sobota, 31 marca 2012

Ulubieńcy marca + ostatni dni -50% na kosmetyki Sephora



Koniec marca.Fajnie,bardzo lubię kwiecień :).W tym miesiącu miałam trochę mniej ulubieńców niż zazwyczaj,testowałam wiele nowych rzeczy.Jest jednak kilka wyjątkowych kosmetyków,które towarzyszyły mi codziennie.

-zapachy to owocowo-wiosnenna,piękna Gucci Flora EDT oraz nieskomplikowany i po prostu ładnie pachnący ;) Pure DKNY.Oba bardzo sympatyczne i trwałe.Szkoda,że Pure to tylko 15ml.Kupiłam ją bodajże w grudniu w bardzo fajnej promocji za 39zł i żałuję że to taka mała buteleczka.

-Essie Play Date.Lakierowa miłość od pierwszego wejżenia,idealny sprany neonowy fiolet.Zdecydowanie w moim top 5 wszechczasów.

-Alterra krem do mycia twarzy z dziką różą.Bardzo dobry,grzecznie współpracuje z Clairsonickiem.Tylko zapach mnie nie zachwyca (pachnie jak wszystkie produkty Alterra nieświeżym cytrusowym ciastem)

-Beauty Formula plasterki na nos z węglem.Jestem wielką fanką plasterków oczyszczających nos,cieszę się że wróciły do sklepów.Te konkretne są jednymi z najlepszych.Ach to uczucie satysfakcji,kiedy odkleisz plasterek i z zadowoleniem patrzysz,że całe ta menażeria nie siedzi już pod twoją skórą :D

-MAC Mocha róż.Bardzo udany zakup.Pasuje do każdego makijażu.

-W tym miesiącu z przyjemnością nosiłam szminki w intensywnych kolorach,najczęściej YSL Glossy Lip Stain.



Acha,chciałam wam jeszcze przypomnieć że jutro jest ostatni dzień promocji w Sephorze.Przynosząc stary produkt(aczkolwiek nie traktują tego zbyt na serio,pani powiedziała mi że jeżeli mi nie potrzebne to mogę oddać ale jeżeli nie to mam zatrzymać a rabat też będzie) otrzymacie -50% na produkty do makijażu Sephora.Pędzle też się liczą.Myślę,że to bardzo fajna okazja bo Sephora ma sporo dobrych kosmetyków i pędzli właśnie a po rabacie ceny stają się bardzo bardzo przystępne.


Ps.Wrocławianki,czy wiecie że we Wrocławiu będą aż dwa stoiska Flormar?Ja dzisiaj po raz pierwszy trafiłam na te kosmetyki w "realu" w Arkadach a sprzedająca tam babeczka powiedziała,że otwierają się też w Magnolii.Bardzo mi się Flormar spodobał,tym razem kupiłam tylko coś do blogboxa,ale w przyszłości kto wie kto wie :).Na przykład cienie mają genialną pigmentację i konsystencję a wypiekane pudry i róże wyglądają bardzo zachęcająco.







Jacy są wasi ulubieńcy miesiąca?

piątek, 30 marca 2012

NOTD: Barielle Jess' Champagne Toast






Mój pierwszy lakier Barielle.Szaro-lawendowy metalik z dużymi różowymi drobinkami.Śliczny,szkoda tylko że brokat nie jest odrobinę bardziej widoczny.Wykończenie nieco chropowate,ale po dodaniu top coatu tylko wizualnie.Nie mniej jednak Jess' Champagne Toast bardzo mi się spodobał,jest w nim coś takiego że,nie mogę oderwać wzroku od paznokci.Wyglądają niemalże biżuteryjnie.
Wygodny pędzelek,bardzo szybko schnie i ładnie kryje po dwóch warstwach (choć po jednej wydaje się mało kryjący,to jednak złudzenie).


Dziewczyny,właśnie zabieram się za wystawianie mnóstwa lakierów na allegro.Zapraszam,może spodoba się wam coś,znajdziecie lakier z waszej wishlisty :)

czwartek, 29 marca 2012

Yankee Candle Fluffy Towels (zawieszka)


Wspominałam wam już milion dziesięć tysięcy pięćset razy :),jak bardzo kocham zapach Fluffy Towels od Yankee Candle.To ciepły,miękki zapach czystości i świeżo wypranego ręcznika,wysuszonego na kaloryferze.Przeysiągam,że wąchając wosk czy świeczkę niemalże namacalnie czuje się kaloryferowe ciepło i puszystość tego ręcznika.W marcu był to zapach miesiąca,można było go kupić ze sporym rabatem.Zrobiłam zapasy już na początku marca.
W moje ręce trafiła też zawieszka do szafy/samochodu,którą dostałam do przetestowania od Candle Room.Ponieważ nie mogę się pochwalić własnym samochodem,zawieszka wylądowała w szafie.




Zapach jest bardzo intensywny,na początku czułam go wyraźnie w pokoju,nawet po zamknięciu drzwi szafy.Z czasem trochę wywietrzał,ale nadal przepełnia półki bardzo przyjemnym zapachem.Jak na miesiąc wiszenia całkiem nieźle ;).Wosk i świeczki nadal uważam za najpraktyczniejszą formę YC,jeżeli jednak chcecie odświeżyć zapach waszej szafy czy też samochodu to polecam.

Do końca marca Fluffy Towels można kupić -25%.Dodatkowo Candle Room zaprasza na wiosenny konkurs.

wtorek, 27 marca 2012

Jadwiga Papka do cery trądzikowej



Papka do cery trądzikowej Jadwiga poznałam przypadkiem na wizażu,jakieś 7-8 lat temu.Od tego czasu ma stałe miejsce na mojej łazienkowej półce.Kosztuje 27zł/30ml,można ją kupić w sklepie producenta.Dostępna jest też większa pojemność.Aktualnie do zakupu papki otrzymacie saszetkę maseczki nagietkowej,której recenzja również pojawi się za jakiś czas na blogu :)



Papka to kosmetyk o bardzo prostym składzie,mieszanka glinki,alkoholu,tlenku cynku i kamfory,ale to prawdopodobnie właśnie prosty skład decyduje o jej geniuszu.
Ma płynną konsystencję i przypomina trochę kredę rozpuszczoną w wodzie ;),intensywnie pachnie kamforą(czy ktoś jeszcze tak jak ja uwielbia ten zapach?).Opakowanie z dzióbkiem wydaje się trochę niewygodne,jednak prawdę mówiąc trudno mi wyobrazić sobie inne opakowanie dla papki,nie da się jej zapakować przecież ani w tubkę ani w opakowanie z pompką,czy tym bardziej słoiczek.Nalewam więc kilka kropli na palec i aplikuję,gdzie akurat jest potrzebna.Nałożona w większej ilości bieli twarz,ale warto ten dyskomfort ścierpieć bo rezultaty są dość szybko widoczne.
Używam jej punktowo na zaczerwienienia i niedoskonałości,na większe partie skóry,dodaję do maseczek oraz pod algi.Można ją też mieszać z kremem do twarzy,glinka pomaga matować skórę.
Zastosowana na noc świetnie ściąga,wysusza i podgaja krostki.Lekko ściąga pory.Nadaje się również do stosowania na plecy czy dekolt w miarę potrzeby.


Produkt jest bardzo skuteczny.Trzeba jednak pamiętać,że stosowany często będzie wysuszał,takie jest przecież w głównej mierze jego zadanie.Nakładana punktowa papka spokojnie nadaje się do nakładania kilka razy w tygodniu,jednak jako dodatek do kremów czy też maseczka na twarz to raczej kuracja,którą warto stosować raz na jakiś czas.Wtedy można liczyć na świetne rezultaty bez nadmiernego wysuszenia buzi.
Jestem wierna papce i będę ją nadal kupować,wiem że zawsze mnie uratuje ;).

Acha,po jakimś czasie produkt trochę wysycha(z powodu glinki w składzie),wystarczy wtedy dodać wody do opakowania,wstrząsnąć i gotowe.Zazwyczaj można kilkakrotnie przedłużać tak życie papki,jeżeli nie zużyjemy jej zanim zdąży zaschnąć.Po takim zabiegu papka staje się bardzo,bardzo wydajna.

Ocena:5.To moje sprawdzone panaceum :)





Znacie Papkę Jadwiga?

poniedziałek, 26 marca 2012

NOTD:Sally Hansen Crinoline






Wreszcie miałam okazję wypróbować lakiery Sally Hansen Complete Salon Manicure.Wybrałam odcień Crynoline,bardzo bardzo jasny,niemalże biały róż z odrobiną cielistego beżu.
Malowanie zapowiadało się na katorgę,bardzo rozbielone pastele zazwyczaj są bardzo ciężkie we współpracy.Okazało się jednak,że lakier dobrze kryje,po 2 warstwach wygląda ładnie,widać tylko minimalne smugi.Bardzo wygodny,szeroki pędzelek ułatwia aplikację.
Przypomina trochę Orly Pure Porcelain,ale jest od niego mniej beżowy a bardziej różowy.Orly musiałam się pozbyć bo nie pasował do mojej karnacji,ale Crinolone odpowiada mi zdecydowanie bardziej.Jest w nim coś przyjemnie świeżego i delikatnego.

Aktualnie lakiery SH Complete Salon Manicure można kupić w Superpharmie w promocji za 32,99zł.Dostępna jest całkiem spora gama kolorów.

niedziela, 25 marca 2012

Ziaja Pro Maseczka kojąca z glinką różową


Uwielbiam maseczki.Ziaję pro z różową glinką kupiłam trochę przypadkiem,na bardzo nieudanych targach kosmetycznych.Okazało się jednak,że jest świetna co nieco osłodziło moje niezadowolenie,że wydałam pieniądze na bilety na imprezę,która okazała się być targami ślubnymi z 3-4 kosmetycznymi stoiskami.Ale do rzeczy.


Kosmetyk ma postać różowo-beżowego gęstego kremu.Łatwo aplikuje się na twarz,nie zastyga.Maseczka jest ciekawym połączeniem maseczki glinkowej z nawilżająco-kojącą.Po zmyciu twarz jest głodka i sprawia wrażenie oczyszczonej,ale dodatkowo towarzyszy jej bardzo przyjemne uczucie nawilżenia.Zaczerwienione miejsca są ukojone i mniej zaognione.
Efekt oczyszczenia jest widoczny,chociaż nie tak jak w przypadku mocniej ściągających skórę glinek jak np. glinka zielona.Nawilżenie jest na prawdę znaczące,prawdę mówiąc to najbardziej nawilżająca maseczka,jakiej do tej pory używałam.Po usunięciu jej z twarzy mam wrażenie,jakby na skórze pozostawała warstwa nawilżającego kremu.
Nakładanie jej to czysta przyjemność,nie ma uczucia ściągnięcia i wysychania (którego nie lubię,ale zazwyczaj udaje mi się przecierpieć ;) bo oznacza skuteczne oczyszczenie buzi).Maseczka delikatnie kwiatowo pachnie.
Jest zdecydowanie godna polecenia,powinna spodobać zarówno posiadaczkom cery suchej ,jak i mieszanej czy tłustej.
Cena biorąc pod uwagę pojemność i jakość kosmetyku,jest bardzo przystępna.200ml kupimy w internecie za około 20-30zł.

Ocena: 5








Znacie tą maseczkę?Co o niej myślicie?

czwartek, 22 marca 2012

Wiosennych nowości...kupa :)

Mam dziś dla was bardzo duży haul.Będzie to większa część nowości która pojawiła się w mojej kosmetyczce w przeciągu ostatniego miesiąca.Zakupy,prezenty,produkty do recenzji i inne cuda.W marcu pokończyło mi się hurtowo wiele rzeczy(czy też tak macie,że jak coś kończy się to kończy się wszystko na raz?),miałam więc okazję kupić zamienniki.


-Babydream Fur Mama balsam do kąpieli.Po przeczytaniu postu Idalii natychmiast popędziłam do Rossmanna.Zamierzam używać jako szamponu,na razie użyłam raz ale wrażenia jak najbardziej pozytywne.
-Garnier granat i drożdże piwne szampon i odżywka.
-Timotei Organic Delight Health & Nourishment.Seria Timotei bez silikonów i SLS.Czekałam na promocję,ale się nie doczekałam więc kupiłam po regularnej cenie(coś,czego w Rossmannie właściwie nigdy nie robię).
-Vatika regenerujący krem do włosów na noc.Pięknie pachnie!
-Jantar Farmona słynna odżywka-wcierka do włosów i skóry głowy.Bardzo tania i napakowana świetnymi składnikami,szkoda że tak ciężko dostępna.Kupiłam na allegro za nieco ponad 8zł bo akurat miał ją ten sam sprzedający co krem Vatika.
-Syoss Smooth & Relax maska do włosów.Zdążyłam już przetestować dwa razy i w tym wypadku również wrażenia są pozytywne.Zobaczymy co dalej.


-niektóre z was wiedzą już,że od kilku tygodni mam szczoteczkę Clarisonic Mia.Kocham,kocham,kocham i nie żałuję ani jednej złotówki!Więcej napiszę za jakiś czas.
-Dermika Hialiq 3D krem pod oczy
-Alterra krem do mycia twarzy(świetny z Clarisonickiem)
-The Body Shop Seaweed Ionic Mask maseczka z mojej ulubionej serii,kupiona w promocji 3 za 2.
-Pilarix krem z mocznikiem Lefrosch
-Orzechowe masło Isana,skusiłam się na nie dzięki Em



-krem BB Garniera.Z czystej ciekawości.Nie jestem fanką BB kremów,czy też produktów BBkremopodobnych ;),przynajmniej takie mam wrażenie.Ten jednak jest całkiem całkiem.
-Celia puder prasowany
-Perfecta Mat Make-up
-Celia pomadka-błyszczyk Nude 602 (super!)
-Bell Pocket 2 Skin Mat (kolejna perełka!)
-Lakiery Revlon upolowane w Pepco za 9,9zł :)
-Perfecta Age Control podkład.Niedługo rozdanie z nim w roli głównej.

Czekam jeszcze na lakiery i pędzelki Real Techniques.

Jeżeli zależy wam na szybszej recenzji którejś z powyższych rzeczy,dajcie mi znać.


Kupiłyście/dostałyście ostatnio coś ciekawego?

środa, 21 marca 2012

Fuss Wohl Fuss-Buter Masło do stóp limonka i mięta


Zabierałam się do recenzji tego masła już kilka razy,trzeba wreszcie wprowadzić myśli w czyn :D (i zabrzmiało to tak poważnie jakby moje opinie miały zaważyć na całym rynku produktów do pielęgnacji stóp ).


Rossmann jest kopalnią świetnych produktów w rozsądnej cenie,masło Fuss Wohl o pojemności 200ml kosztuje niecałe 12zł.
Gdy otworzymy pudełko wkrótce przekonamy się,że to prawdziwe masło.Nie lekki lotion,nie kremowy balsam czy tłusty krem.Prawdziwa konsystencja masła,niemalże stała.Ta właściwość od razu mi się spodobała bo prawdziwe gęste masła to rzadkość,szczególnie na półce z kosmetykami do stóp.
Produkt ma cytrusowo-miętowy zapach.Wolałabym inny (kiedy producenci wreszcie zrozumieją,że nie każdy krem do stóp musi mieć mentolowy zapach!),ale ten jest całkiem przyjemny.Na tyle przyjemny,że jestem w stanie posmarować nim także ręce.
Bardzo podoba mi się działanie masła.Dobrze nawilża i zmiękcza skórę.Nie jest bardzo tłuste pomimo bogatej konsystencji,ale pozostawia na stopach ochronny film,Jest niezwykle wydajne,starczyło mi na prawdę na długo a stopy,podobnie jak ręce smaruję bardzo często.
Świetnie sprawdza się nałożone na noc grubą warstwą i przykryte skarpetkami.
Zdecydowanie udany produkt,jeden z najlepszych kremów do stóp jakie znam.Żeby tak tylko jeszcze miało inny,bardziej delikatny i niemiętowy zapach...Polecam!

Ocena:5






Znacie masło do stóp Fuss Wohl?

poniedziałek, 19 marca 2012

Yankee Candle White Gardenia


W zapachu białych kwiatów jest coś niesamowicie magicznego i hipnotyzującego.Ciężki,lepki i odurzający zapach białych kwiatów.Jednym z najładniejszych jest zapach gardenii.Kocham kocham kocham gardenię!Uwielbiam jej zapach w perfumach i innych kosmetykach dla tego pojawienie się White Gardenia w ofercie Yankee Candle wyprowadziło mnie w stan niemalże euforyczny :D.

Gardenia YC jest miękka i aksamitna.Zapach jest intensywny,wypełnia błyskawicznie cały pokój.Posiada właściwy temu kwiatowi nieco tropikalny klimat,ale nie jest bardzo słodka czy "lepka".Czuję tu świeżą i czystą nutę przypominającą mi zapach...selera.Nie wiem,czy wiecie o co mi chodzi,czy też weźmiecie mnie za kompletną wariatkę ale zapach białych kwiatów (czy o gardanii czy jaśminu) może czasami przypominać selera.W każdym razie jest to kwiatowy,słodki zapach ale w tym wydaniu dość mocno czysty i świeży.
Całość tworzy zgrabną kompozycję,mieszankę która nie powinna przyprawić o ból głowy osoby które aż tak jak ja słodkiego zapachu gardenii nie kochają.Zdecydowanie podoba mi się,chociaż brakuje mi trochę intensywnej gardeniowej słodyczy.Tego czegoś co czyni gardenię tropikalnym i zachwycającym.



Dodatkowo odświeżyłam swoją znajomość z Vanilla Lime.Bardzo przyjemne połączenie słodkiej wanilii z odrobiną cierpkiej i orzeźwiającej limonki.W marcu jest zapachem miesiąca,można go kupić z całkiem fajnym rabatem :).Moja mama skusiła się na średnią świeczkę a dziś będąc w salonie Lilou również natknęłam się na świeczkę o tym właśnie zapachu.Bardzo sympatycznie.Nie tylko wiosennie,ale nawet może już letnio.



Produkty Yankee Candle kupicie w Candleroom.


Lubicie zapach gardenii?A może to nie wasza kategoria zapachowa?

niedziela, 18 marca 2012

Sleek Oh So Special czyli czy jestem sleekomaniaczką?



Druga paletka w mojej sleekowej historii.Oh So Special to świetny zestaw ciemnych i jasnych,błyszczących i matowych cieni.Na tyle uniwersalny,że można przy jego pomocy zrobić delikatny dzienny makijaż ale i też pokusić się o smoky eye.Znajdziemy tu i matowy beż do rozświetlenie łuku brwiowego,brązy do wymodelowania załamania,ciemniejsze kolory do podkreślenia zewnętrznego kącika i czerń,która w razie potrzeby zastąpi eyeliner.Są też dwie wiosenne koralowe brzoskwinie.
Oczywistym plusem jest opakowanie z ogromnym lusterkiem,przydatny gadżet w podróży lub jeżeli chcemy poprawić makijaż w ciągu dnia.









Tyle w teorii,jak jednak trafne zestawienie kolorów ma się do użyteczności palety?
Cienie Sleek uważam za fajne,limitowane kolekcje i przystępna cena to bardzo zachęcające połączenie.
Niestety,mam kilka zastrzeżeń.Cienie są mocno napigmentowane,szczególnie swatchowane na rękach.Niestety oprócz mocnej pogmentacji są dość suche i nie trudno o osypywanie się.W przypadku kolorów o metalicznym wykończeniu osypywanie się i pudrowość właściwie nie stanowi promeblemu,jednak maty są dość kłopotliwe.Ciężko mi uzyskać odpowiednią intensywność matowych odcieniu (no może z wyjątkiem czernego ;) ).Przez lekkość i suchość szybko wyblendowują się bardzo mocno,aż do utraty koloru.

Najbardziej polubiłam kolory Organza,Geateau,Gift Basket i Celebrate.Mają bardzo ładne metaliczne wykończenie i sprawdzają się połączone razem.Gateau mieni się przepięknie,to prawdziwy duochrome.
Poniżej mejkap wyknonany przy użyciu Organza,Gateau,Gift Basket,Bow i Wrapped up.Jak zwykle intensywność wyżarta,ale w razie czego...




Sleekomaniaczką już pewnie nie zostanę,ale jeżeli wy jesteście fankami tej firmy i nie macie jeszcze paletki Oh So Special to polecam.Kolory są świetnie dobrane,tworzą uniwersalną ale niebanalną całość.Może nie zadowolą dziewczyn lubiących mocne kolory na oczach,ale pozostała reszta będzie zadowolona.

Paletę Sleek Oh So Special kupicie w drogerii Urodomania.




Macie to sleekowe dziecko?Co o nim myślicie?

sobota, 17 marca 2012

TAG: Muszę to mieć!

Zasady:1. Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady.2. Zamieść baner tagu i wymień 5 rzeczy, które znajdują się na Twojej liście kosmetycznych zakupów. Wymień rzeczy, które zamierzasz kupić bądź te, które chciałabyś mieć.3. Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisywać odpowiedzi od innych.4. Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz także wkleić zdjęcie każdego kosmetyku.5. Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek. 






Ponieważ akurat zabierałam się za konstruowanie wiosennej wishlisty bardzo ucieszyłam się,kiedy otagowała mnie Paramore.Dziękuję kochana!
Kocham tworzyć swoje listy oraz oglądać cudze.Tym razem zamierzam poszaleć,podaję mnóstwo rzeczy i wiem,że większość i tak pewnie nie trafi w moje ręce.Ale co tam,pomarzyć zawsze można.To takie przyjemne :).Troszkę oszukuję bo zamiast 5 rzeczy podaję 5 kategorii.Po prostu nie mogłam się ograniczyć :D.Mam też na dokładkę zachcianki niekosmetyczne.





1.Lakiery do paznocki.Nie żebym niedawno nie kupiła sporej ilości nowych ;).Jeżeli chodzi o lakiery moja lista nigdy się nie kończy.Aktualnie chętnie przygarnęłabym:

-Orly Cotton Candy
-Zoya Kendal
-Zoya Tiffany
-OPI Thanks a Windmillion
-Essie A Crewed Interest
-Essie Lady Like
-Zoya Farah
-Nowa kolekcja Zoya na lato Beach & Surf.Zapowiada się świetnir!
-Zoya Bevin
-Chanel June
-OPI Scools & Glossbones





2.Usta i twarz:

-kolejną pomadkę YSL Glossy Lip Stain.Najchętniej fuksję :)
-MAC Impassioned
-Benefit Hervana
-Meteortyty mi się marzą własne :)
-Tarte Amazonian Clay róż



3.Perfumy:

-Marc Jacobs Daisy Eau So Fresh
-Chanel Coco Mademoiselle,miałam je już kiedyś.Kocham i tęsknię :(
-Dior Miss Dior Cherie EDP.Kolejny powrót po latach



4.Biżu.

-Pandorowe Oko Proroka (właśnie potaniało o 50zł!Jupi :)!)
-Pandoroer muranko z błękitnymi gwiazdkami
-nową bransoletkę Lilou




5.Bibliofilia :)
Moja kolejna mania domaga się daniny.Ponieważ moim ulubionym gatunkiem są thirillery i kryminały pochłaniam ich dużo.Niestety są to zazwyczaj książki,które czyta się raz i wystarczy ;).Tony tego piętrzą mi się na półkach i już brakuje miejsca.Marzy mi się więc Kindle,który pomieści mnóstwo książek,jest lekki i zmieści się bez problemu w torebce a do tego można go ubrać w atrakcyjne wdzianka.Żyć nie umierać Burn :)!



Co marzy się aktualnie wam?

piątek, 16 marca 2012

Prawie wielkanocnie,czyli o jajku EOS przemyśleń kilka



Większość z was pewnie słyszałam o okrągłych balsamach od ust Smooth Sphere EOS czyli Evolution Of Smooth.Ten dziwacznie wyglądający jajokształtny (biorąc pod uwagę porę roku pisankokszatałtny rzec by można ;) ) przedmiot robi od ponad roku furrorę.Jako,że uwielbiam testować balsamy i mazidła do ust wszelkiej maści swoje pierwsze jako upolowałam na ebayu zaraz po tym,jak zobaczyłam w którymś z filmików na YT.
Wybrałam wersję summer fruit,w różowo-czerwonym jajeczku.Miała przyjemny zapach brzoskwiniowego Vibovitu :).Do wyboru są też inne smaki: sweet mint,lemon drop,strawberry sorbet,honeysucle honeydew i medicated tangerine.Balsamy nie zawierają parabenów,glutenu,ftalenu i oleju mineralnego.Producent obiecuje gładką i łatwą aplikację,długotrwałe nawilżenie.Zawierają masło shea i witaminę E,są bezbarwne.


Po odkręceniu wieczka naszym oczom ukazuje się kulka.Kulką tą bezpośrednio aplikujemy balsam na usta.Muszę przyznać,że jest to bardzo wygodne.Trzeba tylko uważać,żeby nie dziabnąć balsamu podczas zakręcanie (czy kogoś oprócz mnie tak irytuje zniszczenie idealnej powierzchni balsamu/pomadki nieuważnym zamykaniem :D ).Balsam jest wypukły,ale nie sięga w głąb nie ma więc problemu z wydłubywaniem go ze słoiczka.Takie zabawne połączenie balsamu w słoiczku i pomadki.Wersja miętowa,którą tym razem kupiłam lekko chłodzi skórą.Bardzo przyjemnie pachnie,ma lekko słodki smak,ale na szczęście niezbyt intensywny.
EOS ma raczej lekką konsystencję,nawilża ok ale niewiele natłuszcza.Jest dobry do nakładania pod pomadki i błyszczki.Spodoba się dziewczynom,które nie potrzebują regeneracji ust tylko codziennej pielęgnacji.Bardzo suchym czy popękanym ustom raczej nie pomoże.

Jajeczko stało się całkiem dostępne,na allegro można je kupić za niewiele ponad 20zł.Uwielbiam to opakowanie,doceniam łatwość aplikacji i przyjemny zapach.Nie jest to balsam wszechczasów,ale pomysłowe i ładne maleństow.Będę kupować nadal.

Ocena: 5- ( 4,5 za zawartosć i 5,5 za opakowanie :) )


Znacie kulki EOS?


Ps.Robię wiosenne porządki,wystawiam różne rzeczy na allegro (kosmetyki,buty,perfumy i sporo innych).Zapraszam,może coś się wam spodoba :)!

czwartek, 15 marca 2012

MAC Mocha blush



Rozszerzam moje różowe horyzonty :)!Pisałam wam już 156576544333 razy o tym,jak kocham MAC Warm Soul i o tym,że używam go niemalże bezustannie od sierpnia.Postanowiłam jednak zrobić sobie od niego przerwę i spróbować czegoś innego.Razem z Vegas Volt kupiłam róż Mocha.




Mocha to matowy róż opisywany przez MAC jako "Soft plum-pink".Taki trochę nieokreślony kolor dziwak :) (a jak wiecie uwielbiam takie kolory).Ma ciepły odcień,na skórze przypomina troszeczkę starą wersję Ladyblush(która poleciała  ostatnio w świat w ramach wiosennych porządków),jest jednam mniej różowy.Mieszanka brudnego różu,śliwki,brązu i...sama nie wiem czego.Jest bardzo ładny,dość mocno napigmentowany.Daje efekt świeżego rumieńca,nic w oczywisty sposób różowego.
Mochę uważam za zakup bardzo udany,Warm Soula nadal kocham najbardziej ale dojrzałam do małej odmiany :)

Mam go na twarzy w ostatnich postach tj. poście o Vegas Volt i YSL Glossy Lip Stain.

Teraz w kategorii róży muszę dorwać tylko Hervanę Benefita (do której ślinię się od dawna) oraz coś  brzoskwiniowego.Może MAC Peaches?A może Dainty?
Niestety przykry koniec spotkał mój serduszkowy róż PF .Ostatnio przeglądając toaletkę znalazłam go całego w kawałkach.Nie wiem co się stało,nie upadł ani nie był ruszany od dłuższego czasu.Bu :(

środa, 14 marca 2012

Ikos Ziemia Egipska czyli świetny twarzożywiacz :)


Wspominałam wam na gorąco na FB,że jestem bardzo zadowolona z Ziemi Egipskiej Ikos,którą dostałam od sklepu internetowego Ciao.Poużywałam jej już jakiś czas i jestem gotowa do recenzji.

Do tej pory słyszałam wielokrotnie o Ziemi Egipskiej,ale jakoś nigdy nie trafiła w moje ręcę.Tak się składa,że mój poprzedni bronzer (NYC Sunny) był na wykończeniu więc paczuszka z produktem Ikos przywędrowała do mnie w idealnym momencie.



Powyżej kilka informacji od producenta :).Wybrałam wersję jasną,ponieważ widziałam jakiś czas temu jak Gretadee85 pisała na blogu ,że wersja ciemna ma na prawdę głęboki kolor.





Kolor to ciepła,brzoskwiniowa morela.W opakowaniu widać drobinki,jednak po aplikacji znikają,nie ma co się obawiać nadmiernego połysku.
Swatchowany na ręku produkt jest dość przerażająco morelowo-pomarańczowy,co jednak nie przekłada się na efekt jaki daje na twarzy.Bardzo ładnie wtapia się w skórę,aczkolwiek nie jest to najłatwiejszy bronzer i trzeba odrobiny wprawy.Kolor uzyskuje pełną intensywność dopiero po minucie-dwóch dla tego lepiej nałożyć cienką warstwę i potem poprawić niż nakładać więcej od razu.Ziemia Egipska z powodzeniem symuluje efekt świeżej,lekko opalonej twarzy,ładnie zazłaca też skórę na dekolcie i szyi w razie potrzeby.Efekt zdecydowanie mi się podoba.Odcień jest ładny,może nie szyty dla mnie na miarę ;)(wolałabym coś mniej pomarańczowego a bardziej brudno-złotego jak kolor mojej opalenizny) ale ładny.Dla ekstremalnie bladolicych może okazać się zbyt ciemny,ale głową za to nie ręczę bo możliwe że dopasowuje się nawet do jasnego odcienia cery.
Nakładam ją w kształcie 3,skupiając się na okolicach pod kością policzkową.Polecałabym korzystanie z puchatego sporego pędzelka,używam Ecotools Powder Brush.Trwałość identyczna jak w przypadku innych bronzerów.
Na pochwałę zasługuje wydajność.Moje opakowanie testerowe 3,5g wystarczy na wieki wieków i aż trudno jest mi sobie wyobrazić ile potrwa zużywanie pełnowymiarowego 13g!W świetle tego,109zł to niewygórowana cena(dodatkowo Ciao z poszerzyło swoją ofertę i z tej okazji oferuje dodatkowy rabat 3% na pierwsze zamówienie)

Ziemia Egipska okazała się na prawdę świetna,nic dziwnego że to tak znany i lubiany bronzer.Myślę,że skuszę się na wersję pełnowymiarową (pomimo wątpliwej urody puderniczki ;) ) kiedy/jeżeli zużyję mój tester.

Ocena: 5 (bez opakowania,nie wiem jak prezentuje się na żywo i jakiej jest jakości)

Znacie Ziemię Egipską marki Ikos?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...