niedziela, 21 października 2012

Usta w jesiennym klimacie, odcinek 1: fuksje, fiolety,czerwienie


Ponad rok temu pokochałam szminki, szczególnie te w intensywnych kolorach. Ponieważ jesień to świetna pora na tego rodzaju eksperymenty, mam dla was kilka propozycji w jesiennym duchu. Dzisiaj post poświęconym intensywniejszym kolorom a niedługo coś dla mniej odważnych/ lubiących delikatniejsze odcienie. Zakres cen szeroki, mam nadzieję że znajdziecie coś dla siebie.

Przepadam za cierwienią na ustach, ale chyba jeszcze bardziej lubię wszelkie odcienie z najmniejszą choćby domieszką fioletu. Moje usta mają naturalnie lekko fioletowy kolor, dla tego też dobrze dogadują się z takimi szminkami. Jedną z moich fioletowych ulubienic, taką bardziej na co dzień jest MAC Plumful o wykończeniu Lustre, o której pisałam tu już wielokrotnie.

Dzisiaj bliżej przyjrzymy się:


MAC Rebel (Satin)- bezsprzecznie mój ulubiony jesienny kolor. Producent opisuje go jako "midtonal cream plum". W opakowaniu wygląda nieco przerażająco, ale po aplikacji na usta łagodnieje. To bardzo ciekawy, nieokreślony kolor będący mieszanką fioletu, fuksji i ciemnej czerwieni. Niestety swatche nieco przekłamują jego naturę, wyciągając zbyt dużo niebieskich tonów. Najwierniej oddała jego kolor Temtalia. Wbrew pozorom, nie określiłabym go jako szalony czy wściekły, jest intensywny ale bardzo wdzięczny w noszeniu. Pomadka jest bardzo trwała i komfortowa w noszeniu, jak to zazwyczaj w przypadku pomadek MAC (które jak całość uważam za najlepsze pomadki z wyższej półki, szczególnie biorąc pod uwagę cenę dużo niższą niż u konkurencji. 
Próżno szukać szminki kosztującej 79zł u Diora czy Chanel). Jest mocno napigmetnowna, ale nie na tyle żeby powodować trudności w aplikacji. Kolor można dość wygodnie stopniować.

Rimmel Lasting Finish 013 Heart Breaker- jeden z nowych odcieni w gamie Lasting Finish.  Kolejny kolor prawie niemożliwy do opisania ;). Heart Breaker to czerwień złamana ciepłym różem i odrobiną fuksji. Bardziej stonowana od Rebel, ale nadal intensywna. Wykończenie satynowo-kremowe, komfortowe w noszeniu.
Jakość samej pomadki jest rewelacyjna, Rimmel Lasting Finish to klasa sama w sobie, uwielbiam te szminki za trwałość, komfortową aplikację i piękne kolory. Za 17zł otrzymujemy produkt, który nie mas sobie równych w śród drogeryjnych pomadek, ba powiedziałabym nawet że wiele 2-3 razy droższych pomadek nawet nie zbliża się do tej jakości.

Lancome Rouge in Love 379N- ta szminka trafiła do mnie przypadkiem. Wybrałam ją dla mamy podczas wyprzedaży z powodu likwidacji drogerii Marionnaud. Babeczka obsługująca nas była tak miła, że dorzuciła nam nowiusieńki tester zupełnie gratis. Tym trafem i ja załapałam się na nową szminkę :). Rouge in Love to świetna linia pomadek, o czym miałam okazję się przekonać kupując kolor 165M, który szybko stał się moją ulubioną chłodną czerwienią.
379N to kolejny róż złamany fioletem. Najbardziej stonowana z trzech, ale nadal idealny akcent jesiennego koloru. Ma kremowo-satynowe przyjemny wykończenie.
Oczywiście jest bardzo trwała i przyjemna w noszeniu. Cena regularna to około 116zł (tym bardziej cieszy mnie, że mam ją za darmo :D)

Inglot Lip Pencil nr 34- nie wiem jak to możliwe, że o tych kredkach do ust nie jest głośno. Kupiłam ją trochę przypadkiem, spodobał mi się kolor i przystępna cena (kosztują 20zł). Odcień 34 to ciemna czerwień, można by rzec bordo. Wykończenie jest bardzo matowe, można go nosić solo, ale dla większego komfortu przyda się odrobina błyszczyku bo bez błyszczyka jest mat absolutny. Kredka jest bardzo, bardzo trwała (nawet z błyszczącą warstwą błyszczyka) i łatwa w obsłudze. Świetnie sprawdza się w roli konturówki pod inne pomadki. Gama kolorystyczna jest imponująca (ja skusiłam się już na kolejną i myślę o następnych np. takiej w kolorze skóry). Jedynym mankamentem jest fakt, że nie widziałam jej na "wyspach" a jedynie w salonach Inglot. Tak czy siak ta kredka to perełka, biegnijcie do Inglota je wybadać bo są świetne!!!

Inlgot Sleeks Cream nr 103- błyszczyk w opakowaniu wyglądającym jak próbówka. Który biolog makijażomaniak mógłby się nie skusić :D?! To jeszcze letni zakup, mam ten błyszczyk od dłuższego czasu Wybrałam kolor 103, czyli pomarańczową czerwień lub może raczej wypadałoby powiedzieć pomarańczowy z dużą dawką czerwieni. Sam w sobie jest mocno napigmentowany, ale dobrze sprawdza się nałożony na pomadki lub wspomnianą wyżej kredkę.
Ma dość lekką konystencję (szczerze mówiąc wolałabym chyba, żeby był nieco bardziej ciężki bo lubię bardzo treściwe błyszczyki), nie klei się. Seria Sleeks Cream ma zapach kremu do karpatki (z tego co wydaje mi się inne Sleeks'y pachną owocowo). Bardzo sympatyczny, dostępny w wielu kolorach i wykończeniach. Opakowanie próbówka podbiło moje serce :D. Kosztuje 18zł, na pewno skuszę się na więcej.








Jestem bardzo bardzo zadowolona ze wszystkich wyżej wymienionych produktów :). Zarówno z kolorów, jak i z jakości. To aż dziwne, że wszystkie są takie fajne :D.

Który spodobał wam się najbardziej? Macie jakichś innych jesiennych faworytów?

36 komentarzy:

  1. Mi się najbardziej podoba ta z MAC ! Śliczna jest :)

    OdpowiedzUsuń
  2. so pretty ^____^


    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    natalijayasmina-b.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rebel jest swietny!
    a ta kredka z Inglota mnie zainteresowalas. Nigdy jakos nie zwracalam uwagi na ich produkty do ust

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i jestem na prawdę bardzo mile zaskoczona

      Usuń
  4. Wszystkie piękne! Kocham takie kolory pomadek jesienią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od kilku lat mam prawdziwą obsesję jesiennych kolorów :D

      Usuń
  5. Rebel ślicznie oddałaś na zdjęciu! a w Rouge In Love sama jestem zakochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skusiłam się na Rouge in Love dzięki Tobie, za co jestem ogromnie wdzięczna :)

      Usuń
  6. maczek i kredka z Inglota naj :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Same ładne kolorki i odcienie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomadka MAC oraz Rimmel moim zdaniem mają najpiękniejsze kolory.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie piękne, bardzo lubię takie ciemne fuksje :) ostatnio zakochałam się w ciemnych śliwkach na ustach, ale wydaje mi się, że mi nie pasują :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej przypadła mi do gustu szminka z rimmela :) piękny odcień.

    OdpowiedzUsuń
  11. Konturówka z Inglota wygląda pięknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej podobają mi się Ingloty :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kredka + błyszczyk Inglot sleeks najlepsze połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mac Rebel skradł moje serce *.*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rebel podoba mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudne jesienne kolorki, niestety dla mnie zbyt ciemne. Moja uroda nie pozwala mi nosić na ustach tak pięknych kolorków.

    OdpowiedzUsuń
  17. fajne kolorki ma jesień :-)
    zaciekawiła mnie kredka Inglota

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja lubię szczególnie czarwienie :) Bardzo spodobałam mi sie szminka z Rimmel'a :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba najbardziej podoba mi się Heart Breaker, a Plumful była jedną z moich pierwszych szminek z MACa :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne, cudowne, wszystkie! :) uwielbiam mocne i nasycone kolory. Te odcienie wyjatkowo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  21. Podoba mi się pasja z jaką prowadzisz bloga, sama piszę o podobnej tematyce + dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie www.isilie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem absolutnie zauroczona duetem kredka do ust + błyszczyk, kuiłam go jakiś tydzień temu i od razu został moim jesiennym ulubieńcem. Błyszczym mam taki sam a kredeczke nr. 20
    Razem spisują się bajecznie...i jeszcze ten zapach :)
    Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  23. kolory naprawdę świetne ! oczywiście to co mi się najbardziej podoba do mnie nie pasuje.. :P

    OdpowiedzUsuń
  24. uwielbiam czerwień, ale nie w takich kolorach;/

    OdpowiedzUsuń
  25. świetne kolory :) mogłabym mieć wszystkie pomijając błyszczyk :D

    OdpowiedzUsuń
  26. chyba nie umiałabym się zdecydować na jedną szminkę -.-' wszystkie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Rebel jest przepięęęęękny! Zazdroszczę :) Na kredki inglota czaiłam się swego czasu, aż w końcu zdążyłam o nich zapomnieć. Z okazji wczorajszej wizyty w tym przybytku obejrzałam kilka i znowu wpadła mi w ręce 34 - właśnie takie odcienie najbardziej lubię jesienią. Błyszczykami w probówkach też mnie zachęciłaś, mimo że zazwyczaj wolę pomadki. Tylko ja nosiłabym jedno i drugie oddzielnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze sprawiają mi wielką radość-dziękuję :).Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć na wszystkie pytania i mogę Was zapewnić,że czytam każdy napisany komentarz.

Komentarze obraźliwe lub mające na celu wyłącznie autopromocję będą od razu usuwane.Nie mam nic przeciwko linkom związanym z tematem posta(np. link do Twojej recenzji danego produktu itp),ale nie zostawiajcie proszę komentarzy w stylu "Super blog,zajrzyj do mnie"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...