Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudry. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2013

Avon Ideal luminous sypki puder rozświetlający


Dzisiaj o nowości, która nieco mnie zawiodła by zaraz potem stać się ulubieńcem ostatnich dni. Zamówiłam Avon Ideal Luminous sypki puder rozświetlający z myślą o wykończeniu makijażu. Powoli kończą mi się zapasy prasowańców a nie zawsze mam ochotę niepokoić guerlainowsie meteoryty ;). Spodziewałam się sypkiego pudru o satynowo-świetlistym wykończeniu a w paczce znalazłam rozświetlacz pełną gębą.

Bardzo podoba mi się opakowanie. Słoiczek z lusterkiem i wygodnym stoperem, który ogranicza uciążliwości związane z używaniem sypkich produktów. Na pewno zostawię sobie to opakowanie, nawet po zużyciu pudru.


Różowo-brzoskwiniowy miałki puder pięknie opalizuje na złoto, nie ma tu dużych drobinek a efekt na policzkach jest na prawdę piękny. Zupełnie nie spodziewałam się takiego ładnego i miękkiego "glowu" ;). Rozświetlenie jest delikatniejsze niż w przypadku MAC MS Sof & Gentle czy The Balm Marry-Lou Manizer.





Jestem pozytywnie zaskoczona, to bardzo fajny rozświetlacz w poręcznym opakowaniu. Za 6g zapłaciłam 16zł, ale była to oferta demo i nie wiem niestety ile będzie kosztować w regularnej ofercie. Dostępny od katalogu 05.

sobota, 22 grudnia 2012

Guerlain Meteorites 01 Teint Rose


Z pewną dozą nieśmiałości zabieram się dziś za recenzję prawdziwej legendy. Spokojnie mogę powiedzieć, że nie ma na świecie kosmetykomaniaczki, która nie słyszała by o guerlanowskich meteorytach. Podobne "kulki" ma w swojej ofercie wiele firm, często są one jednak tylko wariacją na temat.
Trochę czasu zajęło mi dojrzewanie do zakupu meteorytów, nie wiedziałam czy aby na pewno znajdę dla nich zastosowanie. Nie używam klasycznych podkładów i nie byłam pewna, czy perełki sprawdzą się jako wykończenie dla minerałów. W końcu, po wielokrotnym przerobieniu listy za i przeciw ;) wybrałam się do Sephory i kupiłam kolor 01 Teint Rose. Meteoryty występują w trzech kolorach, w założeniu mają być dostosowane do tonacji cery "nosicielki", ale w praktyce jestem przekonana, że wszystkie trzy będą dobrze wyglądać na dowolnym odcieniu skóry. Ja jestem mocno żółta, ciepła a 01 (przewidziane dla chłodnej, różowej karnacji) jest idealne.


Opakowanie jest przepiękne, nie mam serca schować go do szuflady, stoi na toaletce i stanowi jej wspaniałą ozdobę. Wcześniejsza papierowa wersja też była ładna, ale nowa metalowo-plastikowa jest po prostu zachwycająca.

 Każdy kolor perełek to inny koktajl kulek. 01 to róż, fiolet, zieleń, beż i złoto (chociaż ja widzę tam jeszcze szósty kolor, ale na opakowaniu jaj wół widnieje tylko 5 ). Trzy pierwsze nie mają drobinek a dwie ostatnie to kuleczki błyszczące. Całość ma neutralizować zaczerwienienia, dodać buzi blasku. Trudno dokładnie zakwalifikować meteoryty do konkretnej makijażowej kategorii. Niektórzy traktują je jako miejscowy rozświetlacz, niektórzy jako pudru wykończeniowego. Ja kupiłam je z zamiarem stosowania na całą twarz i muszę powiedzieć, że sprawdzają się w tej roli idealnie.


Efekt jaki dają jest trudny do uchwycenia, chodzi właściwie bardziej o to czego nie widać a nie o to co widać . To połączenie matu i rozświetlenia i chociaż nie wierzyłam w istnienie czegoś takiego, to oficjalnie włażę pod stół i odszczekuję bo perełki są w stanie wyczarować coś takiego. Spotkałam się z opinią, że meteoryty dają efekt photoshopowy i nie sposób się z tym nie zgodzić. Zmiękczają delikatnie rysy i pięknie "leżą" na skórze w formie delikatnej poświaty, takiego, że pozwolę sobie na lekką grafomianię, magicznego pyłu :). Fajnie radzą sobie z matowaniem (choć muszę tu zaznaczyć, że ponieważ moja skóra zupełnie przestała się świecić, nie jestem w stanie powiedzieć jak zachowają się na skórze mieszanej czy tłustej), brak jednak płaskiego sztucznego matu.


Powyższe zdjęcie niestety nie oddaje tego efektu, meteoryty to jeden z tych produktów, które trzeba wypróbować na własnej skórze.

Jeżeli chodzi o aplikację to używam (i polecam) dwóch pędzli : Essence do pudru (z fioletową główką) oraz rozkosznie miękki pędzel Face & Body z The Body Shop. Wystarczy "zamoczyć" pędzel w perełkach i delikatnie oprószyć twarz.

30g opakowanie kosztuje 219zł. Drogo. Drogo, ale biorąc pod uwagę niesamowitą wręcz wydajność, myślę że jednak cały ten interes się opłaca ;). Tym bardziej, jeżeli tak jak ja upolujecie je -20%. Meteoryty da się zużyć (mojej mamie się udało), ale trwa to kilka lat. Klasyczne pudry sypkie czy inne wykończeniowe kończą się dużo szybciej.

Jestem nimi zachwycona i mając je u siebie kompletnie nie dziwię się ich popularności. Jeżeli również marzą się wam te legendarne perełki to, nie chcę wodzić na pokuszenie ;), ale uważam że warto.


Czy macie meteoryty w swojej kolekcji? Zbieracie wersje limitowane, czy wolicie klasyczne kolory? Jak ich używacie?

niedziela, 22 lipca 2012

Bell Pocket 2 Skin Mat puder prasowany


Bell Pocket 2 Skin Mat. Najlepszy puder prasowany, jaki zam. Co prawda nie miałam nigdy wysokopółkowego prasowanego pudru, ale śmiem twierdzić że trudno byłoby znaleźć coś, co odpowiada mi bardziej niż Bell.

Dziewięciogramowy kompakt kosztuje w granicach 18-20zł. Cena jest może nieco wyższa niż przeciętnego prasowańca w tym zakresie, ale nadal przystępna szczególnie biorąc pod uwagę świetną jakość. Puder dostępny jest w czterech kolorach. Niby nie jest to tragicznie mała gama kolorystyczna (wiele tego typu produktów dostępnych jest w jednym czy dwóch odcieniach) ale ciężko było wybrać mi odpowiedni. 041 to rzekomo transparentny odcień, ale jest tak jasny że dla mnie odpada. 042 (który mam aktualnie) jest  najlepszym wyborem, ale nadal jest trochę za jasny i za mało żółty a 043, który miałam poprzednio był już zbyt ciemny. 044 będzie odpowiedni dla posiadaczek na prawdę śniadej cery.

Na ogromną pochwalę zasługuje zgrabna i po prostu przyjemna dla oka puderniczka. Wewnątrz znajdziemy spore lusterko (nienawidzę, kiedy pudry nie mają lusterka! Taki drobiazg potrafi bardzo uprzykrzyć życie ;) ) i dobrej jakości puszek.


Puder ma aksamitną, miękką i gładką konsystencję. Jest bardzo drobno zmielony i niemalże kremowy.Daje piękne matowe, ale nie płaskie wykończenie. Ujednolica makijaż a dzięki odpowiedniemu stopniu krycia świetnie nadaje się do poprawek ale nie wygląda maskowato. Jestem na prawdę pod wrażeniem konsystencji i wykończenia, jakie można przy jego pomocy uzyskać. Absolutnie nie spodziewałam się tak rewelacyjnej jakości po Bell.
Bardzo dobrze łączy się zarówno z BB kremami, jak i z podkładami mineralnymi. Na trwałość również nie narzekam. Noszę go w torebce, ale muszę kupić sobie opakowanie "stacjonarne" do mojej toaletki, żeby używać częściej w domu, bardzo ładnie nakłada się również przy pomocy pędzla typu kabuki.




Jest to bez wątpienia mój ulubiony puder prasowany i serdecznie wam go polecam! Jedynym mankamentem jest z mojego punktu widzenia gama kolorystyczna, ale podejrzewam że nie będzie to stanowiło problemu dla każdego.


Ocena: 6-

sobota, 9 czerwca 2012

Elf High Definition Powder


Na fali poszukiwania pudru wykończeniowego i czegoś, czym mogłabym trochę przyprószyć bb kremy kupiłam kilka miesięcy temu słynny Elf HD Powder. Dużo dobrego słyszałam na temat tego produktu, postanowiłam wypróbować na własnej skórze :).

Puder dostępny jest na stronie producenta (wysyłają do Polski) oraz na allegro,gdzie można go kupić za około 30zł z wysyłką. Słoiczek jest duży,wygląda przyjemnie. Wewnątrz tradycyjne sitko i puszek.
HD Powder to kosmetyk o prostym składzie,w środku znajdziemy krzemionkę i dimethicone.Producent zapewnia, że puder matuje, wygładza i maskuje zmarszczki oraz rozszerzone pory. Ma postać białego proszku.


Niestety,kompletnie nie mogę się dogadać z tym pudrem. Podobnie jak utrwalający Essence, Elf HD jest bardzo suchy,pylący i bieli. Widoczny na twarzy (bez względu na sposób aplikacji,tak samo zachowuje się zarówno nałożony puchatym pędzlem, jak i przy pomocy dołączonego puszku). Twarz wygląda płasko, jest matowa ale w taki nieprzyjemny "martwy sposób". Nie zauważyłam efektu wygładzania ani tym bardziej maskowania porów. Buzia wygląda jak przyprószona mąką, zero subtelnego efektu. Nie przedłuża trwałości makijażu a wspomniany mat nie trwa długo.


Oprócz niezbyt ciekawego efektu, jaki daje na skórze niestety doświadczyłam ściągnięcia i lekkiego swędzenia skóry (czasem reaguję tak na wysoką zawartość krzemionki). Istnieje również podejrzana zbieżność z częstym używaniem go a pogorszeniem stanu skóry, bardzo możliwe że to potencjalny zapychacz.

Puder jest tani i duży, zdecydowanie go wam jednak nie polecam. Nie spełnia swojego zadania i powoduje dyskomfort podczas używania. Nie dla mnie typowo krzemionkowe pudry utrwalające. Nie lubię też pudru ryżowego i bambusowego. Sama nie wiem już,czego szukać.

Ocena: 2


Macie jakieś typy jeżeli chodzi o pudry utrwalające?

wtorek, 3 stycznia 2012

Burn testuje: Essence Fix & Matte Translucent Loose Powder



Witajcie w Nowym Roku :).Mogę śmiało powiedzieć,że ubiegły był jednym z najlepszych(o ile nie najlepszym w moim życiu).Wiele spraw ułożyło się po mojej myśli,zaczęłam też przygodę z blogowaniem.Mam nadzieję,że 2012 będzie jeszcze lepszy czego i wam serdecznie życzę!

Puder Essence Fix & Matte miałam ochotę wypróbować zaraz po tym jak zobaczyłam zapowiedzi nowości.Minęło trochę czasu zanim znalazłam go w Naturze,ale dwa miesiące temu w końcu się udało.Chiciałam używać go jako primera i finishera podkładu mineralnego.


Biały,sypki puder zamknięty jest w zgrabnym pudełeczku z sitkiem.Za 15,5g zapłacimy 15zł,stosunek ceny do pojemności jest więc całkiem niezły,chociaż jest to jeden z droższych produktów w całej gamie Essence.
Nie ma zapachu,dostępny jest tylko w jednym odcieniu,z założenia transparentnym.Sitko ma dość spore oczka,wysypuje się za dużo pudru-warto nie odklejać całej naklejki zabezpieczającej a jedynie zrobić w niej kilka otworów.W warunkach domowych nie jest to wielkim problemem,ale już podróżowanie z Fix & Matte będzie trochę niewygodne.

Przy całej mojej sympatii do marki Essence,nie jestem z stanie wystawić temu produktowi pozytywnej recenzji.
Puder na pierwszy rzut oka wydaje się być miałki,drobno zmielony.Jednak po nałożeniu na twarz okazuje się,że nawet cienka warstwa jest bardzo widoczna i wyczuwalna(pod palcami daje nieprzyjemne uczcie,takie jak nie przymierzając po upudrowaniu się mąką).Nawet po dokładnym rozblendowaniu bieli moją (dość jasną przecież!) skórę.




Matuje,a i owszem.Co z tego jednak,jeżeli za matem pociąga za sobą ściągniętą wysuszoną skórę :(.Uczucie ściągnięcia pojawia się zaraz po aplikacji i utrzymuje cały dzień.


Okazało się,że jest to produkt zupełnie nieudany,przynajmniej w moim wypadku.Bardzo przypomina mi wyglądem i "performancem" ;) czysty puder ryżowy z Biochemii Urody.Jeżeli nie reagujecie na puder ryżowy przesuszeniem i ściągnięciem skóry warto dać Fix & Matte szansę.Ja jednak mówię pass,nie sprawdził się ani jako baza ani jako wykończenie pudru mineralnego.Będę szukać dalej.


Znacie ten produkt?Jakie są wasze wrażenia?

wtorek, 26 lipca 2011

Swatch me baby: Joko Mineral Mineralny puder spiekany


Na początek chciałabym przeprosić was,że posty pojawiają się ostatnio rzadziej.Jestem przeziębiona/zajęta przygotowaniami do wyjazdu i trochę przemęczona.Postaram się jednak poprawić,pisanie postów to przecież jeden z moich ulubionych sposobów na relaks :)

Producent Spiekanego pudru mineralnego Joko Mineral obiecuje:

"Talk, który jest bazą tradycyjnych pudrów ogranicza dostęp powietrza do skóry. Z tego powodu cera traci blask i wygląda na zmęczoną. Na szczęście nie wszystkie pudry muszą zawierać talk. Wprowadzamy serię pudrów JOKO Mineral, która bazuje na naturalnej mice wydobywanej z wnętrza ziemi.
Pudry JOKO Mineral powstały na bazie oleju z orzechów macadamia i wyciągu z lilii białej. Dzięki temu nawilżają i wygładzają powierzchnię skóry. Szczególny wpływ na działanie pudru spiekanego ma wyciąg z lilii białej, która w naturze jest znana ze znakomitych właściwości oczyszczania wód. Wyciąg z lilii sprawia, że skóra staje się gładka i oczyszczona. Co więcej lilia wykazuje działanie przeciwrodnikowe i zapewnia ochronę skóry. Kryształki minerałów zawarte w pudrach JOKO Mineral odbijają i rozpraszają światło, dzięki czemu cera jest promienna i nabiera młodzieńczego wyglądu."


Kosmetyk zamknięty jest w estetycznym i prostej puderniczce bez lusterka.Jej mankamentem jest fakt,iż jak już wspomniałam nie ma lusterka(ale dzięki temu puder mniej waży co czyni z niego produkt dobry do torebki czy podróżnej kosmetyczki).Nie lubię też zamknięcia bo dość trudno się otwiera i można połamać na nim pazurki.



 Wewnątrz znajduje się produkt w typowej dla pudrów wypiekanych formie.Ma wypukłą,połyskującą porowatą powierzchnię.Zapach niestety niezbyt przyjemny,ale po aplikacji znika.

Do testów wybrałam najciemniejszy odcień z trzech,czyli J06.Miałam nadzieję,że sprawdzi się jako rozświetlacz i bronzer.Po otworzeniu paczuszki trochę się zmartwiłam bo puder ma kolor dość pomarańczowy.Okazało się jednak,że jako bronzer sprawdza się na prawdę wzorowo.
Stosuję go do opalania twarzy,żuchwie,policzkach,czole oraz nosie.Ładnie stapia się z moim podkładem i daje efekt świetlistej,brzoskwiniowej opalenizny. dla niektórych może okazać się zbyt pomarańczowo-brzoskwiniowy,jednak jeżeli jesteście posiadaczkami cery o ciepłym,złocistym odcieniu istnieje duża szansa że będzie to "wasz odcień".
Z powodzeniem używam go także jako różu do policzków.Wykończenie ma błyszczące-znajdziemy tu i metaliczną poświatę i drobinki.Na twarzy nie daje efektu bombki,ale oczywiście trzeba pilnować,żeby nie przesadzić szczególnie jeśli mamy tłustą cerę,czy jakieś niespodzianki(których jak wiadomo lepiej nie poddawać zabiegowi rozświetlania ;) ).
 Sprawdzi się też do oprószenia dekoltu.





Konsystencja jest przyjemna,lekko kremowa.Puder troszkę pyli przy nakładaniu pędzlem,jednak nie tak bardzo jak np. wypiekane róże Golden Rose.
Spodoba się tym z was,które lubią świeży,lekko połyskujący efekt na skórze.

Ogólnie rzecz biorąc za około 26-30zł jest to produkt zdecydowanie wart uwagi.Podoba mi się wykończenie i efekt,jaki daje.Mogłoby pojawić się w palecie jeszcze kilka kolorów np. typowych rozświetlaczy dzięki czemu puder mógłby stawać w szranki z MAC Mineralize Skinfinish.
Czy jest to kosmetyk mineralny?Nie,w ortodoksyjnym tego słowa znaczeniu nie(zwiera konserwanty i kilka innych składników ,których prawdziwe minerały nie powinny zawierać).Na pewno jednak nie zawiera talku a w jego składnikach znajdziemy produkty pochodzenia roślinnego co zdecydowanie zasługuje na pochwałę.

 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...