieram masę komplementów.
Aplikacja jak zawsze w przypadku tej serii super.
Moim zdaniem ten kolor to absolutny must-have!

poniedziałek, 20 maja 2013

Sally Hansen Hard As Nails Xtreme Wear Mint Sorbet




Mint Sorbet to prawdziwy, czysto zielony i pastelowy miętus. Bez domieszki niebieskiego. Bardzo go lubię.
Aplikacja wybitnie przyjemna, lakier jest kompletnie bezproblemowy.

sobota, 18 maja 2013

Sally Hansen Hard As Nails Xtreme Wear Sun Kissed




Kolejny świetny kolor z serii Xtreme Wear. Mam ich już całkiem sporo, poluję przy okazji promocji, chociaż są warte zakupu nawet po cenie regularnej ( 15zł w Superpharmie i 20zł w Rossmannie). Lubię wszystkie, które kupiłam i Sun Kissed nie stanowi wyjątku. Piękna soczysta optymistyczna mandarynka. Mandarynka właśnie a nie pomarańcza :). Łatwa aplikacja, lakier świetnie kryje i szybko schnie. Podoba mi się nazwa.

Tak sobie na niego patrzę i chyba zrobię wieczorem pedicure z tym kolorem w roli głównej.

wtorek, 19 marca 2013

Sally Hansen Blue Me Away!





Uwielbiam zimię. To jednak powiedziawszy, muszę się przyznać że aktualna pogoda z pod znaku 2 stopni na plusie (z odczuwalną temperaturą conajmniej -10) i śniegu z deszczem na prawdę mnie przygnębia i denerwuję. Na osłodę postanowiłam sprawić sobie kilka lakierów w żywszych kolorach. W Superpharmie trwa promocja na lakiery Sally Hansen Xtreme Wear, które kosztują tylko 10,99zł. Bardzo lubię tą linię, mam upatrzonych kilka kolorów i powoli realizuję plany w ramach dostępności ;).

Blue Me Away! to kolejny (po genialnym Pacific Blue) świetny odcień niebieskiego. Żywy, wyrazisty, oscylujący gdzieś pomiędzy niebieskością a turkusem. Wyraźnie widzę domieszkę zieleni, co nie do końca udało się uchwycić na zdjęciach.
Formuła świetna, przy odrobinie starań spokojnie może to być jednowarstwowiec.

Blue Me Away jest niesamowicie optymistyczny, gorąco polecam wam ten kolor. Szczególnie w promocji.


poniedziałek, 11 lutego 2013

Subiektywny przegląd lakierów nawierzchniowych


O tym, że jestem lakieromianiaczką z prawdziwego zdarzenia nie muszę chyba nikomu przypominać. W związku z tym "przerobiłam" już znaczną większość lakierów nawierzchniowych dostępnych na rynku. Miewam etapy, kiedy z lenistwa top coata nie użyję, jednak zazwyczaj traktuję go jako nieodzowny element manicure.
Od produktu z tej kategorii wymaga przede wszystkim błyskawicznego wysychania i wysokiego połysku i głównie pod tym kątem je oceniam. Przedłużenie trwałości ma raczej drugorzędne znaczenie, niestety na moich pazurkach większość lakierów, z warstwą nawierzchniową czy bez, nie wytrzymuje w przyzwoitym stanie więcej niż 3 dni. Pogodziłam się z tym jedna, cóż mam zrobić ;). I tak nie nosiłabym tego samego koloru dłużej niż kilka dni bo kocham różnorodność.

Chciałabym przedstawić wam subiektywny zbiór przemyśleń na temat kilku (-nastu) lakierów nawierzchniowych, jakie testowałam na przestrzeni lat.

Seche Vite Fast Dry Top Coat (około 20-30zł) to prawdziwa kosmetyczna osobistość :). Miałam kilka butelek, bardzo lubiłam aż z jakiegoś powodu czas prysł. Owszem, schnie błyskawicznie i nadaje rewelacyjny połysk ale z niewiadomych przyczyn zaczął "bąbelkować" i gęstnieć tak szybko, że nie nadążałam ze zużywaniem. Kupiłam nawet dużą butelkę uzupełniającą, ale stoi sobie biedaczka w lodówce bo przestałam się z tym lakierem dogadywać. Może dam mu szansę ponownie.

Essie Good To Go. (36zł) Kolejny szybkoschnący topcoat. Ok, całkiem ładny połysk i przyzwoity czas schnięcia. Nie zachwycił mnie i nie kupiłam go ponownie. Dość szybko zgęstniał a cienki pędzelek jest trochę niewygodny. Rozbestwiona europejskimi pędzelkami Essie, nie chciałam męczyć się z wąskim liliputem, w jaki wyposażony jest Good To Go.

Essie No Chips Ahead. (36zł) Koszmarek. Wysychał godzinami, nawet po 3 godzinach po malowaniu paznokcie zdobił piękny odcisk pościeli. Cienki, niewygodny pędzelek i mało błyszczące wykończenie.

OPI RapiDry Top Coat. (około 60-70zł) Miałam go dwa razy i za każdym razem była to miniaturka. Pierwsza wyschła ekspresowo (ale podejrzewam, że mogła być po prostu niezbyt świeża), ale z drugiej jestem zadowolona. Szybko, nawet bardzo szybko wysycha, ma ładny połysk i wyjątkowo dobrze dogaduje się z lakierami OPI z serii DS.

Eveline 3w1 60-sekundowy wysyszacz, utwardzacz, nabłyszczacz.( około 12zł) Niestety to kolejny niewypał, bardzo powoli wysycha i bąbelkuje na paznockiach. Szkoda, większość produktów Eveline bardzo lubię ale ten kompletnie się nie sprawdził.

Essence Better Than Gel Nails Top Sealer. (około 11zł)W tym przedziale cenowym to chyba najlepsza propozycja. Bardzo ładnie nabłyszcza, szybki schnie i o dziwo pomaga przedłużyć trwałość lakieru. Pędzelek standardowy, konsystencja dość gęsta.

China Glaze Fast Dry Top Coat. (około 30zł) Kolejny faworyt. Bardzo szybko schnie, nabłyszcza ale...niestety nie mogę go używać. Nie toleruję jego zapachu, do tego stopnia, że muszę wyjść z pokoju w którym używa go moja mama (to jej ulubiony lakier nawierzchniowy). Sytuacja jest tym bardziej dziwna, że uwielbiam zapach klasycznego zmywacza czy lakieru i przepadam za chemicznymi zapachami pokroju benzyny czy nawet naftaliny. Tego jednak nie jestem w stanie znieść.

Sally Hansen Insta Dri (około 30zł) to lakier popularny na YT, skusiłam się na niego w rossmannowskiej promocji -50%. Jest rzadki (co bardzo mi odpowiada), ładnie nabłyszcza i ma wygodny pędzelek. Wolałabym jednak, żeby szybciej wysychał. W końcu przyspieszanie schnięcia lakieru ma być jego główną zaletą.

Revlon Colorstay Top Coat. (35zł) Najnowszy nabytek, kupiłam go zachęcona dobrymi recenzjami na YT. Faktycznie, bardzo przypadł mi do gustu. Jest bardzo rzadki, szybciutko schnie na prawdę pięknie błyszczy a do tego ma bardzo szeroki i wygodny pędzelek. Ciekawa jestem czy w duecie z bazą oraz połączeniu z lakierami z serii Colorstay rzeczywiście zapewnia długotrwały manicure.
Z przyjemnością bym wypróbowała inne produkty do paznokci z tej linii, odstrasza mnie jednak trochę cena (35zł/sztuka). W sytuacji, kiedy w tej samej cenie mam lakiery Essie, zaczynam zastanawiać się nad celowością zakupu Revlona.



Jakie są wasze ulubione lakiery nawierzchniowe?




czwartek, 4 października 2012

Sally Hansen Xtreme Wear 350 Purple Potion








Przedstawiam wam dzisiaj jeden z najbardziej zachwycających lakierów do paznokci, jakie w życiu widziałam (a jak wiecie widziałam sporo :) ). Nie wiem jakim cudem ten kolor nie stał się kultowym ulubieńcem bo jest po prostu genialny.
Purple Potion z linii Xtreme Wear Sally Hansen wypatrzyłam na Rossmannowskiej półce za 19,99zł. Już w butelce wyglądał obiecująco, ale po aplikacji na pazurki prezentuje się po tysiąckroć lepiej. Ciepły, fiolet z różową bazą opalizujący na niebiesko dzięki drobinkom w kolorze kobaltowym. Śmiało można go nazwać duochromem, bo zimnofioletowo-niebieskie refleksy dają bardzozdecydowaną poświatę. Kolor jest bardzo nasycony, intensywny i głęboki. Paznokcie z daleka aż świecą (jeżeli wiecie co mam na myśli). Efekt jest hipnotyzujący i nazwa pasuje idealnie, ponieważ rzeczywiście kojarzy mi się on z trującym, magicznym eliksirem.
Przypomina w zamyśle nieco macowski cień Stars&Rockets ale w innej tonacji.


Pędzelek jest wygodny, rozkłada się i łatwo pokryć nim całą powierzchnię paznokcia, wolałabym jednak aby był zakończony na okrągło co ułatwiałoby manewrowanie przy skórkach. Formuła jest dość rzadka, ale bardzo dobrze kryje i po dwóch warstwach udało się uzyskać bardzo nasycony kolor.
Czas schnięcia w normie, ale dłużej niż w przypadku Essie. Wykończenie ładne i błyszczące.


Jak widzicie, jestem totalnie zachwycona Purple Potion i nie mogę przestać patrzeć na moje paznokcie :)

poniedziałek, 26 marca 2012

NOTD:Sally Hansen Crinoline






Wreszcie miałam okazję wypróbować lakiery Sally Hansen Complete Salon Manicure.Wybrałam odcień Crynoline,bardzo bardzo jasny,niemalże biały róż z odrobiną cielistego beżu.
Malowanie zapowiadało się na katorgę,bardzo rozbielone pastele zazwyczaj są bardzo ciężkie we współpracy.Okazało się jednak,że lakier dobrze kryje,po 2 warstwach wygląda ładnie,widać tylko minimalne smugi.Bardzo wygodny,szeroki pędzelek ułatwia aplikację.
Przypomina trochę Orly Pure Porcelain,ale jest od niego mniej beżowy a bardziej różowy.Orly musiałam się pozbyć bo nie pasował do mojej karnacji,ale Crinolone odpowiada mi zdecydowanie bardziej.Jest w nim coś przyjemnie świeżego i delikatnego.

Aktualnie lakiery SH Complete Salon Manicure można kupić w Superpharmie w promocji za 32,99zł.Dostępna jest całkiem spora gama kolorów.

piątek, 6 stycznia 2012

Swatch me baby: Sally Hansen Lacquer Shine for lips




Odkryłam perełkę,całkiem przypadkiem.Na początku grudnia odwiedzałam Warszawę i dostałam w prezencie błyszczyk Sally Hansen Laquer Shine w kolorze Clear czyli bezbarwnym.Oczywiście,jak przystało na błyszczykomaniaczkę od razu przetestowałam i...niezwłocznie po powrocie do domu poleciałam sprawdzać allegro w poszukiwaniu tego cuda bo okazał się świetny!Kupiłam jeszcze dwa kolory 30 Peony i 70 Poppy(za elektryzującą sumę 4,89zł :) ).
Błyszczyk jest w mojej skromnej opinii rewelacyjny.Bardzo gęsty,treściwy,nawilżający.Połysk rzeczywiście spektakularny,trochę jak w przypadku błyszczącego lakieru do paznokci tylko na ustach(nazwa nie kłamie).Bardzo długo utrzymuje się na ustach,ma przyjemny śliwkowy zapach.Wygodny pędzelek umożliwia wygodną aplikację gęstego produktu.W wypadku wersji z kolorem na pochwałę zasługuje świetne pigmentacja, 70 Poppy to właściwie bardzo napigmentowana szminka w płynie.
Podoba mi się opakowanie,wygląda porządnie i elegancko.Całość sprawia wrażenie produktu wysokopółkowego,podczas gdy w rzeczywistości cena jest śmieszna.Za kilka złotych otrzymujemy luksusowy produkt.Dostępny jest w kilku kolorach,w mojej kolekcji znalazł się do tej pory 30 Peony brzoskwiniowo-łososiowy opalizujący róż(nieco bardziej wyraźny niż sugerowałoby zdjęcie pomalowanych ust),70 Poppy bardzo intensywna,niemalże metaliczna opalizująca czerwień z drobinkami oraz wspominany 10 Clear.






Bardzo wam polecam spróbowanie Sally Hansen Lacquer Shine,szczególnie uniwersalnego bezbarwnego koloru który przyda się każdej miłośniczce błyszczyków(w wypadku kolorów,przypominam że są to bardzo napigmentowane błyszczyki i jeżeli nie jesteście fankami koloru lepiej zdecydować się na te jaśniejsze lub bezbarwne)
Mam tylko jedno ale-aby docenić i pokochać ten produkt musicie lubić gęste błyszczyki.Ja za takowymi przepadam,jednak wiem że wiele dziewczyn nie lubi gęstych produktów do malowania ust.Jeżeli wolicie te lekkie i niewyczuwalne to nie jest to produkt dla was.W innym jednak wypadku gorąco namawiam do zakupu :)!


Jakie są wasze ulubiony błyszczyki?Wolicie gęste,treściwe kosmetyki czy wręcz przeciwnie?

środa, 28 grudnia 2011

Ulubieńcy grudnia



Witajcie!Święta definitywnie się skończyły.Niektórym jest z tego powodu smutno a niektórzy się cieszą (przyznacie pewnie,że Święta choć miłe bywają czasami męczące ;) ).Wczoraj rozpoczęły się wyprzedarze.Kupiłyście coś fajnego?Ja skusiłam się na marynarkę,t-shirta (który miałam wcześniej upatrzony),sukienkę i torebkę na którą miałam ochotę od bardzo dawna.

Pora na ulubieńców miesiąca.Tym razem są to:

-OPI Tasmanian Devil Made Me Do It.Rewelacyjna koralowa czerwień

-Alterra krem pod oczy z dziką różą.Może nie jest to miłość aż do grobowej deski,ale używałam go codziennie

-Perfecta Cera Mieszana z Q10.Bardzo dobry i tani krem.

-Ziaja Pro Serum Łagodzące.Recenzja w toku :)

-Lolita Lempicka Si Lolita.Ciepły,szarlotkowy ale też nieco wytrawny.Fajny na zimę,nawet taką nieciekawą jak mamy obecnie.

-Hipp oliwka ponadczasowy ulubieniec.Ostatnio z powodzeniem używam do olejowania włosów a one wydają się ją lubić.

-The Body Shop żel pod prysznic Pumpkin Spice

-lip stainy Catrice i Essence.Chociaż trwałością nie imponują specjalnie to sam tego typu produkty uwielbiam i używam bardzo często.Muszę znaleźć jakieś lepsze odpowiedniki.

-MAC MSF Soft & Gentle,szczególnie jako cień.W tym miesiącu często malowałam się połączeniem Make Up For Ever Aqua Cream 13 z MSF i Quarry w załamaniu.Wszystkie te kosmetyki to zdecydowaniu ulubieńcy miesiąca.

-Sally Hansen Lip Laquer błyszczyk.Dostałam w prezencie,okazało się że jest rewelacyjny i od razu kupiłam na allegro więcej.Niedługo o nich napiszę

-Pędzelki Sedona Lace.Nie spodziewałam się,że będą aż tak fajne!




Jacy są wasi ulubieńcy w tym miesiącu?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...