Płyny micelarne są dla mnie absolutnym niezbędnikiem w dziedzinie pielęgnacji twarzy. Używam ich wieczorem do usunięcia makijażu (poza oczami, używam tuszy wodoodpornych i niestety nie znalazłam jeszcze micella, który by taki tusz "ruszył" ) a rano do oczyszczenia twarzy bez zbędnego wysuszania. Przetestowałam już na prawdę sporo produtków, z różnych przedziałów cenowych. Niektóre polubiłam, niektóre zużyłam bez większych wzruszeń a jeszcze inne okazały się niewypałami.
Dzisiaj recenzja nowego produktu L'oreal, o którym jest ostatnio głośno wśród polskich i zagranicznych miłośniczek kosmetyków- L'oreal Ideal Soft Oczyszczającego płynu micelarnego. Wiele osób porównuje go do słynnego micella Biodermy. Jak jest w rzeczywistości?
Bardzo podoba mi się jego buteleczka, nietypowy prostokątny, spłaszczon kształt jest wygodny zarówno do przechowywania, jak i trzymania w ręku. Szata graficzna również jest sympatyczna, zachęca do sięgnięia po niego na półce. Kostuje około 15zł za 200ml, czyli tyle co większość drogeryjnych micelli.
Nie trzmyając was dłużej w niepewności powiem wam, że to aktualnie mój ulubiony płyn i myślę, że zostanie tak na dłużej. Jest bardzo bardzo łagodny (można bez problemu przemyć nim oczy), działa przyjemnie i odświeżająco, nie pozostawia filmu ale też i nie wysysza. Bardzo skutecznie radzi sobie z usuwaniem makijażu, jest wydajny. Nie pachnie. Moim zdaniem jest lepszy niż Bidoerma, jeszcze bardziej niewyczówalny na twarzy.
Ponieważ produkt jest skuteczny, jest też wydajny bo nie muszę używać dużej ilości, żeby osiągnąć porządany efekt. Spokojnie poradzi sobie z dużą ilością podkłądu, nawet jeżeli potem nie używa się już żelu do mycia twarzy.
Zdecydowanie polecam, świetny produkt w rozsądnej cenie. Właśnie mi się skończył i cierpię z powodu jego braku :P. Muszę odkupić.