poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Yankee Candle Strawberry Buttercream



Ostatni dzień kwietnia.Miałam dzisiejszy post poświęcić ulubieńcom miesiąca,ale to będzie jutro.Dzisiaj napiszę o świeczce,która sprawiła mi bardzo przyjemną niespodziankę w tym miesiącu.

W pierwszym poście dotyczącym mojej obsesji Yankee Candle wspominałam o wosku truskawkowo-śmietankowym.Był to jeden z tych zapachów,który nie zrobił na mnie większego wrażenia.Słodki,nijaki i bez fajerwerków.Ani truskawek ani prawdziwej śmietanki.
Kiedy dostałam mały słoiczek Strawberry nie robiłam sobie większych nadziei co potencjalnego zapachowego zachwytu ;).Słoiczek jest jednak uroczy więc od razu zapaliłam.
Szybko okazało się,że wosk a świeczki to zupełnie odrębna sprawa w tym przypadku.
Intensywny zapach wypełnił pokój już po chwili.Do tej pory taka sztuka udała się tylko woskom i większym świeczkom.Miałam słoiki maluszki min. Country Lemoniade i Christmas Eve,nie pachniały nawet w połowie tak intensywnie jak Strawberry Buttercream!
Dodatkowo sam zapach jest dużo bardziej udany niż w woskowej formie.Pachnie słodko,śmietankowo z domieszką truskawki.Zupełnie jak cukierki Alpenliebe :).Mniam!
Paliłam świeczuszkę praktycznie cały miesiąc,z ogromną przyjemnością.Fajna alternatywa na lato i wiosnę,dla tych z was które lubią słodkie zapachy.

Zapachy Yankee Candle dostępne są w sklepie Candleroom.

sobota, 28 kwietnia 2012

Zoya Dove + zakupy kosmetyczne




Podobają mi się bardzo szare lakiery ale to dla mnie dość trudny kolor.Większość z nich powoduje,że mam trupio sine ręce i po prostu źle wyglądam.Zoya Dove to delikatna,łagodna szarość z domieszką beżu.Jeżeli chodzi o odcienie szarości,okazała się strzałem w 10!
Bardzo dobrze się nakłada,ładnie kryje.Lubię Zoyę,ten lakier nie jest wyjątkiem.Na palcu serdecznym Essie a Cut Above,Podoba mi się,jak różowo-miedziany heksagonalny brokat komponuje się z Dove.

Lakiery Zoya możecie kupić w internetowym sklepie Camelleo oraz w ich wrocławskich oddziałach stacjonarnych.

Jak wam się podoba?


Zrobiłam też w ciągu ostatnich dni zakupy kosmetyczne.Uzupełnienie zapasów i parę nowości poleconych mi przez koleżankę (Asiu :* )




1.Eveline Advance Volumiere.Odżywka-baza pod tusz do rzęs.Wydłuża dzięki białym włókienkom.Aktualnie w promocji  za 9,90zł we wrocławskim Feniksie (na parterze :))

2.Preparat do skórek Eveline.Użyłam wczoraj po raz pierwszy,wrażenia jak najbardziej pozytywne.

3.Tusz Rimmel Sacndaleyes wodoodporny.Wreszcie wodoodporna wersja tego tuszu doczekała się premairy.

4.Eveline Big Volume Lash wodoodporny.Zbiera dobre recenzje na KWC.

5.Lakiery Rimmel Sky High z nowej kolekcji 60sec,słynny Max Factor Fantasy Fire oraz Miss Sporty w pięknym kobaltowym odcieniu.

6.Krem-żel  Eveline Biohialuronic 4D.Zachęcił mnie kwas hialuronowy wysoko w składzie oraz wyciąg z drożdży,bratka i olejek arganowy.Użyłam go dopiero 3 razy ale zapowiada się bardzo fajnie.

7.Kolenja butelka mojego ulubionego płynu do demakijażu.Muszę poświęcić mu oddzielny post.

8.Po zużyciu suchego szamponu Isana wróciłam do Swiss o Par Frotte.Czy chciałybyście przeczytać post poświęcony porównaniu tych dwóch produktów?




czwartek, 26 kwietnia 2012

Syoss Smooth Relax Wygładzająca maseczka do włosów


Nigdy wcześniej nie kupiłam żadnego produktu Sayoss.Z jakiegoś powodu wydawało mi się,że są nieciekawe i nieskuteczne.Nie pytajcie dla czego,nie wiem.Zazwyczaj staram się nie uprzedzać do kosmetyków bo perełki można spotkać wszędzie.
W końcu jednak skuszona promocją (maska kosztowała niecałe 10zł za 200ml,cena regularna to jeżeli mnie pamięć nie myli około 16zł) i brakiem innych alternatyw kupiłam.
Maska jest przeznaczona do włosów suchych i trudnych do ułożenia.Ma wygładzać i pomagać w prostowania.Producent zaleca trzymanie jej na włosach minutę,jest to więc zabieg dość ekspresowy(co lubię,włosy myję rano i zazwyczaj nie mam czasu na długie zabiegi).


Maska ma przyjemną,gęstą konsystencję.Łatwo się aplikuje i nie spływa (alleluja,wolę odżywiać włosy a nie plecy ;) ).Bardzo przyjemnie pachnie,delikatnie w nieokreślony sposób.Sayoss ma być rzekomo marką która daje poczucie,że tu oto w domowym zaciszu możemy cieszyć się kosmetykami profesjonalnej jakości w przystępnej cenie.Zapach rzeczywiście przypomina trochę kosmetyki salonowe i zdecydowanie uprzyjemnia stosowanie.
Po zmyciu włosy są na miękkie i śliskie.Efekt ten utrzymuje się po wysuszeniu,kudełki ładnie się układają,są bardziej proste i błyszczące.Odżywienie jest wyraźne,chociaż nie jest to kosmetyk obciążający włosy.Myślę,że spokojnie mogą go używać te z was,które mają włosy tłuste czy też cienkie.Nakładana z umiarem maska powinna się sprawdzić.

Okazuje się więc,że nie taki Syoss straszny jak go sobie namalowałam w głowie :).Maska nie tylko jest skuteczna i przyjemna w używaniu ale też tania.Skład również należy do fajniejszych,dość wysoko hydrolizowana keratyna i olej z pestek moreli.

Zdecydowanie polecam,to dobre doświadczenie zachęciło mnie do poeksperymentowania z innymi produktami Syoss.

Ocena: 5


Znacie tą maskę?Co myślicie o produktach Syoss?Możecie któreś polecić?

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Odpowiedzi na pytania cz I :)

Dziewczyny,nawet nie wiecie jaką frajdę sprawiły mi wasze pytania!Świetnie się bawiłam czytając je a potem odpowiadając,pozwoliły mi też uzmysłowić sobie,że są kwestie nad którymi nigdy się nie zastanawiałam.


Ponieważ pytań było sporo,podzieliłam je na części (z grubsza tematycznie,ale czasem ciężko sklasyfikować dane pytanie).Dzisiaj część pierwsza,pytania bardziej osobiste.Niedługo te związane z blogiem i kosmetyczną częścią mnie ;)

Studiujesz czy pracujesz?
Studiuję,jestem na 4 roku.


Co robisz i kim jesteś w życiu codziennym?Czym się zajmujeszcz zawodowo? 
Jestem biologiem a dokładniej mikrobiologiem :).Może was zdziwię bo nikt się tego nie spodziewa po dziewczynie z kosmetycznymi zainteresowaniami,ale najbardziej interesują mnie pasożyty.Moja praca magisterska dotyczy przywr.Przepadam za bezkręgowcami,te małe i wyspecjalizowane cuda natury nie przestają mnie zadziwiać.
Jestem Dziewczyną Od Robaków :D.


Co oprócz kosmetyków jest Twoją pasją, hobby, zainteresowaniem?
Moją największą miłością jest biologia.Większą nawet niż moja kosmetyczna przygoda.Odczuwam wielką dumę,że mogę zajmować się tak piękną i ciekawą dziedziną.
Bardzo interesują mnie też choroby,psychologiczne i socjologiczne aspekty funkcjonowania człowieka.Fascynuje mnie też...kosmos :)Gdybym tylko miała umysł,który byłby w stanie ogarnąć te wszystkie astronomiczne kwestie.


Co chcesz później robić po studiach? Coś w kierunku biologi? Czy zupełnie co innego?
Chciałabym iść na studia doktoranckie.Nie uśmiecha mi się rozstawanie się z biologią.


Jak widzisz siebie i swoje życie za 5 lat, czy widzisz tam jeszcze miejsce dla bloga? 
Kurczaki,bardzo trudne pytanie.Nie wiem.5 lat to szmat czasu.Mam nadzieję,że blog to nie przelotny romans a związek na dłużej.Jest świetną odskocznią od codzienności.


Jak byś miała wybrać kolor który oddaje ciebie w całości ?
Pastelowy koral 


O czym najczęściej śnisz, jaki był twój najdziwniejszy sen oraz który się spełnił ?
W większości przypadków śnię o podróżach,mniej lub bardziej szalonych.
Kiedyś przyśniła mi się osoba,którą znałam bardzo przelotnie.Rano spotkałam ją w autobusie (którym to autobusem nigdy ta osoba nie jeździ).


Jakie jest Twoje największe marzenie?a może już się spełniło?
Miałam całkiem sporo marzeń,które się spełniły.Chciałam studiować biologię,odwiedzić Finlandię i bardziej prozaicznie,kupić sobie torebkę z wysokiej półki.Udało się :)


Aktualnie marzę o odwiedzeniu USA (Hawaje!Wulkaniczne wyspy zawsze mnie intrygowały) i Australii.Chciałabym też odwiedzić największe oceanarium na świecie,na japońskiej wyspie Hokaido.


W twoim profilu wyczytałam, że jakbyś miała wyemigrować to najchętniej na północ, co nas łączy. Gdzie dokładnie chciałabyś mieszkać?
Marzą mi się Helsinki.Jak to mówią niektórzy,zostawiłam swoje serce w tym mieście.


Jakie masz plany na przyszłość?
Chciałabym pracować w zawodzie.Być może wyemigrować.


Gdybys mogla poprosic o cos złotą rybkę co by to było?:)
Oprócz oczywistych kwestii jak zdrowie dla siebie i bliskich,chciałabym robić w życiu to co lubię i nigdy nie martwić się o pieniądze.Nie chodzi o  bycie milionerem tylko o stabilną sytuację finansową,żebym mogła pozwolić sobie na normalne życie i przyjemności.


Jesteś szczęśliwa?

Jestem.2011 był najlepszym rokiem w moim życiu,ten też zapowiada się dobrze.Oczywiście nigdy nie jest idealnie,ale pierwszy raz mogę powiedzieć z czystym sumieniem że jestem szczęśliwa.


Jak ważny twoim zdaniem jest w dzisiejszych czasach wygląd? Większość ludzi zarzeka się, że najistotniejsze jest wnętrze człowieka, a nie to jak się wygląda.. Myślisz, że to szczere opinie, czy po prostu "poprawne politycznie"? 
Myślę,że często jest to poprawność polityczna.Nie zawsze i nie w każdej sytuacji ale wygląd jest ważny i wiele w życiu może ułatwić lub utrudnić.Chcemy tego czy nie,życie pod tym względem nie jest sprawiedliwe.Ładni i źli ludzie mają zazwyczaj dużo więcej szczęścia,żyje im się łatwiej niż tym dobrym ale niezbyt urodziwym.
Ludzie ładni i ciekawi w środku a nie tylko powierzchownie bardzo zyskują przy bliższym kontakcie,jednak nie zawsze do tego bliższego kontaktu dochodzi.


Jak Ci minął dzień? 
Wczoraj,ponieważ jestem chora,przeleżałam w łóżku.Miałam do nadrobienia zaległości serialowe,oraz trochę rzeczy do przeczytania na uczelnię.Dzień,pomimo kiepskiego samopoczucia zaliczam do udanych :)


Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Różowy :).Działa na mnie relaksująco i dobrze nastraja.Nigdy nie zrozumiem,czemu ma taką złą reputację.
Lubię też fiolet oraz wspomnianą wcześniej koralową czerwień.


Wiem, że lubisz czytać thrillery, jaką książkę najbardziej polecasz z tego gatunku?
Moim ulubionym autorem jest Jonathan Kellerman.Lubię też Tess Gerritsen.


Wyobraź sobie że wiedziesz spokojne, pełne sukcesów życie. Masz idealnego męża, idealnego psa, nawet pogoda jest zawsze wokół Ciebie idealna. Pełne pasmo sukcesów, życie jak wyjęte z bajki... i właśnie. Pewnego dnia odkrywasz że wszystko jest udawane, każdy twój znajomy jest podstawionym aktorem a ty grasz jedynie w własnym reality show emitowanym na cały kraj(Istne "Truman show"). Jak byś się zachowała i czy kochała byś dalej te same istoty co do tej pory ?
To byłoby bardzo trudne.Myślę,że na początku życie mogłaby stracić dla mnie sens.Jednak później zaczęłabym je traktować mniej poważnie,wiedząc że niewiele jest rzeczy na które mam wpływ.Tak na prawdę nie możemy być przecież pewni,że wszyscy nie żyjemy w jakiegoś rodzaju sterowanej i zaprojektowanej rzeczywistości.Może łatwiej byłoby nam wtedy usprawiedliwić niektóre zachowania.Może byłoby to dobrą wymówką?


Dziedziczysz wielki spadek. Aby nie zapłacić ogromnego podatku musisz kupić firmę kosmetyczną. Na jaką firmę się zdecydujesz?
Na pewno jakąś lakierową.Essie albo OPI.


Jaki jest twój ulubiony film i książka,serial?
Film to Wywiad z Wampirem a książka Wampir Lestat Anne Rice.
Ulubiony serial to zdecydowanie Dexter.Olądam też Chirurgów,Gotowe na wszystko,Firnge oraz obie serie Nastoletnich matek i Licealnych Ciąż.

Jakie jest twoje ulubione jedzenie?
Co lubisz jeść najbardziej? :) Jakie przekąski? Czy zwracasz uwagę jaki mają skład (np.konserwanty)?

Sery,generalnie nabiał i przetwoty mleczne.Uwielbiam też makarony,warzywa (kalafiory,szparagi i ogórki!) oraz owoce(nr 1 to arbuzy).Nie jestem wielką fanką mięsa,nie jem jajek.Nie przepadam za zupami (wyjątek robię dla żurku i zupy z zielonego groszku),bardzo lubię jednak sałatki.
Staram się wracać uwagę na składy,jeżeli mam do wyboru dwa produkty to zdecyduję się na ten o lepszym,bardziej naturalnym składzie.Szczególnie,jeżeli kupuję jakiegokolwiek rodzaju produkty mięsne.Nie podchodzę do tego jednak jak do ideologii.
W kwestii przekąsek często wybieram zdrowe czyli świeże warzywa(przepadam za marchewkami do chrupania) i owoce świeże i suszone,orzechy.Niestety lubię też chipsy i inne niezbyt zdrowe pyszności ;).


Dlaczego "Burn" , czyli skąd wzięła się nazwa bloga?
Burn wzięło się od nicka na Wizażu-Burn-it-up.A to z kolei wzięło się z:




Burn it up to jedna z moich ukochanych piosenek.Jestem wielką fanką The Offspring!


O sobie piszesz, że kociara z Ciebie i psiara że hej, w takim razie ja pytam, jaki jest Twój stosunek do zwierząt? Jak się z nimi obchodzisz i co dla Ciebie znaczą? Jest to tylko relacja gdzie oni są dla Ciebie, a Ty dla nich, czy czujesz w tym kontaktach jakąś głębie?
Lubię uważać,że zwierzęta traktuję na równi z ludźmi.Niestety mówiąc tak o wszystkich,byłabym hipokrytką ponieważ czasem jem mięso,zdarza mi się nosić skórzane rzeczy i mam kontakt z produktami i substancjami testowanymi na zwierzętach.
Jeżeli jednak chodzi o zwierzęta domowe to wierzę,że przed nami jeszcze wiele odkryć.Jeszcze tyle zwierzętach pozostaje niewiadome.Ich inteligencja prawdopodobnie nie jest wcale mniejsza,niż ta ludzka.Jest po prostu inna.
Zwierzęta fascynują mnie jako "obiekt badawczy" ;) ale są też najlepszymi przyjaciółmi jakich można sobie wymarzyć.


Czy w dzieciństwie miałaś jakieś wielkie marzenie? Chciałaś zostać baleriną, albo trenowac jeździectwo?
Czy myślałaś kiedyś jak wyglądałoby Twoje życie gdyby to marzenie się spełniło?

Miałam pewnie sporo marzeń tego typu.Jako dziecko uwielbiałam konie (zamiast lalek bobasów woziłam w wózkach figurki koni :) ),chciałam się nimi zajmować.Praca z końmi musiałaby być przyjemna,to piękne i mądre zwierzęta.



Czy nie chciałabys podzielić się czym się zajmujesz? (nie wiem być może kiedyś to gdzieś napisałaś ale mnie to perfidnie ominęło) ;)
trzecie pytanie związane trochę z drugim - ja jako studentka biologii spotykam się często z komentarzami typu "dziewczyno masz tyle lakierów do paznokci, kosmetyków, czemu się tym w ogóle interesujesz, nie powinnaś zająć się np. pająkami" osobiście uważam,że te dwie rzeczy można pogodzić, ale pytam czy Ty też tak masz i jak sobie radzisz z podobnymi komentarzami, i czy ludzie nie uważaja Ciebie tak jak mnie za 'pusta lalę' - oczywiście przed zobaczeniem mojej 'kosmetyczki' nikomu by nie przyszło do głowy, by mnie tak nazwać :D przepraszam za ew. błędy, ale piszę tak na szybko, pozdrawiam

Kochana,ciekawy zbieg okoliczności :).Ja jak pisałam wcześniej również studiuję biologię.
U nas mam wrażenie,pokutuje ciągle taki stereotyp,że ktoś kto dba o siebie i interesuje się sprawami mody/urody jest powierzchowny i "pusty".Że makijaż i pielęgnacja jest idiotycznym i bezużytecznym hobby dla plastikowych i niezbyt rozgarniętych dziewczątek.
Czymże jednak takie zainteresowania różnią się od zbierania znaczków czy broni białej?
Uroda i wszystko co z nią związane jest tak szeroką i przydatną dziedziną,że trzeba czuć się dumnym,że wiemy coś więcej.Ludzie,którzy uważają interesowanie się kolorówką za głupie zazwyczaj wcale nie zajmują się filantropią i innymi Jedynie Słusznymi Rzeczami ;)
Chciałabyś wiedzieć jak będziesz wyglądać za 30-40 lat?Jeśli tak to:Jak siebie wyobrażasz?Jaka będziesz(cechy charakteru)?
Mam nadzieję nie zgorzknieć do reszty ;).Mocno wierzę w to,że po przekroczeniu pewnego wieku nie trzeba wcale przestawiać się na myślenie "po co cokolwiek robić,jeżeli zaraz trafię do trumny"(mówiąc dobitnie).


Jeśli wygrałabyś 3 mln zł w Toto-lotka.Na co byś je wydała?
Kupiłabym własne mieszkanie i poszła na wielkie zakupy :).Na pewno sprawiałbym sobie jakąś genialną torebkę.


Jak spędziłabyś/spędziłaś swój wymarzony czas podczas wyjazdu ? Gdzie byś wyjechała ? Czy byłby to aktywny wypoczynek ? Jakie miejsce chcesz odwiedzić ? 
Uwielbiam zwiedzać wielkie miasta,nie jestem fanką spokojnej i cichej wsi.Lubię morze i spacery jego brzegiem (jakkolwiek idyllicznie by to nie brzmiało).Zdecydowanie odpowiada mi aktywny wypoczynek,zazwyczaj kiedy gdzieś wyjeżdżam nie mogę usiedzieć w miejscu.Aktywny wypoczynek jednak a nie surviwal.Jestem zwierzęciem dość luksusowym ;) i muszę mieć dostęp do ciepłej wody i wygodnego łóżka.Nie lubię gór,mam lęk wysokości i myśl o górskich wędrówkach przyprawia mnie o mdłości.
Podczas wymarzonego wyjazdu najpierw popędziłabym nad morze (kocham jego zapach,kocham szum,kocham wszystko.Nie mogę jednak znieść leżenia plackiem na plaży.Co to to nie!).Musiałabym też obowiązkowo zobaczyć zoo/ogród botaniczny/oceanarium/muzeum historii naturalnej (ci,którzy mnie znają są świadomi tej obsesji),pokręcić się po mieście.Wypić kawę,pospacerować.
Nie będę też się ukrywać-uwielbiam zakupy na wakacjach!
Na liście miejsc do odwiedzenia jest min. Australia,USA,Szwecja,Holandia....Można by wymieniać długo. 


Jakie filmy najbardziej lubisz?
Thrillery,dramaty.Nie lubię komedii.Horrory oglądam,niestety zazwyczaj bardzo mnie śmieszą(efekt odwrotny od zamierzonego)


Jakie są twoje ulubione sklepy z ciuchami :)
Najbardziej lubię chyba H&M i New Look,ostatnio częściej bywam też w Housie.Kiedyś lubiłam sklepy z grupy Inditex,ale odkąd ceny poszybowały w górę a jakość w dół,rzadko tam zaglądam.
Są sklepy które odwiedzam w konkretnych calach np. po fajne dodatki do River Island a po swetry do Cubusa.


Gdybyś mogła spełnić swoje jedno marzenie, bez względu jego rozmiar, wartość, zasięg itp. co to by było? (;
Dowiedzieć się,czy kosmos jest nieskończonym tworem czy znajduje się wewnątrz czegoś innego i jeszcze większego.


Wyobraź sobie, że żyjesz w alternatywnej rzeczywistości. Zostają zorganizowane wybory na Ambasadorkę Wszystkich Kobiet, w wyborach tych bierzesz udział i wygrywasz. Przyjmując, że możesz wpłynąć na rządy Państw, na ustroje etc., jaka jest Twoja pierwsza decyzja? Nic Cię nie ogranicza, można uznać, że posiadasz władzę absolutną, ale tylko i wyłącznie w temacie kobiet.
Zlikwidowałabym wszystkich paskudnych szowinistów,którzy uważają że jedyne miejsce kobiety jest w domu przy dzieciach i garach.Że z zasady są zbyt głupie aby pojąć niektóre rzeczy.Że niektóre prace są tylko dla mężczyzn albo tylko dla kobiet.
Bardzo denerwuje mnie ta nierówność,że facet może powiedzieć "witamy piękne panie" i inne niestosowne uwagi,natomiast kobieta która powiedziałaby "witamy pięknych panów" zostałaby uznana za chorą nimfomankę.
Temat rzeka.


Każdy ma jakieś swoje dziwactwa... jakie są Twoje? Gadaj! :D
Mam mnóstwo dziwactw :D.Boję się krętych schodów(takich zwężających się ku środkowi,jak muszla ślimaka),wycinam środki w pomidorach tak dokładnie,że zazwyczaj kończy się to usunięciem połowy miąższu.Moja ulubiona część ciasta to taka,która zawiera jak najwięcej brzegów.Maniakalnie sprawdzam torebkę w poszukiwaniu najcenniejszych rzeczy takich jak klucze,portfel czy telefon czy aby na pewno ich nie zgubiłam.Mam dreszcze na myśl o suchych,nienakremowanych rękach dotykających materiału,papieru czy innej suchej powierzchni.To tylko kilka przykładów :)  


Czy jeśli byłaby taka możliwość, chciałabyś przetransportować swoją jaźń do "ciała" robota, żeby móc żyć wiecznie? A może wolałabyś zostać cyborgiem?
Chyba nie chciałabym żyć wiecznie,życie jest bardzo męczące ;).Bycie cyborgiem również mi się nie marzy.Chociaż fajnie byłoby przetestować możliwości takiego sztucznego ciała.



Gdyby założona pozaziemską kolonię na nowo odkrytej planecie w innym układzie słonecznym, zgłosiłabyś się do ekspedycji?

Na pewno!



Gdybyś mogła w tym momencie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stać się kimkolwiek, kim byś została? Hollywoodzką gwiazdą? A może na jeden dzień mężczyzną? 

Nigdy nie myślałam sobie,że szkoda że nie jestem facetem.Gdbymi miała jednak taką możliwość chciałabym  zobaczyć jak to jest :)
Sławą być bym nie chciała,ale chętnie przeżyłabym dzień czy dwa jako geniusz dla którego to umysłu nie ma żadnych ograniczeń.

Jak byś nazwała kota, a jak psa, gdybyś teraz jakiegoś przygarnęła?

Psa nazwałabym Louis.Kota Dexter :)



Jak byś się opisała w trzech słowach?

niecierpliwa,wrażliwa,żywiołowa :)




Zaskoczyłam was czymś? :)



piątek, 20 kwietnia 2012

Yankee Candle Lemon Lavender



Kolejny odcinek z życia uzależnionej od Yankee Candle.Dzisiaj będzie o wosku Lemon Lavender.
Jak pewnie pamiętacie,nie jestem fanką większości cytrusowych zapachów.Same cytryny i pomarańcze bardzo lubię,ale rzadko której firmie udaje się oddać ich piękno bez zapuszczania się w rejony ekhem...zapachu chemii gospodarczej.Yankee Candle udało się jednak stworzyć prawdziwie apetyczne cytrusowe kompozycje.Bardzo lubię Country Lemoniade,z przyjemnością testowałam więc połączenie żółtego owocu z lawendą.
Lemon Lavender to intensywnie pachnąca,soczysta ale i nieco cierpka cytryna przyprawiona sporą ilością ziołowej i uspokajającej lawendy.Całość jest intensywna i pomimo z założenia uspokajających właściwości lawendy,raczej pobudzająca.Udana kompozycja,zdecydowanie nie pogardziłabym większą świeczką.

Produkty Yankke Candle dostępne są w sklepie Candleroom.

Lubicie takie połączenia zapachowe?

środa, 18 kwietnia 2012

Etude House Lovely Cookie Blusher #3 Raspberry Tart




Zatrzymajmy się na chwilę,żeby podziwiać opakowanie tego różu.Sama słodycz :).
Kupiłam ten róż trochę przypadkiem podczas poszukiwań BB Creamów,głównie z powodu opakowania.Strasznie mi się spodobał a że cena bardzo przystęna (około 26zł w sklepie Cosmetic Love,który bardzo polecam.Wysyłka dużo szybsza niż w przypadku większości paczek z Azji,dodatkowo dostałam dwie świetne próbki).Jakże ja się cieszę,że go kupiłam!
Etude Lovely Cookie Blusher w kolorze 3 Raspberry Tart jest jednym z kolorów w nowej,ulepszonej wersji tego produktu.Podobno ma być ona lepiej napigmentowana,bardziej trwała a kolory ciekawsze.Niestety z poprzednią wersją nie mam porównania.
Aktualnie do wyboru jest 7 kolorów:


Ja skusiłam się na ten,który na zdjęciu wydawał się najbardziej intensywnym różem.






Raspberry Tart to intesywny,niemalże neonowy,bardzo chłodny róż.Zawiera malutkie drobinki,ale są one właściwie niewidoczne na skórze.Róż ma bardzo dobrą pigmentację,ale jednocześnie jest dość transparentny.Dodaje policzkom koloru w wyraźny sposób już po jednym pociągnięciu,ale nie jest bardzo kryjący.Nie wiem jak to zgrabniej określić,nie miałam jeszcze do czynienia z takiego rodzaju wykończeniem.Pracuje się z nim łatwo i przyjemnie,jest miękki ale nie osypuje się z pędzelka.Nakładanie puszkiem pewnie jest wykonalne,ja jednak wolę klasyczną metodę przy użyciu pędzla.
Kolor również pozytywnie mnie zaskoczył,pomimo tego że mam ciepłą karnację,ten bardzo chłodny odcień okazał się trafiony.Wygląda świeżo i naturalnie.


Kojarzy mi się trochę z różem,który niedawno wypuścił na rynek Dior.Kolor wydaje się być łudząco podobny.


Zupełnie niespodziewanie Etude House Lovely Cookie Blusher stał się jednym z moich ulubieńców,chętnie po niego sięgam i zdecydowanie wam polecam!

Ocena: 5


Miałyście z nim do czynienia?

Wyniki rozdania!



Dziewczyny,dziękuję wam wszystkim za kreatywność i masę świetnych pytań!Już niedługo posty z odpowiedziami,w międzyczasie jednak żeby nie trzymać nikogo w niepewności podam wyniki.

Nie było łatwo,długo się nad tym zastanawiała.Postanowiłam nagrodzić Jyyli.Jej pytania sprawiły,że musiałam się porządnie pogłowić nad odpowiedzią.

Jyyli,napisz mi proszę maila z adresem,żebym mogła przesłać Ci nagrody.Jeżeli nie odezwiesz się do przyszłego wtorku,wybiorę nowego zwycięzce.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

NOTD: OPI Pink Flamenco + haul lakierowy




Idealny spokojny,ciepły róż z kolekcji hiszpańskiej.Jeden z tych kolorów,które wybieram kiedy nie wiem co wybrać :).Niby dość klasyczny,ale ma to coś co sprawia że jest idealnie dopasowany do mojej karnacji.Ręce wyglądają świeżo i ładnie,chyba dzięki ciepłym tonom.
Maluje się nim bajecznie,świetnie kryje i jest błyszczący.

Poniżej lakierowe zakupy z marca i kwietnia.Ostatnio pokochałam Essie,zmienili formułę i zaczęli produkować genialne kolory!


Od lewej:

-Essie Borrowed&Blue pastelowy,jasny błękit.Co ciekawe,bardzo łatwy w obsłudze.
-Essie Coctail Bling.Kameleon,szaro-niebiesko-fioletowy.Piękny.
-Essie Bobbing for Baubles.Kolejny kameleon,szaro-grafitowy granat.
-Essie Lady Like.I znowu :),mieszanka różu,beżu,szarości i fioletu
-Essie Haute as Hello.Pomarańczowy sprany neonowy kolor.
-Chanel May,kupiony niezwykle okazyjnie na wyprzedaży u Agi
-Barielle Beaches and Sand.W buteleczce wygląda jak nudziak,tym czasem na paznokciu jest pastelową brzoskwinią.
-Misa Shields Up,zielono-srebrno-fioletowy multichrome ze srebrnymi drobinkami.Dupe OPI Not Like the Movies


Swatche wkrótce.

niedziela, 15 kwietnia 2012

Diabeł tkwi w szczegółach,czyli najpraktyczniejsze kosmetyczne gadżety



Pomysł na tego posta przyszedł mi do głowy już dawno temu,ale jakoś ciągle miałam inne tematy o opisania.Dzisaj jednak pomyślałam,koniec,trzeba wreszcie opisać moje ulubione kosmetyczne gadżety.Będzie więc o małych drobiazgach,które mam zawsze przy sobie i które uważam za bardzo przydatne.Niektóre niemalże zrewolucjonizowały moje kosmetyczne życie :).


1.Rzepy do włosów.Nie są to zwykłe rzepy,nie przyczepiają się mocno ale pozwalają odgarnąć np. grzywkę z twarzy podczas robienia makijażu,mycia twarzy czy nakładania maseczek.Nie niszczą fryzury,w przeciwieństwie do spinek i opasek nie zostawiają śladu na włosach.Proste a za razem genialne.Mam je zawsze pod ręką,jeżdżą ze mną we wszystkie podróże.
Można je kupić na ebayu (wpisując np. hair velcro) za śmieszne pieniądze.

2.Bibułki matujące.Konieczne w kosmetyczce,nie tylko dla posiadaczek bardzo tłustej cery.

3.Atomizer na perfumy Travalo.Koniec z przepsikiwaniem zapachów do cieknących i niewygodnych opakowań.Travalo napełnia się bezproblemowo i jest w pełni szczelny.Dokładna recenzja wkrótce.
Perfumy w małym opakowaniu czy próbce to dla mnie obowiązkowa zawartość kosmetyczki.

4.Mała nić dentystyczna z Marks&Spencer.Nigdy nie wiadomo,kiedy się przyda :)

5.Żel antybakteryjny.Ta mała buteleczka ma znacznie więcej zastosowań,niż można by pomyśleć.Oczywiście sprawdza się do czyszczenia rąk,kiedy nie mamy dostępu do wody,ale oprócz tego świetnie wyczyści okulary(wystarczy nalać odrobinę na szkła,rozprowadzić i zetrzeć np. chusteczką higieniczną).Działa świetnie i natychmiast!
Dodatkowo,co zabawne,nadaje się do ukojenia zmęczonych stóp.Alkohol obkurcza naczynia i zmniejsza opuchliznę.Dodatkowo przyjemnie chłodzi.Sprawdzone w gorące letnie dni,podczas długich pieszych wędrówek po mieście :)

6.Składany pędzel kabuki Sigma.Zajmuje mało miejsca a sprawdza się tak samo dobrze,jak pełnowymiarowy.Podczas wyjazdów oraz poza domem nakładam nim zarówno podkład i puder,jak i róż i rozświetlacz(świetnie radzi sobie z kremową konsystencją).

7.Mała miseczka bardzo pomaga przy używaniu wszelkiego rodzaju sypkich produktów,szczególnie minerałów.Zamiast męczyć się z całym opakowaniem (które zazwyczaj jest pełne porozsypywanego proszku) nasypujemy odrobinkę do miseczki.Dodaktowo takie naczynko ułatwia mieszanie różnych kolorów i produktów.

8.Bagietki(patyczki) kosmetyczne.Poprawią manicure i makeup w mgnieniu oka.Usuną osypany tusz,rozetrą kredkę.Można nimi precyzyjnie nakładać szminkę.W Rossmannie pojawiły się ostatnio specjalnie przystosowane kształtem do makijażowych poprawek,z jednej strony płaskie a z drugiej precyzyjne i cienkie.

9.Zalotka do rzęs.Nie wyobrażam sobie makijażu bez jej użycia.Na zdjęciu moja ulubiona zalotka MAC

10.Suchy szampon.Cudotwórca.Potrafi w minutę poprawić wygląd przyklapniętych,lub nieco mniej świeżych ;) włosów.Dodaje objętości i ładnie pachnie.Czekam tylko aż pojawią się u nas małe opakowania,żebym mogła mieć go zawsze w torebce.




Jakie są wasze ulubione gadżety kosmetyczne?

sobota, 14 kwietnia 2012

Który mam wybrać?: Szampony Babydream


Dzisiaj chciałabym porównać dwa popularne produkty Babydream stosowane do mycia włosów: Szampon Babydream oraz Balsam do kąpieli Babydream dla matek.Oba są dostępne są tylko w Rossmannie,nie zawierają SLS i są bardzo lubiane przez wizażowo-blogowe środowisko.Przetestowałam oba.Co o nich myślę?Który jest moim ulubionym?Czy w ogóle je lubię?Czytajcie dalej.



Szampon do włosów dla dzieci kosztuje 4zł za butelkę 250ml.Jest zupełnie przezroczysty,ma nieinwazyjny pudrowo-rumiankowy zapach dość typowy dla kosmetyków dla dzieci.Ja bardzo lubię tak pachnące produkty,ale nawet jeżeli nie jesteście wielkimi zwolenniczkami takich zapachów,ten nie powinien nikogo drażnić.Nie utrzymuje się na włosach i czuć go właściwie tylko podczas mycia.
Szampon ładnie się pieni,jest dość wydajny.
Niestety moje włosy są po nim bardzo nieprzyjemne.Szampon pozostawia je tak czyste,że aż skrzypią(brrr...nienawidzę,kiedy szampon to robi :( ).Dodatkowo plącze kudełki tak,że nawet spora dawka odżywki nie jest w stanie tego naprawić.Radzi sobie bardzo sprawnie ze zmywaniem olejów.Niestety moje włosy zwyczajnie go nie lubią,są matowe,szorstkie i kiepsko się układają kiedy już wreszcie uda mi się rozczesać kołtuny.
Używam go tylko i wyłącznie do czyszczenia pędzelków.Jest łagodny i ma prosty skład,myślę więc że spodoba się wrażliwcom i osobom o tłustych włosach,które lubią mocno oczyszczające szampony.Dla mnie kompletnie się nie nadaje.

Ocena:2






Balsam do kąpieli Babydream dla matek to kolejny produkt chętnie stosowany do mycia włosów.Odkryłam go dzięki nieocenionej Idalii.Balsam kosztuje 10zł za 500ml.
Podchodziłam do niego nieco sceptycznie,w końcu to z założenia płyn do kąpieli.Postanowiłam jednak kupić,w razie czego mogłabym go zużyć jako dodatek do kąpieli.
Płyn ma mleczną,dość rzadką konsystencję.Otwór w butelce jest troszkę za duży i trzeba uważać,żeby nie wylać na raz zbyt dużej ilości.Może lepiej sprawdziłaby się pompka?
Zawiera olejki bardzo wysoko w składzie,co da się wyczuć przy nakładaniu na włosy,jest lekko tłusty.Prześliczny,słodki pudrowy zapach niemalże identyczny z zapachem serii dla dzieci Hipp.Uwielbiam!
Świetnie się pieni i idealnie radzi sobie z usuwaniem olejów i innych specyfików,które nakładam na włosy.Zużywam go dość sporo na jednorazowe mycie,nie jest arcy wydajny ale biorąc pod uwagę cenę,nie mam mu tego bardzo za złe.
Po umyciu włosy są mięciutkie,łatwiejsze do rozczesania i błyszczące.Pierwszy specyfik do mycia włosów bez SLSu,z którym tak się polubiłam.Nie ma skrzypienia czy nadmiernego oczyszczenia.Włosy są sypkie i miłe w dotyku ale jednocześnie nie tłuste czy przyklapnięte.Oleje zawarte w składzie mają naprawdę zbawienne działanie na moje suche loki.
Nie spodziewałam się,że tak zaprzyjaźnię się z balsamem do kąpieli Babydream.Aktualnie jest jednym z moich ulubionych szamponów.
Dajcie mu szansę,ryzyko jest niewielkie a produkt na prawdę świetny.

Ocena:5








Znacie te produkty?Co o nich myślicie?Jaki jest wasz ulubiony szampon?

piątek, 13 kwietnia 2012

Alterra Krem do mycia twarzy + lakiery Zoya




Przedwczoraj wyrzuciłam pustą tubkę Kremu do mycia twarzy Alterra,czas na obiecaną recenzję.Jeżeli chodzi o żele do mycia twarzy jestem dość wybredna,większość z nich wysusza i pozostawia nieprzyjemne uczucie ściągnięcie.Przetestowałam większość tego typu produktów dostępnych na drogeryjnych półkach i te które lubię można policzyć na palcach jednej ręki (ale jest ich zdecydowania mniej niż 5).
Nie jestem wielką fanką kosmetyków Alterra,ale na krem postanowiłam się skusić,trochę z braku innych perspektyw.Bardzo się cieszę,że trafił w moje ręce bo okazał się być bardzo dobry.

Ma konsystencję przypominającą mleczko do demakijażu,jest dość rzadki.Producent podpowiada,że można go używać bez wody.Ja stosuję go jednak w klasyczny sposób,nakładam troszkę na szczoteczkę Mia a potem zmywam wodą.
Krem skutecznie oczyszcza z resztek makijażu,ale nie wysusza.Skóra jest przyjemna w dotyku.Pomimo kremowej konsystencji,produkt nie jest tłusty i spokojnie poleciłabym go zarówno skórze normalniej jak i tłustej.


Zapach jest niezbyt przyjemny,cytrusowy,charakterystyczny dla całej serii Alterra.Wiem jednak,że wiele z was go lubi.
Tubka ma dość małą pojemność (125ml za około 10zł),ale jest bardzo wydajny i wystarczył mi mniej więcej na tak długo jak klasyczne 200ml.
Skład,jak w przypadku większości produktów Alterra wygląda bardzo zachęcająca.Zawiera alkohol,ale to norma w kosmetykach pretendujących do miana naturalnych/ekologicznych itp.Nie obawiałabym się go zanadto,krem jest łagodny i nie podrażnia.


Zdecydowanie polecam,nie mam większych zastrzeżeń poza zapachem.Na pewno kupię ponownie.

Ocena: 5




Dotarła do mnie dziś przemiła paczuszka od sklepu internetowego Camello,otrzymałam do przetestowania dwa lakiery Zoya: Dove i Ciara.Swatche wkrótce :)


czwartek, 12 kwietnia 2012

NOTD: Nubar Gem









Szaleństwo.Brązowo-beżowo-fioletowo-taupe multichrome z holograficznymi drobinami.Wygląda zachwycająco,szczególnie w pełnym słońcu.W dotyku nieco chropowaty,ale zmywa się dość przyzwoicie,nie jak najgorsze heksagonalne glittery.Gem to bardzo ciekawe połączenie neutralnego koloru z szalonym holo.Wyjątkowy lakier!
To mój pierwszy Nubar,wrażenia jak najbardziej pozytywne.Pędzelek raczej cieńszy niż grubszy,ale nie miałam problemów z aplikacją.Krycie bardzo dobre,po dwóch warstwach kolor jest intensywny i głęboki.Trwałość jak w przypadku innych lakierów,powiedziałabym nawet że Gem trzymała ładnie się na paznokciach troszkę ponad przeciętny czas.

Gdyby tylko jeszcze moje pazurki nie przechodziły fazy buntu i nie pękały "do żywego" :(.

Ps.Postanowiłam wybrać się wczoraj na "Igrzyska Śmierci".Obawiałam się,że film okaże się być kinem familijnym,ale byłam bardzo miło zaskoczona.Uważam,że został zrobiony bardzo starannie,ciekawie i oddawał nastrój trylogii,która nieoczekiwanie i wbrew mojej woli ;)(zapierałam się rękami i nogami,że literatury tego typu nie wezmę do ręki) zawładnęła mną na dobry tydzień.
Szczególnie doceniam fakt,iż aktorzy grający w filmie przypominali prawdziwych ludzi :D.Nie było tam żadnych wymuskanych ślicznych buziek.
Zdecydowanie polecam.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Acne Camouflage-czy to prawdziwe 2w1? +imieninowe skarby


Wiele z was słyszała już pewnie o Acne Camouflage Leczniczym korektorze na trądzik dostępnym w sklepie Ciao.Ja pierwszy raz miałam okazję go zobaczyć w jednym z postów Atiny i nie powiem,poczułam się skuszona.W międzyczasie poznałam swój korektor idealny i ostatecznie zrezygnowałam z zakupu.Los chciał chyba jednak,żebym tenże produkt wypróbowałam bo znalazłam go w paczuszce od Ciao,obok Ziemi Egipskiej Ikos.

Koektor kryje się w małym zgrabny,chociaż niezbyt urodziwym słoiczku o pojemności 8ml,kosztuje 30zł.Dostępny jest jeden kolor,który nawiasem mówiąc uważam za dość dziwny,ale o tym za chwilę.

Opis producenta:



Acne Camouflage to profesjonalny korektor leczniczy do skóry trądzikowej. Wyjątkowo skuteczna mieszanka roślinnych składników antybakteryjnych przyspiesza gojenie niedoskonałości, a dodatkowe właściwości kryjące pozwalają znacznie poprawić wygląd cery. Kosmetyk nie zatyka porów i w żaden sposób nie przyczynia się do zaostrzenia zmian.

Polecany dla: wszystkich, którzy cierpią na trądzik i chcieliby połączyć działanie lecznicze z makijażem kamuflującym.
 
Sposób użycia: niewielką ilość kosmetyku nanieść na zmiany trądzikowe, delikatnie wklepać i rozetrzeć granicę między zmianami a zdrową skórą.
 
Pojemność: 8 ml
 
Dodatkowe uwagi: można stosować pod makijaż.






Konsystencja dość gęstej pasty,zapach...No właśnie zapach.Zapach jest głównym powodem dla którego po fazie testowania właściwie zaprzestałam jego używania.Nie dla tego,że nie wywiązywał się ze swojego zadania,ale ze względu na zapach.Jestem dość odporna i jeżelo coś działa,jestem w stanie trochę pocierpieć.Ba,jestem znana z tego że lubię wiele dziwnych woni jak np. naftalina,kamfora czy aceton.Tego zapachu jednak nie mogę przetrawić,podobnie jak zapachu octu i nafty.Jego źródłem jest zawarty w składzie ichtiol,który wbrew nazwie nie jest uzyskiwany z ryb :) a z łupków bitumicznych.Ichtiol pachnie palonym asfaltem.Czuję go na skórze długo,nałożenie produktu w okolice nosa jest w moim przypadku niemożliwe.Podejrzewam,że wielu z was ten zapach nie będzie tak bardzo przeszkadzał,nie skreślałabym tego produktu od razu.Jeżeli jednak tak jak ja niecierpicie ichitiolu to trzymałabym się z daleka.
Korektor ma dziwny,dość ciemny kolor z wyraźnymi różowymi tonami.Na początku myślałam,że ten odcień okaże się zupełnie niedopasowany do mojej żółtawej skóry.Po wklepaniu udało mi się jednak bez większego problemu uczynić go mało widocznym.Nie wiem jednak,czy różowe tony są najbardziej trafione w przypadku korektora mającego ukryć krostki,te przecież mają to do siebie że są zazwyczaj wściekle różowe.Ostatecznie jednak krycie korektora okazał się lepsze niż myślałam,radzi sobie bardzo dobrze.Tuszuje z powodzeniem obecność nieproszonych gości na twarzy :).




Trwałość przeciętna,taka jak w przypadku większości korektorów.Jeżeli chodzi o właściwości przeciwtrądzikowe to lekko wysusza i ściąga zmienione zapalnie miejsca.Spektakularnego efektu brak,ale wspomaga działanie innych preparatów.

Mam mieszane uczucia w stosunku do tego korektora.Zdecydowanym plusem jest fakt,że dobrze kryje i nieco pomaga w szybszym pozbyciu się niespodzianek.Kolor jest dość dziwny,szkoda że występuje tylko w tym jednym odcieniu,jak się jednak okazuje daje się z nim przyzwoicie współpracować.
Zapach zdecydowanie zniechęca mnie do używania,poza tym znalazłam już korektor idealny i Acne Camouflage raczej nie kupiłabym ponownie.

Ocena: 3+ ( w tym przypadku jestem trochę nieobiektywna bo zapach bardzo mi przeszkadza)


Ponieważ mam dziś imieniny,pomyślałam że pochwalę się wam co dostałam :).W moje ręce trafił wymarzony Kindle (choć to małe oszustwo bo mam go od jakiegoś miesiąca,ale technicznie to prezent imieninowy).Jestem totalnie zachwycona,właśnie czytam 5 książkę.Polecam czytniki tym z was,które tak jak ja są zdeklarowanymi molami książkowymi.Kindle jest leciutki (bez etui 170g),nie zajmuje miejsca w mojej wiecznie zapchanej i ciężkiej torebce.Co równie ważne książki nie piętrzą się na regałach,na których nie mam już ani centymetra kwadratowego wolnego miejsca.
Dostałam też niezwykle miłą niespodziankę w postaci błyszczyka Bobbi Brown w kolorze 20 Bright Pink czyli różu z koralowymi tonami.To mój pierwszy kosmetyk BB,jestem bardzo ciekawa tej firmy.



sobota, 7 kwietnia 2012

Wiosenno-urodzinowe ROZDANIE :)



Chciałabym was dziś zaprosić na rozdanie.Po części urodzinowe (bo pod koniec lutego Kosmetycznemu Kuferkowi Burn strzelił rok.Nadal nie mogę w to uwierzyć swoją drogą...) a po części wiosenne i bez konkretnej przyczyny.Chciałabym też podziękować wszystkim obserwatorom,jest was już prawie 900.Wiem,że w takich okolicznościach zwykle padają nieco oklepane i patetyczne zdania,ale chciałabym wam po prostu szczerze i za całego serca podziękować.Że jesteście,komentujecie i że pomysł założenia bloga przerodził się w coś co sprawia mi wiele przyjemności o jest odskocznią od tego czym się na co dzień zajmuję (a co jest z makijażem i pielęgnacją nie związane zupełnie :) ).

Wybrałam kilka drobiazgów,kompletowałam je od jakiegoś czasu.Mam nadzieję,że wam się spodobają.Wszystko z wyjątkiem lakierów jest nowe(dwa lakiery były swatchowane):

-Manhattn Mat Lip Cream w dwóch cielistych kolorach,które sama mam i bardzo lubię :)
-Sally Hansen Laquer Lip Shine 030 Peony,o którym pisałam wam jakiś czas temu
-Perfecta podkład wygładzający Age Control
-Avon sensen Lagoon peeling
-Clinique Mild Facial Soap Liquid
-garść lakierów :)
-dla tych wszystkich,które nie znają oraz tych które za nimi przepadają, wosk Yankee Candle w jednym z moich ulubionych zapachów czyli Vanilla Lime
-garść próbek i maseczek

Jeżeli chodzi o zasady,to chciałam przeprowadzić coś na kształt 2 w 1.Od jakiegoś czasu myślałam o poście typu Q&A czyli pytania i odpowiedzi.Czemu by nie połączyć go z rozdaniem :)?

Aby wziąć udział w rozdaniu trzeba być obserwatorem bloga.W komentarzu pod tym postem napisz pod jakim nickiem mnie obserwujesz oraz zadaj pytanie (jedno lub więcej) o tematyce dowolnej.Może być związane z kosmetykami,pielęgnacją itp.,ale nie musi być.
Spośród pytań wybiorę najciekawsze a jego autorka otrzyma nagrodę.Umieszczę także post z odpowiedziami na większość zadanych pytań.

Na zgłoszenia macie czas do 16 kwietnia do 23:59.Powodzania :)!

piątek, 6 kwietnia 2012

Glossybox jeszcze nie dotarł ale mam Bloboxa!!!




Wczoraj dostałam mojego Blogboxa.Paczuszkę przygotowała dla mnie Brain For Sale,serdecznie dziękuję kochana :*.
Szczególnie ucieszył mnie lakier(a to niespodzianka,ucieszył mnie lakier ;) ) bo od dawna szukałam niebieskiego,błyszczącego i nieco morskiego koloru.Jednak czegoś innego niż Revlon Ocean Breeze i Essie Trohpy Wife bo te jakoś źle na mnie wyglądały.Rimmel Azure okazał się idealny.Niedługo wrzucę swatche.
Chętnie wypróbuję micel bo akurat mi się kończy i miałam iść po coś nowego,a tu proszę samo do mnie przyszło.Wazelina czekoladowa Floslek również była na mojej liście,peeling pięknie pachnie a saszetki z maseczką i olejkiem wyglądają niezwykle zachęcająco.Bardzo mi miło,bo widać że w wybranie kosmetyków zostało włożone serce :).

Strasznie nie mogę się też doczekać aż dotrze do adresatki moja paczka.Może to głupie,ale uwielbiam wysyłać i kompletować tego typu paczki :)

Czekam też na Glossyboxa.Niestety zagapiłam się i zapłaciłam dopiero wczoraj wieczorem,dla tego paczka dotrze w drugiej turze po świętach.Czy chcecie post z relacją,cze może raczej myśl o kolejnym poście o takiej tematyce wywołuje u was odruch wymiotny.Dajcie znać.
Oczywiście sprawdziłam na innych blogach,co znajdę w środku i uważam,że pudełeczko nie tylko trzyma poziom ale w kwietniowym wydaniu jest nawet jeszcze fajniej niż w premierowym.Nie mogę się doczekać!

Dostałyście już swoje boxy maści wszelakiej?Kiss,Glossy i Blog?Jak wrażenia,pochwalcie się!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...