Aplikacja super,już jedna warstwa dość kryjąca a po 2 jest idealny.Jest to też jedna z najtrwalszych lakierów w mojej kolekcji.
poniedziałek, 28 lutego 2011
NOTD:OPI Dim Sum Plum
Aplikacja super,już jedna warstwa dość kryjąca a po 2 jest idealny.Jest to też jedna z najtrwalszych lakierów w mojej kolekcji.
niedziela, 27 lutego 2011
Recjenzja:Sigma Travel Kit Nice in Pink
Bardzo lubię pędzle Sigma i zebrałam już małą kolekcję,którą postaram się dokładnie opisać.Przygoda z tymi pędzlami zaczęła się od tego ślicznego,różowego zestawu.Mimo,że jest on przewidziany jako podróżny ja używam go także "stacjonarnie",codziennie.Kupiłam go kilka miesięcy temu i myślę,że mogę go z czystym sumieniem ocenić.W skład zestawu wchodzi estetyczne i wygodne etui w wersji mini,wykonane z metalizowanej skóry ekologicznej(miękkie i przyjemne w dotyku,nie sprawia wrażenia sztuczności).Wewnątrz znajduje się 7 kieszonek na pędzle różnej szerokości,klapka chroniąca włosie przed zniszczeniem praz kieszonka na zamek,którą można wykorzystać np. do trzymania dodatkowych pędzli czy innych przyborów.Po złożeniu etui jest poręczne i przypomina raczej nieco większy portfel niż typową damską kosmetyczkę(prawdę mówiąc mam w swojej kolekcji portfele sporo większe od tego etui :) ).Zamykane na ukryty wewnątrz magnes.Patent bardzo wygodny i estetyczny,mnie jednak trafił się chyba nieco felerny egzemplarz i magnes lubi czasem wędrować wewnątrz klapki i muszę się trochę namęczyć aby toto zamnkąć.
Jeżeli chodzi natomiast o samą zawartość to w zestawie teoretycznie otrzymujemy 7 pędzelków (4 do twarzy i 3 do oczu),ale ponieważ gratis do zakupu tego zestawu dostajemy mini pędzel do podkładu oraz gratis dodawany normalnie do zakupów,czyli kolejny zminiaturyzowany pędzelek,tym razem do oczu realnie mamy 9 pędzli w cenie 49$.
W sprzedaży są dwie wersje,wysyłane losowo-zależy na co się trafi.Pierwsza,starsza wersja ma trochę krótsze rączki i starą numerację Sigmy (typu macowskiego czyli np. SS168),nowsza natomiast nieco dłuższe rączki i nową numerację (typu E45).
Mnie trafiła się wersja starsza.Cały pędzel ma długość zazwyczaj w przedziale 10-12cm.Rączki są wygodne i absolutnie nie odczuwam dyskomfortu używając ich codziennie(prawdę mówiąc chyba nawet wolę te krótkie rączki od normalnych).
Jeżeli chodzi o rozmiary "główek pędzli" to niektóre pozostają niezmienne w stosunku do ich pełnowymiarowych wersji a niektóre są nieco mniejsze.Dokładny opis z uwzględnieniem każdego pędzla i różnicy wielkości główki poniżej( w tym celu pożyczyłam niektóre pełnowymiarowe pędzle od zaprzyjaźnionej pędzlomaniaczki :) ).
Zestaw Nice in Pink zawiera:
-pędzel SS150 (nowa numeracja F30) czyli duży pędzel do pudru big powder brush.W tym wypadku różnica pomiędzy normalnym a podróżnym jest dość spektakularna(co widać na załączonym zdjęciu),ale...moim zdaniem działa to na korzyść bo pędzel staje się bardziej uniwersalny.Nadaje się świetnie do nakładania pudru sypkiego czy w kamieniu a dzięki bardziej kompaktowym rozmiarom z powodzeniem używam go do nakładania różu,bronzera czy rozświetlacza.
Włosie jest bardzo mięciutkie,puszyste i dość gęsto upakowane.Linieje w bardzo niewielkim stopniu, ma jednak tendencję do puszczania farby podczas mycia(jest to przypadłość wielu czarnych pędzli)
-pędzel SS 168 (nowa numeracja F40) large angeled contour.Typowy pędzel do konturowania oraz nakładania różu i rozświetlacza a więc kolejna wielofunkcyjna pozycja w zestawie.Włosie z tego co wiem jest odrobinę mniejszych rozmiarów niż wersja normalna ale niestety nie mam tego pędzla i nie mogę zrobić dokładnego porównania.Włosie mięciutkie,średnio gęste.Pędzel nie linieje w ogóle.
-pędzel SS187 (nowa numeracja F50) duo fibre.Ten oto pędzel jest jednym z moich ulubionych.Nada się do nakładania większości produktów do makijażu twarzy,na prawdę uniwersalny.Geniusz w nakładaniu różu,szczególnie w formie kremowej jak np. MAC Cream Blush.Mniejszy od pełnowymiarowej wersji,ale większy i bardziej gęsty od pędzla small duo fibre F55,który również posiadam (zdjęcie dla porównania).W tym wypadku znowu uważam,że zmniejszenie rozmiaru wpływa korzystnie na pędzle bo staje się ona bardziej uniwersalny.
Połączenie włosia syntetycznego z naturalnym,bardzo przyjemne dla skóry.Pędzel trochę linieje,słyszałam jednak że to przypadłość wszystkich pędzli duo fibre.
-pędzel SS190 (F60) foundation,dodawany gratis do zestawu.Kolejny pędzlowy niezbędnik.Pomimo,iż nie używam płynnych podkładów ten pędzel przydaje mi się bardzo do nakładania korektora.Dzięki rewelacyjnemu wyprofilowaniu włosia bardzo dokładnie rozprowadza produkt we wszystkich załamaniach i czamarkach twarzy a wycięty czubek pozwala nawet na precyzyjną punktową aplikację.Włosie syntetyczne,dość sztywne ale za razem miękkie.Główka pędzla identyczna jak w przypadku standardowej wersji
-pędzel SS194 (F70) concealer.Mały syntetyczny pędzelek do korektora.Bardzo ładnie nakłada też kremowe cienie i bazy a także o dziwo szminki.Główka nie odbiega rozmiarem od pełnowymiarowej wersji.
-pędzel SS224 (E40) tapered blending.Duży,puszysty pędzelek do delikatnego blendowania cieni.Wersja podróżna jest mniejsza,krótsza i bardziej zwarta co powoduje,że cieniuje nieco bardziej zdecydowanie,można go też użyć do nakładania mocno napigmentowanych cieni w załamanie,do czego pełnowymiarowa wersja jest zbyt puchata i za duża.
-pędzel SS239 (E55) eye shading.Tradycyjny pędzelek do nakładania cieni na całą ruchomą powiekę.Wersja Sigmy należy do bardziej gęstych i puszystych.Rozmiar główki nie zmienia się wraz z miniaturyzacją
-pędzel SS 219 (E30) pencil.Bardzo precyzyjny pędzelek do zaznaczania zewnętrznego kącika,precyzyjnego nakładania kolorów w załamaniu,podkreślania dolnej i górnej linii rzęs.Jeden z moich ulubionych.Rozmiar główki taki sam jak w wersji normalnej
-pędzel E25 tapered blending (dodawany gratis do większości zakupów).Ma być to pędzel analogiczny do MACa 217.Jest to pędzel na pewno bardzo dobry,sprawdza się do nakładania koloru w załamanie powieki i blendowania a także aplikacji koloru na całą powiekę.Ideału jakim jest 217 jednak nie sięga,nie mniej jednak używam go często i uważam za na prawdę udany.
Uważam zakup tego zestawu za niezwykle dobrą inwestycję,polecam komu mogę i jeszcze nikt nie zgłaszał pretensji-wręcz przeciwnie.
Pędzle są bardzo dobrej jakości i zaprojektowane tak,że świetnie spełniają swoją funkcję.Zestaw poza tym,że jest poręczny i wygodny tak na co dzień jak i w podroży jest też nieznośnie wręcz uroczy :) (dla miłośniczek mniej słodkich klimatów dostępna jest także wersja czarna oraz podobne zestawy podróżne z innymi pędzlami w jeszcze szerszej gamie kolorystycznej).
Z obsługi klienta Sigma też jestem zadowolona,dobry kontakt maliowy a wszystkie dotychczasowe przesyłki przychodziły do mnie w czasie od 5 dni do maksimum tygodnia.
sobota, 26 lutego 2011
Który mam wybrać?: tusze do rzęs Maybelline Volum' Express
Dzisiaj mała "wojna" tuszów do rzęs :).
Nowy tusz to coś,co zawsze z wielką radością wypróbuję a szczególnie jeżeli wyszedł spod ręki Maybelline,mojego absolutnego faworyta w tej kategorii,zarówno ze średnio-niskiej jak i najwyższej półki cenowej(dobra wiadomość :),tusze które można naleźć w Sephorze czy Douglasie za ponad 100zł w większości przypadków nie mogą konkurować jakością,trwałością i efektem jaki dają na moich rzęsach produkty Maybelline ).Jakkolwiek nie brzmiałoby to jak rodzaj ukrytej reklamy,zapewniam że w mim przypadku to 100% prawda.Oczywiście jest to zdanie subiektywne,ale będę się go trzymać(chociażby dla zdrowia mojego portfela :D)
W dzisiejszym poście role główne zagrają najnowsze tusze z linii Volum' Express czyli żółty Collosal Volum' , fioletowy The Falsies i świeżutka,ciepła jeszcze nowość-koralowy One By One.Wszystkie z nich poza promocjami mają cenę w granicach 30zł w większości sieciowych drogerii i pojemność zbliżoną do 10ml.Wszystkie w kolorze czarnym,dwa pierwsze w wersji wodoodpornej oprócz One By One bo jako nowość wersji wodoodpornej się jeszcze nie doczekał...
No właśnie,tu konieczne jest małe wytłumaczenie.Odkąd zaczęłam w ogóle malować rzęsy omijałam tusze wodoodporne szerokim łukiem.Taki stan rzeczy trwał do grudnia kiedy to odkryłam połączenie,które zrewolucjonizowało wygląd moich rzęs a mianowicie duet tusz wodoodporny+zalotka.O wspaniałych właściwościach wersji wodoodpornych dowiedziałam się oczywiście z najwspanialszego źródła wiedzy wszelakiej ;) czyli Youtube'a.Wypróbowałam,przeprosiłam się też z zalotką którą porzuciłam ze względu na krótkotrwały efekt,połączenie okazało się strzałem w dziesiątkę.
Moje proste jak druty oklapnięte rzęsy zostają pięknie podkręcone przez cały dzień,oko jest otwarte,całość wygląda zupełnie inaczej.D bonus stanowi brak rozmazanego czy pokruszonego tuszu pod koniec dnia (mam niestety nieprzyjemność posiadania łzawiących niemalże w każdych warunkach oczu).Wszystkim posiadaczkom prostych i trudnych do podkręcenia rzęs zdecydowanie polecam wypróbowanie tego sposobu.
Zanim przejdę do sedna czyli do porównania podaję jeszcze garść informacji czyli mój profil jako recenzentki tuszy do rzęs ;)
Natura niestety nie obdarzyła mnie pięknymi firankami,mam cienkie,proste,rzadkie i dość jasne rzęsy.Są one owszem raczej dłuższe niż krótsze,ale bez tuszu praktycznie niezauważalne.Abyście w pełni mogły zaobserwować efekt before i after załączam zdjęcia moich nagich rzęs :D
Lubię tusze mocno pogrubiające,dające jak najwyraźniejszy i jak najmocniejszy efekt-podkreślenie rzęs to podstawa,szczególnie jeżeli wyjściowo nie dysponuje się najbardziej oszałamiającym materiałem.
Lubię zarówno silikonowe jak i klasyczne szczoteczki.Jak zdążyłam zauważyć jestem chyba jedną z nielicznych użytkowniczek tuszów,którym specjalnie nie przeszkadza sklejanie rzęs.Oczywiście,nie chciałabym z jedną sklejoną rzęsą ale drobne sklejanie nie wywołuje u mnie paniki.Może też dla tego,że jak widać na zdjęciach ,moje rzęsy naturalnie rosną w taki sposób że nachodzą na siebie i sklejania ciężko jest uniknąć.
Na pierwszy ogień idzie The Falsies, drugi w kolejności tusz w tej kolorowej linii.Posiada dość długą i wąską szczoteczkę wygiętą łyżeczkowato trochę na kształt tych,które znajdziemy u tuszy mających podkręcać rzęsy.Czy rzeczywiście tak to działa nie wiem,ale szczoteczka Falsies jest zdecydowanie udana.Jej wyprofilowanie ułatwia pokrycie rzęs na całej długości powieki i okazuje się zaskakująco wygodna w malowaniu dolnych rzęs.Szczoteczka tradycyjna o przeplatających się włoskach różnej długości.
Wygodnie aplikuje się na rzęsy,dobrze je pokrywa a konsystencja nie jest ani za rzadka ani grudkowata czy gęsta.Efekt jaki uzyskujemy to pięknie rozdzielone,podkręcone i wydłużone rzęsy.Pogrubia,ale nie dramatycznie.Ma najmniejsze tendencje do sklejania.
Jestem bardzo zadowolona z efektu ,ale oceńcie same:
Następny w kolejce jest żółty Colossal Volum' czyli pierwszy tusz z kolorowej serii.Odkąd pojawił się w drogeriach,jego niewodoodporna wersja stała się moim ulubieńcem,zawsze obecnym w kuferku.Zużyłam 4 buteleczki.Za wersją wodoodporną również przepadam,postaram się za jakiś czas zrobić porównanie pomiędzy tymi dwoma tuszami.
Acha,muszę zaznaczyć że egzemplarz użyty do porównani jest troszkę starszawy ;) i zaczyna wysychać stąd większa tendencja do sklejania rzęs(ale zaręczam,że w rzeczywistości kiedy nie jest to pokazane na zdjęciu w dużym zbliżeniu,obnażającym wszystkie niedoskonałości, nie jest to aż tak dramatycznie widoczne).
Szczoteczka Colossal należy do mojego ulubionego rodzaju, jest wielka,pękata i ma gęste włoski równej długości.Taka szczoteczka zazwyczaj zapowiada sukces.
Czas na najmłodsze dziecko Maybelline czyli One By One,który pojawił się w sklepach zaledwie kilka dni temu.Z zadowoleniem zauważyłam,że dostępny jest też kolor brązowy i szary,dobra wiadomość dla miłośniczek tuszów w alternatywnych kolorach.
Niewodoodrponość stawia One By One automatycznie w nieco gorszej pozycji,ale zobaczcie same.
Szczoteczka w tym wypadku jest silikonowa,dość duża i pękata.Najeżona malutkimi,krótkimi włoskami co zapowiada tusz dobrze rozdzielający i rozczesujący nawet najkrótsze rzęsy.
Tusz jest najbardziej rzadki,co jest z resztą dość zrozumiałe,tusze o niewodoodpornej formule zazwyczaj są nieco rzadsze.taka konsystencja powoduje,że moje cienkie rzęsy opadają niestety i efekt działania zalotki zostaje w mniejszym lub większym stopniu welowany.Tusz zdecydowanie jednak ma potencjał.Bardzo ładnie rozdziela i rozczesuje rzęsy,wydłuża i pogrubia-słowem pełen serwis.Prognozuję oszałamiający efekt w przypadku wersji wodoodpornej na którą z niecierpliwością czekam i na pewno zrecenzuję,jak tylko się pojawi.
Podsumowując: kolorowe tusze z linii Volum' Express są moimi absolutnie ulubionymi.Jeżeli szukasz tuszu który podkręca,wydłuża może spodobać Ci się efekt jaki daje The Falsies.Jeżeli wolisz bardziej dramatyczny efekt i znaczące pogrubienie wybierz Colossal Volum'.Jeżeli jesteś fanką silikonowych szczoteczek,masz raczej krótkie rzęsy i szukasz tuszu,który ładnie je rozdzieli i zintensyfikuje powinnaś polubić One by One.
Ja osobiście lubię wszystkie trzy,ale gdybym miała pozostać przy jednym prawdopodobnie wybrałabym Colossal.
A który jest waszym ulubionym?Jakie macie doświadczenia z tuszami Maybelline?
piątek, 25 lutego 2011
Nails of the day:OPI My Private Jet
Witajcie w pierwszym poście :)!
Na dobry początek coś,co kocham chyba najbardziej czyli lakier do paznokci.Dzisiejszy NOTD to słynny OPI My Private Jet.Pożyczony od mojej mamy,robię już kolejne podejście do tego koloru.Kolor piękny,grafitowo-czarna baza z domieszką brązu a w niej miliony malutkich holograficznych drobinek błyszczących niczym rozgwieżdżone niebo.Efekt jest zabójczy!
Niestety jest w nim coś takiego,że chyba nie do końca do mnie pasuje.Może to delikatny brązowo-śliwkowy pobłysk?Nie czuję się zbyt dobrze w ciepłych brązach.
Aplikacja jak marzenie,już po pierwszej warstwie ładnie kryje a dwie dają efekt iście idealny.Zdecydowanie polecam użycie lakieru nawierzchniowego,podkreśla piękno i głębię tego koloru.
A co Ty o nim myślicie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)