poniedziałek, 31 października 2011

NOTD: Korres 14 Pomegranate






Pamiątka z Rodos :).Czy macie takie kolory lakierów,w których zawsze czujecie się dobrze i macie wrażenie,że do wszystkiego pasują?Dla mnie będą to korale i takie właśnie arbuzowe,soczyste odcienie różu.
Sam lakier jest świetny i wszystkim,które mają okazję polecam lakiery Korres.Jest bardzo błyszczący,dobrze kryje,szybko schnie i ma wygodny pędzelek.Przepadam za tym kolorem i używam bardzo często!

niedziela, 30 października 2011

NOTD: China Glaze Classic Camel













Złoty wielbłądzi beż ze złotymi drobinkami(drobinki tego samego rodzaju co Trendsetter,generlanie te kolory są identyczne pod względem formuły i wykończenia).Ciekawa alternatywa dla zwykłych cielistości,drobna dawka przykurzonej szarości sprawia że Classic Camel jest ciekawym ale przy tym nadal neutralnym i "stosownym" lakierem.

Wybaczcie proszę odpryśnięcia,zdjęcia były robione po kilku dniach noszenia.

sobota, 29 października 2011

Ulubieńcy października



Wraz z końcem pażdziernika,przyszła pora na ulubieńców miesiąca.Nie wiem jakim cudem październik już zdążył się skończyć,ale muszę po prostu przyjąć do wiadomości,że ostatnio czas leci niesamowicie szybko.Zanim ta wypowiedź przerodzi się w sentymentalny wywód,przejdę do rzeczy :).

W tym miesiącu zdjęłam moja przedłużane rzęsiska i wróciłam do malowania oczu zarówno cieniami,jak i tuszem.Muszę powiedzieć,że ten powrót był swojego rodzaju ulgą.Choć poranne przygotowania do wyjścia zajmują teraz nieco dłużej to wreszcie mogę wcielić w życie kombinacje kolorystyczne o których myślałam całe wakacje.Malowanie oczu to na prawdę ogromna frajda!
Oprócz wymienionych niżej ulubieńców używałam codziennie mojego ukochanego różu MAC Warm Soul i roll-ona Garnier z poprzedniego miesiąca.


-Too Faced Natural Eye Palette.To bez wątpienia najlepsza paletka,jaka wpadła w moje ręce.Cienie są świetnej jakości,kolory przepiękny i uniwersalne.Pieśń pochwalną na jej cześć pisałam już tu.
Ulubionym połączeniem w październiku był Silk Teddy na całą powiekę,Push-up na zewnętrzną połowę powieki i Cocoa puff w załamaniu w komplecie z Heaven pod łukiem brwiowym.Taki makijaż nosiłam prawie przez cały miesiąc bez przerwy,udało mi się nawet zobaczyć denko w jednym z kolorów a kilka innych również zbliża się do tego stanu.

-Essie French Affair to bardzo ładne połączenie pudrowego różu z pastelowym fioletem.

-Yves Rocher Les Plaisirs Nature mleczko waniliowe.KWC.To już pewnie moja setna butelka ( ;) ).

-Versace Crystal Noir EDT.Wymarzony jesienno-zimowy zapach,hipnotyzujące gerdenie.Jeżeli lubicie zapach białych kwiatów,polecam przetestować.Niestety kilka dni temu skończyłam go dokumentnie(dramatyczna informacja zza kulis tworzenia posta jest taka,że musiałam zanurkować do śmietnika ponieważ nieopatrznie wyrzuciłam butelkę a trzeba było uwiecznić ją na zdjęciu :) ).
Przewiduję,że zapachowymi ulubieńcami października będą Gucci Rush i Gucci Flora,ale przekonamy się za miesiąc.Gdyby nie to,że Crystal Noir już mi się skończyło pewnie nadal używałabym ich maniakalnie przez całą jesień i zimę.

-Yves Rocher Hydra Specific Żel-krem nawilżający na dzień.Zdecydowanie nie ma nic wspólnego z żelem,jest bardzo dobry.Zasługuje na oddzielną recenzję.

-Maybelline Volum' Express One By One wodoodporny.Bardzo dobry,cieszę się że wreszcie można go kupić w wersji wodoodpornej.

-Make Up For Ever Full Cover nr 6.Mój nowy korektor,na razie powiem tylko że jest to najlepszy korektor jaki miałam.Więcej w oddzielnym poście.

-Sigma F40.Używałam go do bronzera,ale ostatnio z powodu braku F05(pożyczyłam go komuś do przetestowania) służył też o nakładania różu i sprawdził się idealnie.

-MAC Paint Pot Bare Study.Ulubiona baza pod wszystkie cienie.

-Meow Cosmetics Equilibrium Balancing Powder.Mam go od dość dawna i postanowiłam wreszcie zużyć.Nie jest to żadna rewelacja,ale daje ładne wykończenie i służy mi jako primer i finisher.
Drogie użytkowniczki minerałów,jaki jest wasz ulubiony primer i finisher?Muszę coś kupić bo Equilibrium mam tylko na 3-4 użycia jeszcze.



Jakie są wasze ulubione kosmetyki października?

Instituto Ganassini Bioclin Acnelia czyli nowe testy in progress :)



Już niedługo w Kosmetycznym Kuferku Burn recenzje produktów Instituto Ganassini z przeciwtrądzikowej linii Bioclin Acnelia.Do testów otrzymałam próbki żelu oczyszczającego,emulsji do cery trądzikowej oraz kuracji przeciwtrądzikowej.

czwartek, 27 października 2011

NOTD: OPI Meet me on the Star Ferry





Piękny złoto-śliwkowo-fioletowo-brązowy lakier pełen połyskujących mikroskopijnych drobinek.Dobrze kryje i świetnie aplikuje.Niestety nie należy do najbardziej fotogenicznych,ale musicie  uwierzyć mi na słowo-na żywo prezentuje się pięknie :)

wtorek, 25 października 2011

Burn testuje: Vichy Normaderm płyn micelarny



Do tej pory nie miałam wiele do czynienia z płynami micelarnymi.Testowałam słynną "różową" Biodermę która oczyszczała skórę jak marzenie,ale kompletnie nie radziła sobie z wodoodpornym tuszem(pomimo zapewnień producenta).Używałam też płynu Ziaja Sopot,który to nie nadawał się zupełnie do niczego.
Płyn micelarny Normaderm to nowość w tej serii,korzystając więc z promocji w Superpharmie(niecałe 36zł za wygodną butelkę 400ml z pompką) postanowiłam przetestować.
Płyn jest przeznaczony dla posiadaczek wrażliwej skóry ze skłonnością do niedoskonałości,czyli ja z moją kapryśną skórą do tego opisu jak najbardziej pasuję.
Ma usuwać makijaż i zanieczyszczenia a także łagodzić podrażnienia.
Płynu używam raz dziennie,wieczorem zamiast toniku czyli bezpośrednio przed nałożeniem kremu a po umyciu twarzy żelem.Kiedy jeszcze miałam przedłużane rzęsy, z powodzeniem używałam go do demakijażu oczu bo jest bardzo łagodny i świetnie radzi sobie z cieniem czy nawet wodoodporną kredką.Tuszu do rzęs jednak nie usuwa,ale nie szkodzi-tym razem chciałam płynu który usunie z twarzy resztki makijażu.Czy usuwa?Zdecydowanie!
Przy takiej samej ilości podkładu i innym specyfików na twarzy i po umyciu takim samym żelem po przemyciu twarzy tonikiem wacik jest czysty a przy użyciu płynu Normaderm na waciku zostaje jeszcze sporo zanieczyszczeń.Wnioskuję więc,że zmywa z twarzy zanieczyszczenia,które tonik by pozostawił.Aż strach pomyśleć,że skóra która wydaje się być czysta po użyciu toniku i żelu czy nawet samego żelu,jest w rzeczywistości wciąż zanieczyszczona resztkami makijażu.
Płyn przyjemnie odświeża i mam wrażenie,że rzeczywiście pomaga szybciej goić się podrażnieniom i zaczerwienionym niespodziankom(pewnie ze względu na zawartość cynku który jest nieoceniony w tej kwestii)

Dokładne oczyszczenie,jakie daje płyn micelarny Normaderm zdecydowanie mnie przekonuje.Dodatkowo produkt używany raz dziennie jest wydajny dzięki czemu cena jest do przełknięcia.Nie wiem czy to mój Płyn Idealny,ale zdecydowanie warto dać mu szansę ze względu na jego skuteczność i łagodność.



niedziela, 16 października 2011

Swatch me baby: Chanel Ombre Essentielle 90 Fauve




Szary?Taupe?Brązowy?Fioletowy?Chyba musicie zdecydować same,bo ja nie mam pojęcia jak zaklasyfikować Chanel Fauve.Teń cień jest pięknym połączeniem wszystkich tych kolorów i który z nich będzie wiodący zależy nie tylko od oświetlenia,ale i od karnacji i koloru oczu osoby go noszącej.Na mnie jest pięknie fioletowy,niejednoznaczny i intrygujący,szarości na szczęście nie widzę zbyt dużo.Wykończenie błyszczące,ale nie metaliczne jak w przypadku chociażby macowkiego Veluxe Pearl.Fauve skrzy się milionem maleńkich,niebrokatowych drobinek.Jak kiedyś wspominałam,to cienie MAC są moim numerem jeden i innych nie kupuję,ale dla Fauve zrobiłam wyjątek i nie żałuję.





Podobno to kuzyn Shale i lepsza wersja Satin Taupe,ale ja myślę sobie że to zupełnie inny kolor-z resztą oceńcie same,poniżej porównanie.
Fauve przypomina trochę lakier Chanel Paradoxal (lub jego dupe Barry M Dusky Mauve,który mam przyjemność posiadać).Jest taką idealną mieszanką brązu,fioletu i szarości.Nałożony na całą powiekę w zestawieniu z ciepłym brązem w załamaniu (np. MAC Swiss Chocolate) wypada świetnie.Równie dobrze sprawdza się w połączeniu z delikatnym kolorem na powiece,kiedy zastosujemy Fauve do przyciemnienia załamania lub zewnętrznego kącika oka.






Większej ilości cieni Chanel definitywnie nie planuję (za bardzo kocham MACzki,którę mogę kupić już za 49zł w opozycji do szanelowego mono za nieco przerażające 120zł) ale Fauve jest absolutnie zachwycającym odcieniem i nie sposób mu się oprzeć.Szczególnie,jeżeli lubicie niejednoznaczne kolory.

sobota, 15 października 2011

Moje youtubowe TOP 10




Idąc za przykładem Em,postanowiłam podzielić się z wami listą moich ulubionych youtubowiczek.
Świat urodowo-modowych filmików wciągnął mnie na dobre dwa lata temu i od tego czasu nie wyobrażam sobie tygodnia(a czasem nawet i dnia :),w zależności od tego ile mam wolnego czasu) bez obejrzenia nowych filmików autorstwa moich ulubionych dziewczyn.
Dzięki nim nie tylko dowiaduję się na prawdę przydatnych rzeczy ale i zaspokajam ciekawość (sama nie wiem,zdrową czy nie) dotyczącą życia ludzi w innych zakątkach świata.Dodatkowo mogę usprawiedliwiać się,że przesiadywanie na YT to jakże przydatny kontakt z żywym językiem.Po prostu same korzyści :).

Subskrybuję sporą ilość kanałów,ale poniższa lista to moje(subiektywne,a jakże)tych zestawienie  zdecydowanie wartych uwagi.Kolejność nieprzypadkowa,przynajmniej w czołówce.


1. Samantha czyli saaammage.Była pierwszą osobą,którą zasubskrybowałam.Na jej kanał trafiłam przypadkiem,szukając jakichś filmików o tematyce lakierowej.Dziewczyna jest bardzo rzeczowa,robi świetne i zwięzłe tutoriale i z jakieś bliżej niesprecyzowanej przyczyny odczuwam do niej wielką sympatię i z niecierpliwością oczekuję na nowe filmiki.


2.michelle1218.Moje ulubione haule i recenzje.Michelle to bardzo inteligentna dziewczyna,słucham jej z ogromną przyjemnością.



3.NikkiPhillippi.Nikki jest po prostu genialna i bardzo,ale to bardzo zabawna.Lubię oglądać wszystkei jej kanały.



4.pinksofoxy.Christine robi wspaniałe tutoriale i jest na prawdę mądrym,dobrym człowiekiem.Zawsze odpowiada na komentarze.



5.akaydoll.Kayla to wulkan energii,oglądanie jej filmików to czysta przyjemność.


6.emilynoel83.Emily jest dziennikarką i to widać.Jej recenzje są bezkonkurencyjne.


7.amarixe.Bardzo lubię oglądać jej makijaże i haule.


8.missglamorazzi.Ingrid jest tak urocza,że po prostu nie da się jej nie lubić.Zawsze czekam na jej ulubieńców miesiąca.

9.FleurDeForce.Odkryłam ją oglądając filmiki Ingrid.Fleur jest piękną i mądrą dziewczyną,której bardzo przyjemnie się słucha.Zazwyczaj jestem wielką fanką ubrań,które kupuje :)


10.Beautycrush.Bardzo oryginalna dziewczyna o oryginalnym stylu.








Jacy są wasi ulubieńcy?Czy znaleźli się na tej liście?




NOTD: China Glaze Hey Sailor!





Czerwień idealna.Ciepła,żywa,soczysta i bardzo wyrazista.Przypomina m trochę Rimmel Riviera Red,wydaje się być jednak jego bardziej intensywną,bardziej kryjącą i nieco mniej pomarańczową(a bardziej wiśniową) wersją.China Glaze ma też bardziej klasyczne,kremowe wykończenie w przeciwieństwie do nieco żelkowego Riviera Red.
Postanowiłam więc porzucić mojego ukochanego Rimmela,bo ostatnie dwie buteleczki jakie miałam bardzo szybko zgęstniały.

Jakie są wasze ulubione czerwone lakiery?


wtorek, 11 października 2011

Burn testuje: Joko cienie do powiek Universe




Jak pamiętacie,jakiś czas temu miałam przyjemność przetestować cienie Joko Universe.Wybrałam kolory  314 (cień podwójny, śliwkowo-brązowy w duecie ze złocistą brzoskwnią) oraz 310 (róż opalizujący na złoto).Jak wypadły testy,co myślę o cieniach Joko?Czytajcie dalej.



Joko Universe to cienie w bardzo lubianej przeze mnie formie,czyli w formie wypiekanej.Sporej wielkości plastikowe opakowanie zawiera dość dużą ilość produktu który dzięki procesowi wypiekania jest bardzo wydajny.Cienie mogą być stosowane zarówno na sucho,jak i na mokro.Producent obiecuje,że makijaż wykonany cieniami Universe będzie trwały i wyrazisty.
Samo opakowanie niezbyt przypadło mi do gustu,wygląda estetycznie,ale ciężko się otwiera i zajmuje bardzo dużo miejsca,co w moich oczach właściwie dyskwalifikuje te cienie jako kompanów podróży.Przechowywanie większej ilości także w domu może być nieco kłopotliwe.
Cienie kosztują około 20-25 zł z sztukę.








Kolor 310 mono na pierwszy rzut oka wygląda bardziej jak róż do policzków.Po nałożeniu na powieki okazuje się jednak,że ten ciepły róż ze złotym efektem duochrome bardzo dobrze radzi sobie w roli cienia i nie wywołuje efektu zmęczonych,czy zaczerwienionych powiek.
Konsystencja jest miękka,gładka i przyjemna w aplikacji a pigmentacja na prawdę bardzo dobra.Cień ze względu na swoją miękką konsystencję trochę się osypuje,ale nie jest to znaczący problem.
Nie mam zarzutów,cień jest nie tylko ładny,ale i łatwy w "obsłudze".Dodatkowo można go używać do podkreślania kości policzkowych.







Duo nr 314 zapowiadało się na prawdę świetnie.Połyskliwa brzoskwinia ze złoto-łososiowymi refleksami oraz ciemny,śliwkowy fiolet wpadający w brąz to na prawdę piękne połączenie.Niestety te konkretne kolory wypadają jakościowo dużo gorzej niż cień pojedynczy 310.
Są bardziej suche i twarde,trudniej nabrać je na pędzelek.Na powiece delikatnie mówiąc nie zachwycają pigmentacją,nawet zastosowane na bazę.O tyle,o ile brzoskwinia jest na oku po kilkukrotnym nałożeniu widoczna,tak śliwka zdecydowanie ginie.
Szkoda bo kolory są przepiękne.Swatche zrobione po kilkukrotnym potarciu palcami o produkt.Jak widzicie,ciemniejszy odcień nadal jest mocno transparentny.



Podsumowując,cienie które otrzymałam są bardzo nierówne i przed zakupem polecałabym przetestować je na własnej skórze(chociażby na ręce).310 to na prawdę udana propozycja,ale 314 zdecydowanie nie kupiłabym ponownie.
Wykończenie jest metaliczne,połyskujące ale produkt nie zawiera większych drobinek.
20 parę złotych to atrakcyjna cena za dobry i wydajny cień o bardzo dobrej pigmentacji ale jednocześnie za wysoka za cień z którym przy każdej aplikacji będzie trzeba wojować.Nie wiem niestety,czy duo 314 to jednorazowa wpadka czy wręcz przeciwnie i to 310 stanowi jedną jedyną perełkę wśród cieni Universe.


Znacie cienie Joko Uniwerse?Co o nich myślicie?

poniedziałek, 10 października 2011

Przegląd nowości: Pędzle Sigma Sigmax Synthetic



Mogę śmiało powiedzieć,że pędzle Sigma zmieniły moje życie(no dobrze,może tylko jego część związaną z makijażem,ale za to część mi bardzo drogą :) ).Większość z mojej kolekcji pędzelków to produkty tej właśnie firmy,nie umiem już pomalować bez oczu czy nałożyć różu.Cenię je za świetną jakość i przystępną cenę oraz stosunkowo łatwą dostępność(pomimo,że Sigma wysyła swoje produkty ze stanów to paczuszki docierają błyskawicznie a wysyłka jest dość rozsądnie wyceniona).

Linia Sigmax to pędzle wykonane z syntetycznego,gęstego i niezwykle miękkiego włosia.Do tej pory do dyspozycji miałyśmy 3 pędzle Sigmax,klasyczny kabuki F82,kabuki flat top F80(który jakiś czas temu był do wygrania na moim blogu) oraz kabuki o ściętej główce F84.
Do rodziny dołączyły właśnie nowe dzieciaki czyli cztery małe i jeden duży pędzel kabuki.Mamy więc do wyboru każdy z tych pędzli w wersji standardowej i małej,do robót bardziej precyzyjnych :)
Wszystkie pędzle Sigmax są wprost stworzone do nakładania produktów płynnych,kremowych a także pudrów.Ich gęste włosie równomiernie rozprowadza kosmetyki nie absorbując ich przy tym.





F86 to trójkątny,zaostrzony ku końcowi pędzel kabuki.Świetny do rozświetlania i konturowania twarzy.


P80 to miniaturka pędzla flat top.Sprawdzi się przy precyzyjnym nakładaniu korektora i pudru na miejsca wymagające odrobinę więcej uwagi takie jak niespodzianki czy punktowe przebarwienia.Pozwala na uzyskanie maksymalnego krycia.



P82 jest pędzlem o okrągłej główce,która przyjdzie nam z pomocą przy nakładaniu produktów w okolice nosa i oczu.Można powiedzieć,że naśladuje sposób z jakim nakładamy kosmetyki za pomocą palców i pozwala na wygodne nałożenie np. bazy pod cienie czy korektora.


P84 dzięki ściętemu włosiu przyda się fankom modelowania i konturowania twarzy.Ułatwi nałożenie bronzera na skrzydełka nosa a tym samym jego wysmuklenie.Zapowiada się też na wygodne narzędzie do nakładania rozświetlacza pod łuk brwiowy.






P86 dzięki precyzyjnie zaostrzonemu końcowi pomorze przy precyzyjnym nakładaniu rozświetlacza i cieni.



Pędzle dostępne są pojedynczo (16$ za duży i 14$ za mniejszą wersję) oraz w zestawach (zestaw małych za 49$,dużych za 59$ oraz wszystkie razem za 99$).



Mnie śnić się będzie po nocach P86,P80,P82 oraz F86.Które z pędzelków spodobały wam się najbardziej?




Ps.Wraz z kodem MAX2011 do końca października dowolne produkty Sigma 10% taniej :).

niedziela, 9 października 2011

NOTD: OPI Ginger Bells




Co prawda to lakier z bożonarodzeniowej kolekcji OPI,ale dla mnie ten kolor po prostu krzyczy JESIEŃ!To ciekawe połączenie karmelowego brązu i pomarańczu z minimalną dozą czerwieni przywidzi na myśl dynie,spadające liście i wszystkie inne jesienne przyjemności.Wygląda zaskakująco elegancko i ładnie zestawiony z odpowiednimi ubraniami.Jednym słowem świetnie wpisuje się w jesienny nastrój.
Ma świetną konsystencję i dobrze kryje.
W rzeczywistości jest odrobinę ciemniejszy,najlepiej oddaje to ostatnie zdjęcie.Absolutnie uwielbiam jesienne kolory i jesień wogóle(tym bardziej,że coraz bardziej zbliża się moja ukochana zima :) )


PS.Ostatnio zdjęcia w postach są nieco większe.Wolicie je w takim formacie czy wręcz przeciwnie i powinnam powrócić do wcześniejszych ustawień?

czwartek, 6 października 2011

Jak mieszkają twoje kosmetyki-AKTUALIZACJA



Jakiś czas temu,w związku z tagiem "Jak mieszkają twoje kosmetyki" pokazywałam wam metodę przechowywania moich skarbów,jaką do tego czasu opracowała.
Jakieś trzy tygodnie temu udało mi się wreszcie kupić im nowe mieszkanko i część mojej kolekcji przeprowadziło się do drewnianej szafeczki nazwanej przez sprzedawcę na Allegro "Kontenerkiem Simonem" :).Jest to ni mniej ni więcej a malutka (60x40x35cm) drewniana szafka pomalowana białą farbą o transparentnym wykończeniu(efekt podobny do ikeowskiej bejcy).Niby banalnie zwyczajna rzecz,ale znalezienie jej zajęło mi ponad rok.
Szukałam czegoś co będzie miało kompaktowe rozmiary bo nie mam ani odrobiny miejsca aby sprawić sobie toaletkę z prawdziwego zdarzenia.Chciałam aby miało sporo szuflad,ale płytkich i żeby wyglądało w miarę przyzwoicie.Do tego wszystkiego,żeby nie kosztowało więcej niż 150-200zł.
Kiedy znalazłam ten oto kontenerek byłam przeszczęśliwa,zamówiłam i niedługo potem siedziałam już nad pudłem pełnym drewnianych części uzbrojona w śrubokręt :).Po 2 godzinach i kilku nieudanych próbach przykręcenia dołączonych do zestawu kółeczek(ostatecznie okazało się,że i tak nie są one potrzebne do szczęścia) szafeczka była złożona i gotowa do zasiedlenia.
Wymiary każdej z 6 szufladek są idealne do przechowywania makijażu i innych kosmetyków.Stopniowo dokupuję plastikowe koszyczki,które mają jeszcze lepiej zorganizować ich wnętrze.Tak ta organizacja wygląda w stanie obecnym,jeszcze nie do końca dopracowana,ale bardzo mnie cieszy.Makijaż zajmuje pierwsze trzy szufladki(byłam zaskoczona,że nie jest tego wcale aż tak dużo jakby się wydawało),resztę podzieliłam między produkty do włosów i różne zapasy.


Pierwsza szufladka zawiera palety cieni do powiek i cienie pojedyncze(w oszałamiającej liczbie jeden :D ) oraz produkty kremowe w słoiczkach czyli bazy,eyelinery i cienie w kremie a także moje dwa pigmenty MAC.To moja ulubiona szuflada!



Następnie mamy wszystkie produkty do twarzy.Korektory,pudry,podkłady,brązery,róże i rozświetlacze.


Kolejna szuflada to tusze do rzęs,eyelinery i wszystkie produkty w formie kredek.



W czwartej szufladzie mieszkają produkty do włosów.


W piątej przechowuję sztuczne rzęsy,zapasowe pędzle i aplikatory,zalotki do rzęs inne przydatne drobiazgi.


Ostatnia szuflada to taka czarna dziura,w której wnętrzu lądują rzeczy co do których nie mam pomysłu gdzie mają leżeć bądź nie mieszczą się w pozostałych szufladach.W końcu w każdej szafce musi być choć jedna taka nieuporządkowana,chaotyczna szuflada,nieprawdaż :)?





Blat to idealne miejsce dla lusterka i pędzli.Trzymam na nim także Tangle Teezera,perfumy których aktualnie używam oraz ładujące się sprzęty bo bardzo blisko znajduje się gniazdko.

Szafeczko-komódka stoi zaraz przy biurku,przy którym się maluję więc wystarczy tylko sięgnąć ręką aby wyciągnąć potrzebną rzecz.Nie muszę już taszczyć mojego kuferka za każdym razem,kiedy chcę czegoś użyć lub jaką część mojej kolekcji pokontemplować (tak na marginesie,powiedzcie proszę że wy też przeglądacie swoje kosmetyki ot tak dla przyjemności,nie tylko wtedy kiedy zamierzacie ich użyć...).Jestem bardzo zadowolona z tej zmiany bo wreszcie mam namiastkę toaletki :)

Reszta moich kosmetycznych zbiorów nadal mieszka tak,jak to opisywałam w poprzednim poście(któraś z was pytała mnie,gdzie kupiłam plastikowe szafeczki-otóż pochodzą one z Tesco,ale z tego co mi się wydaje można je kupić w większości marketów).

Ps.Jeżeli w którejś z szuflad wypatrzyłyście coś,czego jeszcze nie opisałam a chciałybyście o tym przeczytać koniecznie dajcie znać :)!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...